Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.



Mistrzowski Quartet

Poczwórnym(!) bisem oraz poczwórną(!) owacją na stojąco zakończył się sobotni koncert The Kronos Quartet w ramach wrocławskiego festiwalu Wratislavia Cantans. Brawurowe wykonanie utworów współczesnych kompozytorów, m.in. Glenna Branki, Johna Adamsa oraz Hanny Kulenty oraz programowe otwarcie na innowacje i eklektyzm po raz kolejny sprawiło, że muzyka prezentowana przez kwartet jednoczy fanów „współczechy”, głębokiej klasyki, jazzu oraz alternatywnych odmian muzyki rozrywkowej. Oczywiście nie zabrakło tematu przewodniego z filmu Darrena Aronofskyego „Requiem dla snu” oraz niespodzianki w postaci kronosowego coveru „Flugufrelsarinn” Sigur Ros. Czy ulegająca redefinicji, coraz częściej flirtująca ze współczesnością formuła Wratislavii to marketingowy znak czasów?
Przypomnijmy, że dla The Kronos Quartet komponowali najwybitniejsi współcześni kompozytorzy: Henryk Mikołaj Górecki, Philip Glass, Steve Reich, idol nowojorskiej sceny alternatywnej – John Zorn, oraz wirtuoz argentyńskiego tanga – Astor Piazolla.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. SPawłowski

    Tak, Kronosi popisali się. Ponad dwie godziny muzyki pochodzącej chyba z każdej ze stron świata. Widownia Filharmonii Wrocławskiej wymęczyła artystów tymi oklaskami – cztery razy bisować to nie lada gratka dla fanów, ale im już smyczki pękały.
    Jednak druga strona medalu wygląda tak, że wspomniana eklektyczność nie pozwoliła się na dobre wciągnąć w koncert, na przykład (niestety, nie pamiętam nazwiska kompozytora) zagrali kawałek pewnego Rosjanina, który napisał dla nich utwór z okazji zamachów z jedenastego września, a uderzyli wtedy w tony filmowo-kiczowate, co kontrastowało choćby z piękną muzyką żałobną.
    Zatem czasem słońce, czasem deszcz, muzyka współczesna owszem, ale program mógłby być bardziej jednorodny.
    Mimo to, bardzo mi się podobało i wcale nie narzekam, a muzyków w dodatku podziwiam za to, co zrobili.

  2. mallemma

    poczwórna bis, poczwórna radocha, hehe, biby to jednak wypada zaliczać, lepiej ew. wyrzucić pieniądze w błoto, aniżeli potem pluć sobie w twarz 😉 btw. podoba mi się ta krótka, swobodna relacyjka, „współczecha” rządzi. ps. jman, proszę: zrób coś z tym moim loginem, ciągle pisze w zupełnie różnych miejscach, od tych, wktórych mam zamiar skrobać, mam dość tej randomizowanej teleportacji 😀

  3. jman

    Hmm, zaczynam coraz bardziej żałować, że tego nie widziałem