Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Various Artists – Sub:Stance Mixed By Scuba


Wbrew temu, co można by sądzić, repertuar imprez odbywających się w berlińskim klubie Berghain, nie ogranicza się do muzyki techno i house. Już w lipcu 2008 roku wystartował tam cykl pod hasłem „Sub:stance”, w ramach którego brytyjski producent, Paul Rose alias Scuba i szef wytwórni Spymania Records, Paul Fowler, prezentują europejską scenę dubstepową. Od tamtego czasu w Berghain wystąpiła czołówka nurtu – choćby Martyn, The Bug czy Neil Landstrumm.

Oczywiście, rezydentem cyklu jest Scuba, jeden z najoryginalniejszych producentów gatunku. Ponieważ od trzech lat mieszka w Berlinie, nasiąka różnymi wpływami tej wielokulturowej metropolii, tworząc muzykę daleką od ortodoksyjnej definicji stylu, typowej dla wielu angielskich twórców działających w ojczyźnie. Przykładem tego był wydany dwa lata temu debiutancki album artysty – „A Mutual Antipathy”, a teraz – przygotowany przezeń miks, podsumowujący doświadczenia zebrane podczas didżejskich sesji w ramach „Sub:stance”.

Zestaw 24 nagrań wybranych przez Rose`a to niezwykle ciekawy dokument, potwierdzający, że dubstep jest obecnie najbardziej amorficznym gatunkiem współczesnej elektroniki. Oto bowiem w utworach, które trafiły do miksu, odbijają się niczym w zwierciadle niemal wszystkie stylistyki, jakie zaistniały na tanecznej scenie w ciągu dwóch dekad jej istnienia.

Początek ma zdecydowanie stonowany charakter – najpierw pojawia się „Light Swells (In A Distant Space)” Sighy`ego o jednoznacznie ambientowym sznycie, a potem „Paper Street” Airhead, łączący chrzęszczące bity w stylu IDM z kolorową elektroniką w stylu niezapomnianego „Pacific State” nieistniejącego już tria 808 State. Podobne motywy znajdujemy również nieco później – choćby w „The Shrew Would Have Cushioned The Blow” Joya Orbisona czy „See Ya” Shortstuffa o gęsto siekanym rytmie i pejzażowych pochodach klawiszy.

Dalekie echa kreskówkowego rave`u rezonują z kolei w innej partii setu. Oto bowiem w „No-One Likes A Smart Arse” Untolda i „Headspace” DFRNT znajdujemy melodyjnie popiskujące klawisze i raggowe motywy melodyczne bliskie twórczości pionierów nurtu w rodzaju Shut Up And Dance, czy nawet The Prodigy. A stąd już krok do breakbeatu – proste, dynamiczne i połamany podkłady rytmiczne stanowią o sile „Early Morning Lights” Sighy`ego i „Sunset Yellow” Pangaei. Kulminacją tego trendu jest „Klonk Part 4” Surgeona, który eksplodując cyfrowymi efektami, brzmi niczym siarczysty breakcore w stylu klasycznych nagrań z Digital Hardcore Recordings.

Scuba nie zapomina też o drum`n`bassie, choć to właśnie dubstep wbił ostatni gwóźdź do trumny tego gatunku. Serwując własny „You Got Me” przypomina o ambientowych połamańcach LTJ Bukema, a „Voyeur” Instra:mentala – basową ekwilibrystykę Photeka. Nie brak tu również 2stepu – jego pojawienie się w miksie jest zasługą wspomnianego Joya Orbisona, który w „Hyph Mngo” przywołuje charakterystyczną dla tego stylu euforyczną wokalizę soulowej divy podbitą cofniętym rytmem.

Wyjątkowo ciekawie wypadają nagrania ilustrujące intrygujące wycieczki dubstepowych producentów w stronę techno i house`u. Przykładem może być tutaj „Born And Raised” AQF, zorientowane na przesterowane brzmienia w klimacie dawnych produkcji Thomasa Heckmanna czy „Seeing God” Sighy`ego, wpisujące się w laboratoryjne dźwięki surowego minimalu w stylu wczesnego Sähkö.

Przeciwieństwem tych zimnych kompozycji wydają się być ciepłe produkcje „Shapes” również Sighy`ego i „Maybes” Mount Kimbiego. Pierwsza nawiązuje bowiem do organicznych brzmień w stylu detroitowego house`u spod znaku Blake Baxtera czy Eddiego Fowlkesa, a druga – do utanecznionego glitchu, opatentowanego przez Uwe Schmidta na płytach Geez N`Gosha.

Najwięcej dubu pojawia się na koniec albumu. Decydują o tym podwodne nagrania Mali („Stand Against War”) i Scuby („Last Stand”), które z powodzeniem mogłyby zostać opublikowane przez Echospace czy Echocord. Puentą całości okazuje się jednak epicki hip-hop w wykonaniu Jokera. Jego „Psychodelic Runway” to nostalgiczny soundtrack do kończącego się powoli klubowego szaleństwa w ramach „Sub:Stance”.

Miks wydany przez Ostgut Ton wskazuje na ogromną otwartość dźwiękową producentów tworzących współczesny dubstep. To będzie działać tylko na ich korzyść – wszak żyjemy w czasach przekraczania wszelkich muzycznych granic.

www.ostgut.de/label

www.berghain.de

www.myspace.com/substanceclub
Ostgut Ton 2010

4 KomentarzyDodaj komentarz
  1. Dubstep wbił ostatni gwóźdź do trumny dnb ? No to chyba żyjemy na dwóch różnych planetach :D

  2. popieram, bardzo dobra, równa rzecz, no i Ostgut, chwała im za wielkie uszy i otwarte głowy

  3. edit: coś mi się popieprzyło z tym nowym albumem… ;d

  4. No to pozostaje już tylko czekać na drugi LP Scuby, który ma się niebawem pojawić.


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress