Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Mansun – Six


Pierwszy longplay Mansun, „Attack Of The Grey Lantern” był wybuchem orzeźwiającej energii. Pochodząca z Chester grupa stworzyła niecodzienny pseudokoncept-album, czarną komedię zaprawioną ironią i montypythonowskim poczuciem humoru. Kwartet wykorzystał formę rocka progresywnego, by wymieszać ją z chwytliwym popem, punkowym pazurem, madchesterską tanecznością i noworomantycznym kiczem, inkrustując wszystko elektronicznymi manipulacjami.
Drugi krążek przyniósł radykalne odejście od debiutu. Owszem, nadal słychać typowe dla Mansun rozwiązania, ale przybierają one niespodziewane rozmiary. „Life, it’s a compromise anyway”, śpiewa Paul Draper w utworze tytułowym. Zawartości „Six” daleko jednak do kompromisu. Członkowie grupy uprawiają swobodną żonglerkę stylami w jeszcze zuchwalszy sposób, nieustannie zwodząc zdezorientowanego słuchacza. Celowo uwypuklają przesadną wirtuozerię i napuszoną oprawę prog-rocka, dodając do niego elementy z zupełnie innych konwencji. Konstrukcja kompozycji została skomplikowana do granic możliwości, nierzadko owe granice przekraczając. Naszpikowane masą dźwięków i efektów piosenki nieoczekiwanie zmieniają kształt, tempo i linię melodyczną, zaskakują rozbudowanymi solówkami i patetycznym wokalem, a nawet samplami z… „Tańca Wieszczki Cukrowej” Czajkowskiego. Teatr groteski uzupełniają nonsensowne, szydercze wersy śpiewane przesadnie emocjonalnym głosem („Natura nieociosanych bloków / To sposób na opisanie tego, co trudno opisać / Smakosz octu rzecze / Im więcej siły pobieram, tym więcej kłopotów czynię”). Chłopaki biorą na celownik marksizm, scjentologię, snobów, telewizję i filozofię bycia „cool”, nawiązują do taoizmu, Kubusia Puchatka, Orwella oraz Markiza de Sade (oprawa graficzna jest utrzymana w duchu Marillion). Trudno brać to wszystko na poważnie, niemniej Draper zdejmuje czasem maskę prześmiewcy, zaskakując gorzkimi wyznaniami. A może to też drwina? Co jednak ratuje Mansun przed zarzutem błazenady, to rzadkie połączenie dystansu, intuicji i nietuzinkowego talentu. Obfita produkcja skrywa nie tylko zdrową dawkę satyry, ale też jak zwykle kapitalne refreny i zwrotki. Parodia jeszcze nigdy nie brzmiała tak soczyście.
„Six” jest albumem bardziej wymagającym od swojego poprzednika. Trudno od razu ogarnąć barokowy przepych spowijający całość, trudno przewidzieć, w którą stronę zmierza. Wytrwałość jest jednak wskazana, wręcz opłacalna. Przy odrobinie dobrej woli okazuje się bowiem, że „Szóstka” to ambitna, satysfakcjonująca porcja wyśmienitej muzyki.
1998

3 KomentarzyDodaj komentarz
  1. Jest to zdecydowanie najlepsza płyta Mansun i jakże inna od całej reszty ich brit-popowej działalności. Moim zdaniem jest wielokroć bardziej zaskakująca i wartościowa od przereklamowanego ok computer.

  2. Wybacz Stan, ale porownanie tego czegos do Ok Computer to naduzycie. Mansun to zespol jakich wiele, nie wnosza nic nowego, w ich myzyce brak chocby odrobiny oryginalnosci. Produkt jakich wiele.

  3. dzieki za ta rencenzje! w naszym pieknym kraju to jest jedna z najbardziej niedocenianych plyt lat 90-tych we wszelkich podsumowaniach. A przeciez poziomem moze sie prawie rownac z Ok Computer..


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress