Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Erik Truffaz/Murcof – Mexico


Pracę nad albumami zainspirowały podróże, Truffaz odwiedził wiele zakątków Ziemi, a także zaprosił innych muzyków do wspólnej pracy. Tak powstał „Paris”, „Benares” oraz „Mexico”.
Praca nad tym ostatnim nie byłaby możliwa, gdyby nie Internet. Truffaz nagrywał swoje partie, a potem wysyłał je do Murcofa, „żeby zobaczyć, czy mu się spodobają, czy nie” – mówi. Ponieważ się spodobały, wymieniali się w ten sposób plikami, aż przyszedł czas na pracę w studiu. Murcof przyleciał do Paryża, aby wspólnymi siłami dopracować nagrany materiał – zajęło to 4 dni.
„Mexico” łączy, wydawałoby się, odrębne światy dwóch artystów, jeden wyrastający prosto z jazzu, drugi z mieszanki ambientu, IDM-owej mikroelektroniki, jak również klasyki. Ten konglomerat sprawia, że otrzymujemy trzy emocjonujące i świeże brzmieniowo utwory.
Pierwszy z nich „Al Mediodia” z początku rozciąga się sennymi akordami. Potem rytm wyznacza pulsujące uderzenie z nałożonym nań echem oraz miarowe zimne pląśnięcia pianina. Trąbka Truffaza wygrywa zamyślone melodie, zaś gęste aranżacje Murcofa wypełniają przestrzeń po brzegi, a wszystko skąpane jest w pogłosach. Znajdujemy się w leniwym, z lekka nostalgicznym świecie, który dopiero ma zamiar obudzić się do życia.

„Good News From The Desert” na tle ambientowych szumów i buczącego dronu przynosi nam odmianę w postaci żywszej perkusji oraz niespokojnej, tu i ówdzie przesterowanej i rwącej trąbki. Trochę jakbyśmy znaleźli się na pustyni, tyle że nieco ruchliwej. Utwór powoli wycisza się, podobnie jak się zaczynał.
W „Avant LAube” usłyszymy tykające niby zegar pianino, które nastrojem wzbudza strach przed nieuchronnym. Przez pierwsze cztery minuty utwór pozostaje zawieszony w zagadkowych barwach dźwiękowych, jak szumy, trzaski, tąpnięcia i inne hałasy, czemu co i rusz wtóruje oddalona trąbka. Potem rozbrzmiewa z dodatkową siłą, nuty stają się podniosłe, ale pianino nie przestaje tykać. Trąbka szarpie się, a niezbadane przestrzenie fal dźwiękowych jednocześnie napełniają nadzieją i każą tęsknić za czymś. To jak zobaczyć wschodzące słońce. Bez oporów daję się ponieść tej emfatycznej wizji.

Album „Mexico” wykracza daleko poza Meksyk, ale sam Erik Truffaz przyznał, że w tej muzyce widzi więcej pustyni gdzieś z południowej części Kalifornii, niż Mexico City. Artyści zabierają nas w nastrojową podróż i robią to z kunsztem utalentowanego gawędziarza, silnie oddziałując na wyobraźnię. Elektronika, zazwyczaj u Murcofa niespokojna i tajemnicza, dzięki trąbce Truffaza wybrzmiewa tutaj bardziej lirycznie. Muzyka nadal pozostaje nie do końca odgadniona, lecz przebija się przez nią więcej światła. Dobrze usłyszeć nowe wieści z obozu wizjonerskiego Meksykanina. Kapitalna kolaboracja dwóch muzyków.
Blue Note/EMI

2 KomentarzyDodaj komentarz
  1. Zgadza się, jest to najciekawsza część projektu, jesli idzie o elektronikę to mozna powiedziec jedyna. Bo i Benares, i Paris to zupełnie inne rodzaje muzyki, inaczej potraktowana trąbka Truffaza. Paris ciekawy przez beatboxera. Benares mniej innowacyjny, jakby dla fanów jazzu klasycznego, mimo etnicznych hinduskich elemntów, ale trąbka i fortepian szczególnie ten klimat podkreślają. A mexico, relwelacja po prostu.

  2. Bardzo przyjemna EPka ale szkoda że tylko Epka, ilekroć jej słucham jestem rozczarowany że tak szybko się kończy.


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress