ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.

Sroczyński – Ajulella
Jarek Szczęsny:

Bajkowy koktajl.

Driftmachine – Shunter
Paweł Gzyl:

W sercu elektrowni.



Archive for Lipiec, 2018

Zrób remiks Depeche Mode

Popularny portal zajmujący się sprzedażą plików muzycznych – Beatport ogłosił konkurs na najlepszy remiks następnego singla tria z Basildon. Chodzi o zremiksowanie utworu „Peace”, pochodzącego z najnowszego albumu grupy „Sounds of the Universe”. Muzycy zachęcają wszystkich początkujących didżejów i obiecujących producentów do stworzenia nowej jakości z ich nadchodzącego singla. Nagrodą ma być wydanie zwycięskiego kawałka poprzez label Mute Records za pośrednictwem Beatport.
Akcja jest sprytnie podzielona na kilka etapów, tak żeby wyrównać szansę potencjalnym kandydatom na zwycięzcę. Pierwszy trwa od 28 kwietnia do 12 maja, można wówczas ściągać 22 części, na jakie został podzielony utwór, które to odpowiadają poszczególnym instrumentom. Między 12 i 26 maja należy załadować skończony remiks na Beatportal (w tym czasie już będzie można odsłuchiwać propozycji). Również 26 maja rozpocznie się głosowanie, które potrwa do 9 czerwca.
Oprócz wydania utworu, zwycięzca może liczyć na dodatkowe nagrody:
Groove Production Studio od Native Instruments,
Multitouch controler o nazwie Lemur od firmy Jazzmutant,
Pacemaker portable DJ system, o którym pisaliśmy tu,
Słuchawki V-Moda
i 250 dolarów na zakupy w Beatport.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 25 czerwca 2009 roku. Wic polega na tym, że najpierw należy zapłacić $3,99 za części potrzebne do stworzenia remiksu. Ale gra chyba warta świeczki.

Tempfolder supportuje Jimiego Tenora

Z informacji zamieszczonej na myspaceowym profilu poznańskiego tria wynika, iż 26 i 27 maja wystąpią oni jako support Jimiego Tenora & Kabu Kabu na koncertach w Blue Note oraz Fabryce Trzciny. Przypomnijmy, że Tempfolder wydał w ubiegłym roku płytę „ Empty Bottles And The Dolphins”, która zebrała wiele pochlebnych recenzji i cieszyła się dużym powodzeniem. Album znalazł się w zestawieniu najlepszych wydawnictw 2008 roku internetowego sklepu plays.pl.
Mówią o sobie: „Nie jesteśmy zespołem stricte jazzowym. Tak jak nie jesteśmy żadnym innym. Wykorzystujemy wszystko, co w muzyce dzieje się od lat. (…) Elektryczny mikro bigband – o tak!”.
Obecnie Tempfolder pracuje nad mini albumem.

Plateaux Festival 2009 – znamy daty!

Jak poinformowali na naszym forum organizatorzy Plateaux Festival, tegoroczna edycja imprezy odbędzie się w dniach 19 – 22 listopada. Koncerty odbędą się w toruńskim CT Park oraz w Bydgoszczy (Mózg). Czekamy na lineup.

Świńska grypa inspiruje?!

Reakcje na kolejne wieści na temat świńskiej grypy są różne. Dla przykładu – pochodzący z San Francisco muzyk stworzył kawałek bazujący na…strukturze genowej wirusa. Do odsłuchu na Nowejmuzyce! To żart, eksperyment, żenada? Ocenę zostawiamy Wam. Kawałek nosi tytuł „Swine Flu Hemagglutinin”. Muzyk o swojsko brzmiącym nazwisku Stephan Zielinski stworzył skrypt który przetworzył strukturę genową świńskiej grupy na język muzyki. W ten sposób powstała kompozycja, której słuchać możecie poniżej. Więcej o tym projekcie przeczytacie na stronie artysty. Za niusa dziękujemy Marcinowi Niewęgłowskiemu

Bestie z Equaliteq

Na stronach polskiego netlabelu Equaliteq pojawiła się nowa płyta Maćka Szymczuka, nagrywające m.in. jako Terminus, zatytułowana „Four Beasts”. Bardziej zorientowani w twórczości artysty szybko skojarzą ten tytuł z wydaną pod koniec zeszłego roku epką „Four Beauties”. Obie te pozycje stanowią dwie odsłony pewnej całości, tworząc swego rodzaju koncept album. Produkcje Terminusa charakteryzuje duża dbałość o brzmienie, które nadaje utworom nieco mistycznego i refleksyjnego klimatu.
Nie inaczej jest i tym razem – głęboko i przestrzennie. Sprawdźcie sami – całość pobrać można na stronie

Diamond Watch Wrists – Ice Capped at Both Sides


Wzbudzająca zainteresowanie okładka nie kryje niestety eleganckiego, drapieżnie seksownego electro jakiegoś anonimowego kociaka, a jedynie zbędny sobie zapis ambicji wytrzymałościowych Guillermo Scotta

Prefuse, Herren w ogóle, znajduje się tak daleko poza obejmowanym przeze mnie widnokręgiem jak Animal Collective. Do każdego dzieła tych twórców podchodzę jak do ciekawostek zza mórz uzasadniających wizytę obcojęzycznych posłów na moim dworze. Fajnie zobaczyć czarną perłę i kruka na pajęczych nóżkach, ale raz, i odesłać jako nowe zabawki do haremu.

Skojarzenia ze spokojniejszymi wersjami Black Dice i Books przewijają się przez cały czas trwania płyty, w drugiej jej połowie mieszając się już z nudziarstwami typu Radio Citizen czy Nostalgia 77

Diamond Watch Wrists to kolejny z serii eksperymentów na temat popu i song-writingu, tym razem w formie elektronicznej, producenckiej i komiksowej. Toczy się na przestrzeni „Ice Capped at Both Ends” wielkie versus między, stylizowanymi na maniakalne, perkusją i wokalem, a elektroniką, która próbuje wszystko kiełznać w ramy wyraźnie akwatycznego pulsu przypominającego trochę zeszłoroczne Atlas Sound.

Skojarzenia ze spokojniejszymi wersjami Black Dice i Books przewijają się przez cały czas trwania płyty, w drugiej jej połowie mieszając się już z nudziarstwami typu Radio Citizen czy Nostalgia 77, ale pozostając inwazyjnymi na tyle, aby twórców nie można było uznać za użytkowników stereotypu. I tylko tyle udaje się im osiągnąć, jako że brak ilustracyjności, zawartości treściowej czy nawet opowiedzenia się po stronie jakiejś konkretnej stylistyki.

Szczególnie to ostatnie brzmi jak zaleta, ale tak naprawdę zaświadcza jedynie o próżni stanowiącej rdzeń najbardziej aktualnych eksperymentów muzycznych, porażających początkowo efektowną oryginalnością, aby, dosłownie po chwili, zostać w pamięci tylko jako kolejny przemielony tytuł. A przecież na w gruncie rzeczy podobnych zasadach opierały się zeszłoroczne wydawnictwa Gang Gang Dance czy Nico Muhly, którym jednak udało się zachować wysoką koncentrację przekazu. W przypadku „ICaBS” jego poziom definiuje raczej takie sprawy jak dezorientacja, brak uzasadnienia czy w końcu także brak konsystencji.

Po tej stronie muru czeka się na efekty, nie zaświadczenia o procesie twórczym – od tego są wywiady i myspace

Porównanie nieuzasadnione niczym więcej ponad wolną impresję, jednakże o znamionach trafności: podobnie jak Micachu, Herren w swoim nowym projekcie po prostu grzebie w klocuszkach, poszukując takiego ich układu, który odciągnąłby wzrok odbiorcy od tak dobrze znanych literek wyrytych na bokach sześcianów. I w tym dokładnie momencie grzebania, dopiero grzebania, go zastajemy: uszu dochodzi hałas ręki gmerającej w pudełku wypełnionym drewnem i ten dźwięk winien porywać. Na czymś tak odważnym i rudymentarnym, jeszcze nie skupialiście uwagi – zdaje się mówić Artysta, ale serio: powinien wracać do ławki z uwagą. Z punktu widzenia wymagającego odbiorcy, tego typu objawienia są bowiem absolutnie zbędne.

Być może Herren dzięki współpracy ze sławnym perkusistą się rozwinie, popracuje nad nowym tworzywem itp., ale tak naprawdę po tej stronie muru czeka się na efekty, nie zaświadczenia o procesie twórczym – od tego są wywiady i myspace. Diamond Watch Wrists dotknął trend ukrywania niemocy twórczej pod chaosem i przypadkowością paradoksalnie serwowaną przez profesjonalistów zdających się uderzać już w tony sztuki dla sztuki (trzy albumy na wiosnę, trzy albumy na zimę, siódmy na twoje i tylko twoje urodziny).

Niedopracowane melodie i podstawowy song-writing (opener wywołuje uśmiech politowania), na równi z negroidalnymi, cekinowymi wokalami, wydają się być dywanem, pod który upycha się wzrastający tu geometrycznie burdel. Ziemista atmosfera, sięgająca początkowo aurą do prymitywnych proto-bluesowych lub zoukowych zaśpiewów zderzona zostanie bardzo delikatnie, niemal przepływając z jednego w drugie, z ilustracją archetypicznych partnerów z policji Miami: Murzyna i Białego przebranych za Flasha Gordona na okładce kiczowatego, klubowego winyla.

Tak to jest, kiedy nagrywa się po zyskaniu pseudo „glitch-rap factory”, i tak to jest, kiedy nagrywa się dla przetestowania wytrzymałości podstawki chłodzącej laptopa. Nie wiem, gdzie jestem słuchając tej płyty i nie jest to komplement ani dla mnie, ani dla Herrena, więc rozchodzimy się obrażeni i oczywiście: „to już naprawdę ostatni raz, kiedy ci daruję!”.
Warp, 2009

Bilety na Sleeparchive wylosowane!

Wylosowaliśmy osoby, które otrzymają wejściówkę na dzisiejszy koncert Sleeparchive w Zielonej Górze! Będzie to już czwarta wizyta artysty w Polsce. – Koncerty Sleeparchive to hipnotyzujące i energetyczne live sety – piszą organizatorzy. – Ponadto na imprezie będziemy gościć Djs z Polski: Essence (Gdańsk), Nasty (Wrocław), Maad, Nevus (Zielona Góra).

Bilety wylosowali
Oto osoby, które znalazły się na liście zaproszonych gości:

  • Joanna Skarżyńska
  • Mateusz Hałun
  • Jakub Stencel

Gratulujemy!

  • Electric Flash vol.1
  • Data: 30.04.2009
  • Miejsce: Klub Studencki Kotłownia
  • Początek: 21.30

    Artyści:

    • SLEEPARCHIVE live (Berlin)
    • ESSENCE (Technosoul.Trójmiasto)
    • MAAD (Zielona Góra)
    • NASTY (Koloid.Wrocław)
    • NEVUS (Koloid.Zielona Góra)

    Bilety:

    • 20 zł – w dniu imprezy do godz. 22:30
    • 25 zł – w dniu imprezy po godz. 22:30

    www.electricflash.pl

Maayan Nidam – Nightlong


Maayan Nidam to młoda didżejka i producentka, która znana jest w klubowym światku głównie pod pseudonimem Miss Fitz. Posługując się nim od 1999 roku, nagrała kilkanaście winylowych dwunastocalówek, którymi określiła swój styl jako balansujący między housem a techno nowoczesny minimal. Podobne w brzmieniu są również jej wydawnictwa firmowane szyldami Laverne Radix i Spunky Brewster oraz krążki zrealizowane w duecie Mara Trax i triu Uli Künkel. „Nightlong” to debiutancki album Nidam – wydany pod jej prawdziwym nazwiskiem.

Pomysł na zrealizowanie płyty narodził się w głowach szefów japońskiej wytwórni Power Shovel Audio. Zafascynowani kubańską muzyką etniczną, wybrali się oni ze sprzętem nagrywającym do Hawany i tam, w ciągu kilku tygodni, zarejestrowali wielu lokalnych śpiewaków i muzyków. Po powrocie do Tokio, oddali cały materiał w ręce Maayan Nidam, aby wykorzystując go, zrealizowała krążek utrzymany w stylu nowoczesnej, klubowej elektroniki.

Niemiecka producentka podeszła do zebranej dokumentacji w tradycyjny sposób. Stosując metodę cut & paste, pocięła wybrane nagrania, a potem posklejała w zupełnie nowe całości. Postawiła głównie na wokalizy – w każdym utworze słychać śpiew kubańskich pieśniarzy i pieśniarek. Czasem są to całe partie wokalne, pozbawione ingerencji producentki („Dime Si Eres Tu”), a kiedy indziej – wyrwane z kontekstu, krótkie sample, poszatkowane głosy, układające się w zapętlone refreny („Asi Son Las Cosas”).

Nie brak tu jednak i fragmentów instrumentalnych – to głównie fortepianowe melodie, gięte pochody kontrabasu, zawodzące partie trąbki i klarnetu, czy tęskne akordy gitary – wszystko o jazzowym charakterze, podlanym latynoskim sosem („Que Te Has Creido”).

Cała ta kubańska egzotyka wpisana zostaje oczywiście w ramy klubowych brzmień. Nidam zachowuje tutaj jednak dalece posuniętą rezerwę – dodaje od siebie wyłącznie podkłady rytmiczne o minimalowym charakterze, motoryczne bity i mruczące basy („Tengo”), jedynie z rzadka pozwalając sobie na wgranie jakiś cyfrowych efektów („Soltanto Chispa”).

Kilka nagrań wymyka się powyższej klasyfikacji – chociażby „Milagro” czy „Oye Mi Ritmo”, które układają się w egzotyczny nu-jazz, niesiony swingowym groovem, jedynie delikatnie podrasowany na glitchową modłę.

Takie podejście do dźwiękowej materii nieco rozczarowuje – utwory Nidam wydają się mało nasycone, zastosowane w nich etniczne cytaty – zbyt dosłowne, a producencki sznyt – niezbyt finezyjny. Szczególnie, kiedy porówna się jej produkcje z dokonaniami eksperymentujących na podobnym polu artystów z Vakant – Onurem Özerem czy Dinky.

www.powershovelaudio.com

www.deathofcool.com

www.myspace.com/missfitz
Power Shovel Audio

James Stewart w Warszawie i Poznaniu

Charyzmatyczny lider i wokalista zespołu Xiu Xiu po udanym występie na zeszłorocznym Unsound Festival postanowił ponownie odwiedzić nasz kraj. Tym razem jednak będzie to występ solowy, który może okazać się dla Was wielką niespodzianką. Obok utworów z repertuaru Xiu Xiu, pochodzących również z nie wydanej jeszcze płyty, muzyk zapowiedział, wykonanie coverów takich artystów jak: Nina Simone, This Mortal Coil czy Bauhaus. Niektóre z tych utworów znalazły się na wydanej w 2006 roku EP „Tu Mi Piaci”

James Stewart wystąpi: 21.05 w Poznaniu (Kisielice) oraz 22.05 w Warszawie (Powiększenie).

Silicone Soul zapowiada nową płytę

Dzidżejsko-producencki duet ze Szkocji, Craig Morrison oraz Graeme Reedie, na swoim profilu na MySpace zapowiada nowy album. Rzecz ma się ukazać ósmego czerwca 2009 roku. Silicone Soul wydali do tej pory trzy pełnometrażowe albumy: „…A Soul Thing” (2000), Staring Into Space (2005) i „Save Our Souls” (2006), wszystkie dla wytwórni Soma Quality Recordings. Ich muzyka oscyluje wokół houseu, ale również ciągle ewoluuje. Duet skupia się na rozwijaniu emocjonalnej głębi swoich nagrań.
W 2003 roku Silicone Soul założyli label Darkroom Dubs, który reklamują jako jeden z najbardziej postępowych na tech-houseowej brytyjskiej scenie.
Poniżej możemy zapoznać się z najnowszym materiałem z wydanego niedawno singla.


Get your own player at Juno Download

Rarytasy od labelu Mutek

Czasem warto zainteresować się podcastami, jakie udostępniane są na stronach internetowych wydawnictw czy stacji radiowych. Tym razem Mutek zaproponował internautom rzadkie nagranie nieodżałowanej grupy Closer Musik oraz koncert z początkowego okresu twórczości Vladislava Delaya. Regularnym gościom Nowej Muzyki Delaya chyba nie trzeba przedstawiać, ale na pewno nie wszyscy znają starsze nagrania Fina. Koncert miał miejsce w Montrealu w 2000 roku, kiedy Delay miał na koncie płyty dla takich wytwórni, jak Mille Plateaux i Chain Reaction. Dlatego zapis ponad półtoragodzinnego koncertu przybliża nam materiał z klasyków: „Multili”, „Entain” i „Animy”. Wypełniają go dźwięki charakterystyczne dla ówczesnego stylu Delaya, głębokie, zdubowane, poszatkowane w szczegółach, a w całości gęste. Podczas słuchania traci się poczucie czasu, a niekiedy odnosi wrażenie zanurzenia w lepkiej zawiesinie.
Członkowie Closer Musik (Matias Aguayo i Dirk Leyers) nie nagrywają razem od 2002 roku. 42-minutowy koncertowy set prezentuje muzykę, jaką duet zdążył stworzyć w przeciągu swojej krótkiej kariery pod szyldem Closer Musik. To oni tworzyli charakterystyczne brzmienie Kompaktu w latach największych triumfów wytwórni i określali to, w którą stronę powinna się skierować muzyka następców. Cechowała ich klubowa zadziorność oraz ambientowa wrażliwość, nie pozbawieni byli również zdolności tworzenia erotycznego napięcia i seksualnych podtekstów (klasyczne „Ride Me” z jedynej płyty „After Love”), co najpewniej było zasługą Aguayo, który dzisiaj równie śmiało nastraja do podrygów.
Nagranie z tego koncertu jest rarytasem pokazującym twórczość jednego z najlepszych zespołów muzyki elektronicznej tej dekady. Namawiam do zapoznania się albo przypomnienia sobie klimatu tamtych lat. Pod koniec słuchania zaczniemy oddalać się od Ziemi wraz z pamiętnym tech-ambientowym „One, Two, Three – No Gravity”. Wystarczy policzyć do trzech.
Do sciągnięcia pod tym linkiem: mutek/podcast

Tanio na Tenora

Znamy już ceny biletów na występy Jimiego Tenora & Kabu Kabu w Polsce. Podczas majowej trasy, o której informowaliśmy wcześniej, artysta odwiedzi Poznań, Warszawę i Katowice, promując wydany w styczniu krążek „4th Dimension”. Dla tych, którzy dwa lata temu przegapili poznański występ Jimiego wraz z grupą muzyków z Afryki Zachodniej, mamy dobre wieści. Ceny biletów są niespodziewanie przystępne: od 39 zł w przedsprzedaży w Poznaniu, 45 zł w Katowicach, 60 zł w stolicy. Więcej na www.ticketpro.pl.

Jacek Sienkiewicz – Modern Dance


Chociaż najnowszy album polskiego producenta jest zmiksowany, jak najlepszy didżejski set i w dużej mierze składa się z wydanych wcześniej utworów, to po wysłuchaniu do głowy ciśnie się myśl, że w istocie jest to przemyślany koncept.
Jacek Sienkiewicz rozpoczął producencką karierę 10 lat temu, kiedy własnym sumptem wydał pierwszą płytę pt. „Recognition” w założonym na te potrzeby labelu o tej samej nazwie. Od tamtej pory z powodzeniem ciągle nagrywa i koncertuje. W 2002 roku już dla Cocoon – niemieckiej wytwórni Svena Vätha – nagrał cenioną w świecie techno płytę pod dwuznacznym tytułem „Téchne”, pokazując swoje niecodzienne umiejętności. Dwa lata później nastąpiło rozwinięcie tamtej estetyki, co wyraziła płyta „Displaced”. Pięć lat, jakie dzieliły od owego wydarzenia, obfitowały w mniejsze wydawnictwa dla różnych wytwórni. W tym czasie Sienkiewicz nieprzerwanie poszukiwał nowoczesnych form wyrazu, jednocześnie poruszając się wciąż w ramach muzyki klubowej.
Sienkiewicz nigdy nie podążał wydeptanymi ścieżkami, lecz kwestionował i poszukiwał własnego brzmienia. „Modern Dance” rzeczywiście to potwierdza.
Nazwa najnowszej płyty nie jest bez znaczenia. „Współczesny taniec” brzmi nieco buńczucznie, jak gdyby Sienkiewicz chciał innym przekazać, że teraz on dyktuje warunki na klubowej scenie, gdyż tak właśnie powinna wyglądać nowoczesna muzyka taneczna. Trzeba przyznać, zakładając prawdziwość hipotezy, że na jej poparcie ma potężne działa. Mimo wszystko myślę, że nie w głowie Sienkiewiczowi wojowanie z innymi producentami, ponieważ jego muzyka zwyczajnie sama się obroni. A ponadto płyta sprawdzi się nie tylko na parkiecie. „Modern Dance” nie jest manifestem, lecz wyrazem wyobrażeń artysty o tym, jak według niego muzyka powinna brzmieć. Zatem posłuchajmy.

Całość wyrasta na podłożu regularnych kopnięć basu, niekiedy kick jest miękki, innym razem uderzenie staje się mocne. Gdyby skupić się tylko na warstwie rytmicznej, to nadal muzykę Sienkiewicza można by podpiąć pod minimal techno. Pędzącej stopie towarzyszą haty niczym żywe – czasem plumkające, innym razem jak uderzenia bambusowych patyczków – a często również dodatkowa perkusja, np. w postaci kong czy tabli. Na czymś takim Ricardo Villalobos mógłby oprzeć swoje szamańskie produkcje. Dodajmy do tego melodie nasycające całość żywą tkanką, zamiłowanie Polaka do wykoślawień i dziwności, z których potrafi je tworzyć, otrzymamy wówczas machinę nie do zatrzymania.
W pierwszym hicie „All Yours” raczy nas szarpnięciami skrzypiec niczym z filmu akcji, które jednak szybko zamienione zostają na mechanicznie powtarzane chórki ludzko-krukowatych hybryd. Klimat kojarzy się z opowiadaniem Murakamiego o pieczonych rożkach i mówię w tym miejscu całkiem serio. Za chwilę w „Jeden” (nagrane z Highfishem) i „Times Starts Now” przekonamy się o typowo klubowej nośności płyty. „Connections” skręca bardziej w stronę houseu, żeby w szczegółach (dźwięki tła, hałasy, ludzkie „szczeknięcia”) i hipnotycznej melodii wymykać się klasyfikacjom. Podczas słuchania można znajdować tak wiele odniesień, że aż trudno wszystkie opisać, najlepiej przekonać się samemu.
Tytułowy numer z kolei przywołuje „Lunatic Fringe” Stefana Goldmanna. Tak jak u niemieckiego producenta, utwór w dużej mierze oparty został o mgliste zaśpiewy wokalistki, ale Polak już w „Dream Machine” podobnie kombinował. Trąbka w „Beacon” przypomina „Les Gans” Guillaume & The Coutu Dumonts, zaś kakofonia głosów w tle, pierwszą część „Alibi Room” Marcina Czubali. Brzmi jak relaksujący, niewymuszony sprint po stambulskich dachach.
Wyprodukowane wspólnie z Pierrem Buccim „Eastern Promises” to kolejne skojarzenie z różnymi mistrzami minimalu, ale Sienkiewicz zaraz potrafi to popsuć, skręcając w swoją stronę i podając nam nową jakość. „Good Luck” wybrzmiewa klikającą miękką stopą, poprzetykaną hałasami popsutego R2D2, czemu po pewnym czasie zaczyna towarzyszyć dodatkowa melodia dzwonków na tle rozmytych smyczkowych pasaży.
Jak dowiadujemy się z informacji na stronie Cocoon: Sienkiewicz inspirując się dokonaniami mistrzów szkoły Detroit oraz minimalem, nigdy nie podążał wydeptanymi ścieżkami, lecz kwestionował i poszukiwał własnego brzmienia. „Modern Dance” rzeczywiście to potwierdza. Płyta jest wyważona, znajdziemy tu napięcie, akcję oraz zwykłą zabawę. Przyjemność sprawi także układanie dźwiękowych puzzli, jakie Sienkiewicz nam zafundował.
Ten materiał przypomina o takich artystach jak Isolée, Luomo albo Villalobos. Nie dlatego, że są podobni do siebie, bo podążają innymi torami, ale dlatego że ich tory biegną równolegle – sami muzycy różnią się, lecz są na czele właściwego sobie składu.
Na MySpace można posłuchać kilku utworów z płyty.
Cocoon 2009

Nouvelle Vague na trzech koncertach w Polsce

Na jesieni Polskę po raz kolejny odwiedzi francuska formacja Nouvelle Vague Mini trasa po naszym kraju obejmie w dniach 19-21 września Warszawę, Wrocław i Kraków. Tournee będzie promowało trzeci album Francuzów NV3, który ukaże się na początku czerwca.

Nouvelle Vague zasłynęło nowatorskimi interpretacjami klasyków nowej fali takich jak The Sisters of Mercy, Joy Division czy The Cure. Zaaranżowane na modłę bossa novy czy easy-listening preżyły drugą młodość pojawiając się m.in. w reklamach.

Oddychająca kompilacja

Zachęcamy do posłuchania nowej kompilacji wydanej przez meksykański netlabel Breath Compilation. Na składance możecie się spodziewać dużej dawki trip-hopowych, ambientowych, idmowych i downtempowych dźwięków. Całość można ściągnąć zupełnie za darmo z tej strony:breathe-comp.com

Oto tracklista albumu:

Phasen – Oxymoron cloudy sunday
The Ssss – Ramas caídas
Echo logic – Waterdrops
Ray Garrido – Retomando altura
March Rosetta – Moving centre
Dimitris – Dreams
In Vitro – Te-yolia
ZeniX – Mystical path
Tanox – The burning flowers
Bleedthru – We sell for less (Cephlon Rmx2)
PerlssDj – Noches en vela
Bobby Wotnot ft. Lee Vernon &Pete Edwards – Stonethrower
Bitplasma in Dub – Frequently asked questions
Mixfuckedup – Puckfolitics
Logical Disorder – Dies natalis solis invicti
From Twilight till Dawn – 86’s Friday morning

Moderat dwa razy w Polsce

Ta wiadomość ucieszy na pewno wielu czytelników naszego serwisu. Trio Moderat wystąpi na dwóch koncertach w Polsce.
Pierwszy koncert będzie miał miejsce na festiwalu Audioriver w Płocku dnia 8 sierpnia. Drugi 25 sierpnia na Poznańskiej Cytadeli, jako support grupy Radiohead.

Debiutancki album tria, które tworzą Sasha Ring (Apparat) oraz Modeselektor ukazał się 21 kwietnia, piszemy o nim tutaj.
Potwierdzenie koncertów Moderat znajdziecie na ich myspace.

Bitwa o remiks

Czy wiecie jak wygląda bitwa o remiks? Wszystko odbywa się na stronie remixfight.org Twórcy serwisu korzystają z komercyjnych sampli mp3 za zgodą autorów, oraz plików na licencji Creative Commons. Pomysł zaczerpnięty pewnie z klasycznych bitew na słowa. Zebrane sample znajdują się na stronie. W ciągu miesiąca z udostępnionych plików można stworzyć remiks, na który głosują użytkownicy. Pomimo zaledwie kilku głosów twórcy serwisu twardo trzymają się swojej koncepcji. Pomysł wydaje się ciekawy, może warto zaimportować go na polski grunt?
Więcej na stronie remixfight.org

Elektronika wjeżdża na molo

Trwająca od kilku miesięcy ogólnopolska trasa koncertowa Warsaw Electronic Festival wkracza w kolejną fazę. Najbliższa impreza cyklu odbędzie się w Sopocie – na molo! Serię majowych występów artyści WEF rozpoczną od udziału w festiwalu muzyki elektronicznej „Molo Elektro”, który odbędzie się 2 maja w Sopocie.

W zamyśle organizatorów impreza ma być okazją do przedstawienia współczesnej polskiej muzyki elektronicznej. Nowatorskie brzmieniowo projekty WEF zaprezentują się na tle twórców
związanych z klasyczną muzyką elektroniczną. Koncert uświetni występ legendy polskiej elektroniki – Władysława Komendarka. Bezpośrednia transmisja z koncertu w radiu internetowym www.toksyna.fm. Początek imprezy o godzinie 15.00. Wstęp wolny! Poniżej pełen lineup:

  • 1.Xlorite (WEF) (15.10-15.40)
  • 2. Minoo (WEF) (15.45-16.15)
  • 3. Vasen Piparjuuri (WEF) (16.20-16.50)
  • 4. Vanderson (16.55-17.40)
  • 5. Gold Plated Face (WEF) (17.45-18.15)
  • 6. Lud Hauza (WEF) (18.20-19.00)
  • 7. Burma & Kulwas (WEF) (19.05-19.45)
  • 8. Polaris (19.50-20.35)
  • 9. Władysław Komendarek (20.40-22.10)
  • 10. Nmls (WEF) (22.50-23.20) wizualizacje JD Video

AudioTong urodzinowy!

Krakowski label i dystrybutor AudioTong obchodzić będzie niebawem swoje czwarte urodziny. Z tej okazji w Krakowie zagra m.in. trio Alan Licht / Aki Onda / Noel Akchote! Urodzinowe imprezy AudioTongu potrwają dwa dni, rozpoczną się już 5 maja. Właśnie tego dnia swój koncert zagra trio Alan Licht / Aki Onda / Noel Akchote, którego muzyki posłuchać będzie można w Alchemii.

Więcej o urodzinach – www.audiotong.ne

Pierwszy dzień

Alan Licht to bez wątpienia jeden z najważniejszych twórców muzycznego eksperymentu na świecie – gitarzysta, który stale współpracuje z Lee Ranaldo (Sonic Youth) w duecie Text Of Light, grywa z takimi tuzami jak John Zorn, Jim ORourke, Fennesz, Christian Marclay, DJ Spooky czy Rhys Chatham.

Aki Onda – Japończyk mieszkający na stałe w Nowym Jorku, jedna z ikon eksperymentalnej elektroniki, słynący z tego, że na żywo występuje z zestawem…walkmanów, których używa jako źródła dźwięku do dalszych manipulacji.

W Krakowie dołączy do nich także gość specjalny, Noel Akchote, uważany za jednego z najważniejszych (obok Freda Fritha i Eugenea Chadbournes) gitarzystów-improwizatorów na świecie, nagrywający dla znakomitej wytwórni Winter&Winter.

Pierwszy wieczór urodzin otworzy ciekawy krakowski projekt DMP Trio na saksofony (Sławek Maler
i Philip Palmer) oraz elektronikę (Paweł Dziadur). Po nich zaprezentuje się duet Ray Dickaty /
Rafał Mazur.

Wieczór zakończy koncert duetu Aabzu, czyli Maćka Szymczuka i Zeniala, współtwórcy AudioTongu.
Na deser i na dobranoc swój najnowszy projekt – Cut Hands – zaprezentuje William Bennett,
legenda power electronics, twórca i od lat 80. mózg projektu Whitehouse, którego raczej
przedstawiać nie trzeba.

Drugi dzień

Dzień drugi – afterparty – w Eszewerii to wykład i prezentacja muzyczna wspomnianego już
Williama Bennetta (godz. 18.00) i koncert najbardziej intrygującego projektu polskiego
undergroundu, zespołu Siupa.

Bilety

Bilety na pierwszy dzień urodzin kosztują jedyne 20 zł, a dodatkową zachętą do ich nabycia niech
będzie fakt, że do każdego biletu dołączona zostanie płyta „Exploratory Music From Poland vol. 1”, która już w czerwcu trafi do wszystkich prenumeratorów prestiżowego magazynu The Wire. mŚrodowe afterparty w Eszewerii – wstęp wolny. Gorąco zapraszamy, sami już nie możemy się
doczekać.

LTJ Bukem zrobił Fabric 46

15 czerwca ukaże się kolejna, 46 już część słynnej serii kompilacji Fabric, przygotowana przez samego LTJ Bukema. Znamy tracklistę! Mistrz atmosferycznego drumnbassu, podpora Good Looking Records – Daniel Williamson (aka LTJ Bukem) przygotował i zmiksował 18 kawałków takich wykonawców jak Tidal, Furney, Locksmith. – Nagrywając ten składak chciałem uchwycić klimat moich djskich występów – opowiada Bukem. – Nie siedziałem więc przed komputrem, starałem się miksować wszystko na żywo, dokładnie tak, jak to czasem robię piątkowymi wieczorami.

Zobaczcie, jakie kawałki znajdą się na Fabric 46.

  • 01. Greg Packer – Peoples Music
  • 02. Tidal – Impressions
  • 03. Furney – Eerie Indiana
  • 04. Villem – Inflated Tear (Madcaps Remix)
  • 05. Paul SG ft. Eros Forever
  • 06. Paul SG ft. Caine Lay Down
  • 07. Paul SG ft. Andy Sim – Sweet and Fresh
  • 08. Locksmith – 2 Minds
  • 09. Specific – Time
  • 10. Furney – Jambaleno
  • 11. Phatplayaz – Fact Of The Unknown
  • 12. Furney – Rhodeo Drive
  • 13. Eveson – Kodama
  • 14. Furney – Fearz
  • 15. Tayla – Turn It Around
  • 16. Locksmith – Im Not Where You Are
  • 17. Furney – Rhodes For D
  • 18. Syncopix – So In Need