Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



State River Windening – Cottonhead


State River Windening to dwójka multininstrumentalistów: Keiron Pjelan i David Sheppard, oraz perkusista Jon Steele. Trio tworzy muzykę oscylującą wokół post-rockowych brzmień, choć muzykę SRW nazywano już avant-folkiem bądź – co gorsza – avant-country. Debiutancki singiel grupy pojawił się w roku 1998, rok później ukazała się pierwsza płyta, zatytułowana po prostu „State River Windening”. Minęło pięć lat, i oto otrzymujemy nowy materiał Tria – „Cottonhead”.
Nie jest to rzecz elektroniczna, właściwie najbliżej tym dźwiękom do akustycznego post-rocka. Elektronika jest tutaj niesłychanie delikatna, właściwie prawie jej nie ma – ot czasem pojawi się jakiś analogowy smaczek. Główne role odgrywają intrumenty akustyczne: smyczki, gitara, pianino, pojawia się również harfa i kilka innych, mniej popularnych instrumentów. Siłą całości nie jest jednak intrumentarium, a melodyjność i klimat: „Cottonhead” to zbiór niezwykle udanych kompozycji, dopracowanych w każdym szczególe, tworzących przemyślaną, równą całość. Późną jesienią słuchać się będzie tego znakomicie – nie bez powodu panowie ze State River Windening na premierę krążka wybrali właśnie tą porę roku: na płycie jest ciepło i przytulnie, są piękne melodie i nastrój, dzięki któremu będzie się do tej muzyki wracać. Takie kawałki jak „Cottonwood” czy „Lowlands” to prawdziwe perełki. Szczególnie ten drugi, chyba najjaśniejszy punkt albumu, budowany w oparciu o kolejne gitarowo-ambientowe plamy, z beztroskim, samplowanym wokalem. Niedługo potem jest „Desertesque”, przypominający nagrania Tortoise z okresu albumu „TNT”. Cały czas akustycznie, bardzo przystępnie i ciepło.
Awangardowy folk – być może. Na pewno jednak muzyka spokojna i nastrojowa – taki mały muzyczny krajobraz, nadający się w sam raz na jesienny wieczór. Gdzieś w tle Tortoise, Flim, post-rockowy dorobek jest tutaj wygładzony i podany w przystępnej, wciąż wartościowej formie.
2004

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. 9_es

    nie + nic – chris jest niczym pikle w smacznej marynacie…;)