Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Sopie Agnel & Phil Minton – Tasting


„Wykorzystuję oczywiście pewne struktury rytmiczne, techniki wydobywania dźwięku, ale staram się tworzyć własny, dosyć abstrakcyjny styl. Najlepiej oddaje to termin „feral”, czyli „dziki”. Stosuje się go wobec zwierząt, które zostały udomowione, a następnie powróciły do dzikiego życia”. Tak w wywiadzie dla „Glissanda” opisywał swoje podejście Phil Minton, angielski improwizator – wokalista. Na albumie „Tasting” słyszymy go w towarzystwie francuskiej pianistki Sophie Agnel, materiał został zarejestrowany podczas koncertu w 2006, na festiwalu Jazz a Poitiers.
Jak na Mintona niewiele na płycie struktur rytmicznych – więcej ich prezentuje na pewno Agnel, która mimo wszystko koncentruje się głównie na wnętrzu fortepianu, gdzie rozmaitymi przedmiotami (plastikowe kubeczki, kauczukowe piłki, kawałki dętki) traktuje struny i wydobywa z nich brzmienia, jakich zwykle nie kojarzy się z tym instrumentem. Są to np. przeciągłe wysokie tony, świetliste, momentami krystalicznie czyste, ale mogą to być też głuche dudnienia. Gdy gra na klawiaturze, najczęściej kształtuje wybrzmienia właśnie przy użyciu przedmiotów.
Minton natomiast głównie zawodzi, jęczy i gaworzy. I tylko ci, którzy nigdy wcześniej go nie słyszeli mogą mieć problemy z odbiorem tego rodzaju ekspresji. Dla wszystkich pozostały Anglik pozostaje prawdziwym mistrzem, czego jednym z dowodów jest choćby początek czwartego utworu – gdzie jeden głos rozdziela się na dwa (słychać to wyraźnie – rozszczepienie osobowości?). Świetny jest również sam początek płyty, z Mintonem zwierzęco mruczącym w oddali (obsesyjny klimat pogłębiają paranoidalne jęki w kolejnej odsłonie). Mam tylko wrażenie, że momentami wokal jest zbyt cichy. Z drugiej jednak strony, gdy Minton chce być głośny, nie ma z tym problemu i słychać go doskonale.
Płyta jest godna uwagi, nie mam wątpliwości, że improwizatorzy dobrze się ze sobą rozumieją. Może jednak miałem zbyt wysokie wymagania (wynikające z wysłuchania ostatnio choćby genialnego duetu Mintona z Johnem Butcherem – „Apples of Gomorrah”) – są bowiem na „Tasting” momenty, gdy brakuje wyrazistych elementów: coś tam się dzieje, ale właściwie nic, co miałoby jakieś większe znaczenie (pod tym względem zawodzi spora część piątego, 13-minutowego utworu). Czasem ulatnia się gdzieś również „psychotyczna”, duszna atmosfera. Zamykająca całość kompozycja próbuje co prawda być taką mocną kropką nad „i”, zbyt szybko się jednak kończy.
2007

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. paide

    lub raczej z jej muzycznym odpowiednikiem. ;d

  2. paide

    dokonania Minotna nie są mi obce. dzięki Piotrze za tę recenzję. zapoznam się z nią.