ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.

Sroczyński – Ajulella
Jarek Szczęsny:

Bajkowy koktajl.

Driftmachine – Shunter
Paweł Gzyl:

W sercu elektrowni.



Archive for Lipiec, 2018

Giełda płyt w Warszawie

Warszawską giełdę płytową w każdą niedzielę od godziny 12-16 organizować będzie Fonobar. Wstęp na giełdę jest bezpłatny. Organizatorzy chcą by było to miejsce gdzie będzie można zrobić zakupy oraz wymienić się ciekawymi winylami, płytami, singlami, bootlegami i akcesoriami muzycznymi. A także dowiedzieć czegoś więcej na temat trudno dostępnych i kolekcjonerskich wydawnictw płytowych. W przyszłości giełda ma stać się miejscem spotkań kolekcjonerów, DJ-ów, dziennikarzy muzycznych.

Pomysł został zaczerpnięty z organizowanych w latach 70., 80. i 90. giełd płytowych w Wolumenie, klubie Park czy w Hybrydach. Bywali na niej dziennikarze, artyści i handlowcy. Wszyscy poszukiwali niedostępnych w PRL-u zachodnich płyt. Pomysł wskrzeszenia giełdy płytowej jest bardzo ciekawy. Z pewnością można go zaszczepić również w innych, większych polskich miastach. Zapraszamy na giełdę!

Fonobar mieści się przy ulicy Wawelskiej 5 w środku Pól Mokotowskich. Więcej na Fonobar.pl

10-20 dla Fact Magazine

10-20 autor rewelacyjnego albumu o tym samym tytule znalazł czas na chwilę rozmowy z przedstawicielem Fact Magazine. Materiał zgromadzony na krążku przebojem wdarł się na muzyczne salony. Skromny artysta z Devonshire opowiada o swoich początkach i inspiracjach w krótkim wywiadzie dla Fact Magazine przy okazji niemal jubileuszowego bo 51 podcastu dla portalu. Warto wspomnieć, że ten sam magazyn wyróżnił krążek pierwszym miejscem na liście podsumowywującej pierwsze trzy miesiące anno domini 2009

Dla niezaznajomionych z twórczością 10-20 polecamy jego myspace oraz recenzję Macieja Kaczmarskiego na łamach „nowejmuzyki”.

Nietypowy projekt Miry Calix

Chantal Passamonte, lepiej znana słuchaczom Warpa jako Mira Calix, wraz z artystami video, kryjącymi się pod pseudonimem Flat-e, stworzyli instalację audiowizualną, która została doceniona i uhonorowana prestiżową nagrodą. Mira Calix pochodzi z Republiki Południowej Afryki, zaś do Angli przeprowadziła się na początku lat dziewięćdziesiątych. To tutaj, dzięki wytwórni Warp, wydała swoje pierwsze muzyczne dzieła („One On One”, „Nunu”) i poznała przyszłego męża Seana Bootha z Autechre. Kolektyw Flat-e tworzy trzech artystów: Robin McNicholas, Matt Bateman i Rob Slater, którzy mają na swoim koncie teledyski do utworów Junior Boys czy Squarepushera, ale również video performance w ramach koncertów i festiwali (ze wszystkim można zapoznać się na stronie grupy).
Ponieważ zarówno Mira Calix, jak też Flat-e blisko współpracują z muzykami związanymi z Warpem, a także bezpośrednio z wytwórnią, łatwo było im połączyć siły i rozpocząć pracę nad nowym dziełem. Wspólny projekt artystów nazywa się „My Secret Heart” i otrzymał niedawno jedno z najważniejszych wyróżnień w świecie muzyki klasycznej: Royal Philharmonic Society Award. Nagroda została przyznana za wkład w rozwój widowni i, jak widać na filmach promujących przedsięwzięcie, osoby odwiedzające wystawę rzeczywiście są zaintrygowane i pochłonięte nietypową instalacją.

„My Secret Heart” jest podzespołem Streetwise Opery, zajmującym się muzyką i instalacją video, w którym oprócz wspomnianych artystów, ma swój udział dźwiękowiec Dave Sheppard.

Dzieło jest inspirowane siedemnastowieczną kompozycją Gregorio Allegrriego „Miserere”, uważaną wówczas za utwór o niezwykłej mocy, przez co powszechny jego odsłuch został zakazany przez papieża.
Mira Calix i Flat-e pracowali nad tym utworem razem z setką artystów ze Streetwise, starając się wyciągnąć głębię oraz tajemnicę „Miserere”. Poszczególne części kompozycji zostały wykorzystane na ścieżce dźwiękowej do projektu.

Skończone dzieło jest ogromną budowlą, która powstała specjalnie w tym celu. Na wysokim, 360-stopniowym ekranie wyświetlany jest 7-minutowy film, któremu wtóruje muzyka grana w systemie surround. Instalacja miała swoją premierę w Royal Festival Hall, a teraz objeżdża galerie oraz festiwale na całym świecie. Tylko sobie życzyć, by trafiła również do Polski.

Covery Björk za darmo!

Składanka z coverami „Post” ukazała się z okazji 15-lecia debiutu artystki. Album „Enjoyed: A Tribute To Björks Post” został stworzony przez załogę serwisu Stereogum. Na tą kompilację nie została jednak wybrana płyta „Debut”. Zdaniem autorów, album „Post” jest bardziej dojrzałym dziełem artystki, zawierającym ulubione przez fanów utwory.
Na płycie utwory Björk zaprezentowali m.in. Xiu Xiu, Liars, Final Fantasy.

Inne darmowe albumy udostępnione wcześniej w serwisie Stereogum to: OKX: A Tribute to OK Computer ukazał się z okazji dziesięciolecia płyty „OK Computer” oraz DRIVE XV: A Tribute To REMs Automatic For The People wydany z okazji piętnastolecia płyty „Automatic for the people”

Oto pełna tracklista płyty z coverami Bjork:

1. Liars – „Army of Me”
2. Dirty Projectors – „Hyperballad”
3. High Places – „The Modern Things”
4. Bell – „Its Oh So Quiet”
5. Pattern Is Movement – „Enjoy”
6. Evangelicals – „Youve Been Flirting Again”
7. Xiu Xiu – „Isobel”
8. Final Fantasy & Ed Droste – „Possibly Maybe”
9. White Hinterland – „I Miss You”
10. El Guincho – „Cover Me”
11. Atlas Sound – „Headphones”

Album możecie ściągnąć ze strony stereogum.com

Beastie Boys na jesieni

26 maja Mike D, Adrock i MCA ogłosili, że ich najnowsza płyta będzie nosić tytuł „Hot Sauce Comittee”. Ósmy album zespołu zawierający premierowe nagrania ukaże się na jesieni. Pierwszy kawałek z tego albumu – „Lee Majors Come Again” – ukazał się jako dodatek do kolekcjonerskiego wydania winylowego „Check Your Head”, które niedawno trafiło do sprzedaży. Jedną z płyt sprzedano na eBayu za 105$, choć całe wydawnictwo, z którym została zakupiona, kosztowało 25 dolarów mniej.

Na razie nie znamy dokładnej daty wydania „Hot Sauce Comittee”. W naszym serwisie znajdziecie natomiast recenzję doskonałego, instrumentalnego albumu „The Mix Up

David Carreta w Katowicach!

David Carretta, obok DJ Hell’a i Miss Kittin jest najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem labelu International DeeJay Gigolo. Już w sobotę, 30 maja artysta wystąpi w Katowicach! Impreza odbędzie się w klubie Flow (ul. 3 maja 23/3), początek o godzinie 20.00. Przed gwiazdą wieczoru zagra Coffie. Bilety kosztują 20zł (dla posiadaczy karty klubowej) oraz 30zł (dla pozostałych osób).

David Carretta

David Carretta funkcjonuje na klubowej scenie od początków jej istnienia czyli polowy lat 90. Zainspirowany punk rockiem, new wave i muzyką industrial, klasykami takimi jak DEPECHE MODE, NEW ORDER, THROBBING GRIriTTLE, CABERNET VOLTAIRE, KREFTWERK, FRONT 242 i DAF tworzył wtedy zespól ART KINDER INDUSTRIE. Jako muzyk i kompozytor przez kilka lat nagrywał pod szeregiem różnych pseudonimów i jednorazowych szyldów.

Jednak prawdziwa karierę gwiazdy nurtu electro zainaugurowało dopiero jego spotkanie z DJ Hellem w 1997r. Ich alians natychmiast zaowocował współpracą i wymiana inspiracji. Razem z Hell’em stali się odpowiedzialni za ostry rynkowo, hedonistyczny ale tez niezwykle stylowy wizerunek.

Najnowszy album „Rodeo Disco” wydany przez francuskie Space Factory jest kwintesencją stylu Carretty i definicją tanecznego przeznaczenia muzyki elektro. Tym razem ta stylistyka mocno podliftowana syntezatorowym transem nie kryje swojego adresata.

Sigur Rós zapowiada nowy album

Dwa projekty wokalisty zespołu, Jónsiego, nie miały jeszcze premiery, a tymczasem dowiadujemy się, że islandzka grupa przez kilka tygodniu nagrywała w studiu nowy album. Niedawno poinformowaliśmy o nadchodzącej płycie Riceboy Sleeps, którą Jón þor (Jónsi) Birgisson nagrał z Alexem Somersem, potem dowiedzieliśmy się, że wokalista pracuje nad następnym materiałem, ponadto wiadomo, iż kilka utworów grupy ma pojawić się na ścieżce dźwiękowej do najnowszego filmu Neila Jordana, pt. „Ondine” (w roli tytułowej Alicja Bachleda-Curuś). Wiadomości nie zdążyły jeszcze okrzepnąć, a Sigur Rós na oficjalnej stronie poinformowało, iż następny album jest bliski ukończenia.
Perkusista Orri Páll Dýrason powiedział islandzkiej gazecie codziennej, że nagranie poszło bardzo dobrze, a muzyka będzie spokojniejsza i nieco bardziej ambientowa, niż miało to miejsce na dwóch poprzednich albumach: „Með suð í eyrum við spilum endalaust” oraz „Takk…”. Możemy się również spodziewać większej melodyjności nowych utworów, za to mniej hałasu.
Ani tytuł, ani data wydania świeżego dzieła zapracowanych Islandczyków nie jest znana, jednak wiadomo, iż płyty należy spodziewać się w przyszłym roku. Na osłodę pozostaje nam przypomnieć sobie wcześniejsze dokonania zespołu:

Jazzanova Live

Berliński kolektyw DJski wystąpi w naszym kraju trzy razy. Pierwszy występ berlińskiej formacji będzie miał miejsce 5 lipca na festiwalu Heineken Opener Festival, następnie zespół wystąpi 17 sierpnia na festiwalu Boogie Brain w Szczecinie, oraz 1 sierpnia na Festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

Występ nosi tytuł Jazzanova Live, z zespołem pojawi się również Paul Randolph, którego możemy usłyszeć na ostatnim singlu z płyty „Of All The Things”

O zespole możecie przeczytać tutaj
Poniżej macie okazję zobaczyć wideo do piosenki „I Can See”

Depeche Mode powróci na trasę

Na oficjalnej stronie Depeche Mode pojawiła się informacja o kontynuowaniu przerwanej dwa tygodnie temu trasy koncertowej zespołu. 12 maja lider i wokalista Depeszów, Dave Gahan, zasłabł na koncercie w Atenach i został odwieziony do szpitala. Jak wykazały badania, Gahan miał niewielki guz w woreczku żółciowym, który został już usunięty. Według zaleceń lekarzy wokalista musi wypocząć zanim powróci do koncertowania, co ma nastąpić już 8 czerwca, na kiedy to zaplanowano występ w Lipsku.
Dave Gahan dziękuje fanom za wsparcie, zrozumienie i cierpliwość, jaką się wykazali. Zespół przeprasza za wszelkie problemy i opóźnienia związane z zaplanowanymi wcześniej koncertami.
Osoby, które posiadają bilety na odwołane występy (na przykład w Warszawie) ponownie proszone są do wstrzymania się z jakąkolwiek decyzją, zanim nie pojawią się oficjalne oświadczenia. Podejmowane są wysiłki mające na celu ustalenie nowych dat koncertów. Wiążące decyzje powinny zostać podjęte w następnym tygodniu.

Usłysz na żywo Mutek_10

Dziesiąty festiwal sztuki nowoczesnej oraz muzyki elektronicznej, czyli Mutek_10, rozpoczął się 27. maja w Montrealu. Zaplanowano ponad sto występów, zaś osoby, które nie przyjadą do Kanady, będą mogły usłyszeć kilku artystów na żywo we własnym domu. Mutek, który w 2009 roku obchodzi okrągłą, dziesiątą rocznicę powstania, bardzo ambitnie podszedł do przedsięwzięcia i zaprosił artystów z całego świata, żeby zrobić najhuczniejszą do tej pory imprezę. Pojawią się tam między innymi szaman minimal houseu Ricardo Villalobos, król Detroit Carl Craig, najświeższa gwiazda prasy muzycznej – Moderat, samozwańczy chirurg sampli, czyli Akufen, a także The Mole, Pheek, Thomas Fehlmann, zaś Carsten Nicolai zaprezentuje swe różne oblicza.
My będziemy mogli usłyszeć sety Appleblima oraz Deadbeat i to już dzisiaj. Pierwszy rozpocznie się o godzinie 22:00 (4:00 naszego czasu), drugi o 23:30 (5:30). W sobotę zaś o 12:30 (18:30) czeka nas koncert Mathew Jonsona i Dandy Jacka. Z programem festiwalu można zapoznać się na stronie Mutek, a występy na żywo dostępne będą poprzez portal Awdio.com. Festiwal zakończy się w niedzielę 31. maja.

Faze Action – Stratus Energy


Kiedy w połowie lat 90. bracia Robin i Simon Lee zadebiutowali singlem „Full Motion”, wydanym przez wytwórnię Nuphonic, klubowa publiczność nie była jeszcze przygotowana na rewitalizację disco. Uparci muzycy wytrwali jednak przy swoim. W efekcie, z dzisiejszej perspektywy, można ich postrzegać jako pionierów obecnej mody na ten gatunek – zarówno w jego klasycznej, jaki i „kosmicznej” wersji. Nic więc dziwnego, że Faze Action powraca z nowym albumem – wydanym dokładnie w dekadę po ich drugim dziele, „Moving Cities”.

Teraz nie jest to już jednak duet – braci Lee wspomaga sześcioosobowy zespół, w skład którego wchodzą trzy wokalistki i trzech instrumentalistów. Tworzone przez nich soczyste brzmienie jest dużym plusem „Status Energy”. Bo choć w poszczególnych nagraniach najważniejsze są oczywiście dyskotekowe bity oplecione wibrującymi liniami basu, to równie ważną rolę pełnią dźwięczne akordy gitary, klimatyczne partie organów czy zmysłowe wokalizy. Mało tego – nawet syntezatorowe dźwięki zostają upodobnione na akustyczne brzmienia: smyczków lub dęciaków.

Kolejną zaletą nowego albumu Faze Action jest jego różnorodność. Owszem, to muzyka disco, ale przyrządzona na różne sposoby. Już otwierający całość dynamiczny „Goodlovin” zostaje podrasowany na funkową modłę, a lokujący się tuż za nim „Hypnotic”, przywołuje konstrukcją podkładu rytmicznego wspomnienie słynnego „Thrillera” Michaela Jacksona. Potem jest równie intrygująco. W „Venus & Mars” dochodzi do zaskakującego spotkania sielskiej psychodelii i rozmarzonego disco, „Starship” rozbrzmiewa partią rozwibrowanej gitary, typowej dla dawnych nagrań Chic, natomiast „Danae`s Journey” wypada jak balearyczny soundtrack o westernowej melodii w stylu Ennio Morricone.

Innym zespołem ze złotej ery muzyki dyskotekowej, cytowanym przez Faze Action jest Indeep – na czytelne reminiscencje jego pamiętnego przeboju „Last Night A DJ Saved My Life” trafiamy w piosenkowym „I Wanna Dancer”. Osobną ciekawostką jest instrumentalna miniatura zatytułowana „Weightless” – to jakby wpisanie estetyki ambient w syntetyczne brzmienia w stylu disco. No i oczywiście modny cosmic sound – tutaj znajdujemy go w dwóch nagraniach – tytułowym „Stratus Energy” i wieńczącym krążek „Keep It Coming” – które z powodzeniem mogłyby się znaleźć na którymś z krążków Lindstroma.

Stylowy powrót – tak w skrócie można by podsumować wydanie trzeciego albumu przez Faze Action. „Stratus Energy” nie rozczaruje żadnego fana dyskotekowych rytmów. To wysmakowana produkcja, plasująca się w czołówce tegorocznych dokonań twórców gatunku.

www.fazeaction.com

www.myspace.com/fazeaction
Faze Action 2009

All Tomorrows Parties – dokument

Brytyjska premiera filmu dokumentalnego o festiwalu „All Tomorrows Parties” odbędzie się 24. czerwca w Edynburgu. Warp X jest studiem filmowym, które wyrasta prosto z Warp Films; ma ono na celu produkować niskobudżetowe filmy, w rezultacie otrzymując wartościowe i godne obejrzenia dzieła. Do tej pory Warp wydał między innymi takie filmy, jak „Rubber Johnny” (krótki metraż w reżyserii Chrisa Cunninghama do muzyki Aphex Twina) czy „To właśnie Anglia” – bardzo dobry, pełnometrażowy film Shanea Meadowsa, który na całym świecie zebrał pochlebne recenzje.
Tym razem Warp X na podstawie 600 godzin materiału zgromadzonego dzięki osobom wspierającym projekt (poczynając od fanów i kończąc na samych muzykach), stworzył film dokumentalny o festiwalu „All Tomorrows Parties”. Projekt powstawał przez dwa lata, a swój wkład w reżyserię włożył Jonathan Caouette, który w podobnej stylistyce nakręcił wcześniej „Tarnation”.
Na dokumencie zobaczymy zespół Battles, Grizzly Bear, Boards of Canada, Grinderman, Animal Collective, Mogwai, The Stooges, Portishead, Fuck Buttons, Sonic Youth, także Patti Smith, Saula Williamsa, Belle and Sebastian i wielu innych, jak również samych wielbicieli, którzy uczestniczyli w poszczególnych imprezach.
Poniżej zobaczymy najnowszy trailer do „All Tomorrows Parties”:

Anti-pop Consortium do ściągnięcia za darmo

Awangardowi hip-hopowcy odsłaniają rąbek tajemnicy, jaka osnuwa ich nadchodzący po latach przerwy album. O powrocie zespołu na muzyczną scenę pisaliśmy już wcześniej, teraz dostajemy przedsmak tego, co czeka nas 9 września, kiedy ukaże się najnowsze dzieło „Fluorescent Black”. Ów przedsmak nosi tytuł „Apparently”, a można go ściągnąć poprzez Amazon.
Najwyraźniej zapowiada się godny następca „Arrhythmii”, produkcja wydaje się dopracowana, a sama muzyka brzmi treściwie. Oprócz „Apparently”, można jeszcze zapoznać się z utworem „Volcano”, który odnajdziemy na stronie MySpace artystów.
Tymczasem przypomnijmy sobie ich wcześniejsze dokonanie „Perpendicular”:

Somatic Responses – Reformation


Stwierdzenie, że dubstep przestał być podziemną alternatywą, to już truizm. Wyrosła z brytyjskich ulic i pół-legalnych imprez UK-garagowych, mocno naznaczona jamajską produkcją stylistyka trafiła do modnych klubów, znanych wytwórni, stacji telewizyjnych i radiowych, a nawet do setów Ricardo Villalobosa i Laurenta Garniera.

Dubstepem zainteresowali się też, z różnym powodzeniem, reprezentanci połamanego IDM-u i szeroko pojętego breakcore’u: Ebola, Cardopusher, Drop The Lime, a teraz również Somatic Responses, którzy powrócili na łono wytwórni Ad Noiseam. Bracia John i Paul Healy jednak nie tyle koniunkturalnie przerzucili się na dubstep, co inkorporowali jego elementy do własnej twórczości, która nigdy nie pochlebiała gustom.

Informacja prasowa z wytwórni zapowiadała, że brzmienie Walijczyków na „Reformation” zostało „uczłowieczone” i „ocieplone”. Nic bardziej mylnego, albowiem w dalszym ciągu słychać w nim szorstkie zagrywki typowe dla braterskiego duetu: metalicznie lśniącą futurystykę IDM-u, strzępy zgrzytliwego industrialu i przestrzennie przesterowane synthy. Novum stanowi brak połamanej rytmiki, którą zastąpiły bardziej regularne, potężne, spowolnione dubowe beaty oraz tzw. „wobble”: pełznący przy ziemi bas przepuszczony przez oscylatory niskich częstotliwości.

Go to Beatport.com Get These Tracks Add This Player

Healy’owie zdecydowanie zwolnili tempo, co w żaden sposób nie uczyniło ich muzyki bardziej przystępną. Nadbudowane na rytmicznym szkielecie narkotycznego dubu, inkrustowane drobnymi detalami dźwięki torują sobie drogę przez głośniki na podobieństwo mechanicznego kolosa, który nie bierze zakładników. Ciężkiej, klaustrofobicznej zawartości niespełna czterdziestominutowej płyty nie brak jednak swoistego groove; pulsujące rytmy na granicy ludzkiej słyszalności rzeczywiście mogą wywołać pewne „somatyczne bodźce”.

„Reformation” trudno uznać za płytę dubstepową, przynajmniej sensu stricto. Jeśli jest to jakaś nowa odmiana, to niewiele łączy ją z Caspą czy Digital Mystikz. Nowym szatom Somatic Responses dużo bliżej do ostatnich płyt Scorn i Marching Dynamics, innych projektów, które w niebanalny i twórczy sposób wykorzystały pewne elementy dubstepu bez popadania w stereotyp.
Ad Noiseam, 2009

Tim Exile – posłuchaj

Tim Exile będzie jedną z gwiazd tegorocznego Festiwalu Nowa Muzyka. W naszym serwisie opublikowaliśmy recenzję znakomitego, najnowszego krążka artysty.

Jesse Somfay – A Catch in the Voice


Jesse Somfay zadebiutował w 2004 roku, kiedy nakładem Traum Schallplatten pojawił się singiel „The Nectar Of My Love”. Od tamtej pory wydawał pod różnymi banderami (Budenzauber Recordings, Manual Music), pojawił się także na didżejskich miksach Svena Vätha czy Michaela Mayera (żeby wspomnieć tylko sławną kompilację tego drugiego „Immer 2”), ale najbardziej przywiązany jest do wytwórni Pheeka – Archipel. To właśnie tutaj wyszła jego pierwsza długogrająca płyta „Between Heartbeats”, a cztery lata później, z czego dwa zostały poświęcone pracy nad nowym materiałem, otrzymujemy „A Catch in the Voice”.
Choć nowa muzyka nosi znamiona dawnego stylu artysty, to nie jest tak wyraźnie zamknięta w ramach techno i śmiało sięga dalej. Kompozycje są mgliste i delikatne, czasami sprawiają wrażenie kruchych, ale cechuje je przy tym smutne piękno. Powłóczyste melodie rozmywają się, a potem giną, ambientowe pasaże łapią niekiedy oddech pędzącej perkusji albo podwodnego uderzenia basu – całość rozpada się na strzępy, aby ponownie przyjąć formę i tak w kółko, jak niekończąca się opowieść. Utwory są doskonale przemyślane i zgrabnie układają się w koncepcyjny album, jednocześnie muzyka sprawia wrażenie stworzonej intuicyjnie, jak gdyby wyłowionej z entropii dźwiękowych zdarzeń. To niesamowite, dwoiste wrażenie sprawia, że przy każdym kolejnym odsłuchu możemy dowiedzieć się czegoś innego – jakaś nie usłyszana wcześniej nuta, poruszy następną wrażliwą w nas strunę.
Wszelakie i w mnogości występujące barwy dźwięków przyprawiają o zawrót głowy.
Album rozpoczyna się kapitalnymi, przestrzennymi harmoniami, które sprawiają wrażenie wyjętych zza kurtyny dzielącej świat żywych i umarłych; słychać w tym echa postarzałych produkcji Boards of Canada. Następnie wkraczamy w chaotyczną krainę bulgoczącego dubu, to ilustracja dźwiękowa do życia w wersji mikroskopijnej.

Go to Beatport.com Get These Tracks Add This Player

„Hypnagogii” przynosi głęboki bit powoli przekształcający się w podwodne techno, na powierzchni którego los ciągle igra z przestrzenią dźwięków. W opartym na pochodzie klikającego basu „Good Morning Strange Light” Somfay pierwszy raz wprowadza regularne haty. Utwór przeradza się w niekonwencjonalne techno z narastającą górą strzelistych, zniekształconych padów, to jakby ciągle przyspieszać podczas lotu w stronę nieba, dopóki nie wyjdzie się poza atmosferę, gdzie ogarnia nas cisza i spokój. „Ex Astris, Ad Astra” uwodzi przesterowanymi, dzwoniącymi klawiszami, na tle których galopuje perkusja. Utwór rozwija się przez dziewięć minut, a czas nie wiadomo kiedy upływa. Podobnie jest w „Algonquin” i w „Borealis”. Deszcz, pluski, krystaliczne podźwięki szklanych kulek napotkamy w „Amo Alucinor”, cicho uderzającym przełamaną stopą fantastycznym techno.
„Irradian Irradiant” jest oparty na zmiennym arpeggio, niekiedy wyłaniającym się z głębin, czasem buczącym, a kiedy indziej kwaśnym. Innym razem dostajemy szumiący ambient, jak w „Folding Ghosts Into Origami Stars” albo „Something Smallest”. Z kolei „NotR” pogrywa kosmicznymi organami, które gotowe są obudzić Słońce do życia, ale już „Averroes” przynosi zimniejsze oblicze muzyki Somfay’a.
Nieuchwytna muzyka „A Catch in the Voice” otula kosmiczną przestrzenią, w której czujemy się obcy, a zarazem jest nam tam dobrze. Abstrakcja postrzegania artysty, który nie boi się własnej wyobraźni, pozwala nam widzieć za każdym razem coś innego; wszelakie i w mnogości występujące barwy dźwięków przyprawiają o zawrót głowy. To niezwykłe uczucie, zagłębić się w tej muzyce. Rozległy album, jaki stworzył Jesse Somfay udowadnia, że na podwalinach starego, można budować całkiem nowe i bezkompromisowo oryginalne dzieła.
Archipel 2009

Lamb zagra w Warszawie!

Po pięciu latach przerwy na scenę wraca duet Lamb, niezwykle zasłużony dla trip-hopu i elektroniki. Muzycy zagrają 14 sierpnia w Warszwie. Lamb zagrają w warszawskim klubie Palladium. Organizatorem imprezy jest Good Music Production. Na razie nie znamy cen biletów.

Lamb tworzą producent Andy Barlow oraz wokalistka Lou Rhodes. Duet sporą popularność zdobył w roku 2001, wydając trzeci album album „What Sound”. To właśnie na tym krążku znalazł się wielki hit Lamb, zatytułowany „Gabriel”.

Po wydaniu kolejnego album – „Between Darkness And Wonder” oraz kompilacji „Back To Mine” Lamb zawiesili działalność. Na scenę duet powrócił w tym roku, planując letnią trasę koncertową.

Exercise One – In Cars We Rust


Marco Freivogel i Ingo Gansera poznali się pracując w wytwórni !K7. Ponieważ obaj mieli większe ambicje, niż zajmowanie się promocją innych artystów, szybko zabrali się za didżejowanie, a potem za produkcję własnych nagrań. W ten sposób narodził się duet Exercise One, który jako pierwszy zauważył dzielący z nim małe studio w berlińskim Kreuzbergu, kanadyjski producent Jeremy P. Caufield. Dzięki jego pomocy, Freivogel i Gansera opublikowali w 2004 roku swoje pierwsze nagrania nakładem nieistniejącej już wytwórni MOFA Schallplatten. Potem współpracowali z innymi firmami – Mobilee, Num czy Exon – wydając swe dwunastocalówki również we własnej tłoczni – Lan Music. Ponieważ najlepiej współpracowało im się z Anją Schneider, debiutancki album Exercise One ukazuje się nakładem jej wytwórni. Trafiły nań premierowe nagrania Freivogela i Gansery, szlifowane przez kilka ostatnich miesięcy.

I rzeczywiście „In Cars We Rust” robi wrażenie starannie przemyślanego i wyprodukowanego krążka. Zaczyna się od spokojnego wprowadzenia – to zrealizowany w formule glitch wolno płynący ambient („Circeo&#8221), którego głównym elementem jest gitarowy pasaż Setha Josela, wpisany w szeroko rozlane syntezatorowe tło . „1994” przynosi to, z czego Exercise One słyną najbardziej: lekko zdubowane deep techno, niosące sążnisty motyw klawiszowy o perlistym brzmieniu, wypisz-wymaluj, niemal żywcem przeniesiony z co bardziej przystępnych kompozycji Steve`a Reicha. Brzmi to znakomicie – jak klubowa elektronika podniesiona do rangi muzyki współczesnej. O tym, że podczas swych występów, Freivogel i Gansera, potrafią rozpalić noc do czerwoności, świadczy kompozycja „It Is Happening Again”. Tym razem duet sięga po dynamiczny breakbeat, przewiercając go ognistym loopem o acidowym brzmieniu, nad którym unosi się zaczerpnięte z serialu „Twin Peaks” zdanie, szeptane groźnym, męskim głosem. Warto dodać, że za mocny pochód basu odpowiada tu Jacopo Carreras, muzyk i producent, któremu Exercise One opublikowali nie tak dawno debiutancki album nakładem swej Lan Music.

W dalszej części albumu trafiamy na spory segment nagrań techno. Freivogel i Gansera nie sięgają tutaj jednak po modny minimal, ale wracają do początku lat 90. Osadzają swoje kompozycje na transowych, galopujących bitach, przywołując raz wspomnienie wczesnych nagrań Underworld („Trapdoor”), a kiedy indziej – echa obecnych stylizacji w rodzaju ubiegłorocznych nagrań Sheda („What You Say”). Jest w tych kompozycjach miejsce na niemal industrialne efekty (metaliczne stuki w „Trapdoor”) i wywiedzione z chicagowskiej klasyki toksyczne brzmienia („What You Say”), ale także na dyskretną stylizację na hipnotyczny kraut-rock (żywa perkusja w „Sleeper”).

Po drodze trafia się kilka niespodzianek. Pierwszą z nich jest motoryczny electro-funk uzupełniony dubowymi, płynnymi akordami syntezatorów („The Drunken Tinman”), drugą – nostalgiczny synth-pop splatający melodyjną partię piano z wokalem Argentisa Brito („No News Today”), a trzecią – wyszperany z zakurzonych archiwów Warpu bleep, przywołujący wspomnienie starych nagrań Forgemasters czy Sweet Exorcist („Don`t Slip”).

Album kończy energetyczny tech-house, w którym Freivogel i Gansera znów wracają do transowej motoryki Underworld. Wrażenie to potęguje wokal Argentisa Brito, któremu wtóruje grający na basie wspomniany już wcześniej Jacopo Carreras. „Just Not!” zapewnie wypadnie jeszcze lepiej na żywo – to wymarzony utwór do wywołania koncertowego szaleństwa.

„In Cars We Rust” to znakomity debiut – niemiecki duet zgrabnie żongluje znanymi konwencjami, nasycając je autorskimi pomysłami. Tu nie ma miejsca na nudę. Exercise One przeszli dobrą szkołę klubowych występów i wiedzą jak przykuć uwagę odbiorcy przez niemal półtoragodzinne show.

www.mobilee-records.de

www.exerciseone.de

www.myspace.com/mobileerecords

www.myspace.com/exerciseone1
Mobilee 2009

Kolejni artyści na Selectorze

Mimo oficjalnego zamknięcia line-upu festiwalu, dziś poznaliśmy kolejnych artystów, którzy wystąpią na krakowskich Błoniach 5 i 6 czerwca. Oprócz dwóch scen namiotowych, na terenie festiwalu stanie trzecia (Burn Energency Zone), na której zaprezentują się polscy Dj-e. Swój udział potwierdzili: Sorry Ghettoblaster, SLG, Supra1, Beats Friendly, Eltron John, Pompon Team, B.A.R.T.O oraz Lucjan & Thomas Langner.

Selector chce promować także współczesną sztukę multimedialną. Zaproszeni zostali światowej sławy Vj-e tacy jak Vj Azz, Vj Dubassy oraz kolektyw Inside-Us-All

Przykład twórczości Vj Azz

Zobacz hardware hakerów

Foulab Collective – tak nazywa się projekt artystów, inżynierów i muzyków z Montrealu, tworzących nowe instrumenty ze starych sprzętów RTV. Jednym z tego typu hackerów jest Nathanaël Lécaudé, który na poniższym filmie rekonstruuje stary czarno-biały telewizor. Efekt? Po podłączeniu do zwykłego playera ekran pokazuje wyjątkowe fale dźwiękowe.
To tylko jeden z przykładów! Zobaczcie doskonały film o Foulab Collective – i nie próbujcie tego w domu 😉