Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Brasil & The Gallowbrothers Band – Legionowo


Na początek ważny fakt – „Legionowo” to concept album. Rzecz to bardzo znacząca, gdyż często tego typu projekty pozostają fascynujące, gdy się o nich czyta lub poznaje ich opis, a potem przychodzi rozczarowanie, gdy zapoznamy się z efektem zawartym na płycie (np. ostatni Herbert). Jeszcze gorzej, gdy twórcy określają album mianem konceptualnego, a pomysł okazuje się głęboko ukryty lub zgoła nieobecny (jak w przypadku Rh+). Trio Brasil and the Gallowbrothers Band (mutacja One Inch of Shadow) na swojej płycie wydanej pod koniec zeszłego roku w Monotype, za punkt wyjścia do snucia dźwiękowej opowieści wybrali jedną z dzielnic Warszawy. W tym sensie jest to muzyka ilustracyjna, bez problemu pasuje mi jako soundtrack do leniwego, lekko onirycznego dokumentu.
Choć można ją określić jako nieinwazyjną, to w takim filmie wcale nie pełniłaby roli wypełniacza, byłaby równorzędnym środkiem w kierowaniu atmosfery. Muzykom udało się uchwycić dwoistość opisywanego miejsca, tak jak zamierzali ich album „obok tego ciepłego i wilgotnego leniwie bijącego serca, opiewa powłokę organizmu chropowatą, szarą i obskurną.” Płyta ma bardzo swobodny charakter, snuje się leniwie, głównie za zasługą minimalizmu środków wyrazu. Długie utwory (tylko jeden ma 4.5 minuty, reszta przynajmniej 7) budowane powoli, choć nie są w pocie czoła wydumanymi improwizacjami, choć nie zaskakują zwrotami akcji, to kryją w sobie wiele niespodziewanego. Nie tylko z tego względu skojarzyły mi się z poczynaniami Autistic Daughters, choć u Polaków bardziej rozbudowany wokal pojawia się tylko w dwóch numerach, a też mniej skupiają się na czymś takim, jak konstrukcja kompozycji, to panuje podobny rodzaj rozleniwienia.
Z jednej strony chłodne poszumy, długie, stonowane świsty, sample z nagrań terenowych (przejeżdżający pociąg, deszcz uderzający o parapet), strzępy głosów czy delikatne szemrania przygaszonej elektroniki, zestawione są z elementami cieplejszymi. Choć znowuż, tak jak środki zaczerpnięte z muzyki elektro-akustycznej nie atakują uszu, tak melodia (albo lepiej: partie instrumentów, często pojedyncze dźwięki, niespiesznie rozchodzące się w przestrzeń, akordeonu, klarnetu, gitary) nie są nachalnie ‘ładne’, przymilające się, jakby chciały wynagrodzić te ‘brudy’. Nawet wtedy, gdy, jak w „Stable Movement” pojawia się miękki rytm z jakiejś retro maszynki, to też chyba najgęściej zapełniony utwór z płyty. Obie te warstwy stapiają się w jedną, gdyż mają źródło w jednym typie wrażliwości.
Słuchając tej płyty miałem wrażenie wchodzenia w kompleksowy świat, jakby istniejący sam dla siebie. Mimo tego, że wizja przedstawiona na „Legionowie” stanowi zamknięty układ, to nie czyni trudności w nawiązaniu kontaktu z nią. Umożliwia delikatne wejście. Kusi słuchacza stonowaną estetyką, łagodnością, uspokojoną melancholią. Z końcem płyty można się tylko zastanawiać, jak przedłużyć wizytę w tym intrygującym uniwersum
2006

5 KomentarzyDodaj komentarz
  1. pewnie ze warto, cale zycie sie czlowiek uczy.

  2. znac dzielnice, jakie posiada Warszawa, tez warto.

  3. Nazwa: Legionowo – miasto
    Województwo: mazowieckie – dawne: warszawskie
    Powiat: legionowski
    Gmina: Legionowo
    Ludność: 50600
    http://mapa.szukacz.pl/html/00/333.html

  4. Legionowo to miasto pod Warszawą, a nie jedna z dzielnic Warszawy!!!!

  5. niewatpliwie obok thinking dust wolframa najbardziej udana pozycja w katalogu monotype – bardzo dobra rzecz


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress