Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Studio Pankow – Linienbusse


Studio Pankow tworzą trzej muzycy i realizatorzy: David Moufang (Move D), Jamie Hodge i Kai Kroker. Wszyscy na elektronicznej scenie pochwalić się mogą sporym doświadczeniem, mając na swoim koncie dźwięki nagrywane dla takich wytwórni jak Warp, Ninja Tune, Plug Research, Reflective czy Source Records. W roku 1999 panowie spotkali się w należącym do Krokera studio Pankow, gdzie usiedli do wspólnych prac. Efektem jest „Linienbusse” – prawie 80-minutowy materiał, który powstawał na przestrzeni ostatnich 4 lat. Już ten fakt czyni to wydawnictwo wyjątkowym.
Na tym jednak nie koniec. „Linienbusse” to wynik trzech sesji, podczas których trio z powodzeniem oddawało się słodkiej elektronicznej improwizacji. Album poraża różnorodnością i perfekcją – każdy dźwięk trzyma tutaj bardzo wysoki poziom sprawiając, że płytę możemy uznać za jedną z najlepszych wizytówek nowego grania. Otrzymujemy przekrój przez kilka istotnych dla elektroniki podgatunków: zarówno wspaniały ambient, połączony z brzmieniem pianina i niezbędnymi klikami (świetny ostatni kawałek), również rasowy dub, przywołujący na myśl wczesne prace RhythmnSound (17-minutowy Ruhleben to prawdziwy punkt kulminacyjny tej płyty), jest też bardziej przystępny IDM („Jungfernheide”) czy eksperymentująca muzyka taneczna (Zoologisher Garten, pełen intrygujących sampli wokalnych). Słowem: prawdziwy kolaż doskonałych brzmień, będących udanym pomostem między erą techno i dub, między graniem dawnego Chain Reaction a dzisiejszymi clicks & cuts. Nad wszystkim unosi się duch improwizacji i żywego grania – wydaje się, że poszczególne kawałki zaprogramowany mają tylko szkielet (najczęściej puls, bit), reszta to wynik dokonywanych na żywo manipulacji. Czyżby coś na wzór elektronicznego jazzu? Hipoteza być może zby śmiała, jest jednak coś, co każe nam muzykę zawartą na „Linienbusse” wciąż nazywać nieprzewidywalną i porywającą. Koncerty Studio Pankow muszą być fascynujące.
Muzyka zarówno dla zwolenników Vladislava Delaya, Mind over Midi, Monolake, Rhythm and Sound, To Rococo Rot czy nawet Lukea Viberta. Worek pełen niespodzianek, mimo doskonałej produkcji i perfekcji w realizacji konsekwentnie zaskakujący wciąż nowymi rozwiązaniami. Pełna rekomendacja.
2005

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. K3

    o tak, studio pankow to świetna sprawa. wg mnie linienbusse to jeden z najlepszych albumów, jakie pojawiły się w latach zerowych. 🙂