LA-4A – Phonautograph
Paweł Gzyl:

Zaskakująca niespodzianka od znanego producenta.

CS3086392-02A-BIG
William Ryan Fritch – New Words For Old Wounds
Łukasz Komła:

Amerykański artysta w spektakularny sposób zamyka jedenastoczęściową serię „The Leave Me Sessions”.

New Words - Album Cover (Square) RGB
Ofrin – Ore
Paweł Gzyl:

Tęsknicie za dawną Rósin Murphy? Sprawdźie Ofrin!

CS3051007-02A-BIG
Michał Jabłoński – Mindustry EP
Krystian Zakrzewski:

W poszukiwaniu grobowca faraona.

jabłoński
Driftmachine – Colliding Contours
Paweł Gzyl:

Dubowa wycieczka w stronę industrialu i kosmische musik.

a2975176340_10
Kaytranada – 99,9%
Bartek Woynicz:

A czy Ty znasz już oficjalny soundtrack pod to lato?

999
Arnaud Le Texier – Bolton EP
Krystian Zakrzewski:

Nowe dźwięki w technicznym dystrykcie.

DSTRT001_-_ARTWORK_A
Pedro Soler & Gaspar Claus – Al Viento
Łukasz Komła:

Jeżeli muzyka flamenco wam się kojarzy z tanim efekciarstwem i nadętym snobizmem to posłuchajcie płyty „Al Viento”!

Al Viento
Fire! Orchestra – Ritual
Łukasz Komła:

Fire! Orchestra znów nadaje na najwyższych obrotach!

cover
Mattia Trani – The Hi-Tech Mission
Paweł Gzyl:

Efektowny hołd dla futurystycznej wizji techno z Motor City.

R-8437541-1461598261-7296.jpeg
Anna Zaradny – Go Go Theurgy
Łukasz Komła:

Anna Zaradny powraca z zupełnie świeżym materiałem!

Anna Zaradny - Go Go Theurgy
Head Against The Wall – Head Against The Wall
Łukasz Komła:

Head Against The Wall to nowy zespół Ireneusza Sochy!

cover
You + Your D. Metal Friend – Sonnier EP
Łukasz Komła:

Muzycy The Notwist, Tied & Tickled Trio i Aloa Input postanowili nagrać EP-kę. Sprawdźcie koniecznie!  

N 48 - You Your D. Metal Friend - mp3
Petar Dundov – At The Turn Of Equilibrum
Paweł Gzyl:

Imponujący hołd dla klasyki nietaneczej elektroniki.

CS3089225-02A-BIG

Rozmawiamy z Metaform

Na propozycję wywiadu przez maila zgodził się bez wahania. Specjalnie dla Nowejmuzyki: Justice Aaron vel Metaform. „Standing On The Shoulders Of Giants” – trudny o lepszy tytuł dla płyty będącej swoistym hołdem dla muzycznych olbrzymów. Słowa Isaaca Newtona znakomicie obrazują sampleriadę utkaną z dziedzictwa gigantów muzyki. Nie jakiegoś konkretnego gatunku, ale muzyki jako takiej. Żeby stanąć na ramionach olbrzymów, autor tego materiału spędził pięć lat w niemal całkowitym odosobnieniu. Kiedy album okazał się sukcesem, wrócił do świata i szybko się zaadoptował, otwierając własną stronę internetową i profil na Facebooku, gdzie rozdaje za darmo muzykę i osobiście porozumiewa się z fanami. Na propozycję wywiadu przez maila zgodził się bez wahania. Specjalnie dla Nowejmuzyki: Justice Aaron vel Metaform.

Po pierwsze, dzięki że zgodziłeś się porozmawiać. Możesz powiedzieć coś o sobie tym, którzy cię nie znają?

Dzięki za propozycję rozmowy. Nazywam się Justice Aaron, jestem beat-kompozytorem. Nagrywam jako „Metaform”, co można tłumaczyć jako „Ponad formą”. Staram się inspirować ludzi i pomagać im zakochiwać się w sobie.

Minął ponad rok od czasu, gdy wydałeś swój znakomity debiut „Standing On The Shoulders Of Giants” i kolekcję wczesnych kawałków „Beats From The Crypt”. Co ostatnio porabiasz?

Ciągle to samo, udział w tej grze to krzątanina na pełen etat, zwłaszcza kiedy reprezentujesz sam siebie. Na początku roku (2009) wypuściłem „Medicinal Purpose Mixtape Vol. 1”, pierwszy z serii darmowych mash-upów (download na www.metaformonline.com). Robię parę rzeczy z Gnawledge Records i Jean Grae, kilka remiksów i trochę występów na żywo. Niedawno wydałem kilka darmowych kawałków, „Candy” i „The OCD EP”. „Candy” ukazuje zupełnie inne oblicze Metaforma, gdzie próbuję śpiewać do swoich beatów. Lubię być zajęty i ciągnąć wiele srok za ogony. Chyba najwięcej czasu poświęcam obserwowaniu obecnego stanu przemysłu muzycznego.

Urodziłeś się w Los Angeles, jako dziecko przeniosłeś się do San Fransisco, a teraz mieszkasz w Tokio. Co lubisz w tych miejscach? Które z nich jest ci najbliższe?

Kocham je wszystkie na różne sposoby. Z całej trójki wybrałbym pewnie L.A., bo jest ogromne i dużo się w nim dzieje jeśli chodzi o media i sztuki, wręcz kipi od możliwości. Teraz mieszkam w Tokio, które jest bezpieczne i przewidywalne, dobre miejsce dla rodziny. Tokio ma świetną komunikację miejską i naprawdę łatwo żyć tu we własnym świecie, ponieważ nie mam zielonego pojęcia co mówią ludzie dookoła mnie. Chociaż uczę się japońskiego. San Fransisco kocham i nienawidzę, bo spędziłem tam większość życia, więc właśnie tam odniosłem najwięcej sukcesów i porażek. Mam emocjonalny stosunek do każdej ulicy i każdego rogu, dlatego też od dawna tam nie byłem.

Wyczytałem w twojej biografii, że twój tata puszczał głównie Leonarda Cohena, Simona and Garfunkela i tak dalej, podczas gdy mama słuchała głównie soulu. Ale jak wielu miłośników muzyki, na których pewien wpływ mieli rodzice-melomani, w pewnym momencie musiałeś znaleźć coś dla siebie. Co to było w twoim przypadku?

Cóż, dla mnie było to zetknięcie się ze zjawiskiem Bay Area Metal i sceną hip-hopową w wieku około 16 lat. Były lata 90., rock i hip-hop właśnie zaczynały się mieszać. Nigdy nie zapomnę, jak kiedyś widziałem Rappin 4-Tay, który wykonał trzy kawałki na początku koncertu Carcass na Berkeley Square.

Grasz na fortepianie i gitarze, masz też kilka gitarowych epizodów w karierze, głównie z metalem i punkiem. W twojej twórczości jest coś punkowego, nie mówiąc o idei DIY. Zgodzisz się z tym?

Tak, oczywiście, rockowe korzenie. Fortepian od 7. roku życia, bębny od 10., gitara od 13… i tak dalej. Potem samplery i sekwencery. Grałem w kilku rockowych i punkowych kapelach po ukończeniu szkoły średniej, zaś na studiach zacząłem otwierać się na bardziej eksperymentalne brzmienia, konwencje i techniki nagraniowe. Zwykłem spędzać noce w sali prób mojego zespołu, w podziemnym betonowym pudełku, nagrywając bębny, grając, samplując, klejąc beaty i eksperymentując z dźwiękiem przez całą noc.

Jesteś absolwentem San Fransisco State University. Co studiowałeś? Z jakiego przedmiotu uzyskałeś dyplom?

Cóż, studiowałem medycynę naturalną, ale dyplom mam z etnologii. Byłem wtedy trochę zagubiony, chciałem robić tylko muzykę. Uniwersytet ma być miejscem, w którym znajdujesz swoje miejsce we wszechświecie, ale to się rozpada, kiedy student żyje we własnym.

Jak wpłynęła na Ciebie jako producenta funkcja inżyniera dźwięku m.in. u Jazzyego Jeffa, Afriki Bambaaty i Pharcyde?

To wielki wpływ, człowieku, wielki. Obserwowanie ich stylu, sposobów, w jaki miksowali, jak znali publiczność i pracowali w oderwaniu od niej żeby utrzymać vibe, naprawdę niesamowici artyści. Działka inżyniera była prosta, bo lubiłem to robić. Co zawsze imponowało mi w tych ludziach, to wyważenie i profesjonalizm, rzeczowość i każdy beat na swoim miejscu. Również skromność. Uwielbiam ich nagrania i jestem pod wpływem miksów, ale powiedziałbym raczej, że bardziej zainspirowało mnie profesjonalne podejście.

Plotka głosi, że spędziłeś pięć lat w totalnym odosobnieniu nagrywając „Standing On The Shoulders Of Giants”. Żadnych przyjaciół, rodziny, telefonów, wpływów, nic poza szperaniem w winylach i komponowaniem? Dlaczego?

Niektórzy ukrywają się w indyjskich jaskiniach, by odnaleźć siebie. Niektórzy zakopują się w studio i to było to, co ja zrobiłem. Oczywiście musiałem zarabiać na czynsz i jedzenie. Ale kontakt ze światem zewnętrznym został ograniczony do możliwego minimum. Uważam, że aby naprawdę coś zrobić z ograniczonym czasem, który jest nam dany na tym świecie, musimy być skłonni do wyrzeczeń i unikać rzeczy, które rozpraszają, żeby osiągać nasze cele.

Z drugiej strony, zdajesz się odnajdywać przyjemność w zacieraniu linii pomiędzy artystą a odbiorcą, osobiście prowadząc stronę Metaforma i rozmawiając z fanami na Facebooku.

Dzięki Internetowi stary paradygmat przemysłu muzycznego przewrócił się do góry nogami, teraz artysta jest samodzielny. Moje życie obecnie wygląda zupełnie inaczej, wraz z sukcesem „Standing…” trafiłem do całkiem nowego świata, w którym nie tylko robię beaty, ale też kieruję własnym labelem, co wiąże się z obcowaniem z mnóstwem ludzi i interesami. Zgadza się, sam uaktualniam swoją stronę, Facebooka oraz Twittera, i pozostaję w bezpośrednim kontakcie ze wszystkimi. Oprócz tego podtrzymuję kontakty z moim wydawcą w L.A., promotorami radiowymi w Seattle, dystrybutorami w Kalifornii, Londynie, Niemczech i Japonii. To czasochłonne, ale też bardzo satysfakcjonujące.

Na twojej stronie internetowej jest zdjęcie półki z płytami, a wśród nich m.in. Bob Dylan, The Prodigy, Gil Scott-Heron i słynna składanka Ninja Tune, „Xen Cuts”. Niezła kolekcja! Co tam jeszcze jest?

O, stary, każdy rodzaj muzy: Neil Young, Nitty Gritty/King Kong, Blond Redhead, Wu-Tang, Kyuss, Dilla, Lee Perry, Aphex Twin, Primo, Chessie, Jigga, Deftones, Pet Shop Boys, dużo popu z lat 80., stare winyle z soundtrackami, wszystko i nic.

Samemu będąc kolekcjonerem, nie widzisz problemu w tym, żeby rozdawać swoją muzykę za darmo i jedyne, czego chcesz, to puszczanie jej w obieg. Zakładam, że popierasz file sharing? Jak widzisz przyszłość przemysłu muzycznego?

Tak, stary, siedzę w tym. Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich, czy jakoś tak. Wierzę w Karmę i utrzymanie file sharingu. Myślę, że przyszłość jest tu i teraz, a przemysł będzie ewoluował w tym samym kierunku. Gdzie to się skończy, tego nikt nie wie i to bardzo ekscytujący aspekt całej sprawy, bo rzecz ma teraz otwarty charakter. Stare wzorce już nie obowiązują, artysta ma możliwość bezpośredniego kontaktu z fanami, a publika już nie musi wydawać 15-20 dolarów na mierny album, żeby usłyszeć jedną dobrą piosenkę.

Twoja muzyka jest bardzo filmowa, jakie filmy lubisz i uważasz za inspirację?

Dużo, dużo, wszystko. Cokolwiek dziwnego, kwaśnego, łebskiego i cokolwiek science fiction. Jestem wielkim fanem Davida Lyncha, Martina Scorsese, Jima Jarmuscha, Woodyego Allena, Spikea Lee, Akiry Kurosawy i zbyt wielu, by można było ich wymienić.

Widziałem kilka nagrań video z twoich koncertów. Są naprawdę imponujące! Zamierzasz wybrać się w trasę po Europie?

Bardzo bym chciał. W tej chwili nie zajmuję się planowaniem tournee, ale mam dużą nadzieję pojechać tam w nadchodzącym roku.

Niedawno ogłoszono, że wkrótce ukaże się twoja nowa epka pt. „Revenge of a Nerd”. Rzucisz jakąś datę?

Rok 2010 to najlepsza opcja, jaką mogę zaproponować. Odwiedzaj moją stronę, www.metaformonline.com, zacząłem już wypuszczać darmowe kawałki z płyty, takie jak „Candy” i „OCD”. Będę zamieszczał więcej utworów również wtedy, gdy pojawi się data premiery.

Czy tytuł to nawiązanie do tego filmu z lat 80., w którym grali Robert Carradine i John Goodman, czy to tylko przypadek?

Tak jest. Mój ulubiony film, nigdy nie mam go dość. To jedyny film, który widziałem w swoim życiu najwięcej razy, dużo więcej niż jakikolwiek inny.

Jakie są twoje plany na przyszłość? Możemy spodziewać się następcy „Standing…” za jakiś czas?

Tak, zdecydowanie.

Chciałbyś coś powiedzieć ludziom z Polski?

Dziękuję wszystkim moim przyjaciołom w Polsce. Zawsze będę wdzięczny za wasze wspracie i dobroć.

Wielkie dzięki za rozmowę, trzymaj się!

Dzięki za uwagę, Maciek, powodzenia.

P.S. Za pomoc w tłumaczeniu podziękowania należą się Marcelemu Szpakowi.

Na prośbę Aarona publikujemy wywiad w oryginale:

„Standing On The Shoulders Of Giants” – its hard to think of a better title for an album that is homage for giants of music. Words of Isaac Newton very clearly illustrate this psychedelic sample-based music, created with some legacy of the greatest. Its not about genres, its about music in general. The author spent five years in total isolation in order to stand on the shoulders of giants. When the album became a success, he came back and adapted himself immediately, opening his own webpage and a profile on Facebook, where he gives away music for free and chats with fans. He agreed without hesitation to do Q&A via e-mail. Exclusively for Nowamuzyka.pl: Justice Aaron AKA Metaform.

First of all thanks for agreeing to do this talk. Can you please tell those who do not know you, something about yourself?

Thanks for having me Maciek. My name is Justice Aaron, I am a beat composer. I go by the artist name „Metaform”, which broken down means beyond form. I seek to inspire people and help them fall in-love with themselves.

Its been more than a year since your eponymous debut „Standing On The Shoulders Of Giants” and a collection of old tunes „Beats From The Crypt” were released. What have you been up to?

I stay at it, its a full time hustle playing in this game, especially when you represent yourself. I dropped the Medicinal Purpose Mixtape Vol. 1 at the beginning of the year (2009), its the first in a series of free mashups (free to download at www.metaformonline.com). Im doing a couple of joints with Gnawledge Records and Jean Grae, a few remixes, and some licensing gigs. I dropped some free tunes recently, „Candy”, and „The OCD EP”. „Candy” represents a whole other side of the Metaform project where i attempt to sing over my beats. I like to stay busy, keep alot of irons in the fire. More than anything else probably, I spend time researching the current state of the music industry.

You were born in L.A., moved to San Fransisco as a kid and now live in Tokyo. What do you like about these places? Which one of them is closest to your heart?

I love them all in different ways. I would probably choose LA out of the 3 because its huge and there is always so much going on with the media and the arts, its brimming with opportunities. I live in Tokyo now, its safe and predictable, good place for a family. Tokyo has great public transportation, and its really easy to live in my own world here because i have no idea what the people around me are saying. Although I am learning Japanese. I have a love-hate relationship with San Francisco because its where I spent most of my life, and so it is where i had the most successes and failures. Every street and corner has its own emotional attachment for me which is why i have not been back for a long time.

I read in your bio that your dad used to play Leonard Cohen, Simon and Garfunkel and so on, while mum listened mostly to soul music. But like many music fans that have music loving parents who influenced them, at one point in time you must have found something for yourself. What was it in your case?

Well, for me it was getting into the Bay Area Metal and Hip-Hop scene when i was around 16. It was the 90s, Rock and Hip-Hop scenes were just beginning to fuse. Ill never forget, I once saw Rappin 4-Tay do a 3-song opening set for Carcass, at the Berkeley Square.

You play both the piano and guitar, and have some guitar-oriented episodes in your musical career, metal and punk in particular. Theres a punky feel to your work, not to mention the DIY idea. Would you agree on that?

Yes for sure, rock roots. Piano at age 7, Drums at 10, guitar at 13…etc. Then on to the samplers and sequencers. Was in a few rock and punk bands after high school, while in college i began to open up more to other experimental sounds, styles, and recording techniques. I used to spend my nights in my bands rehearsal space, an underground concrete box, up all night playing and recording drums, sampling, making beats, experimenting with sounds.

Youre a college graduate from San Fransisco State University. What did you study? What was your main subject while getting a degree?

Well, i majored in medicinal flammatory botanicals, but ended up getting my degree in ethnic studies. I was pretty lost then, just wanted to make music. University is supposedly where you find your place in the universe, but that all kinda falls apart when the student lives in his own universe.

How did sound engineering for Jazzy Jeff, Afrika Bambaataa and Pharcyde among others, influence you as a producer?

Heavy influence man, heavy. Just checking there styles, how they mixed, how they read the audience and worked off that to keep the vibe going, pretty amazing artists. The engineering part was easy, because i enjoyed doing it. Thing that always struck me about these guys was their poise and professionalism, always on point, never missing a beat. And humble. I love their records and have been inspired by their mixes, but I would say it was more how they conducted themselves as professionals that really influenced me.

Rumor has it that you spent five years in total isolation while making „Standing On The Shoulders Of Giants”. No friends, no family, no phone calls, no influences, nothing except from crate diggin and composing? Why?

Some people run and hide to the caves of India to find themselves. Some people bury themselves in a studio, thats what i did. Of course i had to make rent and eat. But contact with the outside world was as limited as possible. I think that to really make something happen with the limited time that we have on this earth, we have to make sacrifices, and remove as many distractions as possible, so we can achieve our goals.

On the other hand You seem to be very fond of blurring the line between artist and consumer, running Metaforms webpage yourself and chating with fans on Facebook.

Thanks to the internet, the old record industry paradigm has turned upside-down, now the artist is empowered to DIY. My life is a lot different now, with the success of Standing, I found myself in a whole new world where I was not just making beats but also running my own label, which means dealing with a lot of people and business. Yes, i do update my own site, facebook and twitter, and stay in touch with everybody personally. But i also keep things going with my publicist in LA, radio promoters in Seattle, distribution partners in California, London, Germany, and Japan. It is very time consuming, but also very rewarding.

Theres a photo of a CD shelf on your webpage and theres Bob Dylan, The Prodigy, Gil Scott-Heron and Ninja Tunes famous „Xen Cuts” compilation among others… Quite a collection! What else is there?

Ah man, all kinds of stuff: Neil Young, Nitty Gritty/King Kong, Blond Redhead, Wu-Tang, Kyuss, Dilla, Lee Perry, Aphex Twin,Primo, Chessie, Jigga, Deftones, Pet Shop Boys, lots of 80s pop, old vinyl soundtracks, anything and everything.

Being a collector yourself, you have no problem with giving away some of your music for free and all you want in return is spreading it further. I assume that you support file sharing? How do you envision music industry in the future?

Yeah man, im with it. If you cant beat them, join them, or something like that. I believe in Karma, and in maintaining share ratios. I think the future is here now, and the industry will continue to evolve in the same direction. Where it all ends, nobody knows, and that is the exciting part because now the code is open-source. The old paradigms are no longer, the artist is empowered to connect with fans directly, and audiences dont have to spend 15-20 dollars on a garbage album anymore just to get to that one good single.

Your music is very cinematic, what movies do you like and feel inspired by?

Lots man, lots, everything. Anything weird, trippy, heady, sci-fi. Big fan of David Lynch, Martin Scorsese, Jim Jarmusch, Woody Allen, Spike Lee, Akira Kurosawa, and too many to list really.

I saw some videos from your live shows. Really impressive! Are you planning to tour in Europe?

I would love nothing more. Touring is not set right now, but I really hope to get out there next year.

It has been announced that your new EP, „Revenge of a Nerd”, will soon be released. Can you give any dates?

Best I can offer is the year 2010. But stay tuned to the site, www.metaformonline.com, ive already started giving away tracks from the record, such as „Candy” and „OCD”. And ill be giving away more tracks from the record as the release date approaches.

Is the title a reference to that 80s movie with Robert Carradine and John Goodman or is it just a coincidence?

It is. An all-time favorite, I never get sick of that movie. It is the one movie that I have seen the most times in my life, more than any other film.

What are your plans for future? When can we expect a follow-up to „Standing…” soon?

Yes, definitely.

Would like to say something to Polish people?

To all my dear friends in Poland, Dziekuje. For all your support and loving kindness I will always be grateful.

Thanks a lot, take care!

Thanks very much for having me Maciek, best to you.

Polecamy:

Codzienne rekomendacje na Facebooku:

Komentarze

Komentarzy: 4

  1. ataxiaa

    Gdyby miał grać materiał ze „standing…” to jak najbardziej! ale przypominam, ze metaform jest w trakcie artystycznej przemiany, o której było m.i.n tutaj: http://www.nowamuzyka.pl/news.php/6388/Nowe-dzwieki-od-Metaforma

  2. slozo

    Świetne :) widziałbym Go z chęcią na FNM

  3. quesy

    Metaform to chyba spoko chłop 😉

  4. paide

    idziesz Maćku za ciosem ;d kolejny świetny i rzeczowy materiał wychodzi spod Twoich rąk. big up!