Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Stwory – Jet*ep


Najpierw były Stworywodne i świetna Epka „Black muds bad big village”. Potem gocławski zespół wyszedł z wody, sygnując swoją muzykę mianem – już tylko – Stworów. Pojawiło się również kolejne wydawnictwo grupy – znów krótka płyta, zatytułowana „Jet*ep”. Ten wydany w ilości kilkuset egzemplarzy krążek znajdziemy już zarówno w tradycyjnych, jak i internetowych sklepach. Pytanie na dziś: czy odrzutowiec Stworów jest w stanie przekroczyć barierę dźwięku?
Rozpoczynając odsłuch „Jet*ep” zastanawiałem się jakie cechy krótkich płyt świadczą najczęściej o ich sukcesie. Doszedłem do wniosku, że w przypadku około półgodzinnych materiałów najważniejsza jest umiejętna narracja, konstrukcja całości, wymagająca od zespołu specyficznego wyczucia. A więc – w głowach zostają te Epki, które najskuteczniej potrafią zaangażować słuchacza, dostarczając mu logicznego (i przyjemnego zarazem) ciągu muzycznych zdarzeń. Tak też się dzieje w przypadku „Jet*ep” – zespół opowiada nam kilka krótkich historii, które z radością sobie później powtarzamy. Odrzutowiec robi więc kolejne okrążenia, minuty mijają, Stwory prowadzą nas zaś po zakamarkach opatentowanych przez siebie odmian post-rocka. Choć nie – przecież w rozmowie z nami muzycy określili swe brzmienie nieco inaczej: mianem szlam-rocka. – Powstało to stąd, że na samym początku działalności zespołu pojawiła się wizja, że ta muzyka powstała z pierwotnego szlamu emocji – mówi Dariusz Trzciński, jeden ze Stworów. Jakkolwiek jednak nie nazwalibyśmy tej muzyki, jej korzeni z powodzeniem szukać możemy w twórczości takich zespołów jak Labradford czy Tortoise. A więc – wyraźne post-rockowe odniesienia z dodatkiem własnych, autorskich rozwiązań i emocji. I tylko szkoda, że muzycy zdecydowali się podsunąć nam gotowe interpretaje swoich nagrań, umieszczając na okładce kilka zdań opisujących nastrój każdego z utworów. Zupełnie niepotrzebnie, ta muzyka broni się bowiem sama, z łatwością owija wokół siebie, popycha w dół i ciągnie do góry, przekraczając wspomnianą barierę dźwięku, osiągając obszar emocji.
Brawa więc za narracyjną smykałkę, za muzyczną dojrzałość. Swoimi kolejnymi wydawnictwami Stwory konsekwentnie robią nam smaka. Smaka na LP – ten oczekiwany, pierwszy w historii grupy. Bo póki co jest bardzo dobrze – ambientowe gitarowe rozmydlenia, również mocny rockowy pazur, szczypta eksperymentu. Bez wokali, bez większego wysiłku. Czekamy na więcej.
2006


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress