Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Yagya – Rigning


Skostnienie ram przyniosło zalew jednakowych nagrań, nie powinno zatem dziwić, że mocno wyeksploatowany gatunek dziś rzadko wychodzi poza schemat muzyki tła.
Trzeci album Aðalsteinna Guðmundssona vel Yagya nie przynosi żadnych zmian w techdubowym paradygmacie. Fakt, że wbrew zapowiedziom wydawcy nie różni się od dwóch poprzednich płyt Islandczyka, można by było wytłumaczyć „własnym stylem”, gdyby nie to, że z indywidualnością ma on niewiele wspólnego. Gu?mundsson jest po prostu sprawnym rzemieślnikiem, tyle że zbyt ortodoksyjnym. „Rigning” oznacza deszcz w języku islandzkim, co tłumaczy regularnie powracające odgłosy opadów, z których wynurzają się kolejne utwory (temat deszczu w muzyce to kolejna wyblakła klisza).

Na pierwszy rzut ucha niczego tu nie brakuje – jest ponura głębia miejskich zakamarków, jest melancholijna atmosfera lodowej pustyni, jest wreszcie wszystko to, co w techdubie najbardziej charaktersytyczne (czyt. wyświechtane): głębokie basy, rozległe ambientowe pejzaże, stonowane beaty w umiarkowanym tempie i oczywiście wszechobecna rewerberacja, która otula pokój pajęczyną utkaną z widmowych pogłosów. Kompozycje bezszelestnie przechodzą jedna w drugą, natomiast rozróżnienie poszczególnych fragmentów udaje się osiągnąć dopiero po miesiącach odosobnienia i medytacji w buddyjskim klasztorze. Sam proces percepcji dźwięków potrafi być przyjemny i relaksujący, ale co z tego, jeśli po kilkukrotnym przesłuchaniu albumu nie zostawia po sobie żadnych wyraźnych śladów w pamięci? Czy nie tak brzmi definicja muzyki tła, której jedynym zadaniem jest umilanie czasu i wypełnianie przestrzeni bez aktywnego udziału słuchacza? W takim kontekście „Rigning” jawi się jako idealna ilustracja muzyczna do galerii – tak sztuki, jak i handlowej.

Zabrakło tu nie tylko nowatorskich rozwiązań i urozmaicenia, ale też pewnego nieuchwytnego, niemożliwego do zwerbalizowania składnika, swoistego magnesu, który sprawiłby, że chciałbym do albumu powracać. „Ringing” to tylko perfekcyjnie wyprodukowana płyta i… chciałem napisać, że nic poza tym, ale to nieprawda, bowiem zamiast pchać stylistykę do przodu, utrzymuje ją w stanie „wygodnego odrętwienia”, czyli totalnej stagnacji. Jeśli techdub wcześniej stał przed wysoką ścianą, to teraz się pod nią czołga.
2009

122 KomentarzyDodaj komentarz
  1. fantastyczne.lektura obowiązkowa

  2. „ciekawi was dlaczego fluxion nie sika kolejnymi plytami? ma w zapasie setki trakow ktorymi zgasilby kazda plyte w kazdym sklepie- iwec dlaczego?” – no i okazało się, że wcale nie ma, niech się uczy od swoich kontynuatorów. a dub-techno ciągle ma się świetnie, nowy cirkel, m.rahn, beat pharmacy, milton bradley, ovatow, a to tylko wierzchołek góry lodowej :)

  3. Ciekawa i dluga duskusja az za dluga do ogarniecia wiec odpuszecze. Sc440 o dziwo K.Soublis aka Fluxion wraca, wydal epke na Resopal Schallware label, sadzac po tylule nie ostatnia:)
    W traku drugim konkretne nawiazanie do przeszlosci.

  4. chcesz moje zdjecie? – wkleisz sobie do legitymacji szkolnej i moze ktos wezmie cie za mnie; 99,90 pln i przez tydzien bedziesz w szkole mną..
    gorzej jak rodzice sie dowiedza ;)

  5. w sumie to faktycznie najlepszy album tech-dubowy jaki słyszałem…i Intrusion ostatnio mi wchodzi a wszystkie płyty z bc opycham na allegro.

  6. podbijaj podbijaj
    do 440 postow najlepiej

  7. kompleksy to ja akurat mam i owszem,ale biora sie one ze sluchania/ogladania genialnych rzeczy..

    czy ktos kiedykolwiek popadł w kompleksy obcując z nudą?

    jeszcze 7-8 semestrów i bedzie miał chlopak dyplom internetowego psycheanalityka ..

    lol 8/10

  8. Jestem dworcowym kloszardem i na codzień zgniatam metalowe puszki. W kartonie mam gramofon sprężynowy z tubą, lubię przed snem skacić Mirandę. Nie ukrywam jednak że za stosunkowo niewielką opłatą jestem w stanie pojechać jej po rajtuzach :P

  9. za to ty z pewnoscia jestes utytulowanym psychologiem, ktory zaraz stworzy moj wiarygodny portret psychologiczny…

  10. Od razu widać że z psychologią jesteś na bakier :P

  11. ludzie, jedzcie gowno – miliony much nie moga sie mylic! a jak sie cos komus nie podoba, to ma kompleksy? zenujaca logika, a raczej jej brak

  12. Akurat echospejsowy remix Mirandy jest git, sama płyta świetnie się sprzedała, wycisnęła na discogs 4.7/5 z ponad setki votów, i nie są to tylko puste liczby – gówna by tyle ludu po prostu nie kupiło. Dobra muza broni się sama. Ale każdy może mieć kompleksy i nazywać ją gniotem :P

  13. sprawdziłem z ciekawości ten album, przytłoczony ogromem dyskusji jaką tutaj wzbudził, i moim zdaniem nie jest to tragiczny album. w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, przy odpowiedniej substancji i właściwym nastawieniu może to być rzecz ciekawa. nie mogę jednak się pozbyć wrażenia, że to płytka po prostu nudna. stwierdziłbym, że jestem za a nawet przeciw, ale bardziej przeciw, aniżeli za.

  14. tyle,ze to plyta ktorej sie slucha raz na rok ,ale jednak sie do niej wraca.. natomiast kto wraca do „miranda remixes” ? i w jakim celu? albo wez „requitted love” bvduba – to sa dopiero gnioty,ktore po wyciszeniu spamu na forum discogs czy innej oplaconej recenzji przepadaja bez echa/sladu..

    yagya/sanasol jednak ma to COS.
    rhythm of snow slucham raz na dwa lata..ale przejscie ze snowflake 1 na 2 to jest TEN moment,dla ktorego plyta zostaje na polce.

  15. Taka przecietna plyta, a taka dyskusje wywolala. Nie rozumiem tego. Pod koniec roku nikt juz nie bedzie pamietal o tym albumie.

  16. ale się napolecaliście tutaj, a wystarczy ściągnąć wszystko z sublabeli basic channel i dctrax.

  17. kto by się spodziewał, że skromny Yagya wznieci takie dyskusje ;-)

  18. Sc wspomniałeś o Konerze w pejoratywnym kontekscie w jednym ze swoich postów – jak dla mnie ta postac graniczy wrecz z obiektem kultu i to z co zrobil dla ambientu nigdy nie bedzie zapomniane. Odnośnie bohatera recenzji – nowej jagienki jeszcze nie mialem okazji sluchać. Snowflakes często ląduje w odtwarzaczu, „will i dream..” mnie odrzuciło. Do trzech razy sztuka :] Co do porownania faith vs little angel, to ten drugi kawalek moglby z powodzeniem być puszczany w mtv – jest taki gładki, słodki, melodyjny i przebojowy. Czy to źle? Mnie to przekonuje, choć w sumie płyta przymula. W ogóle jeśli chodzi o Modella to moje odczucia sa podobne jak sc – od czasu kingston/beach wydał za dużo tego samego. Wiele tytułów tutaj już padło – dorzucę jeszcze CV – Movement (Delay varience rmx) od Octal i Unsquare Mode – backflow. Generalnie quantec z atheusem mi podchodzą, ale niuanse zawarte chocby w tych 2 wymienionych przeze mnie loopach to jest to, czego brakuje we współczesnych produkcjach i powód dla którego osobiście dawno temu dałem sobie spokój z robieniem muzyki.

  19. jednej „za duzo muzyki” druga ze „chujowo”.
    a trzecia pewnie i tak polezie za nimi..

  20. o, nawet dosłownie chujowa dyskusja z opowiastkami nt. własnego życia seksualnego, no, no.

  21. zluzujcie juz, bo myszka mi spada z biurka jak chce przewinac te strone.

  22. weź… ale słuchasz ich czasem? jak się wtedy czujesz? no i czy to juz ten moment w karierze producenta kiedy należy powiedzieć stop czy pociągniesz jeszcze na fali …? swoją drogą takie spory internetowe to całkiem niezły sposób na wypromowanie swojej osoby nie uważasz? nie trzeba mieć profilu na majspejsie a mimo to jedziesz do przodu:P

  23. konia a z rzedem i ręke krolewny dla zawodnika ktory mnie podpusci do dyskusji na temat moich wlasnych produkcji ;)

    musisz sie lepiej postarac mirus ..

  24. a korzystając z tego że śledzisz ten temat powiedz drogi sc, bo zauważam tutaj pewną sprzeczność (ale może tylko pozorną): co skłoniło cię do opublikowania (wcale nie tak dawno) własnych, powiedzmy sobie uczciwie – nie najwyższych lotów utworów w sieci (dla niezorientowanych – netlabel Enypnion)? skąd w ogóle pomysł na własne próby? czyżbyś poczuł jednak parcie na sławę jak te miliony domorosłych PCdub producentów którymi tak gardzisz? nie uwierzę :) żałowałeś kiedyś tego posunięcia? z góry przepraszam jeśli pytania są kłopotliwe.

  25. moja druga polowka nie narzeka.(tym bardziej,ze mialem teraz 6dni wolnego)
    innym nie pomagam.
    skad to sie bierze,ze jak ktos po czyms/kims jedzie równo to reszcie wydaje sie,ze ma problem z regularną ejakulacją? tok myslenia tańszy od freudowszczyzny..

    ja tam wlasnie po udanym rżnięciu robie sie dopiero bezczelny po calosci ;) – nie palę,nie otumaniam się telewizją – moze tu tkwi „problem” ;) ?

  26. Za dużo muzyki,za mało…seksu…ech faceci!!.

  27. jasne , mieszam z błotem genialnych artystow zeby zwrocic na siebie uwage:) (jakby bylo na co) a mozesz mi wenecki przyjacielu podpowiedziec : na cholere mi czyjakolwiek uwaga? to czesty zarzut – tylko gdzie logika? jade po wszystkich na okolo po to zeby w koncu trafic na silniejszego,ktory odrąbie mi glowe i skroci meki?

    fakt,ze moze powinienem zmieniac loginy za kazdym razem wtedy nie byloby „aa to ten 440 costam,znowu bedzie pierdolil te swoje mądrosci”..

    ale mimo wszystko co jakis czas trafiam nieglupiego zawodnika,ktory skupi sie na „kompozycjach” na ktore namawiam,zamiast na jakichs osobistych elementach wojny gustów..

    btw: ty zapewne boisz sie definiowac pojęć,przeciez ktos juz zrobil to za ciebie, i na pewno zrobil to lepiej. pogratulowac.

  28. No jeżeli nie uważasz Foto za kompozycję muzyczną, bo masz swoje własne definicje to się kłócił nie będę, bo i po co :> Jak zwykle stajesz okoniem, poniekąd to rozumiem bo „guru” nie może przyznać się do błędu :) „Guru” ma zawsze rację! Znowu się posypały tutuły, tylko że… ja od początku wiem z kim rozmawiam, jakiej muzy słuchasz, jaki masz dorobek artystyczny…jesteś wyrazistą postacią na polskiej scenie tech, ale bardziej przez swoje komentarze co rozsiewasz po forach. Te wieczne jęczenie na shit co wychodzi i gloryfikacja dubów sprzed lat. A gdyby parę starych nazwisk do których masz wielki szacun umieściłoby w swoich top5 wałki które zmieszałeś z błotem to co wtedy :> ? Bezapelacyjna detro(it)nizacja? Straszny offtop się zrobił z yagy, wiem że uwielbiasz takie ping-pongi, ale one już służą tak naprawdę tylko skupieniu uwagi na twojej osobie SC (egocentyzm „guru ” :) . Z mojej stronie zabawnie to wygląda bo w sumie to nie wiesz z kim piszesz :> Takie lustro weneckie internetu, randka w ciemno z literkami :D To byłem ja, Rod Modell, używam google traslatora (joke). Piłeczki mi się właśnie skończyły, greetz Bartuś!

  29. Maż dużo racji w tym co piszesz,trzeba Ci to przyznac,Intrusion wymęczył mnie niemiłosiernie,niema w nim niczego co mógłbym określić mianem muzykalności,zaś jeżeli chodzi o dub na nośnikach fizycznych istnieje dla mnie jedynie Rod Modell czy uogólniając Deep Chord,Bc w zasadzie tylko Burial Mix,Rhythm&Sound „King in my Empire”może dlatego że mam do tego utworu osobisty stosunek;),a że techna nie lubie to odnosze się jedynie do wszelkiego rodzaju roots czyli Basic Replay,inne Shinichi Atobe Cyrusy odpadają,a że siedze głęboko w CC to moim punktem wyjścią są rzeczy takie jak np.Digitalverein Dolby,okołothinnerowa scena,i tam upatruje godnych spadkobierców czy kontynuatorów idei.

  30. to teraz porównaj „faith” z ostatnim „mega hitem” intrusion „little angel” – soultek ubzdural sobie ze jak namowi tikimana na sciezke wokalna i na robi balaganu spaceechem to bedzie z tego nowe R&S. efekt jest jak dla mnie żenujacy-dziwie sie,ze paul w ogole na to poszedl.. ;/

    do tego tloczenie min. 6mm od srodka plyty i strona „b” fałszuje nieziemsko..

    nienawidzilem kompaktu gdy zasyfiał sklepy tymi swoimi kiczykami,potem perlonada, hype mathew jonsona etc.. ale komedie jakie zapoczatkował hype convextion i teraz spam echospace/styrax/quietus to jest najwieksza żenada z jaka mialem stycznosc przez ostatnie 10 lat.

  31. Muszę przyznać że „Faith” zrobił na mnie piorunujące wrażenie.Zwracam honor:)

  32. ułozenie to masz na półce,a muzyka rozgrywa sie nie tylko w przestrzeni ale i czasie. wiec loop to nie kompozycja slownikowy mistrzu :)

    posluchaj los hermanos „son dos” lub „midnight in madrid” i nie bedzie trzeba wracać do tematu.

    co do zaleglosci -jedyne co przychodzi mi do glowy do tzw dubstepy – 2562,peverelist i shackleton – mam taka niechec to kretynskiego „stylu” ze ciezko mi sie za nich zabrac mimo,iz wybredne uszy podpowiadaja ze powinienem..

    jezeli ja jestem monotematyczny to pokaz mi tu kogokowiek ktory ma na jednej polce debussyego,milesa i skalpel.

    a ze wychowalem sie na drexciyi,millsie,BC czy model 500 to wybrzydzam i to bardzo.

    co do edytora heh – nie tylko tnę wszystko co mi nie odpowiada,robie sobie tez remastery gdy mnie jakies Hz drażnią ;)

  33. No właśnie wyjaśnijmy sobie coś :D – kompozycją (z łac. compositio połączenie, ułożenie) jest i wurfel, i foto, nie twórz mi tu własnych definicji formy muzycznej :> Piszesz że nie znosisz nudy a ja nominuję versję wurfla i foto do najnudniejszych dub wałów wszechczasów! „Kawalek powinien trwac 2:30 zamiast 5minut” – bierz edytor i ucinaj, oraz zorganizuj repressa z etchem cutted by sc440, na pewno poczujesz się lepiej. Trzaskanie z liścia było żartem, którego nie odebrałeś jak trzeba, zesztywniałeś zupełnie jak w otwarciu na muzykę. Potwierdza to też twój „statystyczny jadłospis muzyczny”, zawężony i monotematyczny. Po tych typach widać że już nie eksplorujesz (albo nie chcesz ) aktualnej muzy elektronicznej, w zalewie gówna (którego imho będzie coraz więcej) wychodzą perełki, sztuka je odnależć i się znowu cieszyć. Wake up sc440, time to live…

  34. zartujesz teraz?

    imho = in my humble opinion – moim skromnym zdaniem
    wannabe = want to be (chcialbym) pretendent – wannabe producer -pajacyk,ktory na sile chce miec swoja dyskografie,mimo iz wszystkie znaki na niebie wskazuja,ze nijak sie do tego nie nadaje.

    a uzywam tych zapozyczen z prostego powodu: brzmią* o wiele zgrabniej w oryginale niz przewalone na nasz,skądinąd zajebisty język.

    wąsów nienawidzę, moze czyjś tata-milicjant cos takiego hoduje,ale ja nie lubie jak mi cos włazi do kubka z herbatą ;)

    old vs new – pomyslcie do czego by sie tu jeszcze przyczepic a ja przetestuje nowe rzeczy henkego i sub space ..

  35. Tak dokładnie,masz rację.
    Kupuj,pożeraj,ucz się nowych słówek,i z zaparciem dalej pielęgnuj swój przerzedzony wąs,skąd te imho(co to kurwa w ogóle znaczy?),wannabe i inne branoc/sc,używasz kodu,łamiesz zasade działania enigmy czy o co Ci chodzi?

  36. druga bzdura: „nie potrafisz cieszyc sie muzyką ktora wychodzi aktualnie” – skąd to wziales? masz jakis podgląd tego czego slucham/kupuje?

    nie znoszę gownianej muzyki – nie znosze marnych podrobek,nie znoszę nudy.. nie znosze teorii dopisywanych do banalnie prostych zjawisk.

    ale nawet gdy przereklamowany omar-s wydaje „psychotic photosynthesis” umiem przyznac ze kawalek jest swietny, i kupuje dwie kopie, zeby za rok nie bylo „po sprawie”..

    ridis – „foto” beat+poglos, samplowany 12bitowy pad z delayem i minorowy akordzik+delay.. najbardziej urzeklo mnie w tym traku to ze po dekonstrukcji gosc nie zlozyl go z powrotem tylko „ucial w polowie zdania” – kawalek powinien trwac 2:30 zamiast 5minut,jasen ,ze tak ale te ostatnie 10 sekund refunduje w pelni prawie 5minut gapienia sie na czarno bialy obrazek imho.

    jeszcze jedno: kto stoi -ten sie „cofa”, ale to jeszcze nic przy bezmyslnym biegu na oślep w kierunku sterty plastikowego gówna, bryzgającego bez ładu i składu z głow setek „wannabe producer” wspieranych przez dogorywajace dystrybucje..

    branoc/sc

  37. wyjaśnijmy sobie coś: ridis „foto” to foto,a nie kompozycja.

    kompozycją to jest „5th element” by cobblestone jazz, albo remix charlesa webstera na „do you remember” (Kemetic Just) etc ..

    kto stoi w miejscu etc – posluchaj quaristice autechre, nowych t++, czy surgeona na DTR/CBR to moj statystyczny jadlospis obok czarnuli m.davisa.

    ideałem brudnego techno bylo BC /RS i nikt sie do tego nie zblizyl i nie zblizy,choc islandzkie thule/ae bylo ciekawą odmianą..

    lubie sobie subtelenie po konwersowac, i podyskutowac o gustach,jesli druga strona wie czym ow gust jest..

    ale prawdą jest – za wmawianie mi bzdur faktycznie walę w ryj kiedy nadarza sie okazja. i.e. text dot. „kompozycji foto”

    po ile wy macie lat? 15? 20? doslownie slysze ten komiczny zdławiony tembr mutujacych strun glosowych kiedy brne przez te wasze proby odbicia piłeczki. ;)

  38. Ja też się boję twarzą w twarz z eScE bo… pewnie dostałbym w twarz gdy mu się skończą argumenty (tudziesz w trakcie za złe słowo na chain reaction) :D Nauczmy się wpierw kulturalnie wymieniać poglądami wirtualnie, bez narzucania swoich muzycznych upodobań innym :> Popatrzyłem na inne twoje typy i cóż odnalazłem: Ridis – „Photo” – a myślałem, że to versja Wurfel jest mułem, haha. Jedyne co pasuje do tego tracka to tytuł, chociaż ja dałbym lepszy: „My dog has gone this morning…”. Widzę że jesteś zakochany w takich typach kompozycji, podobnie jak w reszcie dc, bc i cr… Czas się dla ciebie zatrzymał z wytłoczeniem przez nie ostatnich placków. Odnoszę wrażenie że nie potrafisz cieszyć już się muzyką która wychodzi aktualnie, tylko zapatrzony wstecz wrzucasz swoje te swoje stare czarnule na talerz. A kto stoi, ten zwykle się cofa. Pozdro! (swoich typów nie podam, jest to zupełnie tutaj zbędne, o gustach wszak się nie dyskutuje nie? ;)

  39. Nie no twarzą w twarz to każdy by się przed Tobą chował za pierwszym lepszym krzakiem paproci i udawał kleszcza…

  40. rózne slysze zabawne ciekawostki na swoj temat: wyzwiska,oskarzenia czy inne zaczepki, ale od komornika jeszcze mnie nikt nie wyzwał,gratulacje.ciekawe czy twarza w twarz tez jestescie tacy bezkompromisowi ;)

    jesli cos mowi duzo o czlowieku to jego poczucie humoru:
    i.e. george carlin,monty python (cyrk,graal,sens zycia) i old schoolowy eddie murphy z 86go.

    no ale mniejsza – skoro wurfel jest nudny,to ktory trak mikea panowie uznają za „ciekawy” ?
    zgaduje,ze ani techniker ani Lux, – bo te wciaz czasem wrzucam na talerz,wiec ktore?

  41. Do stu tysięcy beczek prochu,sam nie wierze w ten bełkot który spłodził mi się tam na dole…za dużo %,pomroczność jasna,albo atak obcych,nieważne.
    sc440,niech zgadne,jesteś komornikiem?

  42. Hehe, nadal twierdzę że Wurfel (Version) to jeden z najnudniejszych numerów Schommera :D Ale podoba mi się jak z uporem osła kryptoedukujesz tu ludzi o dubie. Jeszcze bardziej mi się podoba twoja postawa nie znosząca jakiegokolwiek sprzeciwu, zdania innego niż twoje. Inni się nie liczą, jest tylko SC440 – jedyny prawdziwy drogowskaz muzycznych upodobań reszty świata loool. Twoje zachowanie tutaj dużo o tobie mówi jako człowieku. Słabo to wygląda, jest już z Tobą źle, drogi eScE :(

  43. „Nie rób z siebie buddy traktując ludzi jako odrębnych od siebie,nawie jeżeli we własnym mniemaniu uważasz że wiesz więcej,inaczej wyjdziesz na głupka.” – zapisałem sobie to niesamowite zdanie w notesie; zaniosłem do pracy i położyłem nim 3 osoby. stanisław bareja fights back :) )

  44. nawet*

  45. Kazdy kto chce się czegokolwiek dowiedziec.Nie rób z siebie buddy traktując ludzi jako odrębnych od siebie,nawie jeżeli we własnym mniemaniu uważasz że wiesz więcej,inaczej wyjdziesz na głupka.Taką konkluzje mozna wyciągnąc z całego monologu który wyprowadziłeś,rujnując swoją wypowiedz ostatnim zdaniem.

  46. a kto wtedy bedzie tłumaczył na język ktory znacie?

  47. Konkretny bełkot i przyklad jak samemu można się zdisować..hihihi….oj Sc440 po ci to?…masz wiedzę? ok,ale nie bądz impertynencki jak chcesz nauczać,ubierz to w inną formę a nie szczekaj.

  48. http://www.juno.co.uk/ppps/products/71131-01.htm

    ^soul basic channel kontra wszelkie one-finger-echo-loops..

    strona 1 trak 1

  49. „Pod każdym i emocjonalnym i artystycznym względem dokonania Svena, Yagya właśnie czy Sergea (Atheus) kładą basic-channelowe techno na łopatki.”

    nie można czytać dostojewskiego 4latkowi,bo nie pojmie.. i tak samo w swiecie audio – dla jednych jazz i wodotryski muzykalnosci, dla drugich experyment i ryzyko, a dla wiekszosci „banał jednego palca” z reklamy linii lotniczych ;)

    „enforcement” cyrusa rozgryzłem dopiero dwa lata temu po przesiadce na wkladke grado; polecam. choc tansza opcja jest bcd 2 do ktorego wystarczy pecet i dobry wzm.

    co do „kladzenia na lopatki” – proponuje odlozyc łopatkę w piaskownicy. wylogowac sie z myspace i posluchac „trace – smile – carrier – imprint” i na deser „king in my empire – new day – what a mistry”.

    reggae wychowało basic channel
    basic channel wychowalo… pokolenie „echo loop” chlopcow
    natomiast co wyrosnie ze sluchaczy atheusow,quantecow itp az strach sie bać ;)

    już widzę co by się tu działo gdyby skierowac dyskusje na millsa i axis records ;)

  50. btw, co ty niby robisz w tych galeriach sztuki? po twojej orientacji w elektronice zgaduje ze operujesz powierzchnie płaskie..(poziome)

    correct me if im wrong ;)

    a „kolo” to mozesz zwracac sie do tatusia ,jesli ci pozwala.

  51. półka that is..

    zgaduje ze flaki z olejem bvduba ktory nie ma pojecia o nutach ale szczodrze „udziela” online wywiadów tez sa dla ciebie rzecza o wielebardziej wartosciowa niz phylyps ;)

    młot pneumatyczny powiadasz, nie wiem na jakiej chemii jedziesz,ale odstaw.

    co do von schommera – nie slyszales-nie wypowiadaj sie.. mam cala jego dyskografie i wiem dokladnie co tam bylo nudne, np dc12 i 13 i 80% dc 15.

    emocje bez myslenia zaprowadza kazdego prosto do kliniki ;)
    i lepiej zeby po drodze zahaczyl o szkole muzyczną jeden z drugim,bo jak widze mozartów to tu niewielu ..

  52. uspokuj sie dziecko i posluchaj quadrant dub i radiance. to jest muzyka. a nie samplowany padzik d-minor wklejony do 132 kolejnych barow i zabawa delayem.. myspace i koledzy uderzyli ci do łebka ;)

    o rhythm n sound i burial mix nie wspomne bo to dla ciebie za wysoka pulka, ale za jakis czas moze dorosniesz ..
    i zaczniesz sie golić..

  53. chodzę sobie po galeriach sztuki i szukam TAKIEJ muzyki „tła”. Puknijcie się w głowę! a już nazywanie Quantec czy Atheus komediami to imbecylizm. W/w twórcy biją na głowę tę surową rzeźnię z początku lat 90-tych, czym tu się podniecać? phylyps trak? enforcement by cyrus? do bólu irytujące 4×4 niczym młot penumatyczny. to jest dub techno? coś nie halo chyba. Ale jasne Quantec nudny, te okropne ambientowe pejzaże, a fe..:) Weź kolo nagraj takie coś jak ci „imitatorzy basic channel” (to dopiero absurd!) to się zdziwie. Pod każdym i emocjonalnym i artystycznym względem dokonania Svena, Yagya właśnie czy Sergea (Atheus) kładą basic-channelowe techno na łopatki. Fluxion czyli okres CR to jak najbardziej rozumiem.Genialne.Ale BC? Co do „rigning”…pure bliss! i tyle w temacie. Nowa płyta nie miała być niczym nowym i chwała mu za to. Kto tego nie rozumie, albo go nudzą ładne melodie dawać na parkiet dance your fing ass out, krzyżyk na drogę, miłego pigulenia. Zgroza!!

  54. Wurfel (Version) to jeden z najnudniejszych numerów Schommera. Długo jeszcze będzie trwała ta polemika osobistych gustów? Dziękuję za uwagę ;p

  55. Rozszyfrowałam właśnie ukryty sens w nazwie ost,płyty Yagya-”WIDDTP”-właśnie idę do domu trochę pospać.Hihi…

  56. plyta jest dobra, choc faktycznie zadne to novum. rozbawilo mnie jednak co innego czyli komentarze – kazdy gada swoje i nie slucha innych, malo kto czyta ze zrozumieniem, a co niektorzy nadymaja sie jak banki mydlane (brawo, panie 10!). a autor pewnie ma niezly polew i satysfakcje z tego wszystkiego. tanczcie, marionetki! :D

  57. [mesbrutah] to ja jeszcze powiem tak, generalnie od płyty WIDDTP, która nieco ewoluowała, ale może za mało, jestem zły na Yagya, bo liczyłem gdzieś tam po cichu,że będzie bardziej eksperymentował, nie wiem -szukał, a on faktycznie utknął gdzieś w tych samych barwach i tych samych trikach, i według mnie po prostu doskonali swój warsztat w tej zamkniętej formie… mimo wszystko jest to na tyle dobre, że jak słucham Yagya to mnie ciarki przechodzą-tyle ;) [mesbrutah]

  58. trafione i to nieźle -lubię kinowe paralele ,
    z tym ,że ani szklana pułapka ani 7 lat w tybecie ;)

    ujmę to tak:

    k-pax, the jacket, fallen, dogville, the heat, se7en, michael clayton, mystic river, usual suspects ..

    „we did it” ;)

  59. sc: zapomnialem zaznaczyc,ze melodii z poza kregu jamajskiego/burial i r &s…ale podales kilka nazw ktorych nie znam,to sprawdze…i jeszcze porownanie apropo nudy – jedni potrzebuja wrazen na miare szklanej pulapki inni cale zycie spedzaja w gorach/na pustyni w drewnianym domku i im bardzo z tym dobrze..nie do konca trafione ale nic lepszego nie przychodzi mi do glowy teraz

  60. ps. błagam niech ktoś naprawi podpis komentarza, bo mnie ten (nie mój) avatar niedługo wykończy!!!! :P
    [mesbrutah]

  61. hehe, fajnie, że ktoś jeszcze czasem wraca (jak ja) do płytki system ~scape jedna z moich ulubionych :)

    [mesbrutah]

  62. a mnie się podoba mój awatar

  63. ktoś tu pretenduje do miana napinacza roku :) uf, uf.

  64. sc440…a może Rubik jako spec od melodki i nut rozpisze jakąś pieśń tech-dubową z początkiem,refrenem i zakończeniem?:))))

  65. banalnie to sie robi,panie „10″ jesli po 1szej minucie kawalka wiem dokladnie co mnie czeka przez kolejne 17scie.

    zeby zwymiotowac -jesli zajdzie potrzeba,wystarczy jeden palec i 4 sekundy.. zmarnowanie kwadransa nie jest absolutnie koniecznie ;)

    co do melodii : posluchaj sobie calego katalogu burial mix – to jest dub.

    dub to zredukowane reggae,a reggae to banał z natury.. techno dub to ta sama banalna muzyka, tylko okablowana …

    a pozbawiony melodyki echo-loop to nuda, a nie dub.. odróbcie czasem lekcje z historii zamiast bełkotać publicznie. zgaduje ze lubisz m6 maurizio,ale jako round Three juz ci nie wchodzi ;)

    clayton „quindio”, pole „heim”, Round Two – przykladów subtelnych manipulacji harmonią sa setki (w tym kilkanascie juz padlo), jezeli kogoś kręca flaki z olejem to niech się raczy echospacem , wolna wola – tylko niech to nazywa po imieniu zamiast cudaczyć ;)

  66. Laudio…ok,ok:) już sprawdziłam…widzę że to thinner-label..a tam faktycznie czasem basik za uszkiem połechta.A dzisiaj odgrzebałam starodawny album ze -scapea System..i miło było-taki micro-dubik jakby przez mrówki „po godzinach” stworzony.

  67. ęę sorry, monsters to przecież album :>

  68. Yagya przyjemna, ale zaraz po niej sięgnęłam po Weigla sprzed paru lat („Silently Movin”) i ten jawi mi się ciekawiej. Może przez sentyment ;] Pozdrawiam Magdę i jej córeczkę :) i jeśli lubią ciepłą, pulsującą otulinę, to polecam 2 epki wyzej wymienionego (Monsters i Silently Movin – powinny się spodobać).

  69. a mnie się jadzia podoba.

  70. * jak ktos koniecznie

  71. moze i tak,tylko zawsze mnie smiesza takie rzeczy,co poradze…ciekawa muzyka bardzo zgrabnie sie wymyka slowom i potem powstaja takie potworki jak koniecznie chce to opisac slowami..tanczenie o architekturze czy jakos tak

  72. Ale co to za bełkot panie 10?.Autor recenzji ma pełne prawo do używania metafor,porównań…chyba że wolisz czytac opisy płyt na poziomie BravoGirl. To tak jakbys kwestionował zasadność opisów w literaturze.

  73. ad autor: „jest ponura głębia miejskich zakamarków, jest melancholijna atmosfera lodowej pustyni” :D DD co jeszcze tam znajdujesz ? czy jest tam gdzies moze lekko nostalgiczna atmosfera laki usianej makami o zmierzchu czerwcowa pora ?

  74. linia basowa jest opozniona to fakt…i co z tego? nie zmienia to wiele i nie ratuje jej odpustowosci,nie czuje potrzeby biegania po kalkulator co by obliczac ile milisekund sie spoznia…co do nut – wyobraz sobie ze tez je slysze..tylko znajdz mi prosze tuzin melodii w calej szufladce dub techno ktore nie psuja calosciowego odbioru…w 80% proc przypadkow robi sie banalnie slodko (vide yagya: poprzednie plyty lub wlasnie empyrean) w kolejnych ilus tam do nikad to nie idzie i jest jakby uzyte na sile…a sorry ale nie kupuje tego,ze kosmos to slodycz albo z drugiej strach czy niepokoj tez modny w melodyce…imo jesli melodie mozna tam przemycic to wlasnie umiejetnie powsadzane i repetatywne nuty ktore bardziej niz mowia cos swojego to nie psuja reszty,tylko wypelniaja spektrum i tylko leciutko koloruja emocje…a jesli cos wiekszego,z wiekszym pokladem tresci to z kolei trzeba odejsc od tego zawieszonego naturalnego flow i w rezultacie moze oni po prostu tego nie chca i tyle…wiec odpadaja w twoim postrzeganiu jako muzycy ale dostarczycielami pewnego stanu sa z pewnoscia i trzeba przyznac tej formule ze sie sprawdza akurat w tym konkretnym temacie lepiej niz cokolwiek dotad wymyslonego….
    i jeszcze jedno – te wszystkie manerwy z filtrami/poglosami itd to zdaje sie klangfarbenmelodie – http://en.wikipedia.org/wiki/Klangfarbenmelodie
    i umiejetnie prowadzone same stanowi dosc wartosciowa i atrakcyjna pozywke dla naszego ucha (mozgu) wiec nie zawsze cos innego jest konieczne…takze zamiast braku pomyslu mozna im oddac ten jeden jedyny pomysl doprawadzony do perfekcji

  75. Dub Tractor…dobrze się wpisał w formę post-dubu.A parę lat temu leżąc na wyrku w domku usłyszałem przecudowny nr.Andrew Peklera”manchild”cos jakby JohnColtrain spotkał sie na szalonym jamie z Rhythm and Sound..i pomyślałem-gdyby ktoś w tym kierunku poszedł.

  76. rozumiem ze oboje macie to cd i nie operujecie tytulami pomylonych plikow sciagnietych z soulseeka.
    ..i oby tak dalej..

  77. poza tym, rod modell, zerkając przez pryzmat jego kapitalnych dokonań w dctrax, ma obecnie boskie flow.

  78. tak czy owak, śmiesznie się czyta kiedy ktoś operuje nazwami pojedynczych kawałków i pisze, że jakiś moment na płycie [empyrean, imo jeden ze słabszych na coldest...] pozwala mieć nadzieję. poza tym, zerkając przez pryzmat jego kapitalnych dokonań w dctrax, ma obecnie boskie flow.

  79. sc440, bdb typy, nie znam jedynie tych rzeczy pana rapaccioli i chętnie obczaję, jo.

  80. texty pana kaczmarskiego zawsze sa takie. w sumie niby dobre, na temat i merytorycznie sprawne, ale maja jedna wade – ego autora. ktoremu wydaje sie ze patrzy na innych z gory i przyzwyczaja nas do tego ze „zapusci” temat z mina wazniaka a potem wejdzie, powie ” z toba nie gadam” i trzasnie drzwiami obrazony.. hehe. ot takie filozowanie z samym soba bo inni nie warci… dobrze ze chociaz dzwieki soczyste.

  81. moje najlepsze wspomnienia z tych okolic ktore wasze pokolenie nazwalo sobie dub techno:

    pole „heim” / uberfahrt”
    rhythm and sound – trace, imprint, carrier,smile, king in my empire..
    fluxion – atlos,opaque, redundant,multidirectional 1,bilateral motion, backflow
    radiance 1,2,3
    von schommer „wurfel(version)”
    (!) rene loewe +tikiman „faith”
    various artists – no#3, resilent 1.2 , erosion 3, din log out 2,ausen vor amx
    monolake „occam”
    pole – heim,rondell eins, uberfahrt..
    nick rapaccioli – vertical form 1 a2+b1
    biogen – stream (sanasol lake mix) thule 003
    exozz „orangeblue” (mosaic 22)
    techniker „at dusk” (deepchord 8)
    ridis „foto”
    vainqueur „elevation I version 3″

    jedynym ktory doskoczyl do tej paczki byl surphase ze swoim „4128 clark” z ktoregoś tam netlabela
    lokalnie sledze electribalta i session view..i w sumie po temacie gdyby ktos mnie zapytal..

  82. fluxion, kit? toć to ciągle kanon, kanon, tak jak przy tych wspominkach o cr, bc, wszyscy to znają na wylot, a może poleciłbyś coś mniej przetyranego przez foobar?

  83. zawieszona medytacja konczy sie na trace/imprint ..

    a melodia to nuty ,nuty to konkretne hz ,czestotliwosci..jak w ogole mozna powiedziec ze muzyka nasladuje kosmos i w tym samym poscie ze melodyka to cos co przeszkadza :D ))

    wsluchujesz sie w odchylenia filtrow a nie wiesz czym sa nuty?
    harmonia to wstep do muzyki..

    chcesz pomedytowac kup 57mke shure jedź nad morze nagraj sobie godzinke czystego kosmosu, dograj sinusa 49hz i masz genialną komopzycje..poświruj z rolandem RE zebys mogl o czyms napisac w wywiadzie i jestes the man.

    takie durnoty o głebii, pozornej monotonii etc to ja wygadywalem jak mialem 18 lat ;)
    a nuda to nuda, brak pomyslu to brak pomyslu..i zadna teoria dopisana do tego ,czy na trzezwo czy po nawaleniu opium tego nie zmieni ;)

    zgaduje ze uwielbiasz wycieczki koenera ..

    co do basu w mepyrean – festyn uslyszales ,a slyszysz o ile milisekund jest spozniony wzgledem calej reszty?

    na deser : fluxion „friction pulse” – jak ktos lubi emulacje sił natury ,stawiam ten trak kontra cokolwiek by echospace i okolice.

    albo kit clayton „izmit”/”qundio”/”nantou”
    i błagam ,nie na glosniczkach od laptopa bo nie bedzie o czym rozmawiac ;)

  84. 10-pięknie opisałeś swoje myśli,prawie jak sławny Rafał Księżyk-barokowo i z sensem.scc440 tez ma rację miejscami ale gdybyś z łaski swojej polecił 5 płyt wartych uwagi w kwestii techdubu(ponad te które tu wymienione zostały).

  85. pisalem o convextion 1 na matrix recs sean;a deaosna pozniej remiksowany w otoczce wielkiem k-mać wydarzenia przez modella soulteka i kogos tam jeszcze ..overhyped, overplayed,over and over again.

    i gdzie ja niby stawiam oltarzyki komus konkretnemu? u mnie w domu
    stoją 3 oltarzyki :
    1. trzezwe myslenie 2) dobra muzyka 3)snooker

    to,ze jakis label juz nie wydaje nic nie zmienia,skoro jego oferta jest lepsza niz proby nasladownictwa. dopoki plyty sie nie zedra a dyski nie zniszcza to ta muzyka istnieje jak najbardziej..

    szkoda tylko ze gromadce wannabies nie starczylo czasu zeby odsluchac kilku plyt zanim uwierzyli ze „tez mogą” ..

    kupa gratow w studio i „zabawa filtrami” jeszcze nikogo nie uczynily artystą.. najblizej byl Pole,ktory bez swego 4polea nie istnieje zupelnie,a kiedy probuje robi to wrecz komicznie (steingarten itp)

  86. O tak! w naturze ciągle sie cos odbija i pulsuje miarowo jak w fabryce…stąd tech-dub tak dobrze wpisuje się w próbe uchwycenia tego co na krawedzi stechnicowanego i naturalnego.

  87. i robie spacje i akapity ale cos nie wychodza….wiec sorry za taki sznurek

  88. znowu mi sie jedno nasuwa – zeby byc zadowolonym i niezby smedzocym odbiorca dub techno (…) i cieszyc sie ta pozorna monotonia – tj lapac wszystkie odchyly filtrow,delayowe chainy,stosunki powyginanej toniki i cala reszte niuansow ktora powstaje w tym tyglu trzeba miec ugruntowane wewnetrznie zapotrzebowanie na przebywanie w zawieszonym mikro (maxi?) klimacie…widac twoje ucho (i dalej mozg) jest czysto muzyczne i musi sie zywic pozywka cokolwiek ruchliwa,z kolei formula zastopowanego czasu jaka zieje od dub techno nie lubi takich wycieczek,bo psuje to jej ogolna konstytucje/ten ascetyczny swiatek gdzie czesto nawet kawalek melodii skreca caly numer na totalnie inne tory,psujac to co tak misternie jest budowane cala psychoakustyka…imo to medytacje ogolnie rzecz biorac i proba nasladowania naturalnego przeplywu w naturze (kosmosie?) ktory zdecydowanie nie potrzebuje fajerwerkow w postaci melodii/fajerwerkow/przeszkadzajek i trzeba miec pewien osobisty stosunek i ciagote do tej zawieszki zeby to polubic na dobre

    czego autor tej recenzji zdecydowanie nie ma za grosz i nie powinien sie zabierac za recki takich rzeczy tak btw…czuc to na kilometry juz nie pierwszy raz i zgadzam sie z yaciem na samym dole

    zreszta czytalem gdzies kiedys obszerny wywiad z modellem i podobnie sie wypowiadal,palil tez sporo opium swego czasu wiec…rozumie sie samo przez sie :]

    a empyrean uwazam za zdecydowanie najgorszy numer na calym albumie,zalatuje tanim rege-popem a linia basowa to juz w ogole festyn

    i na koniec – inna sprawa,ze tej zawieszki dzieki modellowi i spolce mamy juz wystarczajaco duzo i po tym intrusion juz naprawde nie ma sensu wydawac nic takiego samego,bo tej zwieszonej formuly sie dalej rozwinac nie da,bez psucia jej i odchodzenia w co innego,wiec czas juz na co innego,juz mniej „sustained” ale nie tak banalnie jak empyrean bron boze

  89. Wiele jak widzę już zostało powiedziane ale jest jak na imprezie domowej-najpierw jeden mówi i wszyscy go słuchają,potem tworzą się grupki i między sobą rozmawiają a na koniec gadają wszyscy i nikt nikogo nie słucha:)

  90. poza tym, sc440, cr/bc/bm już nie ma, ale trzeba żyć dalej, a nie bezpodstawnie krytykować kontynuatorów linii :) też wolałam stary dctrax, ale czasy się zmieniają.

  91. „I to jeszcze tego zakichanego matrixa ,ktory nudzil mnie od samego poczatku, chodzi Ci o tego cr-owego matriksa, który umarł w 2000 roku? Imo był bardzo przedni. A co do Yagyi, nigdy nie trawiłam ani Rhythm of Snow, ani WIDDTP, ale Rigning to świetny odpływ.

  92. A Ja tam wiele dobrego widzę w dubstepie(nawet pan od Monolake wypowiadał się bardzo pozytywnie o tym kierunku)…uratował niejako dobre imię zdubowanych brzmień i bardzo dobra zabawa jest w tych rytmach..i często widać ispirację dobrą szkoła,nawet tą z Berlina..ale to już niejako temat na inna dyskusję:)…a tak na marginesie polecam fantastyczne audycje panów Dirty&Shafey z radia subfm na potwierdzenie że dubstep potrafi być głęboki.

  93. a moze po prostu sledze kwestie na temat ktorych zamierzam sie wypowiedziec? zwlaszcza kiedy mnie cos drażni i regularnie to krytykuje.

    dubstep? to jedna z tych 10 „nowych” szufladek ktore rocznie wymyslaja wlasciciele upadajacych sklepow ? czy dla odmiany wynalazek bezrobotnego pismaka.. nie wnikam..

    dobre/ złe ; klasyka/experyment – ok
    ale ta cala reszte o kant „d” potłuc.

    emotrance, progresive house, pierd step – przeciez tych durnot nie moga wymyslac dorosśli ;)

  94. sc440- Daj już spokój z komentarzami n/t techdubu..niby ciągle przebija z twoich wypowiedzi krytyczny ton a mimo to słuchasz tego bardzo często…więc może faktycznie zamiast stawiać ołtarzyki berlinsoundkru z zamierzchłych czasów…poszukaj dobrego dubstepu.Sciskam:)

  95. tfu,hypnos..silentes to byly jakies niedawne historie.. mr. julian zrobil sie trendy ;)

    mily gosc, technicznej wiedzy ma na kilka ksiazek..
    ale muzycznie zawodzi, jedynie „empyrean” pozwala miec nadzieje,ze pewnego dnia sie nieco rozbryka.

    w duecie z histerycznym hitchellem daleko imho nie zajdzie..

  96. no to mamy tu niezly konflikt – bo ja uwazam ze to wlasnie zabawa poglosami maskuje brak muzykalnosci obecnie.. bo i niby jak polaczyc jedno z drugim, jak zmienisz skale jezeli przez 30 sekund odbija ci sie d-min?

    co do modella – bronilem go dluuugie lata i teraz zaluje.. to pieprzenie takich jak ja sprawilo ze uwierzyl w siebie i wystartowal z echospace (blaah)

    okazalo sie ze to schommer byl tym zdolniejszym w DC – „wurfel”/”at dusk” – to byla muzyka..modell pasowal mi w wydaniu dc14/dc16 a potem jeszcze „kingston/beach” ,z rozpedu kupilem jeszcze „psychic attack” i od tego czasu omijam szerokim lukiem..+ ta polityka
    remiksowanie starlight? remiksowanie convextion i to jeszcze tego zakichanego matrixa ,ktory nudzil mnie od samego poczatku,ale z racji „rarity” dorobil sie jakiegos nadmuchanego statusu..

    tyle,ze convextion ma tę swobode aranzacji, natomiast modell katuje tą sama monotonią ktora przesiąkl bawiac sie w ambienciki (silentes etc)

    narazie wystarczy..

  97. o nie nie..zadne olschool vs nuschool,sorry..

    u mnie to jest zawsze good vs shit.

    i ponawiam – to 90s byly pro future, a obecnie owczesne schematy sa bezmyslnie kopiowane.

    co wyroznia yagye? ano swoboda ,muzykalnosc – gosc ma porzadne podstawy (tu klasyka)
    mark i moritz tez przeszli kawal drogi zanim wzieli sie za elektronike..

    natomiast techno inspirowane „gotowym techno” to juz niestety gniot.
    i tego nie rozumieją myspaceowo styraxowe gwiazdeńki „dap teśno” ..

    co do powrotu scion – zle to rozegrali -pierwsze sv ok,ale potem pomylki i dopiero 4ka zajebista.. co do fluxiona -akurat wczoraj sluchaj sluchalem redundant, unsquare mode i calego Cr32 – kazdemu kto zapomnial o roznicy klas tych produkcji z neo-pcdelay-teśno polecam powspominac..

  98. przede wszystkim uderza tonalny porzadek na tym cd,a czym sie rozni on od „will i dream?”

    ano Dubplates & Mastering.
    D&M do tanich nie nalezy,ale warto – oj warto..
    jak ktos czytal profil steina na discogu (fuck discogs btw)
    to pozna jego kawalki w ciemno..

    o ile stare thule mozna bylo podciagac pod redukcje typu dub, o tyle to cd z dubem wspolnego nie ma NIC.

    po nowomodnym dub techno mozna bezkarnie deptac, zgoda.

    no i nie ma tu glebokiego basu – jest on nawet usuniety , jesli tego nie slychac ,warto podeprzec sie analizatorem widma

    jedyne co pozostawia niedosyt do brak rytmiki, wszystko ladnie pieknie,ale jakies łamiace „ice congi” ala stary sanasol tylko dodalyby tu uroku..

  99. @sc440: Ciekawe spostrzeżenia, pod którymi się jednak nie podpiszę. Przyznaje ci rację w jednym, słuchanie dubtechu dziś jest z pewnością pozbawione tego dreszczu, gdy tą ponad już dekadę temu z wypiekami na twarzy słuchało się pierwszych blaszaków z cR, ale nie mitolgizowałbym aż tak bardzo klasyków z tamtego okresu (ciekaw jestem czy faktycznie fluxion miałby taką samą siłę rażenia dzisiaj, zauważ prosze że powrót vainquera ze scionem był delikatnie mówiąc bez fajerwerków) tak samo jak z taką łatwością nie spuszczałbym z ściekiem współczesnych kontynuatorów gatunku. To raczej ta odwieczna dyskusja olschool vs newschol. oryginalny sound BC po prostu wyszedł poza Berlin (ciekawi mnie tylko dlaczego tak późno), fasnynują się nim nawet dubstepowi wyznawcy rave z wysp (koniec świata). Było oczywiste, że gatunek wyewouluje i zajmie się nim trochę większa grupa ludzi niż ekipa od sznapsa z Paul Lincke Str, a tym samym zacznie to brzmieć inaczej i do głosu też musieli dojść dubowcy z peceta (zaludniający obecnie gęsto netlabelowy światek). Jednak napewno nie jest tak, że od paru lat na stole zostały same resztki i będę bronił dobrego imienia Quanteków, Atheusów i innych bvDubów, a tym bardziej Modella i spólki gdyż do „zabawy pogłosami” też trzeba muzykalności i wyobraźni, na co dawno temu wpadło paru frików z Jamajki i puściło wirus, który zaszczepił się później w UK, później w Berlinie, a teraz szaleje w zmutowanych postaciach po całym świecie. Life goes on.. Ołtarzyk z blaszaków należy czcić, ale bez fanatyzmu…
    @autor: czyli prafrazując mistrza „nikt nie wmówi mi, że białe jest białe, a czarne jest czarne”? ;-)

  100. marian, chętnie poczytałbym Twoje recenzje. nie przesadzajmy.

  101. z całym szacunkiem, ale czasem czytając Twoje teksty mam wrażenie, że powstają one nie w celach merytorycznych, a pielęgnacji ego autora. Takie bełkotliwe ą ę dla maluczkich.

  102. @ yac: Nieprzeciętny nastrój o jakim piszesz jest właśnie bardzo przeciętny, taka techdubowa norma. Dla mnie już trochę nudna. „Trudno, co robić”. A ostatnie zdanie tekstu podtrzymuję z całą odpowiedzialnością, bo to jest ocena obecnego stanu gatunku, a nie całej szufladki.
    @ daneck: Nie napisałem, że techdub to muzyka tła. Przeczytaj jeszcze raz. Polemiki „Metaform vs. Yagya” nie podejmę, bo jest bez sensu.

  103. inaczej: edward scissorhands – sanasol rmxs ;)

  104. pogadalem sobie o tzw dub techno –

    intruzach,atheusach,quantecach, bvdubach etc etc..

    ALE
    wracając do rigning – w samym „einn” jest wiecej muzyki* niz w calym katalogu echospace.. gudmundsson to nadal duży dzieciak z niebieskimi oczami tułajacy sie po sniegu i po jednym odsluchu wiem,ze choc tu nie ma nic „nowego” -zamienie flac na cda przy pierwszej okazji.

    naiwne to jak diabli,ale na swoj sposob śliczne..
    jakby stary mike oldfield spiknał sie z biosphere z okresu substrata..

  105. powiem może wprost – jak ktoś widział live jak osullivan wbija maksa w w 5:37 temu mecze selbiego z ebdonem nie podejdą ;)

    po polsku: jezeli od jedenastu lat ktoś mnie karmi pysznosciami, nie bede słuchał resztekj ze stolu i udawal ze mi smakuje.

    co do yagya – „seveneleven” , „stream rmx” , snowflake 2 – do tych czasem wracam.

    natomiast całe „will i dream” poszlo w diably i tam zostanie..

    co do atheusa – nie bede nikomu udowadnial ze to kicha. wrocimy do tematu za lat -powiedzmy 10 (jestem pamiętliwy)..

    i znowu wywloke „faith” , „trace/imprint” , „king in my empire” czy „smile”…

    dla mnie lata 90 te sa pod kazdym wzgledem lata świetlne przed tym co sie dzieje obecnie.. paradoksalnie im bardziej dążę w tył tym bardziej jestem z przodu. jezeli ktos tego nie rozumie, jego sprawa..

    z nowych rzeczy bardzo podoba mi sie T++ „allied” i Scion „resonance” – swietne narzedzia.

  106. moje trzy grosze. zaznaczam, że nowego yagyi jeszcze nie słuchałem, więc odniosę się do szerszego tematu, a nie tej konkretnej płyty. w zasadzie to nawet mógłbym się częściowo zgodzić z wywodami autora. z tym, że nic nowego w dubtechu, że przesyt itd. mnie samego już od jakiegoś czasu średnio wzruszają wszelkie nowe quanteki, atheusy czy bvduby (inna sprawa, że od dawna mało która płytka z szerokorozumianej elektroniki naprawdę rzuca mnie na kolana). mógłbym, gdyby nie dwa dosyć świeże wydawnictwa, czyli pulshar i intrusion. to znakomite płyty, które na pewno wyróżniają się na tle ostatnich dubteków i śmiem twierdzić, że są tam (u pulshara) nowe rozwiązania, lub w najgorszym wypadku (intrusion) udanie nawiązują do kanonów gatunku. tak więc nie zgadzam się z zarzutem, że ta szufladka jest odrętwiała i „się czołga”. jeśli chodzi o mocno dziwne stwierdzenie, że dubtech to nieabsorbująca, lekka muzyka tła, to.. nie czaję tego kompletnie, więc nie będę się ustosunkowywał. zresztą celnie to skomentował yac i nie widzę tu nic więcej do dodania. i na koniec mała personalna wycieczka. pamiętam, jak w lecie piałeś z zachwytu nad longiem metaforma. tamta płytka to była bezczelna kalka z wczesnego shadowa, polukrowana wkrętami z wczesnego rjd2, a jednak wzbudziła Twój zachwyt. teraz yagya, wydaje płytę, która (podobno) nie jest słabsza od jego wcześniejszych releasów, a Ty psioczysz, że nuda, wtórność itd. rozumiem, że w kwestii hiphopu lubisz „melodie, które już raz słyszałeś”, natomiast jeśli chodzi o dubtech, do którego masz taki sentyment, spodziewasz się, ża każde nowe wydawnictwo będzie kamieniem milowym.

  107. lubię dubtechowy klimat …nawet gdy produkcja czasem szwankuje …po prostu podróżuje sobie …a jak komuś się znudziło niech naciśnie stop to takie proste ….a tak nawiasem sto razy wolę taką muzykę jako muzyką tła [ nie do końca zgadzam sie z tym stwierdzeniem ] niż jakieś pseudo chilouty serwowane czy to w sklepach czy w modnych barach [ gówniane plumkanie ].

  108. Niczego więcej się nie spodziewałem po panu Yagya. Jest wszystko co co chciałem, po co jakieś innowacje i nowe urozmaicenia? Już kilka razy przesłuchałem album Rigning i zapewne jeszcze wiele, wiele, wiele razy go przesłucham. Mi muzyka tła jak najbardziej pozostawia wyraźne ślady w pamięci i „zmusza” do aktywnego udziału moją wyobraźnię. Płyta zdecydowanie na Piątkę!

  109. sc440, strasznie autorytatywne te Twoje opinie ;)
    Ja mam wrazenie, ze dub techno, jako jakas specyficznie zdefiniowana estetyka, zaklada wrecz pewna stalosc, niezmiennosc srodkow – moze to niesie za soba jakas niszowosc, ale niszowosc bardzo specyficznie rozumiana – to, ze jest (byla?) to muzyka „zarezerwowana dla waskiej grupy osob” nie wynika imho z tego, ze stanowi ona jakies ciagle novum, tylko wlasnie z tych ram, ograniczenia formy i znajdowania srodkow wyrazy wewnatrz nich – w niuansach, nastroju itp. Wiem, ciezko sie w dzisiejszych czasach na cos takiego snobowac ;>
    Zeby juz nie brnac w jakies skomplikowane wywody: jezeli Yagya wyda kolejna plyte zrealizowana tymi srodkami i patentami co poprzednie, a znajda sie na niej numery poruszajace mnie tak jak te na poprzednich releasach – ja to kupuje i zlego slowa nie powiem.
    Btw, co do watpliwego poziomu wydawnictw bvduba i quanteca moge sie zgodzic, ale atheusa jestem w stanie bronic bardzo dlugo ;)

  110. moglem zle…wiec jesli pieniadz = plyta,czyli kazda nowa wydana plyta odbiera wartosc starym to tez bzdura przeciez…wrecz przeciwnie imo – jesli sama nie jest swietna to dodaje wartosci tym starszym/swietnym

  111. A wracając do muzyki..słucham od rana Yagyi razem z moją małą córeczką i bajeczki jej czytam z dalekiej północy a ten ciepły pulsik dubowy otula nas jak ciepła kołderka.A więc muzyka tła..ale jaka piękna bo angażuje wiele zmysłów a to już nie po drodze z założeniami ojca chrzestnego wszelkiej maści ambientu..

  112. 10 chyba zle zinterpretowałeś słowa sc440

  113. ciekawe?

    nie jest to rynek na ktorym moze przejawic sie pieniadz i cale zlo jakie ze soba niesie…na produkcji musztardy ludzie zarabiaja wiecej niz na plytach dub techno/techno; gadanie,ze ladowanie pieniedzy (tych milionow dolarow!) w nowe plyty odbiera wartosc starym to jakis totalny absurd..dobra muzyka broni sie sama i niepotrzebuje adwokatow w postaci szmalu – stawiajac na szali r & s i bvdub ten drugi nie ma absolutnie zadnych szans,obojetnie co go „wspiera” pozamuzycznie,czy to rzesze fanow oglupialych int. promocja/nachalna dystrybucja

    zgadzam sie w wiekszosci z sc440 ale na pewno nie z ta spiskowa teoria (ktora cos czuje moglby rozwinac w jeszcze wiekszy absurd – dub syndicates of NWO? ;)

  114. Ciekawe to ostatnie zdanie sc440 :)

  115. Zbaczasz z tematu…raczej nas nie interesują dygresje finansowe i polityka zarządzania wytwórniami(?).Jak dla mnie to panowie z ChainReaction jedynie byli protoplastam gatunku,nakreślili jego kształt ale jak każdy szkic-to początek całości a tą dorysowują kolejni artyści i robią to z wdziękiem dorysowując to co kiedyś zaczęto i zostawiono.A poza tym po co tworzyć snobujące się kręgi słuchaczy..przecież techdub to nie muzyka pokroju Japan-Noise bądz radicaljewish z Tzadika..hihi.

  116. techno dub nie JEST tylko BYŁ zarezerwowany dla gartski osob i wtedy byl tajemniczy, interesujacy a momentami nawet piekny – elevation I, no#3,atlos, orangeblue etc –

    dlaczego moritz z markiem uciekli od tego bez slowa? dlaczego najpierw bardzo hamowali chain reaction a w koncu je zamkneli? bo byli madrzy wiedzieli kiedy sie zatrzymac..

    przeciez radiance i phylyps trak II to bylo BC u szczytu formy – i wtedy wlasnie mistrzowie mowią stop.

    za 25 lat dub techno to bedzie burial mix, rhythm and sound i wybrane CR. a nie quanteci,bvduby,atheusy czy inne komedie zalewajace obecnie sklepy – ot moja opinia..

    nie ciekawi was dlaczego fluxion nie sika kolejnymi plytami? ma w zapasie setki trakow ktorymi zgasilby kazda plyte w kazdym sklepie- iwec dlaczego?
    bo kazdy dodrukowany pieniadz odbiera wartosc tym bedacym juz w obiegu.. rozumiecie?

  117. dnb- sets.de/ ?suche=tikiman Ciąge przyjemne muskania basu znajdują się w powyzszym linku..to na potwierdzenie że ta muzyka wciąż może sie podobać.

  118. w sumie 3 ponizsze komentarze wyczeraply temat…
    i zgadzam sie z kazdym z nich!

    yac pisze bardzo madrze,
    magda bardzo prawdziwie,
    a sc440 to specyficzny poglad, ktory jest i madry i prawdziwy,,, poglad, ktory jak najbardziej jest nam potrzebny, zeby troche poobdzierac ta cala cukierkowosc przed oczami…
    jednak sc440, chyba nie chcesz mi powiedziec, ze techdub, jest zarezerwowoany dla garstki muzykow w porywach nawet do 10osob? mi sie to troche nie godzi…

    w rezcenzji sa slowa o nowatorskich rozwiazaniach i urozmaiceniach… wiec ja prosze powiedzcie mi co tu jeszcze mozna wymyslec? czy jezeli chodzi o urozmaicenia to to ma byc techfunkdiscodeepbreakdub?

    i jeszcze jedno… czy jak wyjdzie album /rhtyhm and sounud/ czy zostanie to wydarzenie okrzyknietym uzdrowieniem techno-dub-minimal i przyniesie nadzieje na lepsza przyszlosc w tym gatunku?

    eeheheheh

    ps. sc440 – props/y za bana! : ]
    mi jak narazie skasowano tylko jeden komentarz pod recenzja… i to tutaj na .nm

  119. SC440…nie bądz zblazowany..mianem skończonej muzyki zamkniętej już w ramach od dawna można nazwać całą wpółczesną elektronikę(i nie tylko)..i co z tego?…mój Tato też stwierdził że wszystko w muzyce już się wydarzyło..i co z tego?Emocje!na tym się opiera odczuwanie muzyki i czy jest to techdub,salsa!,postrock,ambient…itd.nie ma znaczenia…jeśli sprawia radochę to jest dobre…i tak odczuwam nowy album Yagya.

  120. dokladnie to samo nsapisalem o intrusion „seduction of silence” – muzyka tła do galerii sztuki lub jakis pretensjonalny statyczny performance- i co? i zaliczylem bana na discogs ;)

    dub techno – to kopanie lezacego. basic channel chain reacion, burial mix, rhythm and sound. pierwsze thule rec do 10tki, stary Pole, traktor .
    ostatnia dobra plyta w tym nurcie to faith vainqueura z tikimanem.

    a jesli chodzi o nowatorskie pode4jscie: kit clayton „lateral forces” (vert . form 5)

    poza tym -doslownie rzygac sie chce od milionow prob pc-dubs, dub techno kusi amatorow,gdyz wierza ze zabawą poglosami ukryja brak muzykalnosci.

    recenzja jest bardzo ok.tylko jest juz troche za pozno.. minimal techno czy jak ktos woli „dub” (choc to bzdura) i od okolo 9 lat jest parodią tego czym mbylo w oryginale..

  121. Trochę się zgadzam z autorem recenzji..ale może miasto to nie jest najlepsze miejsce na ocenianie takiej płyty a ta powstała w specyficznych warunkach..może powinniśmy się w rejony zasnieżone udać gdzie odwilż odsłania ciepłe ambientowe struktury…jak dla mnie piękno Islandii uchwycono wyjątkowo malarsko…nieważne jakimi srodkami,ważne sa namalowane emocje.

  122. kontrowersyjna to jest i owszem, ale ta recenzja… Gudmundsson nigdy nie był żadnym prekursorem brzmień, żadna jego płyta nie zawierała niczego czego nie można było usłyszeć wcześniej na innych wydawnictwach nurtu… to za co słuchacze cenią Yagyę, to nieprzeciętny nastrój jaki cechuje jego produkcje – rzecz dośc ulotną, za to bardzo istotną w tym wypadku.. autor recencji sprowadza ten czynnik do prostego relaksu i „umilanie czasu i wypełnianie przestrzeni bez aktywnego udziału słuchacza” – interesujące spostrzeżenie, tylko że to bzdura, bo masa słuchaczy może się tu podpisać, że słucha tej muzyki uważnie i dogłębnie, właśnie przez ową nastrojowość, która pozwala nieco oderwać się od otoczenia – to jest ów magnes, którego autor nie mógł/nie chciał znaleźć, a który z łatwością przyciąga tysiące innych uszu i to bynajmniej nie w galeriach handlowych (sic!)…

    Kotrowersją jawi mi się także ocena gatunku przedstawiona w ostatnim zdaniu recenzji. Z góry przepraszam jeśli tak nie jest, ale mam wrażenie nie popartej żadną merytoryczną obserwacją rozwoju gatunku, a rzuconą ad hoc na potrzeby stylistycznego dopełnienia krytycznej recenzji…


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress