Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.



scorn – list of takers


mick harris to człowiek-instytucja. eks-perkusista słynnej formacji napalm death [brał udział przy nagrywaniu trzech pierwszych albumów nd], po opuszczeniu zespołu w roku 1991 poświęcił się własnym, najczęściej mrocznym dźwiękowym pomysłom. szybko, jeszcze w roku 1991 powołał do życia, wspólnie z basistą nickiem bullenem, projekt scorn, będący wyrazem jego nowych brzmieniowych fascynacji. od tej pory muzyka harrisa to głównie przytłaczające, illbientowe klimaty, przybierające czasem postać głębokich dronów, innym razem ekstremalnych struktur rytmicznych. sam harris działa również jako lull [to najbardziej minimalny i mroczny projekt muzyka], gra wspólnie z johnem zornem i billem laswellem w formacji painkiller, swego czasu współpracował również m.inn. z jamesem plotkinem i martynem batesem [świetny ich potrójny album „murder ballads”].
od roku 1995 harris tworzy scorn samodzielnie – nick bullen, po dokonaniu rozboju [ot napadł pijany przypadkową osobę w jakimś barze] musiał spędzić rok za kratkami [po wyjściu z więzienia zajął się solowym projektem umbilical limbo], harris zadebiutował więc jako samodzielny twórca muzyki scorn i wydał „gyral” – jedną z najlepszych swych płyt – pełną hipnotycznych, dubowych dźwięków, wytyczających w owym czasie zupełnie nowe muzyczne ścieżki. potem pojawiły się kolejne albumy scorna, wśród nich udane „zander” [1997] i „plan b” [2002] po czym harris, z różnych powodów [problemy finansowe, kłopoty z wytwórniami, w końcu konieczność utrzymania rodziny] zwolnił swą artystyczną aktywność. w ubiegłym roku ukazała się płyta „collected”, zawierająca zbiór trudno dostępnych bądź nigdzie nie publikowanych kawałków lull. w tym roku, po dwóch latach nieobecności, powraca zaś scorn. co więcej, powraca w postaci płyty wydanej przez polski label – vivo records. „list of takers” z założenia ma być „materiałem pomostowym” między typowymi dla harrisa mrokami a nowym, bardziej konkretnym graniem. czy tak jest w istocie? nie sądzę. otrzymujemy jeden, 70-minutowy set, pierwotnie zagrany dla rogłośni breaks fm, zarejestrowany 9 stycznia 2004. muzyka harrisa właściwie się nie zmienia: nadal są to gęste, mroczne tekstury sampli polane ostrym, bezkompromisowym bitem, w którym próżno szukać jakichkolwiek nowych elementów. i właściwie trudno czynić z tej obserwacji jakikolwiek zarzut – harris zachowuje bowiem konsekwencję i dla tych, którym muzyka scorn jest bliska – „list of takers” nie będzie rozczarowaniem. dla wszystkich innych nowa płyta harrisa może okazać się prawdziwym wyzwaniem: nie każdy zdolny jest przejść przez zmasowany atak brudnych bitów i przepuszczonych przez tysiące filtrów sampli niewiadomego pochodzenia. cóż, taka po prostu jest muzyka scorn – bezkompromisowa, od ponad 10 lat konsekwentna, gęsta, momentami chropowata. zupełnie jak widniejący na okładce zwój potarganych, kaleczących zapewne przy pierwszym dotyku drutów.
albumem „list of takers” mick harris nie zaskakuje. mocno trzyma się sprawdzonych, znanych sobie pomysłów i brzmień. jednocześnie ta nowa płyta może być niezłą wizytówką artysty dla niewtajemniczonych. niezłą tym bardziej, iż tak łatwo dostępną – fakt pozyskania nowego materiału scorna przez polski label uznać należy za spory sukces. „list of takers” polecam więc ciekawskim i wytrzymałym. ja sam muszę przyznać, iż za każdym podejściem zastanawiam się, czy nowego materiału micka harrisa słucham, czy raczej się z nim zmagam.jman
„List of Takers” to kolejna płyta nagrana przez Micka Harrisa, tym razem dla polskiej wytwórni Vivo. Album ten, zawierający 1 utwór trwający 70 minut, jest w mojej opini przekrojem twórczości Scorna. „List of Takers” to pozycja idealna dla kogoś, kto chce rozpocząć muzyczną przygodę ze Scornem. W tym długim miksie zawarte jest to co u Harrisa najlepsze. Ascetyczne tła mieszają się z ciężkim, powolnym beatem, aby nastepnie przejść w lekko połamane struktury podlane dronowymi pejzażami. Nieco industrialna, duszna atmosfera nie opuszcza nas przez całe 70 minut. Nie ma tu żadnej rewolucji.To po prostu stary dobry Scorn. Jeśli ktoś nie wie jaki wybrać album Scorna, niech sięgnie właśnie po ten krążek. Tu jest wszystko. Dodatkowo płyta jest bardzo ładnie wydana w trójpanelowym ekopaku.
2004

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. cam

    skad wzialas/es ta plyte? nie moge nigdzie znalezc