podczas gdy „substrata” była inspirowana wizytą w nepalu i wynikającymi z niej duchowymi przemianami geira jenssena, tak „cirque” zdaje się być hołdem dla czystych, mroźnych pejzaży polarnych, gdzie panuje wszechoagrniająca pustka i nieustający, śmiercionośny chłód.
album inspirowany był samotną, śmiertelną wyprawą chrisa mccandlessa na alaskę, i każdy kolejny kawałek może być traktowany jako zapis poszczególnych etapów tej podróży. jak możemy przeczytać na polskiej stronie biosphere – „[cirque] to soniczna wędrówka przez ogromne lodowe, przytłaczające, ale także fascynujące przestrzenie, targana mrozem, wiatrem i lękiem, szarpana strachem, wreszcie będąca pojednaniem z naturą oraz pieśnią opiewającą jej piękno. także wyprawa do wnętrza samego siebie, własnej psychiki, własnej słabości i kruchej ludzkiej fizyczności. piękny, hipnotyzujący i poruszający dźwiękowy film bez narratora, wielowymiarowe i pobudzające zmysły dzieło wychodzące poza typowo muzyczne ramy.” w odróżnieniu od „substraty”, na cirque pojawia się dynamizm, puls. podskórne, może pod-lodowcowe rytmy, choć momentami tylko wyczuwalne – są bez wątpienia ważnym elementem płyty. dzięki nim całość nabiera niezwykłej dramaturgii, czasem intrygującej nerwowości.
płyta dobra, choć nie tak fascynująca jak „substrata”. koncept-album, którego każdy szczegół zdaje się być skomponowany świadomie i z należytą perfekcją. i może natłok pomysłów właśnie, wielość brzmień, może brak „polarnego minimalizmu” i patasznikowo-substratowej głębi sprawia, że „cirque” nie powala tak, jak jego wielka poprzedniczka.
2000
5 KomentarzyDodaj komentarz
Dodaj komentarz









Yezior
1 listopada 2009
Moim zdaniem najlepszy album w dorobku grupy. W ponad 16to minutowym Nightwolf można się zanurzyć i już nie wypłynąć.
Syfon
24 grudnia 2008
Obok „Black Earth” mój ulubiony album Bohrenu.
Doskonałe jazzujące, obrazowe granie przenosi prosto to ciemnych zaułków miasta o zachodzie słońca.
jałowy krzew ozdobny
13 czerwca 2008
jeszcze nie słuchałem wszystkich, ale jak na razie ich moja ulubiona płyta!
po dodadniu do składu saxofonisty brzmią jeszcze bardziej zjawiskowo.
D.
8 stycznia 2007
album cudownie rozleniwiony, przy tym tak cholernie niepokojący, z Lynchowskim klimatem. absolutny miód.
czyniącypokój
14 kwietnia 2005
NIESAMOWITE recenzja bohren & der club of gore.Jeśli nikt nie słyszał HORROR JAZZU to powinien posłuchać tej płyty.ŚWIETNA