HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Octogen – Gindofask


Posługując się tym szyldem wydał nakładem cenionej wytwórni Soma debiutancki album „2fiveonine” i kilka winylowych dwunastocalówek. Krążki te jednoznacznie określiły jego zainteresowania – klasyczne electro i techno o detroitowych korzeniach.
Podobny materiał przynosi również najnowsza płyta Octogena – „Gindofask”. Najwięcej tu „elektronicznej poezji”, jak zwykło się mawiać o wczesnych dokonaniach Derricka Maya, Juana Atkinsa czy Carla Craiga. Bernardi czerpie garściami ze skarbnicy szlachetnych dźwięków z Motor City. Otrzymujemy więc kruche podkłady rytmiczne oparte o suche bity i głębokie basy („The Journeyman”), na które nakładają się kolejne warstwy organicznych partii syntezatorów o strzelistym brzmieniu („The Emperors Apprentice Pt 1”). Wszystko to osadzone jest na przestrzennych tłach o kosmicznym rozmachu („Saturn Sun”) i nocnym klimacie („Ploughs And Clouds”).

Odskocznią od tych onirycznych nagrań są tutaj utwory w stylu electro. Angielski producent serwuje je na różny sposób. Najpierw otrzymujemy coś o oldskulowym sznycie – „Squarre Bells”, potem rozbrzmiewa mechaniczne „Cyber Technological Flying Machine”, a na koniec – dynamiczny „James”. Połamane bity i chmurne basy, zostają tu ozdobione dźwiękowymi efektami w stylu sci-fi, tworząc futurystyczny, niemal cyberpunkowy klimat.
Większość kompozycji Bernardiego cechuje duża dbałość o szczegół – syntezatorowe partie brzmią w jego nagraniach bardzo stylowo, tak, jak niegdyś w kompozycjach B12, Redcell, Stasis czy As One, zapomnianych już dzisiaj pionierów detroitowych brzmień w Anglii z początku minionej dekady („The Emperors Apprentice Pt 2”).
Tym, co wyróżnia kompozycje z „Gindofask”, jest ich ogromna emocjonalność, objawiająca się w pięknych i smutnych melodiach. Słychać to szczególnie wyraźnie pod koniec albumu, gdzie Bernardi umieścił najbardziej przejmujące kompozycje – „Return Of The Hero”, „Sunset Over Tao” i wpisaną w breakbeatowy kontekst epicką „Florence”.
Drugi album Octogena jest przeznaczony dla starszych odbiorców – to oni rozpoznają w nim specyficzny nastrój klasycznych produkcji electro i techno, zabierających słuchacza w dźwiękową przejażdżkę nocnymi ulicami Motor City. Ale kto wie – może i któryś z młodszych fanów zachwyci się tym klimatem, dalekim od brzmieniowych ekstrawagancji minimalu czy dubstepu, ale jakże urokliwym i ponadczasowym.
somarecords.com | myspace.com/marcobernardi
2008

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. Tomgaw

    Nie wolno przegapić tej muzyki.

  2. joi

    Album wysmienity – cud, miod i orzeszki. Zreszta jak jego poprzedni z bodajze trzech lat, jak dobrze pamietam.

  3. laudyna

    Że ja? Starsza? Już? 😀 Nie bójmy się powiedzieć głośno: tak, płyta jest świetna! &pozdrawiam.