Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Julien Neto – Le Fumeur De Ciel


Julien Neto jest muzykiem dość tajemniczym – wiemy, że pochodzi z Paryża, wiemy też, że ma na swoim koncie sporo utworów pojawiających się na różnego rodzaju składankach, sygnowanych różnymi pseudonimami. Wreszcie wiemy również, że Neto swą wydawniczą „karierę” rozpoczynał w labelu Type, i właśnie nakładem tej wytwórni wydany został pierwszy długogrający materiał muzyka – „Le Fumeur De Ciel”. Po przesłuchaniu tego materiału nasza wiedza o Neto będzie zwiększy się o jeszcze jeden fakt – ten człowiek swymi dźwiękami potrafi stworzyć wyjątkowy klimat.
Pierwszym, i chyba najbardziej trafnym skojarzeniem będzie tu twórczość Colleen. Cechy wspólne? Wszechogarniające uczucie narastającej tajemnicy, a jednocześnie piękno i subtelność w doborze aranżacji i produkcji. „Le Fumeur De Ciel” to 10 kawałków oscylujących wokół ambientu i eksperymentów z próbkami. Za pomocą sampli Neto – podobnie jak wspomniana Colleen – tworzy wielkie, ciemne kotary dźwięków, doskonale przypominające klimat filmów Davida Lyncha: nocne, pełne tajemnic, niepokojące dźwięki, mogące być świetnym tłem dla rodzących się w głowie obrazów. „Le Fumeur De Ciel” zawiera muzykę wyjątkowo nocną, o czym przekonuje już dobrze dobrana okładka albumu. Neto przetwarza samplowane brzmienia bez końca, dzięki czemu nie jesteśmy w stanie zidentyfikować ich pochodzenia – o to przecież w muzycznej tajemnicy chodzi. Sama aranżacja to solidna porcja nowych brzmień – prócz ambientowych plam otaczają nas opiłki tworzących rytm klików, słyszymy również pianino, którego rola na tym albumie jest niebagatelna – sprawia, że całość uzyskuje dodatkowy wymiar stylowości i wdzięku. Pisząc o tym albumie warto wspomnieć o najlepszym chyba kawałku – „VI”, w którym udziela się zaproszony przez Neto Keith Keniff [nagrywający dla Type jako Goldmund]. „VI” to wizytówka całej płyty, genialne połączenie klimatu „lynchowskich” tajemnic z nową elektroniką.
Pozostaje żałować, że „Le Fumeur De Ciel” nie jest soundtrackiem do filmu – byłby on na pewno pełen zniewalających obrazów, może intrygujących wydarzeń…z drugiej strony – może dobrze się stało, że otrzymujemy tylko muzykę, w ten sposób napędza ona wyobraźnię jeszcze bardziej, dając tylko fragmenty jakiejś większej, pełnej tajemnic historii.
2005


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress