Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Strike Boys – Being In A Boygroup


Ustalmy sobie jedno. Ta recenzja dotyczy płyty typowo parkietowej, skierowanej do mas, nieprowadzącej do głębokich przemyśleń, niczego nie sugerującej, do niczego również nie przekonującej. Sierpniowe namiastki słońca i upałów wydały mi się wystarczającym powodem do opisania albumu, który idealnie ten klimat uzupełnia.
Tommy Yamaha i Martin Kaisa pochodzą z Niemiec, rozpoznawalni są głównie za sprawą debiutanckiego krążka „Selected Funk”, wydanego dziewięć lat temu przez kultowy label Wall of Sound. Pod skrzydłami Stereo Deluxe nagrali album mieszczący się gdzieś pomiędzy brudnym indie, naelektryzowanym disco, powściągliwym dubem i zrutynizowanym rockiem.
Konkrety. „Gimme food” to pokaz syntetycznie zgranych wokali: aksamitnego Cyreny Dunbar (była baletnica, trwale związana z grupą od 2004 roku) i przenikliwego Tommy’ego Yamaha. Ambitny pop oszlifowany zostaje ciekawą, nasyconą emocjami aranżacją. To niezwykle chwytliwy utwór, lekki jak wietrzyk smagający po rozgrzanym karku. „Barfing barfly” brzmi jak ciąg dalszy poprzedniego utworu, w zdynamizowanej, uzbrojonej w bezpieczne gitarowe riffy, ale też uwodzącej wysmakowaną elektroniką wersji. Już widać plażę, słychać morza szum i ptaka śpiew. Gdzieś w oddali pojawia się klub w rodzaju niesławnej „Piany” w nadmorskiej Rewie, raczący wodnistą cieczą w kolorze piwa i dudniący płytkim housem (rozbity na 2 sety „Paralyzed”). Ze szponów tego koszmaru może nas wyrwać przycisk fast forward, w ten właśnie sposób przeskakujemy do cokolwiek przejmującej, trącącej psychodelią lat 80-tych pieśni „Chemical Princess”, odśpiewanej brawurowo przez frontmana IAMX i Sneaker Pimps, Chrisa Cornera. „Heart on fire” to przebój w stylu electro, mamiący swoim rozedrganym rytmem, podrasowanym elektroniką brzmieniem i iskrzącą perkusją Thomasa Langa. Niegdysiejsze dubowe sympatie duetu znajdują swój wyraz w ciekawie zapętlonym „The body”. Na dłuższą metę ten pomysł zaczyna się jednak rozmywać i nudzi ograniczoną, nieco dyskotekową formą. Powtarzamy zatem wystudiowany ruch ffwd i już jesteśmy w ospałym „Loss of the badman”, dopieszczonym wokalem Roba Gallaghera aka Earla Zingera, dziwnie bliskim stylistyce Gorillaz.
Uwagę przykuwają utwory z udziałem gości, a skutecznie ją odwracają instrumentalne popisy boysbandu. No, może za wyjątkiem magnetycznego „Push push”, który przypomina chwilami nostalgiczny utwór „Blue Monday” w wykonaniu New Order. Ostatni kawałek na płycie, zatytułowany refleksyjnie „Being in a boygroup” wabi mocno depresyjną aurą i drapieżnym rytmem. Obojętność, wypartą przez pozytywne wrażenie, przywraca mizerny bonus w postaci nieciekawego wideo „Barfing Barfly”.
Jakie to uczucie grać w męskiej grupie? Monotonia i schematyczność, a nawet marność nad marnościami i wszystko marność. Mimo przyjemnych wzlotów płyta zaliczyła zbyt wiele bolesnych upadków. Ta myśl zdominowała wszelkie punkty odniesienia. Diagnoza brzmi: nieuleczalne zmęczenie materiału.
2006

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. michał

    będę śledził pani recenzje