Avion – Untrod
Paweł Gzyl:

Mocne techno podane w przystępny sposób.

Centralia – Ghost Report
Jarek Szczęsny:

Od krzyku po wybuch industrialnego granatu.

Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.



Archive for Marzec, 2019

Dinky – Anemik


Jeszcze nie ucichła muzyka z ubiegłorocznej płyty chilijskiej producentki i didżejki, a już dostajemy jej następcę – czwarty album w dyskografii Alexandry Iglesias. O ile jednak „May Be Later” prezentowało mroczną stronę jej twórczości, tak „Anemik” odsłania zdecydowanie jaśniejsze, bardziej melodyjne i zmysłowe oblicze Dinky.

Zaczyna się jednoznacznie: miarowy bit o minimalowym sznycie podbarwiony funkowym basem niesie gęstą zawiesinę analogowych dźwięków, wśród których cicho pobrzękujący motyw klawiszowy kontrastuje z nerwowo pohukującym loopem, oddając co jakiś czas pola perkusyjnym ozdobnikom. W ten sposób „Childish” wprowadza nas w jeszcze bardziej psychodeliczny klimat „Romanisk”. Tworzy go jakby rytualnie zawodząca wokaliza Dinky, którą z jednej strony otaczają akustyczne sample fortepianu, a z drugiej – monotonne stuki latynoskich bębnów. W „Westoid” do chilijskiej producentki dołącza Jorge Gonzales z Los Updates, w efekcie czego jej niewinny głos splata się z jego dandysowskim barytonem w kipiący zmysłowością duet, zanurzony w utkany z jazzowych sampli kolaż.

Nagłą odmianę od hipnotycznego minimalu przynosi utwór „Goldfishes” – producentka sięga w nim po smoliste downtempo o falującym basie, które brzmi, jakby zostało żywcem wyjęte z pierwszej płyty Portishead. Mniej tu bowiem elektroniki, a więcej „żywego” grania – choćby zawodzącej gitary czy perlistego wibrafonu.

Wszystko to jednak po to, aby sięgnąć później po jeszcze mocniejsze dźwięki. „Rainfallic” i „Skyped” rozbrzmiewają bowiem twardym bitem techno, lokując się idealnie w uwspółcześnionej wersji gatunku. Jest tu jednak miejsce nie tylko na motoryczne struktury rytmiczne, ale również sięgające do estetyki trance chóralne pasaże syntezatorów czy wywiedzione z house`u melodyjne wokalizy i przestrzenne tła.

Nie oznacza to jednak, że Dinky rezygnuje z minimalu. Prawdziwymi perłami stylu są tu takie kompozycje, jak „Ceramik”, w której zapętlone głosy i nawoływania spotykają się z pohukującymi tonami organów Rhodesa czy „Epilepsia”, gdzie syntezatorowe arpeggio zostaje podszyte latynoskimi perkusjonaliami i niespodziewanymi ukąszeniami acidowych efektów.

Te dynamiczne nagrania przeplatają ambientowe miniatury – raz wymodelowane na dźwięki andyjskich fletów („Glassic”), a kiedy indziej – skoncentrowane na przetworzonym głosie producentki („Nocturnal”).

W tym znakomitym towarzystwie nie razi nawet… miłosna ballada, którą Dinky wykonuje z akustyczną gitarą i elektronicznym podkładem w „Fadik”, posiłkując się melodią i tekstem „Fade Into You” z repertuaru Mazzy Star.
Wbrew swemu tytułowi, „Anemik” jest bardziej energetyczną płytą niż „May Be Later”. Sporo tu typowo tanecznych konstrukcji rytmicznych, więcej czytelnych melodii, niesionych zarówno przez syntezatory, jak i wokale, a brzmienie poszczególnych nagrań jest zdecydowanie klarowniejsze i selektywne. Czyżbyśmy mieli do czynienia z przysłowiowym opus magnum chilijskiej producentki?

www.wagonrepair.ca

www.myspace.com/wagonrepair

www.dinkyland.net

www.myspace.com/dinkydj
Wagon Repair 2009

Dymiter układa Tracklistę

Tracklista to muzyczny projekt i pomysł Marcina Dymitera – edukacyjna forma audio łącząca dj set z rodzajem wykładu. – Chcę prezentować muzykę ciekawą, przekraczającą standardowe myślenie gatunkowe, prezentować muzykę artystów otwierających nowe perspektywy – pisze do nas Emiter. Cykl Tracklista rozpoczyna się od 19 listopada 2009 w Gdańsku, w klubie Szafa (patrz mapka poniżej). Każdy z uczestników otrzyma opis: listę prezentowanych utworów z nazwiskami kompozytorów i także szereg informacji (linków internetowych), gdzie można znaleźć informację o muzyce współczesnej.

– Mam nadzieję, że projekt tracklista przybliży a może stanie się początkiem spotaknia młodego odbiorcy z muzyką aktualną – pisze Marcin Dymiter. – Tracklista ma na celu edukowanie, pokazywanie procesów w muzyce. Wróćmy do kultury słuchania.

O wszystkich przedsięwzięciach Emitera czytajcie na stronie www.emiter.art.pl

Zombie – Zombie EP


Brytole mają Zomby’ego, a my – Zombiego, czyli Szymona Karpierza, aktywnego od ponad 12 lat muzyka i DJa, który ma na koncie dwa winyle na francuskim labelu Rest In Pieces, trzy albumy wydane przez magazyn LAIF oraz garść rozproszonych po sieci pojedynczych setów i utworów. „Zombie EP” to najnowsze wydawnictwo pochodzącego ze Szczecina twórcy i pierwsze dla brytyjskiej oficyny Artificial Bliss Recordings, w szeregach której wcześniej znalazł miejsce nasz inny rodak, Mr.S.
Szeroka rozpiętość gatunkowa jest jednym ze znaków rozpoznawczych Zombiego. – od breakcore’u i drum’n’bassu, poprzez ambient, na trip-hopie i downtempo kończąc. Dwudziestopięciominutowej płycie najbliżej do tych ostatnich rejonów. Od pierwszych dźwięków cymbałków, melodyki, szeleszczącej perkusji, bujającego basu i rozmytej trąbki w „El Vestido Rojo Del Gabriela” zostajemy wciągnięci w absorbującą podróż do czterech miejsc. O ile opener zabiera słuchacza w krainę głębokiego relaksu a la Skalpel, o tyle następujący po nim „Twin Beats” otwiera drzwi do tajemniczego, pogrążonego w mroku pomieszczenia. Ten znakomity kawałek wyraźnie nawiązuje do kultowej serii „Twin Peaks” tak w tytule, jak i warstwie brzmieniowej, choć jest zdecydowanie mroczniejszy niż score Angelo Badalamentiego, zaś końcówka zbliża go do najlepszych dokonań Amona Tobina. Mój ulubiony „Who Killed Goldie” to z kolei rasowy illbient w duchu najlepszych pozycji z katalogu Asphodel Records: dubowy beat, miażdżący bas, poddane rewerberacji dęciaki, barwne ambientowe plamy, multum pojedynczych dźwięków nieznanego pochodzenia oraz monolog Marva z „Sin City”. Całość zamyka kojący „Basic Need”, w którym pierwsze, drugie i trzecie skrzypce grają melancholijny syntezator, jazzująca rytmika i masujący organy bas. W pewnej chwili słychać też mówioną kwestię z serialu „Strefa mroku”. Kiedy wybrzmią ostatnie nuty, ma się nieodpartą chęć ponownie wsiąść na pokład tego osobliwego wehikułu czasu i przestrzeni.
Muzyka Zombiego jest coraz bardziej dojrzała, także pod względem produkcyjnym. Naszpikowane mnogością dźwięków i motywów kompozycje układają się w niebanalne struktury, a dobór sampli i umiejętne kierowanie bezbłędną atmosferą umieszczają Szczecinianina w gronie najbardziej obiecujących polskich producentów. Zombie został zresztą doceniony także poza granicami kraju: islandzka grupa Worm Is Green, która właśnie wydała trzeci album pt. „Glow”, niedawno powierzyła mu do zremiksowania jeden ze swoich utworów.

Artificial Bliss Recordings

Audiorascal.com

Zombie @ MySpace

Zombie @ RIP Label
Artificial Bliss Recordings, 2009

Klimek – Movies Is Magic


Idea tworzenia muzyki do wyimaginowanych filmów jest już tak wyeksploatowana przez elektronicznych twórców, iż wydawałoby się, że żaden artsyta przy zdrowych zmysłach już jej nie podejmie. A jednak – kolejny swój album zrealizowany pod pseudonimem Klimek, niemiecki producent polskiego pochodzenia, Sebastian Meissner, postanowił poświęcić nieistniejącym soundtrackom.

Już na pierwszej płycie tego projektu, „Milk & Honey”, wydanej w 2004 roku przez Kompakt, pojawiły się krótkie i zwięzłe miniatury o elektroakustycznym brzmieniu, które poprzez wykorzystane w nich charakterystyczne dźwięki „pustynnej” gitary, przywodziły na myśl ścieżki dźwiękowe do filmów „Paris Texas” i „Truposz” w wykonaniu Ry Coodera i Neila Younga. Wraz z „Movies Is Magic” Klimek powraca do podobnej tematyki – choć tym razem sięga po zupełnie odmienne środki artystyczne.

Zawartość muzyczna albumu balansuje bowiem pomiędzy ambientem a neoklasyką. A decyduje o tym przede wszystkim wykorzystanie instrumentów smyczkowych. Sample ich dźwięków pojawiają się od razu w dwóch pierwszych nagraniach – „Abyss Of Anxiety (Unfolding The Magic)” i „Expose To Life In It`s Brutal Meaninglessness”. Wpisane w chrzęszczące efekty spod znaku glitch i przestrzenne smugi o ambientowym sznycie, tworzą one specyficzny nastrój – niepokojący, dramatyczny, odsyłający do klasyki filmowego horroru.

Zupełnie inaczej wypadają smyczki, które słyszymy w „True Enemies And False Friends” i „Sound Of Confusion”. W pierwszym utworze rozlewają się one szerokim strumieniem jasnych tonów, podszyte przez soczyste partie dęciaków i perkusyjne werble rodem z nawiedzonej sali balowej. Drugie nagranie to bliski klasycznym produkcjom Gasa koloński ambient, któremu romantyczny klimat nadają właśnie instrumenty smyczkowe.

Z jazzu Klimek zapożycza dźwięki trąbki. Stanowią one wstęp do masywnego dubstepu w „Greed, Mutation, Betreyal”. Osadzone na podłamanym bicie i uzupełnione samplem głosu Michaela Giry z utworu „Coward” grupy Swans, układają się w mroczny poemat dźwiękowy o beatnikowym rycie. Podobnie wypada oparty na jazzowych werblach i głębokim pochodzie kontrabasu „Pathetic And Dangerous” – z tym, że wprowadzony w tkankę kompozycji natarczywie grzechoczący tamburyn, przenosi nas tutaj w czasy hipisowskiej psychodelii, choćby tej uwiecznionej przez Antonioniego w „Zabrskie Point”.

Nowym motywem w twórczości Klimka są dubowe dźwięki. Oto w „Exploding Unbearable Desires” pojawia się egzotyczna melodika, którą co chwila zalewają gęste fale posklejanych z sampli basów i bębnów, by w pewnym momencie ustąpić miejsca rwanym akordom o jamajskim (a może berlińskim) rodowodzie. Dubowe pogłosy słychać także w dwóch finałowych produkcjach – „For Whom The Bells Toll” i „Tears Of Happiness (Dismissed Into Mundanity)”. W pierwszym stanowią uzupełnienie dla smutno dźwięczącego dzwonka, a w drugim – dla zaszumionych pasaży onirycznych klawiszy, w które wpleciony zostaje przetworzony studyjnymi pogłosami ludzki śmiech.

Niekonwencjonalne podejście do filmowej tematyki, objawiające się intrygującym zestawem dźwiękowych pomysłów, sprawia, że „Movies Is Magic” wydaje się być najciekawszą płytą w dorobku Klimka. Może nie tak przystępną, jak „Milk & Honey” czy tak przyjemną, jak „Music To Fall Asleep”, ale znacznie bogatszą aranżacyjnie i brzmieniowo.

www.anticipaterecordings.com

www.autokontrast.de

www.ghetto-ambient.com

www.random-industries.com
Anticipate 2009

Encyklopedia Elektroniki – Rozdział #1: AUTECHRE

Już dziś punktualnie o północy, na falach rozgłośni Szczecin.FM, godzinna audycja poświęcona duetowi Autechre. Jeden z najbardziej twórczych i wpływowych projektów w historii elektroniki. Wizytówka wytwórni Warp, której brzmienie pomogli zdefiniować. Współtwórcy gatunku zwanego „Intelligent Dance Music”, od którego się odżegnują. Znani z charakterystycznego, choć nieustannie redefiniowanego stylu i koncertów odbywających się w całkowitych ciemnościach. Prywatnie – dwóch niepozornych, uprzejmych i otwartych panów, którzy zaczytują się Philipem K. Dickiem i oglądają filmy Tarkowskiego. Już dziś w pierwszym rozdziale „Encyklopedii Elektroniki”: duet Autechre.

* Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)
* Internet: Szczecin.FM
* Blog: http://szczecin.fm/Audycja

Warto posłuchać: Dak

Świeża na rynku oficyna Leaving Records, rozpoczęła swoją historię od wydania krążka, który momentalnie urósł do miana kultowego w jej dyskografii. Album o tytule Standthis łączy w sobie cechy oldschoolowego hip-hopu z psychodelicznym gitarowym zacięciem. Dak, bo tak brzmi jego pseudonim to postać niezwykła, pod względem anonimowości śmiało porównywana do Clutchy Hopkins’a. Jednak to podobieństwo nie opiera się tylko na wizerunku. Zamiłowanie do leniwych, jazzowych struktur okraszonych niezidentyfikowanymi egzotycznymi wpływami to również wspólny mianownik ich produkcji. Jednak zamknąć styl tego artysty nawet w tak chłonnej metaforze jaką jest postać Hopkins’a to zabieg zbyt pochopny. Dak to producent ciągle poszukujący swojego artystycznego „ja”.

Wypadkową jego stylu jest fuzja ekwilibrystyki wonky spod znaku psychodelicznych eksperymentów Gaslamp Killer’a i klasycznych bitów od J Dilla. Mimo sporego szumu jaki wywołał album Standthis, jego produkcje wciąż utrzymują status „under the underground”. Wydawane w limitowanych kasetowych nakładach są pożądanym i niezwykłym rarytasem.

Image and video hosting by TinyPic

Myspace

Szykują się dwa znakomite koncerty we Wrocławiu

21 listopada we wrocławskim Centrum Kultury Agora wystąpią Ms. No One oraz Mr. S. A więc: mieszanka elektroniki, trip-hopu i ambientu. Ms. No One

Zespół pod wodzą wokalistki Joanny Piwowar wydał utrzymaną w trip-hopowym klimacie EP-kę „Dont Ask, Dont Tell”, z której pochodzi najbardziej znany utwór zespołu „Colder”.

Dziennikarze i krytycy, z entuzjazmem odnosząc sie do poczynań Ms No One, definiują ich muzykę jako pokrętną krzyżówkę Radiohead z Portishead. – Może rzeczywiście mamy coś z głowami – komentuje liderka zespołu Joanna.

Obecnie Ms No One promuje swoją debiutancką płytę, produkcją której zajął się Sławek Bardadyn (Mr.S), który wystąpi wraz z zespołem.

Więcej: www.myspace.com/noonemiss

Mr S.

Kompozytor, klawiszowiec i producent muzyczny Sławek Bardadyn to twórca znany w kręgach muzyki elektronicznej nie tylko w Polce, ale także na zachodzie. Jego najnowszy album „Extracerebral” wydany nakładem angielskiej wytwórni Artificial Bliss przemawia zarówno do tych bardziej wymagających słuchaczy jak również odpowiada może być przyjemnym odkryciem dla osób które dopiero rozpoczynają swoje poszukiwania muzyczne.

Więcej: www.myspace.com/monsieuresse

Centrum Kultury Agora znajduje się przy ulicy Serbskiej 5a (mapka poniżej). Początek koncertu: godz. 20.00. Bilety w cenie 20 zł do nabycia w sieciach sprzedaży Eventim.pl, Ticketportal.pl, Ticketpro.pl

Pokaż swoje dźwięki

Otrzymaliśmy informację od kolektywu 3Loop Rec., którego celem jest promocja mniej znanych elektronicznych twórców. Pierwsza impreza organizowana przez 3Loop odbędzie się 21 października w Poznaniu. – Przy dzisiejszym dostępie do software praktycznie każdy może „stworzyć” utwór na komputerze – piszą przedstawiciele 3Loops Records. – Tym sposobem powstają produkcje, niektóre o jakości pozostawiającej wiele do życzenia. Ale wśród tysięcy utworów znajdują się perły. Większość producentów nie mających za sobą potężnych wytwórni muzycznych nie ma nawet możliwości pokazać, co tworzy.

Pokaż się na scenie

3Loop Rec. organizuje występy muzyków działających w ramach labelu. W chwili obecnej organizowany jest cykl występów pod nazwą „3LOOP Rec. Night” w poznańskim klubie Pod Minogą, w środy, zaczynając od 21 października. Podczas pierwszej nocy z 3Loop na scenie pojawią się SCV (drum&bass) oraz QLHEAD (experimental & techno). Początek o godzinie 20.00

3Loop Records zachęca wszystkich młodych producentów do współpracy. Więcej informacji znajdziecie na stronie 3loop.wordpress.com.

Hugo Race rozpoczyna koncerty w Polsce

Hugo Race, artysta znany z albumów sygnowanych nazwą Hugo Race and the True Spirit oraz ze współpracy z Nickiem Cavem wystąpi na trzech koncertach w Polsce. Australijczyk Hugo Race jest gitarzystą, wokalistą, a także producentem, który wraz z grupą The True Spirit wydał kilkanaście albumów, a oprócz tego należał niegdyś do The Bad Seeds – zespołu Nicka Cave’a.
Artysta i ekipa True Spirit odwiedzą Polskę w dniach 21-23 października, kiedy to będą promować ostatnią w dorobku płytę, wydaną jeszcze w ubiegłym roku, „53rd State”. Po ukazaniu się wspomnianego krążka na rynku muzycznym, Race uległ wypadkowi, przez co część trasy koncertowej, także występy zaplanowane w Polsce, została odwołana.
Tuż przed przyjazdem artystów do naszego kraju, już 5 października, nakładem Gusstaff Records ukaże się specjalna solowa płyta Hugo Race’a – „Between Hemispheres”.
Hugo Race and the True Spirit zagrają:
21.10 we Wroclawiu, w klubie Firlej
22.10 w Warszawie w CDQ
23.10 w Olsztynie (miejsce koncertu w tej chwili nie jest jeszcze znane)

A tak brzmi zespół (utwór „High on Love” z albumu „53rd State”):

Debata: piractwo internetowe

„Ściągam muzykę, bo nie stać mnie na kupowanie płyt”. „Ściągam, żeby poznać, a jak mi się spodoba, to kupię”. To najczęściej słyszane głosy internautów za ściąganiem muzyki z Internetu. Pora skonfrontować je ze zdaniem tych, którzy poświęcili się tworzeniu, wydawaniu i popularyzowaniu muzyki. Radio SAR zaprasza na debatę poświęconą zagadnieniu szeroko rozumianego piractwa internetowego. Społecznie akceptowanemu zjawisku o wciąż niejasnej interpretacji prawnej.

Wszystkie najistotniejsze argumenty „za” i „przeciw” pobieraniu plików zamknięte zostaną w 1,5-godzinnej pigułce.

W debacie udział wezmą:

  • przedstawiciel trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records
  • Karol Schwarz, reprezentujący niezależnego wydawcę Nasiono Records; założyciel zespołu Karol Schwarz All Stars
  • gdański zespół Towary Zastępcze
  • dyrektor muzyczny Radia SAR – Piotr Grzybek

Gospodarzem i moderatorem debaty będzie Maciej Bąk, redaktor muzyczny Radia SAR. Początek 20 października o godzinie 21.30. Strona – www.radiosar.pl

Redshape – The Dance Paradox


Kim jest Redshape? Pytanie to nurtuje fanów tanecznych brzmień od trzech lat, kiedy to występujący w czerwonej masce tajemniczy producent, rozpoczął swój triumfalny pochód na szczyt elektronicznego panteonu. W internecie aż roi się od odpowiedzi – jedni stawiają, że to Carl Craig, drudzy, że Mark Broom lub Luke Slater, a jeszcze inni, że Deetron albo Newworldaquarium. Te nazwiska i nazwy wskazują jednoznacznie na krąg muzycznych zainteresowań Redshape`a – to klasyczne techno ze swego złotego okresu, tkwiące korzeniami w Detroit. Debiutancki album tajemniczego producenta potwierdza tę tezę.

Nie przerywając publikowania swych winylowych dwunastocalówek dla takich wytwórni, jak Music Man, Styrax czy Delsin, artysta pracował nad debiutancką płytą już od sierpnia minionego roku. Zależało mu, aby był to materiał głęboko przemyślany – dlatego też nie spieszył się z jego publikacją. Do udziału w powstających kompozycjach zaprosił tylko jednego gościa – grającego na perkusji Bena Laubera. I udało się – tajemniczy producent stworzył to, czym techno zawsze było i być powinno: futurystyczną wizją dźwiękową niosącą głębokie emocje.

Wszystkie znajdujące się na płycie nagrania mają niezwykle precyzyjną strukturę. Choć wpisane zostały w kontekst muzyki tanecznej, ich aranżacje są dalekie od prostego schematu. Oto początek: z mrocznego tła wyłania się zredukowany bit, przytłumiony, tak jakby został odtworzony od tyłu. Z czasem uzupełniają go szeleszczące talerze – nie elektroniczne hi-haty, ale najprawdziwsze talerze z klasycznego zestawu perkusyjnego. W połowie utworu następuje gwałtowne przełamanie rytmu: bit staje wyraźny i mocny, a z wszystkich stron otaczają go matowe uderzenia „żywych” bębnów. Wszystko to podszywają strzeliste partie klawiszy, tworzące przestrzenny charakter nagrania („Seduce Me”).

Podobny podkład perkusyjny znajdujemy w „Garage GT”. Uzupełniony miarowym pochodem basu, staje się podstawą dla modulowanej partii organów, których brzmienie zmienia się od melodyjnych tonów do szorstkiego jazgotu. W tle rozgrywa się natomiast jakaś nerwowa opowieść, utkana z dźwięków otoczenia – ulicznych szumów, policyjnych syren, niepokojących odgłosów.

„Bound (Part 1 & 2)” pulsuje w niespiesznym rytmie, również podrasowanym szelestem metalicznych talerzy. Wprowadza on poprzeplatane ze sobą loopy, typowe dla produkcji techno z połowy lat 90., zza których rozbrzmiewa majestatyczna partia kościelnych organów. Wtem wszystkie zamiera – i z tła wylewa się fala zaszumionych klawiszy, tak, jakby ktoś otwarł drzwi do innego studia, w którym grają mistrzowie elektronicznego kraut-rocka z Harmonii.

O tym, że połamane rytmy pojawiały się niegdyś w techno, pamiętają już nieliczni. Należy do nich Redshape, bo oto „Man Out Of Time” eksploduje przesterowanym breakbeatem, niczym we wczesnych nagraniach Carla Craiga. Ten energetyczny podkład niesie strzelisty pasaż klawiszy o soundtrackowym charakterze – coś, bez czego nie mogły się obyć dawne nagrania mistrzów z Detroit.

Wraz z „Globe” wracamy na Stary Kontynent – to wibrujące miarowym rytmem techno w stylu Basic Channel. Jeszcze nie to zdubowane, ale to surowe, oparte na skorodowanych brzmieniach klawiszy i żrących loopach o acidowym rodowodzie, wpisujące się w podziemny sound betonowego Tresora.

„Rorschach`s Game” znów przywołuje ducha Detroit. Choć wyłania się z noise`owego szumu, szybko łapie zbasowany rytm electro, rozbrzmiewając monochromatyczną falą syntezatorów – tak, jak wiele lat temu bywało w nagraniach Juana Atkinsa, zarówno tych tworzonych w duecie Cybotron, jak i już w solowym projekcie Model 500.

W finale dostajemy od Redshape`a mocną porcję mrocznego deep techno. Pierwsze z reprezentujących ten zestaw nagrań, to arcydzieło gatunku – porażające swą mocą fascynujące spotkanie brzmień z Detroit i Berlina, łączące masywny podkład rytmiczny z przejmującym pasażem klawiszy w chmurze toksycznego szumu („Dead Space Mix – Edit”). Nawet inni zamaskowani producenci techno – z kolektywu Underground Resistance – nie wymyśliliby tego lepiej.

I wreszcie „Dark & Sticky” – lekko zdubowany hymn na cześć kosmicznej muzyki, poprzeszywany świdrującymi loopami, atakujący rdzawymi akordami klawiszy, wpisany w odrealnione tło. Po prostu elektroniczna poezja.

Tak naprawdę, wiadomo kto ukrywa się za czerwoną maską Redshape`a. Ale uszanujmy wolę artysty, który nie chcąc nam zdradzać swej tożsamości, zrobił to celowo – aby zwrócić uwagę odbiorców na muzykę. I miał rację. Bo „The Dance Paradox” to jedna z najwspanialszych płyt tego roku.

www.delsinrecords.com

www.myspace.com/planetdelsin

www.shapedworld.com

www.myspace.com/redshape
Delsin 2009

Detroit Zdrój & Skull Disco!

By wznieść 3 urodziny istnienia kolektywu detroitZDROJ na wyższy poziom muzycznej percepcji, artyści zaprosili na ten specjalny występ ojców kultowej wytwórni Skull Disco! Appleblim i Schackleton na polskiej ziemi ponownie razem! Skull Disco – jedna z najbardziej autonomicznych oficyn na rynku od początku istnienia ekspediowała w świat polimorficzny, a jednocześnie automatycznie przyswajalny muzyczny przekaz. Nie podlegająca jednoznacznej kategoryzacji muzyka z każdym wydawnictwem wzbudzała zachwyt w najdalszych zakątkach globu. Dorobek 10 EP’ek i 2 podwójnych albumów wystarczył by zjednać sobie wsparcie największych w branży, wliczając takie postacie jak Burial, Tricky, Pole czy Ricardo Villalobos.

Laurie Osborne i Schackleton porzucili ideę pracy na rzecz spuścizny Skull Disco w 2008r. Pierwszy jest teraz autorem kultowych audycji Apple Pips, a drugi poszukuje swojego nowego artystycznego oblicza, czego dowodem jest najnowszy krążek artysty. ‘3EP’s” bo o nim mowa, wydany dla berlińskiego Perlon to dla wtajemniczonych w dyskografię artysty, płyta diametralnie różna. Będąca wyraźną ucieczką od skompresowanej sałatki, na którą składały się skłębiony bas i wypełnione adrenaliną drum’owe pościgi. Schackleton definitywnie ewoluował poza klubowe aranżacje. Czy czeka Nas również stylistyczna zmiana ze strony Appleblim’a?

By przypomnieć sobie historię kolektywu detroitZDROJ, należy sięgnąć pamięcią 3 lata wstecz, kiedy to miały miejsce pierwsze występy na warszawskim podwórku. Płynnie fluktuujące sety pozbawione stylistycznych kompleksów, z niebywałą swobodą łączą cechy muzyki house, techno czy dubstepu i do dziś stanowią całkowicie innowacyjną jakość.

Koncert odbędzie się 14 listopada w warszawskim Centralnym Basenie Artystycznym. Bilety dostępne będą w cenie 20/25zł.

Line up :

Skull Disco Floor:

Shackleton (Perlon, Skull Disco //Berlin) – LIVE
Appleblim (Apple Pips, Aus, Skull Disco //Bristol)
Kwazar (RBMA, Bass Brigade)
dr Dip (detroitZDRoJ)
bshosa (detroitZDRoJ)

Disco Inferno Floor:

Eltron John (RBMA, Ktos Cie Kocha //Krk)
WWW (Side One //Wawa)
Jacek Staniszewski
+ detroitZDRoJ crew

Unsound: to musisz wiedzieć

W poniedziałek rozpoczyna się jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych tej jesieni – krakowski festiwal Unsound. Prezentujemy Wam dziś najważniejsze informacje, jakie powinien poznać każdy, kto ma zamiar uczestniczyć w tym wydarzeniu. Wszyscy, którzy kupili karnety tygodniowe oraz trzydniowe, powinni wymienić je w Biurze Festiwalu (Pauza, ul. Floriańska 18, patrz mapka poniżej) na opaski i przepustki imienne. Można również kupić tam pojedyncze bilety na poszczególne wydarzenia, o ile będą jeszcze dostępne.

Biosphere wyprzedany

W tym momencie nie ma już biletów na koncert Biosphere/Stars of The Lid ani tygodniowych karnetów, które cieszyły się wyjatkowym zainteresowaniem. – Doradzamy osobom zainteresowanym uczestnictwem w tych koncertach zakup trzydniowych, nadal dostępnych karnetów – piszą organizatorzy. – Doradzamy również ubranie się ciepło na koncert w Kościele Św. Katarzyny.

Dodatkowe warsztaty

Odbędzie się również dodatkowa sesja warsztatów dziennikarstwa muzycznego z Philipem Sherburnem i Andy Battaglią, z racji na duże zainteresowanie. Pierwsza sesja zaczyna się o 14.00, a druga o 16.00, więc trzeba się szybko zapisywać.

Nadal dostępne są miejsca na warsztatach muzyki elektronicznej dla dzieci prowadzone przez serbskiego artystę Lukę ToyBoya. Zapisywać można dzieci w wieku 5-12 lat. W sprawie warsztatów warto pisać na adres: workshops@unsound.pl.

Wszelkie praktyczne wskazówki i informacje odtyczące całego nadchodzącego tygodnia mają być publikowane na stronie www.unsound.pl

Made in Russia!

Zapraszam wszystkich na kolejny, już drugi, odcinek cyklu Made in Russia, odsłaniający nam scenę elektroniczną naszych zdolnych sąsiadów ze wschodu… Dzisiaj przedstawiamy Mujuice, złote dziecko moskiewiej sceny elektronicznej.

Mujuice, a właściwie Roma Litvinov, został odkryty dla szerszej publiczności w 2007 roku dzięki fantastycznemu albumowi ‘Cool Cool Death’. Wydanemu nigdzie indziej, jak w Pro-tez Records, czyli wytwórni Kubikova, jednego z producentów prezentowanego w poprzednim odcinku duetu – SCSI-9. Wydając ten album, Roma posiadał jedynie 24 lata.

Pomimo młodego wieku, Mujuice udowodnił, że jest jednym z najzdolniejszych rosyjskich twórców muzyki elektronicznej. Jego produkcje urzekają, po pierwsze niesamowitym wyczuciem rytmu i melodii, a po drugie, oryginalnością produkcji. Każdy jego utwór potwierdza, że jest nowym nieodkrytym terytorium.

Burial + FlyLo?

Czy najsławniejszy twórca dubstepu, człowiek, który definiuje ten gatunek dla większej publiczności może połączyć siły z hip-hopową indywidualnością i mistrzem gęstych bitów? Taa, to możliwe. Portal Pitchfork cytując blog Gorilla vs. Bear poinformował, że kolaboracja tych dwu artystów jest możliwa i jest na to dowód. Na swoim myspace’owym profilu Flying Lotus umieścił niedawno utwór, który niedługo po tym zniknął z playlisty, jednak nie z sieci. Teraz można słuchać tego beztytułowego kawałka na YouTube.
Chociaż utwór istotnie brzmi jak kolaboracja Williama Bevana i Stevena Ellisona, a brzmi całkiem nieźle, nic nie wiadomo o tym, żeby artyści planowali nagrać dłuższy materiał. Póki co, pozostaje nam zadowolić się tymi trzema minutami. Posłuchajcie:

Na który festiwal warto pojechać?

Festiwalowe lato było w tym roku znakomite – równie interesująco zapowiada się jesień. Przygotowałem zestawienie najciekawszych, nadchodzących muzycznych imprez. Dokąd warto się wybrać, co warto zobaczyć? Transvizualia

  • Kiedy: 8 – 18 października
  • Gdzie: Trójmiasto
  • Strona: www.transvizualia.com
  • Bilety: 20 – 70zł
  • Gwiazdy: Bibio, DJ Krush, Clark, Daedelus, Boxcutter, Addictive TV, Hextatic, Various Production

Największy w Polsce północnej festiwal multimediów, który skupia się ma prezentowaniu ścisłych związków między muzyką/dźwiękami a obrazem. W lineupie same gwiazdy, a oprócz koncertów w Trójmieście zobaczymy również laboratioria, warsztaty i pokazy specjalne.

Laboratoria Dźwiękowe

Druga edycja ciekawego przedsięwzięcia. Muzycy tworzący za pomocą rozmaitych technik wystąpią podczas dwóch koncertów: inauguracyjnego oraz finałowego, a przez trzy tygodnie prowadzone będą warsztaty innowacyjnych technik tworzenia muzyki. Wstęp wolny!

Free Form Festival

  • Kiedy: 16 – 17 października
  • Gdzie: Warszawa
  • Strona: www.freeformfestival.pl
  • Bilety: 90 – 100zł
  • Gwiazdy: The Herbaliser, Luomo, The Orb, Karl Bartos, Dj Food & DK

„Nowoczesna i niezależna sztuka europejska w środowisku miejskim” – tak opisują wydarzenie organizatorzy. To już piąta edycja jednej z najciekawszych imprez w stolicy. W tym roku przeniesiona do zabytkowej wytwórni wódek „Koneser”, która od lata tego roku funkcjonuje jako przestrzeń artystyczna.

Unsound Festival

  • Kiedy: 19 – 24 października
  • Gdzie: Kraków
  • Strona: www.unsound.pl
  • Bilety: 35 – 180zł
  • Gwiazdy: Biosphere, Kode 9, Stars of the Lid, Martyn, Jóhann Jóhannsson

Tuż po FreeForm przenosimy się do Krakowa, gdzie w poniedziałek, 19 października rozpoczyna się tygodniowy festiwal Unsound. Według Resident Advisor to jedno z dwóch najciekawszych, październikowych wydarzeń w Europie. W tym roku organizatorzy otrzymali duże finansowe wsparcie miasta, i trzeba przyznać, że pieniądze nie poszły na marne. Obecność obowiązkowa!

Gębofon

  • Kiedy: 24 października – 28 listopada
  • Gdzie: Sosnowiec
  • Strona: www.gebofon7.blogspot.com
  • Bilety: 30zł
  • Gwiazdy: Mieczysław Eligiusz Litwiński, Agata Zubel, Zgas

Gębofon to cykliczna impreza, w całości poświęcona eksperymentom związanym z ludzkim głosem. W ramach festiwalu odbędą się warsztaty beatboxu, śpiewu przedwerbalnego i niewerbalnego, śpiewu białego i archaicznych technik wschodnich. Odbędą się również otwarte dla instrumentalistów jam sessions.

Wrocław Industrial Festival

  • Kiedy: 4 – 8 listopada
  • Gdzie: Wrocław
  • Strona: industrialart.eu/festival/
  • Bilety: 15 – 160zł
  • Gwiazdy: Rapoon, Stupor, Za Siódmą Górą, Psychic TV

Ósma edycja imprezy organizowanej przez prężne od lat, wrocławskie środowisko industrialne. Co roku ludziom odpowiedzialnym za to wydarzenie udaje się ściągnąć do Wrocławia legendarne postaci gatunku. W ramach WIF grali już m.in. Nurse With Wound, Tuxedomoon, Merzbow, Schloss Tegal. W tym roku największą gwiazdą będzie legendarny Rapoon.

Moving Closer

  • Kiedy: 8 listopada – 6 grudnia
  • Gdzie: Warszawa
  • Strona: www.movingcloser.com.pl
  • Gwiazdy: Deathprod, Sylvain Chauveau, Svante Henryson

Tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się w dniach 8 listopada – 6 grudnia. Miejscem koncertów będzie warszawski klub Powiększenie. Zagrają arcyciekawi reprezentanci sceny norweskiej, szwedzkiej i francuskiej.

Plateaux Festival

  • Kiedy: 19 – 22 listopada
  • Gdzie: Toruń, Bydgoszcz
  • Strona: www.plateauxfestival.pl
  • Bilety: 15 – 125zł
  • Gwiazdy: Akufen, Fennesz, Deaf Center, Sutekh, Tilman Ehrhorn, Lawrence English

Podobnie jak na Unsound – znakomite koncerty, warsztaty i prezentacje. Nie bez powodu dla wielu tej jesieni istnieje tylko jeden wybór – między Krakowem a Toruniem i Bydgoszczą właśnie. Organizowaną przez ludzi skupionych wokół fundacji Plateaux imprezę oceniam jako jedno z najciekawszych wydarzeń muzycznych w całym roku. Nasza pełna rekomendacja – szkoda tylko, że wciąż nie ruszyła jeszcze oficjalna strona imprezy.

Który festiwal polecacie? Piszcie również o imprezach, których w powyższym zestawieniu brakuje.

Snuff Crew – Snuff Crew


Nasza teoria potwierdza się – po opublikowaniu swego kolejnego manifestu artystycznego, jakim była jedenasta część serii firmowych składanek, wytwórnia Gigolo opowiada się za jednoznacznie oldskulowym graniem. Jeszcze nie przebrzmiały echa debiutanckiej płyty Kikumoto Allstars, a już otrzymujemy kolejny album, utrzymany w podobnym klimacie.

Pod szyldem Snuff Crew kryje się tajemniczy berliński producent, który w ciągu zaledwie osiemnastu miesięcy działalności, zaistniał ze swymi nagraniami w katalogach Nature, Playhouse, Rush Hour i wspomnianej Gigolo, a jego dwunastocalówki trafiły do didżejskich setów takich tuzów klubowego światka, jak Hell, Laurent Garnier, Len Faki czy Josh Wink. Nic więc dziwnego, że na pierwszy album Snuff Crew nie musieliśmy długo czekać.

Dziesięć nagrań zamieszczonych na krążku to chicagowski house w najczystszej postaci – surowy, szorstki, brudny i hipnotyczny. Ktoś, kto nie lubi takiej muzyki, nie zdzierży tej płyty. Umieszczone na niej utwory mają bowiem również wszelkie cechy, które mogą przeciętnego słuchacza odrzucić od takiego grania: są proste, jednostajne i monotonne aż do przesady.

Berliński producent z pełną świadomością sięga bowiem po brzmienia sprzed ponad dwóch dekad. Podkłady rytmiczne poszczególnych kompozycji tworzą twarde i łupane bity („Bring It Back”), które jedynie czasami stają się suche i szeleszczące („Control”) lub zostają podrasowane mechanicznym klaskaniem („Storm”) czy metalicznymi stukotami („Berghain”). Co ciekawe – jakby na zasadzie kontrastu, prawie w każdym utworze to mocne pochody basu wnoszą przynajmniej szczyptę melodii. Tak dzieje się głównie w nagraniach tworzących pierwszą część albumu – i to one są właśnie najbardziej udane (szczególnie wspomniany „Berghain”).

Na te proste konstrukcje rytmiczne nakładają się wyjątkowo minimalistyczne dźwięki. Najczęściej są to dwu-trzy akordowe motywy klawiszowe o zimnym i niepokojącym brzmieniu („Jack Me”), a rzadziej – acidowy loop wijący się pomiędzy nerwowo grzechoczącymi uderzeniami automatu perkusyjnego („Control”). Prawie we wszystkich utworach słychać mroczny i głęboki męski głos, melorecytujący typowe dla chicagowskiego house`u nawijki („The Mission”). Raz tylko ustępuje on miejsca pożądliwym szeptom („Desire”), a kiedy indziej – rozbrzmiewa w duecie z kobiecym głosem („Our House”).

Niemiecki producent wpisuje się ze swym debiutanckim krążkiem w szersze zjawisko. Już od zeszłego roku pojawiają się płyty celowo przywołujące klasyczne brzmienia chicagowskiego house`u. Najpierw był Antonelli, potem James T. Cotton, a teraz Kikumoto Allstars i właśnie Snuff Crew. Wszystkie te wydawnictwa potwierdzają, że w tych prostych i surowych dźwiękach tkwi niesamowita i nieokiełznana energia. Zapewne dlatego, zachowają one wieczną młodość.

www.gigolorecords.com

www.myspace.com/gigolorecords

www.myspace.com/snuffcrewtrax
Gigolo 2009

Polsko-rosyjska kooperacja

Zapowiada się kolejna arcyciekawa trasa organizowana przez artystów związanych z Warsaw Electronic Festival. Inicjatywy sygnowane przez WEF zawsze działają ku pokrzepieniu serc i dostarczają wielu pozytywnych konkluzji: a to, że Polak potrafi, że jednak w Polsce istnieją ambitne i niekomercyjne projekty, że muzyka istnieje ponad międzynarodowymi podziałami i jest uniwersalnym językiem.

W listopadzie, w sześciu polskich miastach zagrają artyści pochodzący z Rosji wespół z Polakami.

M.in:

Alexei Borisov – RUS
Olga Nosova – RUS
Ilia Belurukov – RUS
Kim Nasung – PL

Miejsca koncertów:

12.11.2009 Lublin // Rozdroża
14.11.2009 Warszawa // Zachęta
15.11.2009 Kraków // CSW Solvay
16.11.2009 Częstochowa // Cafe Belg
17.11.2009 Bytom // CSW Kronika
18.11.2009 Poznań // Dragon

Pełna informacja o trasie: tu

Ital Tek ponownie w Polsce!

Alan Myson, gwiazda tegorocznej, 4# edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka wystąpi w Warszawie 7 listopada. Ten młody producent z angielskiego Brighton, którego ubiegłoroczny album Cyclical wywołał tyle szumu na dubstepowej scenie, przyjedzie do Polski z nowym materiałem. 26 października będzie miała miejsce premiera EPki MAKO, będącej premierową dla startującej własnie wytwórni artysty ATOM RIVER. Ponadto z okazji startu oficjalnej strony oficyny, artysta udostępnił jeden ze swoich świeżych utworów do sciągnięcia za darmo. Poniżej prezentujemy szatę graficzną 12calówki.

Image and video hosting by TinyPic

Wszyscy, którzy widzieli występ Ital Teka podczas festiwalu Tauron Nowa Muzyka wiedzą, że tego występu przegapić zwyczajnie nie wypada. Wkrótce poinformujemy o szczegółach koncertu.

Unsound – dziennikarze z The Wire i RA w Polsce

W ramach rozpoczynającego się 19 października festiwalu Unsound w Krakowie czekają nas nie tylko doskonałe koncerty, ale również warsztaty – w tym dziennikarskie, z udziałem przedstawicieli takich mediów jak The Wire, Resident Advisor, Pitchfork Media czy New York Times! Gośmi festiwalu będą Philip Sherburne (The Wire, Pitchfork, Resident Advisor, The New York Times) oraz Andy Battaglia (The Onion, Pitchfork, Spin). Warsztaty zorganizowano we współpracy z Instytutem Kultury Polskiej w Nowym Jorku.

Warsztaty odbędą się w Kinie 18, są bezpłane, chętni proszeni są o rejestrowanie się na liście pod adresem workshops@unsound.pl. Ilość miejsc ograniczona.

Warsztaty Dziennikarstwa Muzycznego, 20.10.2009 – 14:00-17:00