Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.



Dubkasm – Transform I


Dubkasm tworzą dwaj muzycy, zamieszkały w Brazylii producent Digistep i rezydujący w Wielkiej Brytanii DJ Stryda, obaj zafascynowani dubowym brzmieniem. Dlatego Dubkasm można nazwać połączeniem dwóch muzycznych kultur: to digital dub głęboko zakorzeniony w klasycznych brzmieniach roots reggae. Na ich debiutanckim albumie „Trasform I” wyraźnie słychać wpływy Kinga Tubby’ego, Lee „Scratcha” Perry’ego czy też Mad Professora. Artyści nagrywają razem od kilkunastu lat, a do współpracy zawsze zapraszają innych muzyków oraz weteranów mikrofonu. W ten sposób powstawały liczne epki, wydawane w wytwórni duetu, Sufferah’s Choice, która wzięła nazwę od audycji prowadzonej przez DJ-a Strydę, jak również najnowsze dzieło.
Na „Transform I” usłyszymy wiele brazylijskich plemiennych instrumentów, m.in. berimbau, cavaquinho i zabumbę, oczywiście nie ujdzie nam uwadze melodika albo flet, a wszystko podane z wyczuciem i zmiksowane z elektroniką w nowoczesny sposób.
Jednak otwierający płytę wstępniak, oprócz wymienionych wyżej, tworzy jeszcze jedno, dosyć dziwne skojarzenie. Flet i bębny oraz dołączający do nich wokal sprawiają wrażenie produkcji Asa-Chaga i Junray’a z ich tablami i rytmicznymi melorecytacjami – tak wygląda „Tsu gi ne pu” według Dubkasmu. W następującym po nim „From the Foundation” na mikrofonie udziela Gdyby w „City Walls” odjąć melodikę i saksofon i dać w zamian metaliczne akordy, powstałoby dub technosię Dub Judah, zaś sam utwór brzmi już jak najczystsze dub reggae. Rozpoczyna się dźwiękami berimbau, żeby za moment uderzyć czystą, głęboką linią basową i leniwą perkusją, do których buja nas melodyjny głos wokalisty. Podobnie jest w „More Jah Songs”, gdzie artystów wspomógł Tena Stellin. Gdyby natomiast utworowi „City Walls” odjąć snującą się melodikę i saksofon, dając w zamian metaliczne akordy, stałby się on typowym utworem dub techno z może nieco wyraźniejszym basem.
Jednym z najbardziej zakorzenionych w Brazylii utworów jest wesoły „Moses” z Rasem B. przy mikrofonie. Melodie na zmianę napędza sekcja dęciaków i cavaquinho, które podskakują do bębna cuica, co wprowadza nas w bardziej elektroniczną część albumu, gdzie w „Strictly Ital” perkusja walczy o przewodnictwo z cyfrowym basem, a melodika z zagubionymi w pogłosach nutami. Solidny „Babylon Ambush” rozpoczyna się odległymi dźwiękami industrialnych uderzeń, później wwierca twardym basem i przesterowaną a rozedrganą struną. Naprawdę mocne uderzenie, które wszak niknie bez śladu w kolejnym utworze, soulowym „There’s a Love”, w którym usłyszymy Christine Miller w otoczeniu chórków. Tak mniej więcej wygląda pierwsza część albumu, w drugiej spotykamy się z tą samą jakością i autentycznym zaangażowaniem.
Muzyka duetu wyrasta wprost z Brazylii, nie ucieka od latynoskich odniesień, nurtu samby albo afrykańskich brzmień i pulsuje tamtą energią na gruncie Bristolu. Cywilizacyjne nagromadzenie tradycji udało się tak dobrze, że w gruncie rzeczy możemy pominąć ten aspekt, jako niezauważalny, bo do szpiku kości jednolity. To chyba zasługa Digistepa i Strydy, którzy duchowo wywodzą się z dubu.
Tak jak Mark Ernestus z Moritzem von Oswaldem jako Rhythm & Sound przenoszą jamajską atmosferę na grunt cyfrowej, ostrej niczym brzytwa elektroniki, Dubkasm miesza te dwie kultury w jedno, tworząc nową oprawę dla dawnego, znajomego przekazu.
MySpace
Dubkasm.com
Gusstaff.com
Sufferah’s Choice, 2009

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. stachman

    Very nice dubiszcza!! Milo zobaczyc recenzje takiej plyty na NM…