- Z jednej strony żenujące kiksy dźwiękowe, z drugiej zaś potworna rzeczywistość przedstawiona w postaci liryków osadzonych w realiach peerelowskiego feminizmu – tak Filip Szałasek pisze dziś o płycie „Ballady i Romanse”.
Szałasek jedzie po balladach
Autor: Krzysiek Stęplowski, 14 lutego 2009 in Magazyn · 0 Komentarzy
Polecamy








