Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Faust / Dälek – Derbe Respect, Alder


Poszukując najlepszych płyt tego roku, po raz kolejny zwróciłem uwagę na jedną z najlepszych płyt roku zeszłego. „Muzyka łączy pokolenia” – aż chciałoby się zakrzyknąć. Na albumie „Derbe respect, alder” mamy połączone siły amerykańskich awangardowych hiphopowców i pionierów krautrocka. To zderzenie mogło mieć kuriozalne skutki, ale wszyscy muzycy odnaleźli wspólny język. Ich wrażliwość kieruje się ku ciemnej stronie mocy, tak więc na tej przestrzeni skupili swoje wysiłki i tu znaleźli porozumienie. Dostaliśmy album o ogromnym ładunku emocji, który osiąga wymiary apokaliptyczne i działa z mocą walca. Perfekcyjnie rozegrany siedmiominutowy wstęp świszczy, drapie, maltretuje.
Kolejne elementy nakładają się na siebie, warstwy napływają, jednocześnie można usłyszeć każdy szczegół z osobna ijego miejsce, znaczenie w całości kompozycji. Bardzo ważną rolę na płycie odgrywa postać MC Däleka – lidera i wokalisty tria z Jersey. Swoim stylem rapowania, zaangażowaniem, pasją blisko mu do raperów pokroju Saula Williamsa. Z tym, że gdy tego drugiego określiłbym jako „trybuna ludowego” to Dälekowi bliżej do kogoś pokroju „proroka”. Jego wokal i liryki maja wymiar kosmiczny, jego głos dociera jakby spoza, jest dostojny, nieco patetyczny, ale ciągle pełen emocji. Choć da się wyczuć w nim pewien metaliczny chłód. I ten pozorny paradoks idealnie współgra z całością płyty, która jest również jednocześnie lodowata, nieprzyjazna jak i wrząca, fascynująca. Chciałoby się powiedzieć – rozgrzana do białości. Należy również docenić wkład panów z Fausta, którzy doindustrialu Amerykanów dokładają swoje doświadczenie z lat eksperymentowania. Poza krystaliczną, a jednocześnie nie wymuskaną, pełną brudu, produkcją, chciałbym również zwrócić uwagę na genialny zabieg hipnotyzowania prostymi dźwiękami.Często kompozycja zaczyna się jakby od jednego tonu, któryprzeszywa sam w sobie, a potem zostaje wsparty kawalkadą uderzeń.Sądzę, że zasługą Niemców jest również niebanalność warstwy rytmicznej. Zapobiegli oni głównemu mankamentowi hip hopu czyliproblemom z tak zwanym „beat programming”. To ważne, gdyż pewnej toporności [przez co również są one dość nużące przy dłuższym obcowaniu] w bitach nie uniknął Dälek na swym tegorocznym „Absence”. Dzięki Faustowi dostajemy ciekawe struktury, transowość która nie usypia, a otwiera dawno zapomniane kanały. A także taki emanujący pokrzywionym nerwem, drapiący brudnym pazurem, chory rocknroll [albo ki diabeł?], jak „Collected twighlight”.
Moja koleżanka powiedziała „grają jakby byli cały czas wkurzeni” i trafiła tym w sedno. Tego albumu z pewnością nie napędzają pozytywne uczucia. Tym dziwniejsze, że z tej całej złości szóstce twórców udało się stworzyć komunikat klarowny, choć wielopoziomowy, jasny, przekonujący, choć zagadkowy, za każdym razem zaskakujący.
2004


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress