Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


signer – New Face of Smiling


Bevan Smith, nagrywający jako Aspen i Signer, ma na swoim koncie kilka znakomitych krążków – wspomnieć choćby „Giving It Up to Feel Effected” czy wydaną dwa lata temu „Low light dreams”, dzięki której stał się jednym z bardziej obiecujących młodych ambienciarzy. Znany dotąd z bardzo wysublimowanych, ciepłych elektronicznych brzmień Smith przygotowując swój kolejny materiał postanowił wszystkich zaskoczyć. W jaki sposób, z jakim skutkiem?
„New Face of Smiling” jest równocześnie „new face of Signer” – artysta zdecydował się bowiem na dość radykalną zmianę brzmienia – przede wszystkim sięgnął po gitarę, której dźwięki przetwarza na tej płycie dość swobodnie i beztrosko. Prócz gry na gitarze artysta zdecydował się zaśpiewać – tworząc w ten sposób muzykę odwołującą się do tradycji labelów Kranky czy Thrill Jockey. „New Face of Smiling” to zbiór eksperymentalnych, post-rockowych piosenek, które wymykają się tradycyjnym kompozytorskim strukturom, odpływając w stronę niekonkretnych przestrzeni i plam – ot gitarowy ambient w stylu Labradford czy Fennesza [szczególnie tego z ostatniej płyty - "Venice"]. Już pierwszy fragment tego materiału opiera się głównie na ścianie dźwięku generowanego przez szarpaną gitarę – coś na wzór Neila Younga z soundtracku do „Dead Man”. Dalej zaczynają pojawiać się kojarzące się z wcześniejszą twórczością Smitha brzmienia analogowych syntezatorów, w przypadku nowej płyty są one jednak zupełnie przytłoczone przez gitarę, a jeśli już uda im się wypłynąć na powierzchnię – rażą chłodem i prostotą. Prócz gitary, czasem pojawi się żywa perkusja, puls tego albumu jest jednak – w większości – wyznaczany przez analogowe automaty bądź różnego rodzaju kliki [choć i tutaj nie brakuje eksperymentów - "That sinking feeling..." jest przecież jednym wielkim eksperymentem rytmicznym]. Smith postanowił stworzyć album pełen typowych dla siebie emocji, sięgając jednak po zupełnie inne środki wyrazu. Jest melancholijnie, jest [w większości utworów] cicho, jednocześnie jest bardzo, bardzo gitarowo. Nie wszystkie utwory są tutaj udane, próba oceny tego albumu budzi dziwne ambiwalentne odczucia – momentami jest tu po prostu zbyt ciężko, gęsto, muzyka Signera już nie lewituje, stara się twardo stąpać po ziemi, czasem zaś wręcz „człapie”.
Bevan Smith chce się rozwijać i chwała mu za to, jednak jeśli dwa lata pracy przynoszą 38 minut tak nierównego materiału – mamy prawo być lekko rozczarowani. Słychać, iż muzyk wciąż stara się szukać nowej dla siebie formy – osiadając co jakiś czas na kompozytorskiej mieliźnie, czasem jednak tworząc muzykę bardzo udaną. Dziwny, niejednoznaczy album. Poczekamy na następny.
2004


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress