Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.

Kate Tempest – The Book Of Traps And Lessons
Jarek Szczęsny:

Próba uchwycenia bałaganu dzisiejszych czasów.

I Hate Models – L’Age De Metamorphoses
Paweł Gzyl:

Techno o metalowej furii i symfonicznym rozmachu.



Archive for Czerwiec, 2019

Podwójna kwarantanna Pandya

Współtwórca wybornego i wyszukanego, połamanego brzmienia wytwórni Good Looking i Reinforced – Brytyjczyk Dev Pandya po kilka latach nieobecności wydaje kolejną wielką rzecz. Autor prowadzi bloga joilet.blox.pl
Połączył on siły swoich dwóch, najbardziej znanych artystycznych pseudonimów: Alaska i Paradox, aby powołać do życia „Isolationist” – siódmy w swojej karierze studyjny longplay.
Pandya sytuuje się daleko od mediów (przez to jest najmniej widoczny) oraz kreowania swojego wizerunku. Będąc gdzieś w cieniu razem z innymi drumnbassowymi outsiderami (Jonny L, Fanu, Photek, Teebee). Ostatnie długogrające dzieło Deva – Arctic Foundations, to niezwykle bujny i głęboki, atmosferyczny drumnbassowy majstersztyk, zawierający takie mistyczne, jungleowe monumenty jak „Perimeter Two” oraz „Criterio”. W tym miejscu warto, bym wspomniał także o owocnej współpracy Paradoxa z Sebą, czego efektem były m.in. te kompozycje:





Po ponad trzech latach Pandya scala ambientowe, mroźne, polarne dawki jungleu (jako Alaska) z perkusyjnymi-organicznymi i dzikimi, drumnbassowymi improwizacjami Paradoxa. Z tego materializują się dźwięki albumu „Isolationist” – pierwszego w historii jako Alaska & Paradox. Wydany w dwóch wersjach: analogowej (sześć nagrań) oraz kompaktowej (dziesięć utworów).
Na nieco rozszerzonej wersji „Isolationist”, będzie można ocenić Deva jako producenta downtempo i funk. Po za tym umieścił on, podobnie jak to było w przypadku „Arctic Foundations”, „Sample Me” – czyli zbiór pętli dla samplowania przez producentów. No ok, ale zapewne chcecie wiedzieć, jak będzie brzmiał ten album Pandya. Udało mi się dotrzeć do czterech kompozycji (pewna miła niespodzianka – na samym końcu wpisu): „Zion”, „Vigilante”, Jerico” i „Abysm”. Ta ostatnia pojawi się wyłącznie w wersji kompaktowej.

okładka albumu

I jak wrażenia? Niezwykle świeża i przewiewna finezyjność. Transowa nastrojowość połączona z cięciami pochodzącym z ducha jungle. Perfekcyjnie dobitne, rozpędzone cięcia jungle w kontraście z zagadkowym i delikatnym, melodyjnym tłem („Zion”). Przestrzenne, okalające thrillerowe tło w formie głosów z najbardziej nieznanych punktów z puszczy amazońskiej („Jerico”). Niepewność jutra z jazzowym przerażeniem („Vigilante”). No i na koniec – lazurowe, ezoteryczne rozpływanie się w obłokach („Abysm”). Jak dla mnie szykuje się materiał na miarę albumu The Gemini Principle D-Bridgea. Po prostu motywem przewodnim będzie wielkość, okazałość oraz potęga jungle.
Longplay „Isolationist” pojawi się w marcu nakładem Paradox Music – wytwórni Deva. Wspomniałem wcześniej, iż mam dla was niespodziankę związaną z albumem. Jest nim dwugodzinny podcast Pandya, stworzony specjalnie na potrzeby brytyjskiego portalu Dog on Acid, zawierający cztery wspomniane przeze mnie kompozycje Deva.

Brennnessel

Brennnessel to polski net-label, założony przez muzyków elektronicznego trio – Kamp!, Założeniem oficyny jest wydawanie i promocja nowoczesnej elektronicznej muzyki tanecznej. Muzyka udostępniona jest zupełnie za darmo, do pobrania w formie plików mp3, na licencji Creative Commons.
Na stronie można znaleźć także informacje dotyczące artystów wydających pod szyldem Brennnessel, ich najbliższych koncertów, zdjęcia i zapisy video z koncertów. Strona: http://www.brennnessel.pl

Festiwal Nowa Muzyka w sierpniu!

Mamy dziś dla Was pierwsze informacje na temat tegorocznej edycji Festiwalu Nowa Muzyka. Nowy termin, nowa miejscówka, znakomite imprezy rozgrzewające przed imprezą – już teraz zapraszamy! Tegoroczna, czwarta już edycja festiwalu odbędzie się w dniach 28 – 30 sierpnia. Zmieniamy miejsce imprezy – FNM z Cieszyna przenosi się do Katowic – to miasto zostało bowiem oficjalnym partnerem przedsięwzięcia.
Pierwszych informacji na temat lineupu Festiwalu spodziewajcie się w najbliższych dniach. Póki co zapraszamy Was na imprezy rozgrzewające, których gwiazdą będzie Bonobo. Pierwszy z takich wieczorów odbył się w sobotę w katowickim klubie Hipnoza – było znakomicie, co oglądać możece na stronach serwisu www.clubbing.slask.pl.
Najblizsze imprezy 4Nowa Muzyka Klub z Bonobo w roli głównej:

  • 16.04 Warszawa – Fabryka Trzciny
  • 17.04 Wroclaw – Browar Mieszczanski

Przypomnijmy, że podczas ubiegłorocznej edycji festiwalu zagrali m.in. Battles, Prefuse 73, Clark, Jamie Lidell, The Heavy – zdjęcia zobaczycie na stronie www.festiwal.nowamuzyka.pl/, fragmenty video – na naszym kanale w serwisie YouTube.
Poniżej kilka zdjęc z sobotniego wieczoru. Ich autorką jest Kasia Kordus z serwisu www.clubbing.slask.pl


Oceniamy nowy kawałek Depeche Mode

Podczas gali rozdania nagród Echo Awards swój zupełnie nowy kawałek „Wrong” zaprezentowała grupa Depeche Mode. Dziś w serwisie video – oglądajcie i piszcie co sądzicie. „Wrong” to pierwszy singiel promujący album „Sounds Of The Universe”, którego premiera zaplanowana została na 20 kwietnia. Na krążku znajdziemy 12 kompozycji – jedną z nich, właśnie „Wrong”, zespół zaprezentował podczas sobotniej gali rozdania nagród Echo Awards w Berlinie. Według mnie to znakomity kawałek:

Przypomnijmy, że oprócz długogrającego albumu Depeche Mode wydadzą również Epkę. Czyżby wyjątkowy twórczy urodzaj? Sprawdzimy 23 maja na stadionie Gwardii w Warszawie – właśnie wtedy DM zagrają jeden z koncertów promujących nowy materiał.
Spójrzcie jeszcze na video dokumentujące fragment studyjnych prac nad „Wrong”:

I jeszcze zupełnie na świeżo: video do kawałka „Wrong”:

Są nowe kawałki Buriala!

Podczas piątkowej audycji BBC Benji B gościem specjalnym był Kode 9, prowadzący label Hyperdub. Artysta zaprezentował m.in. nowe nagrania Buriala, których słuchać można już w sieci. Cały program, nadawany na falach brytyjskiej stacji BBC, poświęcony był wytwórni Hyperdub. Podczas drugiej godziny audycji w studio pojawił się Kode 9, który zaprezentował kilka wybranych kompozycji, w tym dwie autorstwa największej chyba gwiazdy wytwórni – Buriala. Poniżej prezentujemy dokładną tracklistę audycji, której posłuchać możecie w sieci – na stronie stacji BBC. Niezbędny do tego będzie Real Player.

  • Dam-Funk – Hood Pass Intact (White)
  • Jaylib – The Red (Stones Throw)
  • TI ft Dr Dre & Nas – Topless (CDR)
  • Sa-Ra Creative Partners – Bad B*** (CDR)
  • DJ Haircut – Liftoff (CDR)
  • Mayer Hawthorne – Maybe So, Maybe No (CDR)
  • Alan Kaufman – Ivory Fantasy No1 (Joey Negro Edit)
  • Betty Padgett – Get Up & Dance (Luv N Haight)
  • Unknown – Eastside (CDR)
  • Hudson Mohawke – Monde (Warp)
  • Mark Pritchard ft Om’Mas – Wind It Up (Dubplate)
  • Joker – Do It (CDR)
  • D Bridge – Wonder Where (Dubplate)

Kode9 w studio

  • Samiam – Return (Hyperdub)
  • Kode9 – Black Sun (Hyperdub)
  • Cooly G – Love Dub (Refix) (Hyperdub)
  • Iconica – Sahara Micheal (Hyperdub)
  • 2000F & JKamata – You Don’t Know What Love Is (Hyperdub)
  • Dark Star – Digital (Hyperdub)
  • Burial – Untitled (Hyperdub)
  • LV – Take Away (Hyperdub)
  • Burial – Untitled (Hyperdub)
  • Kode9 – Too Far Gone (Hyperdub)
  • Terror Danjah – Sonar
  • Lemon D – Manhattan Melody

Otto Von Schirach ponownie w Polsce!

Niedawno pisaliśmy o urodzinowej imprezie wrocławskiego klubu Droga Do Mekki, której gwiazdą będzie Venetian Snares. Organizatorzy wieczoru zaprosili jeszcze jednego wykonawcę – Otto Von Schiracha. Przypomnijmy – impreza odbędzie się 23 kwietnia we Wrocławiu, w klubie Droga Do Mekki. Wieczór będzie jednocześnie częścią organizowanego w tym czasie festiwalu Asymmetry, podczas którego wystąpią również 65 Day Of Static, Dalek, Blindead czy Lvmen. Co do Schiracha – wielu pamięta jego występ podczas drugiej edycji Festiwalu Nowa Muzyka w Cieszynie (2007). Tak o Otto piszą organizatorzy urodzinowej imprezy w Mekkce:
Jest dzieckiem amerykańskiej pop-kultury w najbardziej zwulgaryzowanej wersji. Wychowany w getcie w Miami, naoglądał się już jako dzieciak kiepskich horrorów, głupich kreskówek i tandetnych pornosów.
Towarzyszyła temu sprowadzona do zmysłowego pulsu taneczna muzyka – Miami bass czy gangsta rap. Dziś wszystko to odbija się w jego twórczości w wykoślawionej wizji – przejaskrawionej i przesterowanej do granic możliwości.
To dlatego cenią go nie tylko fani radykalnych gatunków klubowych, ale też niepokorni wykonawcy w rodzaju pionierów elektronicznego industrialu ze Skinny Puppy (nagrywał z nimi „The Greater Wrong of The Wright”) czy ekscentryczny eksperymentator – Mike Patton (wydał mu album „Maxipad Detention”).
Sprawdźcie:

Słuchaj WEF w sieci!

W grudniu pisaliśmy o świetnej, podwójnej kompilacji „Days” i „Dreams”, stworzonej przez artystów związanych ze sceną Warsaw Electronic Festival. Dziś mamy dla Was znakomitą informację: wydawnictwo dostępne jest w sieci w postaci specjalnego playera mp3! Przypomnijmy: po raz pierwszy obie płyty były dodawane do biletów w czasie pierwszych koncertów Wef on Tour. – Te kompilacje to unikatowe pozycje – piszą przedstawiciele Wef.pl. – Można na nich znaleźć muzykę takich artystów, jak Kamp!, Lady Aarp, Kim_Nasung, Nejmano czy Burma Project. Płyty nie są na sprzedaż – pełnią funkcję dodatków do biletów podczas trasy Wef on Tour. Kompilacje wydane zostały dzięki wsparciu marki www.36i6.pl.
Słuchaj i ściągaj!
Od niedawna zawartość obu wydawnictw dostępna jest zupełnie za darmo w sieci, w postaci ekskluzywnego playera flash. Sprawdźcie sami – dawno na naszym rynku nie było elektronicznego wydawnictwa przygotwanego i promowanego z takim rozmachem.
Poniżej zobaczycie tracklisty obu krążków:
DAYS – Skompilowana przez Jarosława Grzesicę

  • 01:: KAMP! – Matchbox pt.1
  • 02:: Lady Aarp – Dub
  • 03:: Click – LoBird
  • 04:: Guiddo – Tanzschule
  • 05:: Nmls – Step Forward
  • 06:: Dagiel – Breath
  • 07:: Hau – Schick Schack
  • 08:: Minoo – Impulse
  • 09:: Liquid Molly – Leaf Spell


DREAMS :: Skompilowana przez Grzegorza Bojanka

  • 01:: RND – Phonessis
  • 02:: Liquid Molly – Someone is in my Box
  • 03:: Kim_Nasung – I Was Trying to Tell Her Something
  • 04:: Noiko – I Love Our Microcosmos
  • 05:: Xlorite – Lomonent
  • 06:: Dagiel – Plunge
  • 07:: N – Outside
  • 08:: Ambot – Arese
  • 09:: Krzysztof Orluk – City Frames pt I
  • 10:: Nmls – Nocturne No 4
  • 11:: Nejmano – Ouigfoue
  • 12:: Eta Carinae – Europa?
  • 13:: Bionulor – NCHR 04

Będzie nowy album Tarwater!

Polski label Gusstaff Records zapowiada wyjątkowe wydawnictwo niemieckiego duetu Tarwater. Będzie to płyta przygotowana wyłącznie dla polskich słuchaczy. Co na niej znajdziemy? To kolejny, po wydanym w roku 2001 albumie „Not The Wheel”, prezent Tarwater dla polskich fanów. Tak jak tamto wydawnictwo zawierało muzykę Tarwater nagrywaną na potrzeby ścieżek filmowych i różnego rodzaju kompilacji, tak „Donne-Moi la Main” wypełnione będzie muzyką Tarwater do francuskiego filmu o takim samym tytule. – Film z Paryza, muzyka z Berlina, plyta z Zielonej Gory – tak wydawnictwo reklamuje Gusstaff Records.
Premiera krążka zaplanowana została na 16 marca. Tak będzie wyglądać jego okładka:

Okładka nawiązuje do kilku pierwszych minut filmu utrzymanych w gatunku animowanej mangi, która potem przechodzi w tradycyjny, fabularny film drogi. Dwójka głównych bohaterów (18-letnich braci bliźniaków) podróżuje z pólnocy Francji do Hiszpanii na pogrzeb matki, której nigdy nie znali. Zobaczcie trailer:

Nie wiadomo, czy film znajdzie swojego dystrybutora w Polsce. Więcej informacji na temat albumu znajdziecie na stronach Gusstaff Records.

Drumnbass w Chorzowie

28 lutego w chorzowskim klubie Zanzibar odbędzie się impreza z cyklu Atmosphere. Na scenie pojawi się mieszanka brytyjsko – polskich Dji, którzy zaprezentują głównie brzmenia drumnbass. Nasz serwis objął to wydarzenie patronatem medialnym.

  • 28 lutego, godz. 21.00
  • Klub Muzyczny ZANZIBAR – Chorzow ul. 3-go Maja 1
  • 20 zl,- do 23.00, 25 zl,- po 23.00
  • NOOKIE (phuzion. UK)
  • BLU MAR TEN (good looking. UK)
  • PFM (good looking. UK)
  • ROS (sabbia, addiction, vibez. PL)
  • WIOSNA (addiction, vibez. PL) voc

Atmosphere to nowa w naszym kraju seria imprez reprezentowana przez agencję Strictly Digital, wytwórnię Phuzion Records oraz Addiction Records. Cykl ten zapoczątkował znany DJ i producent Gavin Cheung, znany pod pseudonimem Nookie. Strictly Digital zasłynęła jako nowatorski sklep muzyczny on-line, a także jako agencja wspierająca artystów i publiczność, która preferuje niszową, a jednocześnie rozpoznawalną, muzykę z gatunku Drum & Bass.
Artyści współpracujący z tą agencją są rozpoznawani poprzez charakterystyczną stylistykę. Powszechnie określa się ją jako „wpływy jazzowe”, „bardziej melodyjny d’n’b” czy tzw. „soulful Drum & Bass”, a najogólniej tłumacząc: głęboki muzycznie „Drum&Bass” inspirowany muzyką charakterystyczną dla wytwórni „Good Looking”.
Więcej informacji o cyklu: www.myspace.com/atmospheredrumandbass

Konkurencja dla Off Festivalu?

Szykuje się kolejna edycja imprezy promującej polską muzykę indie – Rafineria Festival. Rzecz odbędzie się w Poznaniu, nasz serwis został partnerem medialnym przedsięwzięcia. Impreza odbędzie się w dniach 22 – 23 maja w Poznaniu, na terenie Starej Rzeźni.
Pierwsza edycja Festiwalu odbyła się w dniach 10-12 lipca 2008 w Redzie k. Gdyni. Wystąpiło ponad 30 wykonawców, m.in. Ścianka, Cool Kids Of Death, Dick4Dick, O.S.T.R. Festiwal spotkał się ciepłym przyjęciem widzów i mediów, o czym świadczyć może nominacja do nagrody magazynu PULP – „Miazga” w kategorii Wydarzenie Roku (pozostali nominowani to m.in. Heineken Open’er Festival i Off Festival). Rosnące zainteresowanie festiwalem spowodowało, że zdecydowaliśmy się przenieść Rafinerię do Poznania. Akademicki charakter miasta, jego kulturalne aspiracje oraz dogodne położenie geograficzne utwierdzają nas w przekonaniu, że stolica Wielkopolski jest właściwym miejscem do dalszego promowania idei festiwalu.

Głównym założeniem festiwalu jest promocja polskiej sceny muzycznej – wartościowe zjawiska nie zawsze przedostają się do mediów. Każdego roku w naszym kraju ukazuje się co najmniej kilka ważnych płyt, nierzadko debiutów, chcemy by dzięki Rafinerii młoda polska muzyka lepiej docierała do widza. Podczas festiwalu wystąpi ok. 20 wykonawców, głównie z Polski, pojawi się jednak kilku gości zagranicznych. Pierwsi ujawnieni artyści:
JUVELEN – pochodzący ze Sztokholmu szwedzki piosenkarz, który w swojej muzyce łączy elementy synth-popu, electro i funku. Często porównywany do Prince”a. W 2008 roku wydał debiutancki album zatytułowany „1”.
PSYCHOCUKIER – trio z Łodzi, enfant terrible polskiego indie. Premierze ich drugiej płyty, zatytułowanej „No More Work” towarzyszył prześmiewczy blog, na którym muzycy zespołu komentują tzw. scenę.
SNOWMAN – pierwszy zespół-gospodarz, poznaniacy wydali w ubiegłym roku płytę „Lazy”, która podsumowała 6 lat ich bardzo różnorodnej twórczości. Wg Piotra Stelmacha Snowman zagrał najlepszy koncert w Studiu im. Agnieszki Osieckiej.
L.STADT – rockowy garaż + popowe melodie + odrobina brzmień elektronicznych – muzyka tego łódzkiego zespołu to jedna z najjaśniej świecących gwiazd na nieboskłonie polskiej sceny muzycznej. L.Stadt przymierza się do nagrywania drugiej płyty.

8rolek – Fat Pigs


Bartek Kujawski to postać wyjątkowa na mapie polskiej elektroniki. Związany z wytwórnią mik.musik artysta zrealizował właśnie czwartą płytę jako 8rolek – tym razem w barwach własnego labelu warsztat8r. Pod owym „toaletowo-hurtowym” szyldem Kujawski nagrywa muzykę, która brzmi według niego jak…zabawa.
„Fat Pigs” to w istocie album paradny i bukoliczny, choć jest to hedonizm frenetyczny i pełen szelmowskiego uroku. Szybkie dudniące beaty, spiętrzone syntezatory, szarpane melodie, chropowate szumy, świdrujące trzaski, przestery i ostre ataki skorodowanych drobin dźwiękowych – tak w telegraficznym skrócie prezentuje się czterdziestominutowa zawartość.
Fani spokojniejszych form brzmieniowych mogą dostać palpitacji sercaW kilku utworach swoich głosów użyczyli Fiki Namiki, The Complainer oraz sam autor. Całość mieści się w ramach szeroko pojętego „inteligentnego techno” (rzecz doprawdy rzadka na rodzimym gruncie), przynosząc jego szorstkie, niemal noisowe i zarazem taneczne wydanie, nawet jeśli jest to taniec a la sprzedawanie gwoździ. Fani spokojniejszych form brzmieniowych mogą dostać palpitacji serca, lecz dla miłośników zdezelowanej mikroelektroniki „Fat Pigs” może okazać się bardzo przyjemną płytą.
Połączenie skomplikowanych układów rytmicznych i nieregularnych, zdigitalizowanych fraz zbliżają twórczość 8rolek do innego zdolnego Słowianina, Bogdana Raczynskiego. Podobnie jak on, Bartek Kujawski osiągnął światowy poziom w produkcji cyfrowej kakofonii, w szaleństwie której kryje się metoda.
2009

8rolek – nasza rozmowa

Jeden z najbardziej charakterystycznych przedstawicieli polskiej elektroniki, doceniany zarówno w kraju jak i za granicą – Bartek Kujawski vel 8rolek – wydał właśnie czwarty album. W zabarwionych autoironią słowach samego autora, „Fat Pigs” zawiera dźwięki wygenerowane bez żadnego silenia się na „inteligentną, oryginalną muzykę”, choć paradoksalnie daleko im do głupiego naśladownictwa. Przeczytaj naszą recenzję „Fat Pigs
Kim są dla Ciebie „Tłuste świnie”?
Kim? 🙂 Nie ma człowieka, którego mógłbym nazwać tłustą świnią. Tytuł płyty nie ma żadnego podłoża ideologicznego. To po prostu słowa z jednego z utworów. Tekst nie jest mojego autorstwa, ale z tego co wiem nie jest wymierzony w nikogo. Zwykła zabawa. A że fajnie działa na wyobraźnię, nadaje się na okładkę.
Jak opisałbyś zawartość dźwiękową „Fat Pigs”?
Muzyka taneczna. Nie wiem czy da się to zawęzić. Chyba nigdy nie robiłem rzeczy pasujących do konkretnej sceny, stylistyki. Myślę, że można na niej odnaleźć elementy disco, elektro, drumnbass, rave i wiele innych. W każdym utworze inne i w innych proporcjach. Patrząc na zawartość w inny sposób, myślę że jest chropowata, bułowata i gęsta.

Album wydałeś nakładem własnej oficyny. Zdradzisz planowane lub nadchodzące premiery warsztat8r?
Nie mam w tej chwili żadnych konkretnych planów. Prawdopodobnie, gdy skończę kolejny materiał, znowu wydam go własnym sumptem. Nie mam pojęcia kiedy to się stanie. O wydawaniu cudzych płyt póki co nie myślę. Zamierzam też wznowić moją debiutancką płytę „Ptak Mechaniczny”. Na pewno nikt mnie w tym nie wyręczy. Ale to może w 2011, na dziesięciolecie działalności. Ja pierdzielę, ale ze mnie dinozaur.
Opowiesz o swoich początkach z muzyką?
Najwcześniejsze wspomnienie muzyczne jakie pamiętam to udawanie Michaela Jacksona przy „Bad”. Były to czasy przedszkolne lub bardzo wczesna podstawówa. Pierwsze próby twórcze pojawiły się kilka lat później. Wtedy moje zainteresowania muzyczne zmieniły się troszeczkę. Marzyłem o tym żeby być gitarzystą jabolowo-punkowej kapelki. To się nie powiodło, ale próbowałem brzdąkać na gitarze elektrycznej pożyczonej od wujka. Ostatnio trochę realizuję to marzenie podczas koncertów 8rolek. Wykrzykuję różne głupoty. Chyba jest w tym trochę punkowej energii. Właściwie to już miałem taki powrót do ideałów z dzieciństwa. Pare lat temu wyżywałem się na gitarze w zespole HWDJazz.

Jakie są Twoje inspiracje muzyczne i pozamuzyczne?
Tym razem inspirowały mnie głównie stare jak świat, ograne i zawsze sprawdzające się patenty z muzyki tanecznej. Prawie takie same zagrywki DJów w co drugim secie pięknie działają na ludzi. Na mnie też działają. To fascynujące. Niestety ja zawsze w muzyce wszystko utrudniam. Nie potrafię zrobić niczego normalnie. Ale mam nadzieję, że na tej płycie udało się nie zgubić tanecznej energii. Nie wiem czy cokolwiek mnie inspirowało pozamuzycznie. Nie jestem z tych którzy tworzą pod wpływem piękna lasu, czy zachodu słońca. Pewnie różne sytuacje z życia miały wpływ na to co robiłem, ale raczej podświadomy.

Wydana wyjątkowo pod Twoim imieniem i nazwiskiem płyta „Murlull Movies” zaskoczyła mnie brzmieniem zupełnie innym niż to, które prezentujesz jako 8rolek. Skąd taka odskocznia?
„Murlull Movies” była logiczną kontynuacją tego co robiłem wcześniej jako 8rolek. Kolejne moje płyty były coraz bardziej eksperymentalne, ale ta zrobiła się tak „poważna” i „ciężka”, że wydałem ją pod innym szyldem. To właśnie nowe 8rolek zrodziło się jako odskocznia, bo przecież trzeba się też trochę zabawić, a nie tylko główkować.
Zamierzasz zrealizować coś jeszcze w podobnym, eksperymentalnym stylu?
W tym momencie nadal mam ochotę na techno. Pewnie będę brnął jeszcze silniej w tym kierunku. Co ostatecznie doprowadzi do tego, że będę potrzebował odskoczni w postaci ostrych eksperymentów.
Jak oceniasz kondycję polskiej sceny elektronicznej?
Szczerze mówiąc to słucham bardzo mało polskiej muzyki. Nie wiem czy istnieje jakaś scena elektroniczna. Znam różne osoby robiące dobrą muzykę, ale nie postrzegam ich jako całości. Może dlatego, że razem z przyjaciółmi z mik.musik zawsze staliśmy trochę z boku nie identyfikując się z żadną sceną. Nie połączyło nas to, że robiliśmy podobną muzykę. Raczej to, że nie robiliśmy takiej muzyki jak inni. Także nie mam pojęcia jaka jest kondycja polskiej sceny elektronicznej. Mam nadzieję, że zajebista. 🙂
Czy Twoim zdaniem w Polsce da się wyżyć z elektroniki, paradygmatu bądź co bądź niszowego w naszym kraju?
Jeśli robi się minimal albo elektro i jest się w miarę znanym to może tak. Nie wiem. Ja z muzyki żył chyba nigdy nie będę, ale nie przeszkadza mi to. Jeśli myślałbym takimi kategoriami to już dawno rzuciłbym to w cholerę. Może fajnie byłoby oddać się tylko muzyce. Z drugiej strony, pewnie znudziłbym się szybko robiąc tylko ją.

Co sądzisz na temat dystrybucji muzyki przez Internet i szerokiego dostępu do środków umożliwiających domową produkcję muzyki?
Jestem całym sercem za. Oczywiście dzięki temu jest wiele niepotrzebnej, gównianej muzyki w internecie. Mam nadzieje, że moja nie należy do tej grupy. Tak czy inaczej ilość chyba przechodzi w jakość, bo przecież jest bardzo dużo ciekawych rzeczy. Ciągle ciężko mi poruszać się w tym gąszczu i docierać z łatwością do tego co najlepsze. Ale i to się zmienia. Jest więcej dobrych blogów, w Polsce też już znajdzie się kilka. Portale muzyczne są coraz lepsze :). Ta część rynku muzycznego też przenosi się powoli do internetu. I dobrze.
Co poradziłbyś początkującym producentom?
Żeby uważnie słuchali uwag starszych kolegów. Ale jak już zrozumieją co jest nie tak, to niech szukają wyjścia sami nie ogladając sie na rady innych. Ja tak zawsze robiłem. Lepiej nie słuchać tej porady jeśli się chce z muzyki żyć 🙂
Przekaz dla świata?
Kochajcie się ludzie!
Dzięki za rozmowę. 🙂
To ja dziękuję. 🙂

Gotan Project – Warszawa, 18 grudnia 2009, Sala Kongresowa

Z czym kojarzy się tango? Charakterystyczne dźwięki akordeonu, zadymiony bar w jednej z wąskich uliczek Buenos Aires, a w nim niezwykły pokaz, w którym mieszają się ze sobą miłość, zazdrość i pożądanie. Od razu robi się cieplej… Mimo 10-stopniowego mrozu również mieszkańcy Warszawy mogli choć przez chwilę poczuć się jak w gorącej stolicy Argentyny. A wszystko to za sprawą muzyków z Gotan Project. Grupa zaplanowała w Polsce tylko dwa występy, nic więc dziwnego, że w dzień koncertu, 18 grudnia stołeczna Sala Kongresowa niemal pękała w szwach. Francusko-argentyński duet: Philippe Cohen i Eduardo Makaroff zaserwowali swoim fanom niezwykły show, łączący taniec, muzykę i wizualizacje.

Miks klasycznego rytmu tanga z nowoczesnymi aranżacjami w wersji electro sprawił, że publiczność nie była w stanie usiedzieć na miejscu. Muzycy zagrali wszystkie swoje największe przeboje, od Amor Porte?o, przez El Norte Tango Cancion i Mi Confesion z ostatniej płyty „Lunatico”. Nie zabrakło również starszych hitów, choćby słynnej Santa María (del Buen Ayre) czy Queremos Paz. Muzycy bisowali aż trzy razy. Ostatecznie pożegnali się z fanami swoim ostatnim przebojem, Diferente. Didżejskim skreczom towarzyszyły pokazy tanga, jakich nie powstydziliby się najlepsi argentyńscy bailerinos. Za ich plecami mogliśmy zaś podziwiać niezmierzone tereny Pampy i ośnieżone szczyty Andów. Ach, chciałoby się tam kiedyś pojechać… Jak na razie musi mi wystarczyć muzyka Gotan Project. Chociaż dzięki nim, nawet w środku zimy mogę przez chwilę przenieść się do boskiego Buenos…

Więcej krzyku!

George Dorn Screams to odkrycie polskiego post-rocka sprzed dwóch lat. Obecnie grupa powraca z nowym albumem – „O`Malley`s Bar”. Z tej okazji rozmawialiśmy z gitarzystą zespołu – Radkiem Maciejewskim. Kim jest George Dorn?
To postać z trylogii „Illuminatus” Roberta Shea i Roberta Antona Wilsona. Nasz perkusista ją czytał. Kiedy początkowo graliśmy we trójkę, szukaliśmy dla siebie odpowiedniej nazwy. I właśnie on ją zaproponował. Stwierdziliśmy, że będziemy ją używać tymczasowo, ale w końcu jakoś do nas przylgnęła. Teraz bardziej pasuje do muzyki zespołu – bo więcej w niej krzyku. (śmiech)
Wasza debiutancka płyta sprzed dwóch lat – „Snow Lovers Are Dancing” – okazała się sensacją na polskim rynku rockowym. Byliście tym zaskoczeni?
Na pewno było to więcej, niż się spodziewaliśmy. Zadziałał chyba efekt zaskoczenia. Większość zespołów gra przez kilka lat koncerty, dopiero potem wydaje płytę. A my właściwie rozpoczęliśmy działalność od wydania płyty. Wszystkim spodobała się melodyjność naszych utworów. Pozostała ona zresztą w muzyce zespołu do dziś.

Przylepiono Wam etykietkę polskiego Sigur Rós. Nie irytowało Was to?
Oczywiście, znaliśmy i słuchaliśmy Sigur Rós. I te porównania miały sens. Mieliśmy może nie tyle podobne brzmienie, jak podobny bagaż emocjonalny. Takie szufladkowanie jest zresztą nie do uniknięcia. Zdarzało się, że czytałem takie porównania naszej muzyki, że włosy stawały mi dęba na głowie. Ale cóż – każdy ma prawo do swoich skojarzeń.
Faktem jest, że zaproponowaliście rzadko u nas grany post-rock.
Bardziej rock, niż post. Wszystkie nasze piosenki powstają naturalnie – na próbach podczas improwizacji. Gdy pojawi się jakiś ciekawy motyw, rozbudowujemy go do pełnego utworu. Nigdy nie zdarza się, aby ktoś z nas przyniósł na próbę gotową kompozycję.
Wyróżnia Was ciekawy wokal Magdy Powalisz. Od początku chcieliście mieć dziewczynę za mikrofonem?
Właściwie do dzisiaj nie przepadam za kobiecym wokalem w rocku. (śmiech) Ale oczywiście zdarzają się wyjątki, chociażby Mimi Parker z Low czy Maura Davies z Denali. No i oczywiście Magda. Przyjaźniliśmy się od dawna. Nigdy wcześniej nie śpiewała, choć grała na basie w jednym zespole. Kiedy szukaliśmy wokalisty, zaproponowaliśmy jej, aby wpadła na próbę. I okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.

Po wydaniu pierwszej płyty zagraliście na Off Festivalu, wystąpiliście na żywo w Trójce, a Wasz utwór znalazł się na składance firmowanej przez radiową prezenterkę – Agnieszkę Szydłowską.
Tak, to były ważne wydarzenia w naszej karierze. Na Off Festival zgłosił nas kumpel – nawet nam o tym nie mówiąc. O tym, że wygraliśmy konkurs, dowiedziałem się przypadkowo, przeglądając Internet. W Trójce najbardziej zainteresowała się nami wspomniana Agnieszka Szydłowska. Puszczała nasze piosenki w „Programie Alternatywnym”, a potem zaprosiła na koncert i składankę. Takie pozytywne wydarzenia napędzają nas, aby grać częściej, bardziej się starać, ciągle się rozwijać.
Producentem Waszego nowego albumu – „O`Malley`s Bar” – jest John Congleton. Jak doszło do Waszej współpracy?
Przypadkowo. Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni do zagrania przed zespołem Johna – The Paper Chase – w bydgoskim klubie Mózg. Chętnie na to przystaliśmy, bo bardzo lubiliśmy i ceniliśmy tę grupę. Po występie wymieniliśmy się z Johnem płytami. Kilka miesięcy później dostaliśmy od niego maila, że chętnie wyprodukowałby nasz nowy album. Początkowo sugerowaliśmy, aby przyleciał do Polski, ale on wolał pracować w swoim studio w Dallas. Po pokonaniu przeszkód, wybraliśmy się więc do USA.
Pierwszy album nagrywaliście u braci Kapsa w Szubinie, drugi – u Cangletona w Dallas. Czym różniła się produkcja obu płyt?
Nie było ogromnej różnicy, przynajmniej w standardach pracy. W sumie najwięcej zależało od nas samych, bo zarówno Kuba Kapsa, jak i Congleton pełnili funkcję realizatorów dźwięku, a nie producentów. We współpracy z Johnem chodziło głównie o jego niesamowitą wyobraźnię i doświadczenie. Ważne były jego patenty – choćby na ustawianie mikrofonów czy miks całego materiału. Większość rzeczy nagraliśmy na żywo, ponieważ to jest podstawowa zasada Congletona. Zespół rockowy musi nagrywać „na setkę”, żeby można było wydobyć energię i emocje pomiędzy muzykami.

I to słychać: „O`Malley`s Bar” ma surowe brzmienie, jest bardziej rozwichrzony, więcej na nim momentów dzikiej ekspresji.
Nie zakładaliśmy tego. Album jest wypadkową tego, co robiliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat. W tym czasie dołączył do nas drugi gitarzysta, pojawiły się wiec nowe pomysły, nowa energia. Z czasem zaczęliśmy odkrywać siebie nawzajem. Pierwszy album został nagrany bardzo szybko, po zaledwie pół roku działalności, nie mieliśmy więc czasu dojrzeć jako zespół.
O ile pierwsza płyta była nostalgiczna, to ta najnowsza ma więcej momentów wściekłości niż smutku. Coś się zmieniło w Waszym życiu?
Każdy z nas przechodzi obecnie dosyć ważny moment w swoim życiu. W dodatku jesteśmy jeszcze młodzi, więc szargają nami różne emocje i łatwo je z nas wydobyć. Możliwe, że przekłada się to na twórczość.
Rozpoczęliście niedawno dużą trasę koncertową promującą „O`Malley`s Bar”. Czego można spodziewać się po Waszych występach?
Z pewnością zagramy cały materiał z nowej płyty. Pojawią się również inne utwory, także nagrane w Dallas, ale jeszcze nie opublikowane. Wrócimy również do starszych nagrań. Mogą pojawić się też covery – ktoś, kto śledzi naszą działalność, łatwo domyśli się czyje. (śmiech)
Fot. Bartek Gil

Soap & Skin w melodyjnej próżni

Czy 19-letnia producentka z austriackiej Styrii – Soap & Skin – będzie następczynią Fennesza? Wszystko na to wskazuje – pisze dziś na Nowejmuzyce Marcin Niewęgłowski. Artystka w marcu zadebiutuje albumem „Lovetune for Vacuum”. Autor prowadzi bloga joilet.blox.pl
Normalnie Robert Logan , Julia Marcel i Olafur Arnalds w jednym ciele. Neoklasyka rodem z azjatyckich horrorów zanurzona w mrocznym, dramatycznym folku wraz z odbiciami, glitchowej, laptopowej elektroniki.
Kolejna nieoszlifowana perełka wyciągnięcia z otchłani Myspaceu. Wpierw Anja Plaschg została zauważona przez Shitkatapult, aby w wieku 16 lat (niesamowite !!!) pojawić wraz mocno neoklasycznym „Mr. Gaunt Pt. 1000” (ostre, skaliste akordy wraz z delikatnymi pociągnięciami smyczkowymi) na kompilacji „Shitkatapult Empfiehlt!” (obok Apparata, Fenina i T. Raumschmiere). W zeszłym roku pod swoje skrzydła wzięła ją wiedeńska oficyna Couch, dzięki której świat usłyszał o niesamowitym duecie Dzihan & Kamien.
okładka albumu - źródło: amazon.de
Anja będzie jej kolejnym, gorącym towarem eksportowym. Jak i całej austriackiej awangardowej sceny. Wraz z pojawieniem się we wrześniu EPki „Untiltled”, Soap & Skin pracowała nad swoim pełnowymiarowym albumem. I tak na krążku „Lovetune for Vacuum” pojawi się trzynaście kompozycji. Od a do z skomponowanych (wokale, sfera instrumentalna) wyłącznie przez Anję. Z tych do tej pory znanych będzie można usłyszeć, już wspomniany przeze mnie wcześniej, „Mr. Gaunt Pt. 1000” oraz niespokojny „The Sun” (z wyśmienicie rozwijająca się idmowo-klasyczna kombinatoryką).
The Sun


Co ta obecnie 19-letnia artystka (pianistka i skrzypaczka) przygotuje w zanadrzu?. Co znajdzie się na jej pierwszym longplayu? Można powiedzieć, iż co kompozycja to inne ujęcie wielowymiarowych eksperymentów ten Austriaczki. Które na szczęście udało mi się usłyszeć i to wszystkie. Surowe downtempo będzie ścierać się z epicką klasycznością w „Sleep”. Napięty fortepian będzie szturmować wraz z nawiedzonym głosem w „Thanatos”. W „DDMMYYYY” Soap & Skin objawi swoje nieposkromione cyfrowe, psychodeliczne oblicze awangardowej, glitchowej elektroniki w stylu duetu Trifonic. Mimo, że „Lovetune for Vacuum” jeszcze nie pojawił się, to już teraz ów krążek ląduje na liście moich wytrawnych typów – najlepszych albumów roku 2009.
Debiutancki album Soap & Skin pojawi się odpowiednio: 6 marca (Austria), 13 marca (Szwajcaria, Niemcy) oraz 16 marca (reszta Europy, a kiedy reszta świata? ;)) nakładem PIAS (zapewne?) na licencji oficyny Couch. Z fragmentami jej niektórych kompozycji możecie zapoznać się na Myspace Anji.

Nowa płyta Miss Kittin i The Hacker!

Po ośmiu latach milczenia powraca duet, który na początku dekady rozpoczął wielką modę na electroclash. Nowy materiał Miss Kittin i The Hacker ukaże się w kwietniu. Pamiętacie krążek „First Album”, wydany w roku 2001? To właśnie na nim znalazły się legendarne już dziś kawałki „Frank Sinatra” i „1982”. To również od niego zaczęła się wielka, choć raczej krótka moda na electroclash. Po kilku solowych albumach Miss Kittin i The Hacker planują wielki wspólny powrót – ich drugi album ukaże się 20 kwietnia, zatytułowany będzie „Two”.
Jak twierdzi wydawca albumu, label Nobodys Bizness, na płycie znajdziemy mniej electroclashu, więcej natomiast dojrzałego, bardziej eleganckiego popu. Wśród piosenek ma się znaleźć m.in. cover kompozycji „Suspicious Minds” Elvisa Presleya.
Sprawdźcie tracklistę:

  • 01. The Womb
  • 02. Evolution
  • 03. 1000 Dreams
  • 04. PPPO
  • 05. Party in my Head
  • 06. Indulgence
  • 07. Emotional Interlude
  • 08. Suspicious Minds
  • 09. Electronic City
  • 10. Inutile Éternité
  • 11. Ray Ban
  • 12. 1000 Dreams (Reprise)

Przypomnijmy sobie dwa kawałki Kittin i Hacker: „Frank Sinatra” i „1982”:

Nowości w serwisie

W ostatnich dniach pojawiło się na Nowejmuzyce kilka nowych funkcji i działów, które – mamy nadzieję – pozwolą Wam jeszcze efektywniej korzystać z serwisu. Sprawdźcie, co u nas nowego. Dziel się swoją muzyką
Wszyscy ci, którzy nagrywają własne nowe brzmienia, mają od kilku dni możliwość samodzielnego stworzenia swojego muzycznego profilu w serwisie. Aby to zrobić, wystarczy zarejestrować się na naszym forum, następnie w dziale Wasza muzyka wybrać opcję Załóż profil. Będziecie mogli zaprezentować informacje o sobie, dodać zdjęcie, utwory oraz i dotychczasowe wydawnictwa. Jeśli macie jakiekolwiek uwagi – piszcie do nas!
Nowy kalendarz
Rozrasta się nasz dział z wydarzeniami i premierami. Dodaliśmy specjalny kalendarz, dzięki któremu szybko i sprawnie wyszukacie wydarzenie w interesującym Was dniu. Zachęcamy też do samodzielnego uzupełniania kalendarza – jeśli posiadacie informacje o jakiejkolwiek interesującej imprezie, piszcie o niej klikając na opcję „Dodaj Wydarzenie”!
Obserwuj dyskusję
Nasz serwis odwiedza coraz więcej osób, coraz więcej więc pojawia się różnego rodzaju opinii, komentarzy dotyczących poszczególnych niusów, recenzji i innych materiałów. Jeśli jakakielwiek komentarze interesują Was szczególnie – możecie skorzystać z nowej opcji śledzenia dyskusji w serwisie. Wystarczy przy komentarzach wybrać opcję „Obserwuj dyskusję”, nastepnie podać swój adres email, na który wyślemy powiadomienie, gdy tylko w interesującej Was dyskusji pojawi się nowy komentarz.
Serwisy specjalne
Na bieżąco tworzyć będziemy specjalne strony poświęcone wybranym wydarzeniom – tak abyście w jednym miejscu mogli znaleźć interesujące Was informacje. Póki co stworzyliśmy trzy serwisy specjalne:

Kiedy tylko stworzymy kolejny serwis specjalny, informacja o nim pojawi się w niusie.
Dodawaj materiały!
Zachęcamy Was do dodawania materiałów na stronę. Na jedynce naszego serwisu szybko i sprawnie dodacie video, możecie również uzupełniać serwis nowymi mp3, radiostacjami czy net-labelami. Do dzieła! 🙂

Tiga mówi „Ciao”

Znakomity taneczny producent Tiga w kwietniu wyda swój nowy album. Krążek będzie nosić tytuł „Ciao”, w sieci pojawiły się już pierwsze jego fragmenty. – To ma być coś między kawałkami klubowymi a piosenkami – mówi Tiga. Zapowiada się znakomicie – wystarczy wspomnieć, że w pracach nad albumem pomagali m.in. James Murphy, Soulwax, Jesper Dahlbäck i Gonzales. Dobrym przykładem tego, co znajdzie się na krążku może być zamykający całość kawałek, który rozpoczyna się 2-minutowym solo na pianinie, aby przejść w długą, dyskotekową kompozycję.
Pierwszych fragmentów albumu już teraz posłuchacie na MySpace artysty. Premierę „Ciao” zaplanowano na 20 kwietnia. Poniżej prezentujemy tracklistę krążka:

  • 01. Beep Beep Beep
  • 02. Mind Dimension
  • 03. Shoes
  • 04. What You Need
  • 05. Luxury
  • 06. Sex OClock
  • 07. Overtime
  • 08. Turn the Night On
  • 09. Speak, Memory
  • 10. Gentle Giant
  • 11. Love Dont Dance Here Anymore

Wraca Future Sessions

Rozpoczyna się piąty sezon nocnych elektronicznych sesji na falach Radia Euro (dawniej BIS). Najbliższe Future Sessions zaplanowano na 22 lutego. W naszym serwisie prezentujemy dokładny rozkład audycji. Future Sessions na antenie Polskiego Radia EURO mają już za sobą pełne cztery lata działalności. Seria radiowych koncertów nocnych w Polskim Radio, prowadzonych przez Mateusza Kwiatkowskiego i Jarka Grzesicę (szefa Warsaw Electronic Festival) zaowocowały nową koncepcją na program, który w godzinach nocnych co dwa tygodnie z niedzieli na poniedziałek serwować będzie możliwie najbardziej pokręcone konfiguracje elektroniczne.

Nowa formuła
Formuła audycji to już nie tylko koncerty. Dzięki nowej technologii interakcja z słuchaczami i fanami eklektyzmu stanie się nowym wyzwaniem autorów programu, do których nie tylko możńa wysyłać smsy w trakcie program,u ale także obserwować dzięki live video. 22 lutego, w nocy z niedzieli na poniedziałek, od północy zagrają:
Nmls
Solowy projekt Piotra Michałowskiego. Jego muzyka to spokojne downtempo, oraz senny, minimalistyczny Ambient w którym niekiedy pojawiają się dźwięki perkusyjne. Tworzy wykorzystując zarówno brzmienia typowo syntetyczne, jak i dźwięki instrumentów akustycznych. Członek dwuosobowego projektu muzycznego Ambot.

Xlorite
Jego utwory charakteryzują się dopracowaniem w najmniejszych szczegółach. Od początku twórczości używa programu Jeskola Buzz. Brzmienie jest w 100% syntetyczne i oscyluje w gatunkach Idm, Ambient, Industrial, Noise. Zajmuje się również współpracą z artystami wizualizacyjnymi i organizacją koncertów muzyki elektronicznej. Członek dwuosobowego projektu muzycznego Ambot.
Vasen Piparjuuri
Aktualnie jeden z wiodących projektów inspirowanych brake corem na scenie Warsaw Electronic Festival. Z jednej strony zafascynowany emocjonalnym wymiarem utworów muzycznych, z drugiej strony ich obiektywną, formalną strukturą, tworzy zróżnicowaną i ambitną formę muzyczną, pełną odniesień do osiągnięć Aphex Twin czy Dither.

Wax Tailor w dobrym nastroju

Mistrz downtempo i samplingu – Wax Tailor – zapowiedział zupełnie nowy krążek. Już teraz oglądać możemy odświeżoną stronę artysty. – Po miesiącach spędzonych w studio kończę już prace nad trzecim albumem – pisze na swej stronie Wax Tailor. Materiał zatytułowany będzie „In the Mood For Life”, jeszcze nie znamy dokładnej daty premiery krążka.
Przypomnijmy, że ostatnią jak dotąd płytą Tailora jest znakomita, wydana w 2007 roku „Hope & Sorrow”. A poniżej klip do kawałka „Our Dance”, pochodzącego z pierwszej płyty Tailora – „Tales Of The Forgotten Melodies”: