ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.

Sroczyński – Ajulella
Jarek Szczęsny:

Bajkowy koktajl.

Driftmachine – Shunter
Paweł Gzyl:

W sercu elektrowni.



Archive for Lipiec, 2018

Zoot Woman z nowym krążkiem!

Synth-popowy kwartet Zoot Woman powróci z nowym albumem w sierpniu. Od ostatniego długograja grupy minęły niemal 3 lata, cieszy więc fakt, że fani grupy w Polsce będą mieli okazję jako pierwsi – bo już 7 sierpnia na plaży w Płocku, usłyszeć premierowe kawałki formacji na żywo.

Nowy krążek będzie nosił tytuł Things Are What They Used To Be i ukaże sie 21 sierpnia nakładem anonimowej wytwórni Snowhite. Na myspace grupy można przesłuchać fragmenty nowych kompozycji. Poniżej chyba najbardziej rozpoznawalny kawałek Zoot Woman.

Promo nowego składaka od Mary Anne Hobbs

Krażek będzie nosił tytuł Wild Angels i ukaże się już 9 września. Tak jak wcześniej informowaliśmy na krażku wypuszczonym nakładem Planet-Mu znajdą się kompozycje z szerokiego marginesu klasycznego dubstepu. Będą to m.i.n Brackles, Rustie, HudMo, Starkey, Darkstar, Nosaj Thing czy Gemmy. Promo Wild Angels poniżej.

Mount Kimbie na Transvizualia!

3 edycja festiwalu form multimedialnych odbędzie się na terenie Trójmiasta w dniach 8-18 października. Pierwszą gwiazdą festiwalu będzie londyński duet Mount Kimbie, którego Epka Sketch On Glass dla Hotflush Recordings właśnie dzisiaj ma swoją oficjalną premierę! Dom Maker i Kai Campos przebojem wdarli się na salony dubstepu dzięki albumowi Maybes zyskując uznanie takich postaci jak DJ Koze czy Gilles Peterson. Poniżej prezentujemy jeden z utworów z najnowszego wydawnictwa duetu.

W programie wydarzenia oprócz koncertów, które odbywać się będą w dniach 16-18 października, będą warsztaty, rozmowy z artystami, wystawy i pokazy sztuki video. Warto przypomnieć, że poprzednia edycja wydarzenia obfitowała w wiele interesujących projektów z pogranicza sztuk audio-wizualnych. Wystapili między innymi Fennesz(video poniżej) oraz Oval, Planningtorock i Dat Politics.

Muzyka w sam raz na zimę

Dziś rekomendacja dla fanów Maxa Richtera i Johanna Johannssona. „Wintermusik” – tak nazywa się płyta, którą wydał właśnie Nils Frahm. To trzeci duży materiał urodzonego w 1982 roku Frahma. Podstawowym instrumentem artysty jest pianino, Frahm lubi również budować swoje aranżacje w oparciu o wiolonczelę, harmonię czy skrzypce. Kilka lat temu odkrył możliwości naszej ulubionej elektroniki, która stale towarzyszy mu w studio.

Pierwszy solowy album – „Streichelfisch” – Frahm wydał w roku 2005. Na swym koncie ma już współpracę z takimi twórcami, jak Peter Broderick, F.S. Blumm czy Machinefabriek. „Wintermusik” ukazała się nakładem Sonic Pieces Germany.

Więcej o artyście poczytacie na stronie www.durtonstudio.com. Zobaczcie również MySpace Frahma.

Posłuchajcie fragmentów „Wintermusik”:

Luke Vibert powraca z nowym albumem

Płyta pt. „We Hear You” ukaże się 10 sierpnia nakładem oficyny Planet Mu. Według zapowiedzi krążek ma być mieszanką takich gatunków jak trip-hop, acid i disco, podaną w „niezwykle przyjemny sposób”. Na ile zapowiedzi zgodne są z rzeczywistością przekonamy się za niecałe dwa tygodnie.

Jamie Lidell nagrywa z Simian Mobile Disco

Wśród wokalistów gościnnie występujących na nowej płycie Simian Mobile Disco pojawi się m.in. Jamie Lidell. Artysta zaśpiewał w utworze Off the Map. Efektów współpracy można posłuchać na myspace Lidella
Oprócz Jamiego na płycie pojawiają się Gruff Rhys z Super Furry Animals, Beth Ditto z The Gossip oraz Alexis Taylor z Hot Chip.
Album będzie nosił tytuł Temporary Pleasure i ukaże się 18 sieprnia.

Kim jest Bop?

Młodą nadzieją nie tylko rosyjskiej, ale też europejskiej elektroniki. Właśnie ukazał się debiutancki krążek tego muzyka – „Clear Your Mind”. Nasza pełna rekomendacja! Pochodzi z Sant-Petersburga, w swej twórczości inspiruje się minimalem, idm, ambientem, również dnb czy – oczywiście – dubstepem. I faktycznie w jego muzyce znaleźć można echa takich twórców jak Boards of Canada, ISAN czy Yagya.

„Clear Your Mind” ukazał się nakładem labelu Med School Music. Więcej o Bopie pod adresem www.iambop.com. Posłuchajcie kilku fragmentów:

Jak brzmi nowy Vitalic?

We wrześniu ukaże się nowy krążek Pascala Arbez-Nicolasa, nagrywającego jako Vitalic. Mamy dla Was szczegóły tego albumu oraz video. Rzecz zatytułowana będzie „Flashmob”, premiera zaplanowana została na 24 września. Już od jakiegoś czasu znamy pierwszy kawałek z tego albumu – „Your Disco Song”. Teledysk zobaczycie poniżej.



przez

Na płycie znajdzie się trzynaście kawałków:

  • 01. See the Sea (Red)
  • 02. Poison Lips
  • 03. Flashmob
  • 04. One Above One
  • 05. Still
  • 06. Terminateur Benelux
  • 07. Second Lives
  • 08. Alain Delon
  • 09. See the Sea (Blue)
  • 10. Chicken Lady
  • 11. Your Disco Song
  • 12. Station Mir 2099
  • 13. Chez Septime

Przypomnijmy, że Vitalic ma na swym koncie debiutancki krążek „OK Cowboy” z 2005 roku.

ENH 2009: Muzyczny desant ze Szwecji trwa

Wieczorami Klub Arsenał staje się prawdziwym centrum festiwalowego Wrocławia. Wczoraj publiczność została rozpalona przez szwedzkie gwiazdy nowych brzmień. Stereotypy o chłodnych i zdystansowanych Skandynawach poszły las, gdy na scenie pojawiła się 6-osobowa formacja Slagmalsklubben. Mimo że ich nazwa to przetłumaczony na język szwedzki tytuł powieści „Fight Club”, to członkowie zespołu w niczym nie przypominali jej bohaterów.

Otwarci i radośni porwali festiwalową publiczność electropopowym graniem. Co utwór zagadywali publiczność, a ta żywiołowo odpowiadała na pytania muzyków.

To co wyczyniali Björn i Frej przeszło najśmielsze oczekiwania – tańczyli i biegali po DJskim stole, ani na chwilę nie zatrzymując się w miejscu! Oczywiście te showmańskie popisy spotkały się z entuzjastyczną reakcją publiczności w Arsenale. Po ich występie, o przedłużenie imprezowej atmosfery zadbał DJ Familjen.

Ukrywający się pod tym pseudonimem Johann Karlsson, stworzył fantastyczne show wypełnione najwyższej jakości elektroniczną muzyką, która wpędziła i tak już rozradowaną publikę i w istny szał. A warto nadmienić, że w kolejnych dniach na uczestników czekają kolejne muzyczne atrakcje!

Wtorek

Już dzisiaj, dla festiwalowiczów, którzy będą chcieli ochłonąć of filmowej uczty, o godzinie 22, na scenie wrocławskiego Arsenału pojawi się Dwayne Sodahberk. Będzie to pierwszy występ Szweda w Polsce. W jego muzyce można znaleźć solidną dawkę rocka, cyfrowego hałasu i groove. Muzyk będzie promował swój najnowszy album, wydany w tym roku dla wytwórni Tigerbeat 6 krążek „Interdikt”

Po nim na scenie pojawi się Andreas Tilliander. DJ, producent i właściciel wytwórni Repeatle w swoich muzycznych poszukiwaniach zajmuje się mieszaniem róznych stylów, m.in. techno, acid i house. We Wrocławiu wystąpi razem Johanem Karlssonem, czyli … Familjen.

Singiel GusGus w całości

Na MySpace GusGus słuchać już możemy radiowej wersji nowego singla zespołu – „Add This Song”. Kawałek zapowiada płytę „24/7”, która ukaże się jesienią.

Robert Henke z nową płytą

Tym razem niemiecki inżynier dźwięku postawił na współpracę ze szwedzkim artystą „instalacyjnym” – Fredrikiem Wretmanem. Słuchaj fragmentów! Henke nie zwalnia tempa pracy, koncertuje z sygnowanym swoim nazwiskiem projektem ATOM, jako Monolake proponuje innowacyjne rozwiązania techniczne poszerzające możliwości standardowego nagłośnienia audio, a przy tym ciągle znajduje parę chwil na zaszycie się sam na sam z aparaturą w studio.

Zapowiadany na przyszły miesiąc, 60-minutowy projekt o intrygującej nazwie Indigo_Transform stanowi oprawę dźwiękową instalacji multimedialnej Fredrika Wretmana, krążek zostanie wydany dla Monolakeowego Imbalance Computer Music.

Posłuchajcie fragmentu:

Na łamach serwisu FACT Magazine artysta zdradza pewne szczegóły dotyczące prac nad instalacją:

„Na początku października 2008, szwedzki artysta instalacyjny Fredrik Wretman skontaktował się ze mną w celu uzyskania zgody na dopełnienie swojej instalacji dźwiękami z kawałka Indigo. Spodobał mi się jego zamysł, aczkolwiek wydało mi się co najmniej niestosowne, by całości towarzyszył krótki utwór odtwarzany w pętli.

Tap Tim promieniuje sensualnością wiecznej kontemplacji, to utwór obdarzony spokojem, a jednocześnie porcja sztuki zogniskowana w obszarze wielkiej przestrzeni galeryjnej. Wsadzenie dwóch głośników, gdziekolwiek, tak by odgrywały partię w stereo, byłoby dla mnie równie chybionym pomysłem.

Zdecydowałem się na wyjazd do Östersund na kilka dni przed otwarciem zwiastującym utworzenie zmiennego w sposób ciągły, niemającego końca, wielokanałowego krajobrazu bazującego na skromnych samplach z Indigo.

Przygotowałem kilka partii w Berlinie, a w budynku galerii stworzyłem tymczasowe studio by dopracować brzmienie dla tej przestrzeni. W efekcie postawiliśmy na sześć źródeł dźwięku [trzy zestawy stereo grające trzy różne wersje Indigo_Transform – przyp. redakcja] wypełniających pomieszczenie powolnie pulsującą soniczną masą, tym razem bez jakichkolwiek powtórzeń.

To nagranie jest stereofonicznym miksem początkowego stanu instalacji, płyta brzmi tak jakby wszystkie trzy krążki wystartowały jednocześnie.”

Ze strony artysty możemy ściągnąć 30 minutową wariację na temat utworu Tap Tim.

Więcej informacji na oficjalnej stronie Monolake.

Nadsroic – Room Mist


Premiera była sukcesywnie i nieubłaganie przesuwana od kwietnia tego roku, szum wokół albumu nieustannie podkręcany, skromne sample zbyt interesujące by o sprawie zapomnieć. 5 kawałków, niewiele ponad 15 minut dźwięków, mniej więcej tyle co wyskok do spożywczego pod blokiem. Ale czy warto było czekać?

Ciorsdan Brown, niepokorna diwa, wychowana na szkockim folku, zamieszkała na stałe w Japonii, reprezentująca wyraźną popową manierę od początku wydawała się ciekawą opcją dla zmutowanych hip-hopowych hybryd od Hudsona Mo. Jednak mimo krótkiego materiału, mamy okazję przyjrzeć się pełnej obyczajowej sinusoidzie w wykonaniu artystów.



LuckyMe to oficyna, która zmusza niejako do reprezentowania wysokiego poziomu produkcji. Mike Slott, Rustie to osoby, których kompozycje znane są po obydwu stronach atlantyku. Hudson również zadbał by ścieżki skutecznie się uzupełniały, a nie konkurowały o uwagę słuchacza. Momenty „sztuki dla sztuki” pobrzmiewały na Polyfolk Dance, stąd dopracowanie i niejako ograniczenie kompozycji na Room Mist przemawia zdecydowanie na korzyść muzycznego rozwoju artysty. Najbardziej „szczupło” wypada tutaj All Hot, kawałek oparty na wysokim wokalu, apelowej perkusji i subtelnej elektronice oraz tytułowy Room Mist, w którym Hudson wyraźnie daje okazję zaprezentować się szkockiej wokalistce, buforując przestronny, kokieteryjny głos Ciorsdan, leniwą, lecz barwną melodią. Podobnie sprawa ma się z w przypadku Leopards jedynego numeru na płycie, po którego przesłuchaniu odczuwa się niedosyt. Kawałek, oparty na zgrabnych konstrukcjach przypominających ostatni krążek od Samiyam’a oraz rymowany w perfekcyjnym tempie tekst robi piorunujące wrażenie, jednak track kończy się w kulminacyjnym dla niego momencie. Również Chemical, uwidacznia kolejne nieobce w twórczości HudMo wpływy instrumentalnego hip-hopu z Los Angeles oraz jej flagowych reprezentantów z grupy Brainfeeder. Powyciągana, bogato zapętlona w clicki kompozycja przywodzi na myśl najświeższe produkcje od Flying Lotus’a ( m. i. n. Tectonic Plate 2.3 z Joker’em).

W kontekście całego albumu dziwi niemal bezwzględne porzucenie klarownych, podbitych matowym basem melodii, firmowych dla wcześniejszych produkcji Szkota. Niemal, gdyż wyjątkiem jest tu niekonwencjonalny, aczkolwiek najbardziej autentyczny moment płyty, czyli utwór Step Back, który dzięki wokalnym wysiłkom Ciorsdan Brown oraz rozbrajającym banalnym oklaskom może swobodnie szaleć na klubowych parkietach. Numer ten stanowi kwintesencję krążka, okazując pełne możliwości artystów i ich swobodne żonglowanie patentami zmierzające do uzyskania zamierzonego efektu. To charakteryzuje artystów posiadających wielki potencjał.

A więc tak, warto było czekać.
LuckyMe 2009

We Fell to Earth – We Fell to Earth


Większość zawartego na tym debiucie materiału sprowadza się do kreowania obrazu lub stania za wizją w roli soundtracku, co brzmi skromnie i standardowo. Można jednak znaleźć w Internecie sporo komentarzy na temat tego albumu. Większość brzmi raczej chaotycznie („amazing… like Massive Attack meets Can meets Pink Floyd”), co poświadcza, że ta niezbyt gorliwie promowana płyta jest w stanie wzbudzać spore emocje, prawdopodobnie za sprawą swojej przyćmionej urody, hipnotyzującej powolnym odsłanianiem się i efemerycznością – wciągające 35 minut zdaje się być przekornym kuszeniem, prezentacją potencjału, a nie realnym pokazem umiejętności. Z drugiej strony można postrzegać małą objętość wydawnictwa jako wymiganie się od zmierzenia z istotną luką: Za sprawą swojej przyćmionej urody, hipnotyzującej powolnym odsłanianiem się, te 35 minut to jedna z bardziej wciągających chwil wakacji 2009szczytu, punktu G, singla, utworu, który wywyższając się nad resztę równego materiału zaświadczyłby, że równy znaczy tu co innego niż monotonny.

No dobra, ale dziwnym trafem każdego lata za właśnie takimi płytami tęsknię. Odświeżająco przestrzenne, klarowne dzięki wyważonej rytmizacji i klasycznemu spożytkowaniu wokali, sugestywnie obrazujące jakąś scenerię, z którą stereotypowo kojarzy się wielka przygoda. Rich File, na co dzień związany z UNKLE, nie wyzbył się do końca nawyku ciężkawych bitów, choć bywają tu one podporządkowane zloopowanym liniom basu, wyraźnie krautowego pomimo opalizującej, seksownej faktury dalekiej od przysłowiowej już dla genre mechanicznej motoryczności. Stylizowany na niepokojący („oh, patrzcie jak Nicola Hitchcock śpiewa w Portishead”), głos Wendy Rae Fowler współgra natomiast z delikatniejszymi elementami – balearyzującym gitarkami, plejadami klawiszy i prostą, acz pieczołowitą produkcją, dającą radę wywołać pozytywne odczucie świeżości wobec większości prezentowanych tu (raczej oczywistych) zabiegów.

Mimo że teksty nie grają większej roli to jednak przyczyniają się trochę do budowania fantazji o wieczorze spędzonym na amerykańskiej pustyni. Transowe, w przypadku męskiej części duetu nawiązujące do tego, co pokazał Lanegan we współpracy z Soulsavers (2007, „Its Not How Far You Fall, Its the Way You Land”), budują nastrój samotnej podróży, a w żywszych fragmentach udowadniają, że co bardziej finezyjne kawałki ze współczesnych dyskotek mogłyby się sprawdzić jako tło do baśniowych fantazji o tonach srebrnego brokatu zamiast Sahary czy wewnętrznym żeglownym morzu w centrum Nevady. Na tego typu miksy wskazuje zresztą już okładka z czcionką nadająca się na album rnb, ogólną temperaturą barw wskazującą na electro i umieszczonymi w centrum dłońmi przywodzącymi na myśl jedną z okładek GY!BE.

Podejrzane ostatnie skojarzenie znajduje uzasadnienie w potęgujących początkową dezorientację niknących, nieregularnych szarpnięciach strun oraz wzmiankowanych już bitach, które, obciążone pogłosem, zdają się imitować niosące się w nocnym powietrzu dźwięki odległej trakcji kolejowej. Całość pozostaje więc dość mroczna i chwilami filmowo epicka, pomimo że więcej tu ustępów przejrzystych, z lekka jamujących, pełniących rolę reminiscencji z przedsięwzięć typu Desert Sessions, w których brała zresztą udział, z tego co mi wiadomo, połowa duetu. Barwna, krótka płyta jak znalazł do słuchania w gorące wieczory ze względu na orzeźwiające podporządkowanie różnych genres kreacji sugestywnego obrazu i transmutację nastroju ponurej partii 80 w ulotną brutalność stylistyk sąsiednich dla trip-hopu, droneu, slow-coreu i jeszcze paru innych.
In Stereo, 2009

Nadchodzą świetne remiksy LCD Soundsystem!

Pamiętacie wydany dwa lata temu kawałek „45:33”, nagrany przez LCD Soundsystem na potrzeby kampanii Nike? Zespół wraca do tego nagrania – już niebawem zaczną się ukazywać single z remiksami utworu. Nie byle jakimi! Jeszcze tego lata pojawią się pierwsze miksy „45:33„, wydawane w postaci 12-calówek. Jesienią zaś – dokładnie 14 września – pojawi się CD z wszystkimi remiksami. Autorami nowych wersji będą m.in. Prins Thomas i Theo Parrish – jest na co czekać!

Zobaczcie dokładną tracklistę:

  • 1. Runaway Remix
  • 2. Prince Language Remix
  • 3. Prins Thomas Diskomiks Remix
  • 4. Theo Parrish’s Space Cadet Remix
  • 5. Trus’ Me Remix
  • 6. Padded Cell Remix
  • 7. Pilooski Remix
  • 8. Riley Reinhold Remix

Posłuchajcie też fragmentu oryginału:

Będzie nowa płyta Fuck Buttons

W ubiegłym roku duet z Bristolu wydał świetny debiutancki album „Street Horrrsing”. Na kolejny album przyjdzie nam czekać już tylko do jesieni. Drugi krążek Fuck Buttons pojawi się w sklepach 14 Października. Jego tytuł to – „Tarot Sport”. Jego producentem jest Andrew Weatherall – ten sam, który poamgał w studio takim artystom, jak Beth Orton, Primal Scream czy Two Lone Swordsmen.

14 września odbędzie się premiera singla „Surf Solar”. Tymczasem zobaczcie fragmenty starszych dźwięków Fuck Buttons:

I jeszcze kawałek koncertu:

Składanka od Leaf za darmo!

Jeden z najciekawszych obecnie labeli – Leaf – przygotował gratkę dla substrybentów newslettera: darmowy składak największych gwiazd wytwórni. Całość zatytułowana jest „Dont Run Over the Birds, Please”. Płytę można kupić na Bleep czy Boomkat, można też zdobyć całość zupełnie za darmo. Wystarczy do końca sierpnia zapisać się do newslettera wytwórni – w tym miejscu.

Zobaczcie tracklistę:

  • 1. Icy Demons – 1850
  • 2. Efterklang & The Danish National Chamber Orchestra – Frida Found A Friend (live)
  • 3. A Hawk And A Hacksaw – Kertész
  • 4. Nancy Elizabeth – Tow The Line
  • 5. Murcof – Excerpt #1
  • 6. Wildbirds & Peacedrums – There Is No Light
  • 7. Vladislav Delay – Melankolia (edit)
  • 8. Essie Jain – I Remember It Just Like This
  • 9. volcano! – So Many Lemons

ENH – pierwsze gwiazdy za nami

W niedzielę we wrocławskim Arsenale wystąpiła jedna z największych gwiazd muzycznej sceny ENH. Koncert dał niemiecki kolektyw DJ-ski Jazzanova. Zobacz zdjęcia i video! Po występie na tegorocznym Heineken OpenEr, muzycy zawitali do Wrocławia, gdzie uraczyli publiczność dawką wspaniałej klubowej muzyki. Wokalista Paul Randolph nie miał problemu ze nawiązaniem doskonałego kontaktu z publicznością.

Zdjęcia z tego wydarzenia – na tej stronie

Wtórowali mu pozostali muzycy, którzy niczym prawdziwi showmani biegali po scenie i tańczyli z instrumentami. W trakcie wykonywania „I can see” pękający w szwach Arsenał oszalał. A to nie był koniec niedzielnych emocji, które nie opadły jeszcze po wspaniałym występie Jazzanovy, a już zostały podgrzane przez kanadyjskiego DJa Deadbeata.

Fotorelacja Onetu – na tej stronie

Jego muzyczne eksperymenty łączące techno, dub i house wprowadziły publiczność w istny trans. Z tą muzyczną mieszanką idealnie współgrały wizualizacje zrobione przez warszawskiego Vja Adama Błaszczyka, twórcy projektu Microkino.

Fotografia autorstwa Rafała Placka.

Nowe dźwięki Lone

Lubicie Hudsona Mohawke, Sa-Ra, czy nawet Boards Of Canada? Posłuchajcie nowych dźwięków Matta Cutlera, nagrywającego jako Lone. Artysta, który w ubiegłym roku wydał premierowy, doskonały krążek „Lemurian”, powraca z Epką „Cluster Dreams”. Gęsta, a jednocześnie pełna oddechu elektronika, echa granic Kanady, IDM zmieszany z abstrakcyjnym hip-hopem, a na dokładkę remiks autorstwa Bibio. Więcej o płycie, Lone na Myspace.

Rozdaliśmy płytę Pulsarusa!

Rozdaliśmy egzemplarz znakomitej nowej płyty projektu Pulsarus! Zobacz, kto jest jej nowym właścicielem. Wydany przez Biodro Records album „FAQ” jest rozwinięciem dotychczasowej koncepcji Pulsarusa – projektu tworzonego przez Dominika Strychalskiego, Aleksandra Papierza oraz Jakuba Rutkowskiego.

Tym razem do współpracy z triem zaproszeni zostali specjalni goście – na płycie gra Mikołaj Trzaska, słynący ostatnio z muzyki improwizowanej i free (dawniej m.in. Miłość, Loskot); Adam Pierończyk tworzący od lat swój własny język jazzu, współpracujący również z wieloma gwiazdami jazzu europejskiego (Greg Osby, Leszek Możdzer); Wojciech Waglewski – legenda polskiego rocka, wybitny gitarzysta i kompozytor (VooVoo, Osjan, muzyka teatralna) oraz Jan Peszek, jeden z najwybitniejszych polskich aktorów.

Posłuchaj na www.myspace.com/pulsarus bądź czytaj więcej na www.doministry.art.pl/2.htm

Krążek rozlosowany!

Mieliśmy dla Was jeden egzemplarz albumu. Wśród biorących udział w losowaniu nasza maszyna wskazała na Olę Młodzikowską z Koła. Gratulujemy!

Pulsarus

Pulsarus to jeden z niewielu zespołów w Polsce które konsekwentnie rozwijają idee „future jazzu”. Jakkolwiek ten termin może wydawać się pretensjonalny, oddaje on najlepiej filozofię muzyki zespołu.

Nadrzędnym aspektem bandu jest bezkompromisowa otwartość na wszelkie możliwe przejawy muzyki. Dlatego w repertuarze są polistylistyczne aranże, nujazzowe tematy, zdekonstruowane breakbitowe rytmy, freejazzowe improwizacje i ciężkie post-metalowe riffy.

Brzmienie oscyluje między akustyczną surowością a elektroniczną deformacją i pogłębioną przestrzenią. Ważnym również aspektem Pulsarusa jest rytm, pogodzenie plemiennej wręcz motoryki i dynamiki z konceptualną wyrazistością i strukturą. Wplatane w całość różne gatunki wykorzystywane są do potęgowania efektu, gra konwencjami nigdy nie jest celem samym w sobie. Rzeczy „dzieją się” na powierzchni i w tle, na granicy słuchu, tam gdzie trzeba dotrzeć. Brzmienie i energia wykraczające daleko poza klasyczne trio, powodują że istotne stają się także przestrzeń i swoista teatralność nieprzewidywalności.

W sierpniu 2009 do utworu z płyty powstanie film, który zostanie stworzony przez wybitnego reżysera młodego pokolenia Michała Zadarę, oraz wybitnego dramatopisarza i dramaturga Pawła Demirskiego.

Nowości od Equaliteq

Bombilla – to tytuł nowej elektronicznej epki, która kilka dni temu pojawiła się na stronach polskiego netlabelu Equaliteq. Autorem płyty jest pochodzący ze Szczecina producent i dj „7am”, znany również jako Off Pop. Jego nowy materiał to 3 dynamiczne utwory utrzymane w stylistyce techno, podbite pulsującym basem i oparte na solidnej strukturze rytmicznej.

Oprócz wspomnianych wyżej premierowych tracków dołączono dwa remixy
autorstwa Deckarda i Stendeka, trójmiejskich muzyków związanych z Equaliteq. Całość do pobrania za darmo pod adresem www.equaliteq.pl