Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Lux – Northern Lights


Wieść niesie, że brzmienie tego albumu jest wynikiem intensywnych eksperymentów z różnymi odmianami marichuany. Wszystko wskazywałoby więc na to, że mamy do czynienia z kolejnym krążkiem Trickiego. Nic bardziej mylnego – autorami „Northern Lights” są dwaj brytyjscy producenci i DJe – Steve Miller i James Bright. Ten pierwszy błysnął już kilkukrotnie takimi projektami jak Afterlife czy Suntwins, dla tego drugiego Lux to jeden z pierwszych większych projektów. Obaj obdarzeni sporej miary talentem, obaj potrafiący opisać zapach różnego rodzaju ziół za pomocą stylowych, spokojnych dźwięków w wersji „lux”.
Tytuły kolejnych utworów z tej płyty mają być odniesieniem do wszystkich gatunków trawy, z którymi panowie Miller i Bright…eksperymentowali. Właśnie – nazwijmy cały projekt swoistym eksperymentem, którego efektem jest znakomita muzyka w klimacie chillout i lounge. Bez zbędnych ambicji, na szczęście również – bez sztampy i kompozytorskiego braku zaangażowania. „Northern Lights” wyróżnia się właśnie udanymi kompozycjami, zaaranżowanymi w znany nam, leniwy sposób: spokojne loopy, trochę plastycznej przestrzeni, wokalne sample, lekkie, dalekowschodnie naleciałości, trochę akustycznych szczegółów – wszystko jak z najlepszych chillout roomów. Beat nigdzie się nie spieszy, podobnie jak cała zawarta tu muzyka, która wybitnie nie nastraja do jakiegokolwiek pośpiechu. Zwykłem nazywać takie dźwięki muzycznym budyniem, w przypadku „Lux” jednak – jest to potrawa jak najbardziej strawna, sprawiająca przyjemność, po prostu: produkt wysokiej jakości. Coś w rodzaju przyprawy, nadającej wyjątkowy smak kilku istotnym sytuacjom, nastrojom czy określonej porze dnia. Muzyka zarówno słoneczna, rozmemłana, gorąca, jak i wieczorna, jesienna, skłaniająca do melancholii i refleksji. Coś dla fanów niezobowiązujących utworów Nightmare On Wax bądź Svena Van Hessa. Każdy z kawałków zawartych na „Northern Lights” nie powinien mieć problemu ze znalezieniem swego miejsca na kolejnych składankach w stylu „Cafe Del Mar” [Steve Miller jest w istocie twórcą kilku takich płyt].
Inspiracji „Northern Lights” moglibyśmy szukać w trip-hopowych płytach wydawanych w okresie największej popularności sceny z Bristolu. W porównaniu jednak do ówczesnych powolnych kompozycji – dzisiejszy lounge stracił słynny schizofreniczny pazur [znany z pierwszych płyt wspomnianego Trickiego czy choćby Monk & Canatella]. Dziś downtempo to przede wszystkim muzyka relaksacyjna, nagrywana za pomocą tych samych elementów, w pewnych przypadkach jednak – wartościowa i godna zapamiętania. „Northern Lights” należy właśnie do tej grupy. Nasza rekomendacja.
Nasz serwis objął medialnym patronatem premierę tego albumu.
2005


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress