HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Coloma – Love`s Recurring Dream


W 1895 roku amerykański poeta Thomas Moore napisał poemat „Love`s Young Dream” – hymn na cześć niewinności pierwszej miłości. Ponad sto lat później zainspirował on brytyjskiego wokalistę i tekściarza Roba Taylora do stworzenia konceptu płyty, opowiadającej o powtarzalności zakochiwania się, rozpadającego się na kolejne etapy, odpowiadające czterem porom roku – wiośnie, lecie, jesieni i zimie. W ten sposób narodził się materiał literacki na czwarty album duetu Coloma, w skład którego obok wspomnianego piosenkarza, wchodzi muzyk i producent – Alex Paulick.
Dwie pierwsze płyty brytyjskich artystów rezydujących na stałe w Niemczech – „Silverware” z 2002 roku i „Finary” z 2003 roku – wpisały ich twórczość w nurt elektronicznego popu. Ciepłe przyjęcie obu wydawnictw przez krytykę i fanów, sprawiły, że muzycy postanowili poszerzyć spektrum swych wypowiedzi. W ten sposób powstał krążek „Dovetail”, na którym Taylor i Paulick sięgnęli po akustyczne brzmienia. Został on uznany za najlepszy album 2005 roku, otrzymując prestiżową Qwartz Electronic Music Award w Paryżu.

Najnowsze dzieło Colomy stanowi kontynuację wątków zapoczątkowanych na tamtej płycie. Elektronika pojawia się tu sporadycznie – najczęściej w formie hipnotycznych loopów, tworzących nienachalne podkłady rytmiczne („Tonight Let Me Sleep”) lub w charakterze dyskretnych ozdobników, kreujących odrealniony klimat („The Grateful Lover”). W większości piosenek dominują zatem klasyczne instrumenty – gitara, bas i perkusja, wspomagane często przez organy, dęciaki, a nawet wibrafon, klawikord czy harfę. W efekcie zamieszczone na płycie nagrania mogą pochwalić się bogatymi aranżacjami, służącymi nie tylko tworzeniu wyrazistych melodii, ale także mocno zaznaczonego, nostalgicznego klimatu.

Nowe piosenki Colomy odwołują się do brzmień z końca lat 70. Słychać tu wyraźne inspiracje wyrafinowanym popem spod znaku Roxy Music (choćby w urokliwym „These Days Are Ours”) czy nastrojową nową falą w stylu Japan (zwiewny „Tired Of Summer”). W współtworzeniu takiego brzmienia spora zasługę ma sam Taylor, śpiewający barwnym, zmysłowym, niemal dandysowskim głosem, niczym właśnie Bryan Ferry, David Sylvian czy Marc Almond (finezyjny walczyk „Tonight Let Me Sleep”).
Mnogość inspiracji w nowych piosenkach Colomy uzupełniają również mniej spodziewane wpływy. To przede wszystkim echa eleganckiego jazzu (choćby w partiach instrumentów dętych w „A Man Barely Alive”) stonowanego bluesa (skomląca gitara w „Strenght Of Wine”) czy sentymentalnego popu z lat 60. (najradośniejsza na płycie piosenka – „Do You Know What It Is Yet?”).

Warstwa tekstowa, opowiadająca o cykliczności ludzkich uczuć, znajduje więc w muzycznej oprawie idealne uzupełnienie. I to niemal dosłownie – otwierający album „Four Season” i kończący go „Snow” oparte są na tym samym motywie melodycznym, który w każdym przypadku zostaje jednak inaczej rozwinięty: najpierw w optymistyczny pop, a w finale – w melancholijny post-rock.
Sprawdź

2009

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.