Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Ab Ovo – Empreintes


Już sama okładka pobudza wyobraźnię. Patrząc na nią moglibyśmy stwierdzić, że „Empreintes” zawiera ciepłe, rozmarzone dźwięki, plasujące się geograficznie gdzieś między Islandią a Norwegią. Jest tak jednak tylko w pewnym stopniu – duet Ab Ovo [Jérôme Chassagnard i Régis Baillet] pochodzi z francji, sama muzyka jest zaś specyficznym, niezwykle udanym połączeniem muzyki łatwo rozpuszczającej się w naszej wyobraźni z dźwiękami o nieco bardziej chropowatej strukturze. A wszystko zaskakująco dobrze się uzupełnia.
To juz dziesiąty rok działalności Ab Ovo, projekt ten nadal jednak nie należy do specjalnie znanych – a szkoda, bo muzyka francuzów jak najbardziej zasługuje na uwagę. Elektronika tej dwójki pełna jest różnorodnych pomysłów, wszystko przypomina niezliczoną liczbę dźwiękowych maźnięć uciekających w niezliczoną ilość kierunków, wszystkie jednak przecinają się w punkie oznaczonym na mapie skrótem IDM. I choć trudno tu mówić o jakimkolwiek stricte tanecznym potencjale Ab Ovo – to własnie twórcy związani z wczesnymi latami działalności labelu Warp pełnią rolę pierwszych skojarzeń. Bardzo podobają mi się pomysły odchodzenia od definicyjnych ujęć IDMu – Chassagnard i Baillet robią wszystko, aby móc choć na chwilę odetchnąc od kruszących się wciąż rytmicznych konstrukcji – może własnie dlatego tak dużo tu ambientowej wrażliwości, tych delikatnych, pojawiających się tu i ówdzie nakreśleń, sugestii, brzmieniowych niedopowiedzeń. Ab Ovo zyskuje w ten sposób nieco melancholijnego, również eksperymentalnego wyrazu, nasącza swoje dźwięki jakąś dawką cieplejszych emocji i bardziej przystępnych nastrojów. Wszystko to jednak czasami, głównie bowiem – krzyk flirtujących z industrialem brzmień, skręconych do granic możliwości bitów i trzasków, również zadziorności a la Amon Tobin ["Nocturlabe" jakby żywcem wyjęte z "Permutation"]. Mimo sporej liczby odniesień muzyce z „Empreintes” udaje się zachować pewien stopień oryginalności. Posłuchajcie choćby „Night My Time”, czyli Philipa Glassa przepuszczonego przez ambientowo-IDMową maszynkę do mielenia. Bardzo przyjemnie.
Krążek wydany został przez label Ant-Zen. Z całego katalogu wytwórni znam jedynie Ultra MilkMaids oraz Black Lung – reszta: niepoznana, fascynująca już teraz zagadka. A wszystko za sprawą Ab Ovo, duetu, któremu udało się uczcić okrągłą rocznicę działalności naprawdę dobrym materiałem.
2005


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress