Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Dj Shadow & Dan The Automator – Bombay The Hard Way: Guns, Cars & Sitars


„Bombay The Hard Way” to kolejny, dość eksperymentalny wyczyn Dana Nakamury, szerzej znanego chociażby z charakterystycznego projektu Handsome Boy Modeling School. Tym razem do utalentowanego producenta dołączył znany nam chyba wszystkim DJ z trip-hopowego światka – DJ Shadow. Efekt jest na pewno ciekawy, ale i niełatwy w odbiorze dla szarego fana chłodnej elektroniki.
Od początku – „Bombay The Hard Way” jest po prostu kompilacją klasycznych, indyjskich kawałków filmowych z okresu lat siedemdziesiątych. Dobrze kojarzycie – Bollywood, nudne i sztampowe odpowiedzi na zachodnie filmy, charakterystyczne, rzępolące melodie. Wydawanie takiego albumu wydawałoby się finansowym i marketingowym samobójstwem – jego odbiorcami byliby chyba tylko amatorzy niezbyt popularnego indyjskiego kina. Tu właśnie do roboty wzięli się DJ Shadow i Automator, wspierając te niezbyt atrakcyjne melodie swoimi podkładami. Ze stuprocentowego kiczu stworzyli mieszankę muzyki różnych pokoleń, gatunków i części świata. Kicz, który zdecydowanie nadaje się do słuchania i jest zaskakująco dobry.
Krążek zaczyna się od utworu „Bombay 405 Miles”, dość prostego i charakterystycznego ze względu na urywane motywy gitarowe w tle. Drugą kompozycją jest czterominutowy „The Good, The Bad and The Chutney”, chyba jeden z najlepszych tracków, z głębokim basem, przerywnikami bez beatu i ogólnie dość mało dynamicznymi, ale interesującymi momentami. „My Guru” jest prawdziwym arcydziełem, pokazem możliwości Shadowa i Automatora – naprawdę świetne połączenie jęczącej indyjskiej gitary z triphopowym beatem, mój faworyt z płyty. „Ganges A Go-Go” to z kolei zupełna przeciwność tego co wcześniej można usłyszeć na „Bombay The Hard Way” – dynamiczny, rockandrollowy kawałek z dość rozwiniętym jak na tą produkcję wokalem rodem z lat siedemdziesiątych. Piąty track to „Organ Doner”, także stricte inny od reszty utworów. Jest o wiele bardziej elektroniczny niż inne kompozycje, niestety dość monotonny. „Professor Pyarclal” także jest mniej dynamiczny, mi osobiście pasowałby na czołówce jakiegoś szpiegowskiego filmu. Jest tajemniczy, klimatyczny, z leniwym beatem i okazjonalnym występem talerzy perkusji w tle – podobnie jest także w „Fists of Curry”. „Punjabis, Pimps and Players” pasowałby do końcówki każdego indyjskiego filmu, dzięki gitarze i trąbce jest pełny suspensu. Potem mamy „Inspector Jay from Delhi”, mój ulubiony utwór. Jest zdecydowanie najbardziej triphopowy – długi, z charakterystycznymi instrumentami, rozwijający się. No i ten głupawy, filmowy dialog na początku – poezja. Kolejne tracki na płycie są z kolei bardzo dynamiczne – na uwagę zasługują „Theme from Don”, zapewne utwór z czołówki jakiejś produkcji filmowej, „Fear of a Brown Planet”, czyli indyjski remake melodii znanej z Mission: Impossible, oraz „Kundans Hideout” – sugerując się nazwą, to końcowy numer z jakiegoś serialu, gdy główny bohater dostaje się do kryjówki „tego złego”.
Są jeszcze 2-3 tracki których nie opisałem, bo nie różnią się specjalnie od reszty utworów na płycie. „Bombay The Hard Way” to jednak świetny pomysł na płytę, jeszcze lepsza muzyka i gwarancja miłych i nastrojowych chwil spędzonych przy słuchaniu. Dla fanów odchodzących „w bok” produkcji, traktowanych z lekkim przymrużeniem oka – rewelacja. Dla innych to będzie pewno tylko kolejne eksperymentalne wydawnictwo bez większego znaczenia.

2005


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress