Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Shy Child – Noise Wont Stop


Shy Child to duet z Nowego Jorku, który za sprawą sceny dance punkowej i neofolkowej stał się światową mekką współczesnej rozrywki. Teraz amerykańska metropolia próbuje zdyskontować sukces europejskich twórców nu rave pokroju Klaxons czy Simian Mobile Disco, wypuszczając na wody sławy zespół, który dopiero po kilku latach działalności pokazuje tkwiący w sobie potencjał.
Pete Cafarella i Nate Smith, po wspólnej trasie z Klaxonami, wysmażyli hiperprzebojowe, a przy tym świeżo brzmiące dziełko oscylujące wokół rocka, electro i wysokooktanowego popu. Kawałki są podparte taneczną, funkującą, żywą lub nieco tylko spreparowaną transową perkusją, śpiewane, a właściwie „krzyczane” dość wysokim głosem Cafarelli, szkielet rytmiczno-wokalny obudowują zaś jazgoczące gitary i oldskulowe klawisze. W ten sposób Shy Child zbliża się najbardziej do brzmieniowej koncepcji artystów sceny madchester rave przełomu lat 80/90, robi to jednak z oczywistą manierą dziecka początku XXI wieku, traktując muzykę pop jak inspirujący śmietnik. Przy tym chłopaki są zdecydowanie bardziej przyziemni, hałaśliwi, bezczelni i zawadiaccy niż ich mistrzowie z Primal Scream czy Happy Mondays, może dlatego, że taneczny trans już dawno przestał mieć jakiekolwiek ontologiczne znaczenie, a rave-manifesty w rodzaju: Nasz stan emocjonalny to ekstaza. Nasze pożywienie to miłość. Nasz nałóg to technologia. Nasz religia to muzyka. Naszym pieniądzem jest wiedza. okazały się kolejną utopią.
W każdym razie, nowi bohaterowie alterrockowych parkietów na pewno nie ćpają tyle, co Shaun Ryder. A my w tym sezonie zakładamy dresy w porażających kolorach i bawimy się bezpretensjonalnie, z uśmiechem na ustach. Let’s rave!
2007

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. Electrohead

    No jedna z nielicznych na tym portalu płyt, która przypadła mi do gustu! Nurt electropunku w odnowionej wersji fajnie się słucha, no i nie ma pod tym idiotycznych ideologii, gdyby dali więcej elektroniki…Jednak Shiny Toy Guns narazie jest u mnie bezkonkurencyje w electropunku!