HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



State River Windening – Cottonhead


State River Windening to dwójka multininstrumentalistów: Keiron Pjelan i David Sheppard, oraz perkusista Jon Steele. Trio tworzy muzykę oscylującą wokół post-rockowych brzmień, choć muzykę SRW nazywano już avant-folkiem bądź – co gorsza – avant-country. Debiutancki singiel grupy pojawił się w roku 1998, rok później ukazała się pierwsza płyta, zatytułowana po prostu „State River Windening”. Minęło pięć lat, i oto otrzymujemy nowy materiał Tria – „Cottonhead”.
Nie jest to rzecz elektroniczna, właściwie najbliżej tym dźwiękom do akustycznego post-rocka. Elektronika jest tutaj niesłychanie delikatna, właściwie prawie jej nie ma – ot czasem pojawi się jakiś analogowy smaczek. Główne role odgrywają intrumenty akustyczne: smyczki, gitara, pianino, pojawia się również harfa i kilka innych, mniej popularnych instrumentów. Siłą całości nie jest jednak intrumentarium, a melodyjność i klimat: „Cottonhead” to zbiór niezwykle udanych kompozycji, dopracowanych w każdym szczególe, tworzących przemyślaną, równą całość. Późną jesienią słuchać się będzie tego znakomicie – nie bez powodu panowie ze State River Windening na premierę krążka wybrali właśnie tą porę roku: na płycie jest ciepło i przytulnie, są piękne melodie i nastrój, dzięki któremu będzie się do tej muzyki wracać. Takie kawałki jak „Cottonwood” czy „Lowlands” to prawdziwe perełki. Szczególnie ten drugi, chyba najjaśniejszy punkt albumu, budowany w oparciu o kolejne gitarowo-ambientowe plamy, z beztroskim, samplowanym wokalem. Niedługo potem jest „Desertesque”, przypominający nagrania Tortoise z okresu albumu „TNT”. Cały czas akustycznie, bardzo przystępnie i ciepło.
Awangardowy folk – być może. Na pewno jednak muzyka spokojna i nastrojowa – taki mały muzyczny krajobraz, nadający się w sam raz na jesienny wieczór. Gdzieś w tle Tortoise, Flim, post-rockowy dorobek jest tutaj wygładzony i podany w przystępnej, wciąż wartościowej formie.
2004

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. 9_es

    nie + nic – chris jest niczym pikle w smacznej marynacie…;)