jest kojąco, jest pluszowo i miękko. muzyka wieczorna, muzyka utulająca – nowe dźwięki donny reginy. i chyba wszystko już jasne, żadnych znaczących zmian w brzmieniu, żadnych nowych pomysłów [zaskoczyć może tylko mocno ambientowe, długie zakończenie albumu], te dźwięki to właściwie rozwinięcie [bądź inaczej: kolejna część] tych ciepłych popowych melodii, z którymi mieliśmy do czynienia tak na „quiet week in the house”, jak i na „northern classics”. jedyną zmianą wydaje się być ta personalna – do duetu donny günthera janssen dołączył steffen irlinger. trójka muzyków stworzyła płytę, która niczym nas nie zaskoczy, ale również nie rozczaruje. po prostu dostajemy to, czego się spodziewaliśmy. może tylko kompozycje – w porównaniu do wcześniejszych dokonań donny – są mniej udane, mniej chwytliwe, nie ujmują tak jak chociażby „lets get slow” z „northern..”. podsumowując: „late” to kolejna porcja miło wyprodukowanych, popwych dźwięków, które doskonale sprawdzają się tylko w określonych, wieczorno-rozgrzewających sytuacjach.
2003
6 KomentarzyDodaj komentarz
Dodaj komentarz









dyletant
21 listopada 2006
formalnosci mamy za soba, merytorycznie – bez komentarza, no dechu w piersi to mi raczej nie zaparlo. chacialem byc mily ale nie moge – syyyyfffffff, przez b. duze S.., szanowna redakcjo, taka drobna sugestia – nie wyrzucajcie swoich pieniedzy w bloto, pozdrawiam – redakcje, no dobra krzysia tez…
dyletant
21 listopada 2006
a kiedy to pan sasu ripatii wydal plyte firmujac ja swoim nazwiskiem..? panie krzysiu – daj se pan spokoj, bo az wstyd pisac takie bzdury, pozdrawim redeakcje tego wiarygodnego serwisu muzycznego
azazel
24 czerwca 2006
To już strasznie stara płyta. Ma trzy lata. Jedno można powiedzieć: są dj-e co nadal grają tessio w klubach i wychodzi im świetnie. p.s. Adamo ja wolę Akufen rmx niż moonobotice.
Płyta na jesięnne wieczory kiedy potrzebujesz pozytywnej energii wokół siebie.
Luceq
12 stycznia 2006
Jak dla mnie to najlepsze polaczenie przebojowosci z nowatorstwem i wysublimowaniem. po prostu kocham ta plyte!
luomo
22 grudnia 2005
jest to muzyka przyszłości,na pewno nie każdy potrafi zrozumieć fenomen,nowatorstwo oraz futuryzm tego materiału czego dowodem jest recenzja pana Krzysia
niewidoczny
6 lipca 2005
delay doszedl do perfekcji w produkcji dzwiekow, laczenia ich z wokalami… niesamowicie pozytywna plytam czesto chce sie do niej wracac