ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.

Sroczyński – Ajulella
Jarek Szczęsny:

Bajkowy koktajl.

Driftmachine – Shunter
Paweł Gzyl:

W sercu elektrowni.



Archive for Lipiec, 2018

Jimmy Edgar na dwóch koncertach w Polsce

Jego live actów będzie można wysłuchać w Krakowie, 28 maja w Pauzie oraz w Warszawie, 29 maja w Cafe Kulturalna. Jimmy Edgar to złote dziecko współczesnej muzyki elektronicznej. To, na co inni artyści czekają latami, osiągnął jeszcze przed pełnoletnością. Jako nastolatek grał z największymi legendami sceny klubowej, a kontrakt z Warp Records, najważniejszą wytwórnią współczesnych brzmień, podpisał w wieku 18 lat.

Ten „designer danceflooru”, jak sam lubi o sobie mówić, łączy w swojej muzyce wszystkie nurty, z których słynie jego rodzinne Detroit. To electro skomponowane na modłę r’n’b, z wyraźnym wpływem soulu, funku a nawet hip-hopu. Jimmy Edgar tworzy ten unikalny koktajl na żywo w trakcie swojego występu, kreując pełen wibrującej energii i pobudzający do tańca popis.

Przyjeżdża do Polski tuż po podpisaniu kontraktu z kultową wytwórnią !K7 i tuż przed wydaniem nowego, bardzo oczekiwanego longplay’a. W trakcie swoich występów z pewnością zaprezentuje jego fragmenty.

Jego krakowski koncert odbędzie się w ramach wydarzeń towarzyszących Miesiącowi Fotografii w Krakowie. O oprawę muzyczną tego wieczoru zadba również Eltron John, krakowski dj, grający disco, soul i funk, autor cyklu imprez Ktoś Cię Kocha, audycji radiowych w Radiofonii a także laureat Red Bull Music Academy. Wsparcia udzieli mu Kinzo Chrome – ½ duetu Chrono Bross, który jako jeden z pierwszych w Krakowie rozpoczął promowanie nowoczesnej muzyki elektronicznej, a ściśle mówiąc electro , italo electro, disco, tech-house, minimal, organizując autorskie cykle Electro Futuro i Robot Anarchy.

Z kolei w trakcie jego warszawskiego live actu wystąpią również najciekawsi DJe dzisiejszej polskiej sceny klubowej. Club Collab to kolektyw, który w ciągu ostatnich dwóch grał na i współtworzył praktycznie wszystkie najważniejsze wydarzenia klubowej Warszawy. Grupa Biznes to szturmem podbijający serca imprezowiczów duet, łączący w swoich setach funk, disco i latino. DJ Weekid to z kolei młody łodzianin, lubujący się w brzmieniach wonky hiphopu i nowoczesnej elektroniki.

Jimmy Edgar, Eltron John, Kinzo Chrome
28 Maja, Pauza, Kraków
Start 21.00
Wstęp: 15 PLN

Jimmy Edgar, Club Collab, Grupa Biznes, DJ Weekid
29 Maja, Cafe Kulturalna, Warszawa
Start: 21.00
Wstęp: 20 PLN

Nowy klip Holy Fuck

Grupa Holy Fuck wypuściła właśnie klip do tytułowego singla z nadchodzącego albumu Latin America.

Fuck Buttons od jutra, tańsze karnety do jutra!

Już w ten weekend w Warszawie i Katowicach odbędą się kolejne imprezy z cyklu Before Tauron Nowa Muzyka, podczas których zagra duet Fuck Buttons! A jeśli chcecie kupić karnety na sam Festiwal – zróbcie to jeszcze dziś. Od 1 maja wzrasta cena!

  • 1.05 Warszawa , Powiekszenie
  • 2.05 Katowice, JazzClub Hipnoza

Tańsze karnety – ostatni dzień

30 kwietnia to ostatni dzień obowiązywania niższych cen karnetów na Tauron Festiwal Nowa Muzyka! Wejściówkę na 3 dni kupicie za 120 PLN. Od 1 maja cena wzrasta do 140 PLN. Więcej informacji o biletach na stronie festiwalu. Karnety zamówicie na stronach:

Fuck Buttons

Pośród dzisiejszych gwiazd muzyki elektronicznej, trudno znaleźć bardziej wyrazistych wykonawców niż pochodzący z Bristolu duet Fuck Buttons. Kiedy w 2007 r. pojawiły się pierwsze single i nagrania firmowane tą nazwą, Brytyjczycy momentalnie oszaleli na ich punkcie. Nie minęło zbyt wiele czasu, a Fuck Buttons stali się zespołem zapraszanym przez najważniejszych radiowych DJ-ów i goszczącym na najistotniejszych festiwalach na całym świecie.

Stworzona przez nich niesamowita mieszanka noiseu, industrialu, połamanych rytmów spod znaku Aphex Twina, postrockowych kompozycji i hardcorowego hałasu okazała się jednym z najlepiej przyjętych zjawisk muzycznych w pierwszej dekadzie nowego tysiąclecia.

Dwa opublikowane jak dotąd albumy oraz liczne koncerty w czasie których muzycy wykorzystują najdziwniejsze instrumenty, począwszy od prostych syntezatorów, skończywszy na zabawkach i maszynie do karaoke, bardzo szybko ustaliły pozycję Fuck Buttons, jako tego zespołu, który potrafi przekonać do siebie odbiorców pięknymi melodiami, wokół których powstaje niesamowita ściana dokładnie i precyzyjnie przemyślanego hałasu.

O tym, jak Fuck Buttons wypada na żywo, będzie się można przekonać już pierwszego i drugiego maja, kiedy duet pojawi się w Polsce na dwóch imprezach z cyklu Before Tauron Nowa Muzyka, przygotowując publiczność na katowicki festiwal nowych brzmień, który odbędzie się w ostatni weekend sierpnia. Pierwszego dnia zagoszczą w warszawskim Klubie Powiększenie, a później będzie ich można posłuchać w katowickim Jazz Clubie Hipnoza.

Festwial Tauron Nowa Muzyka odbędzie się w tym roku między 26 a 29 sierpnia w Katowicach. Koncerty będą miały miejsce na terenie KWK Katowice (teren Muzeum Śląskiego), Szybu Wilson i w Teatrze im. Stanisław Wyspiańskiego w Katowicach.

Christian Prommer znów (nareszcie!) wydaje

Pochodzący z Monachium perkusista jazzowy, Dj i producent Christian Prommer przygotował nareszcie drugą część swojego doskonałego projektu „Drumlesson”. Jak brzmią kawałki Garniera i Craiga w jazzowych aranżacjach – przekonajcie się już dziś! Wydany trzy lata temu krążek „Drum Lesson Vol. 1” okazał się wielkim sukcesem. Prommer zaproponował nu-jazzowe, intrygujące interpretacje elektronicznych hitów (np. „Trans-Europa Express”). Wielkie zainteresowanie muzyką Prommera sprawiło, że artysta wyszedł ze studio, skompletował stały koncertowy skład i ruszył w pełną sukcesów trasę.

Dziś wreszcie doczekaliśmy się drugiej części projektu. „Drumlesson Zwei” to kolejne szalone interpretacje – tym razem kawałków Carla Craiga, Laurenta Garniera czy Underground Resistance. Kilku z nich posłuchać możecie już teraz na stronie projektu. Polecam!

Jahcoozi w Polsce

Berlińskie trio Jahcoozi wystąpi w Polsce w ramach festiwalu Boogie Brain, który odbedzie się w dniach 22 – 24 lipca w Szczecinie. Jahcoozi będą promowac swój najnowszy album „Barefoot Wanderer”, który zbiera same dobre opinie w światowych mediach (w tym i u nas).

Na szczecińskim festiwalu wystąpią również m.in.: Shed, Actress, Henrik Schwarz, Dixon, Maximilian Skiba, Catz`n`Dogz, Jacek Sienkiewicz i Ms. Dynamite.

Więcej informacji na stronie imprezy: www.boogiebrainfestival.pl

Mobilee udostępnia podcasty

Berlińska wytwórnia Mobilee udostepnia na specjalnej stronie internetowej podcasty zrealizowane przez swych artystów – najnowszy jest autorstwa Rodrigueza Jr. Belgijski producent, nagrywający dotychczas dla firmy Leena zadebiutuje w katalogu Mobilee w przyszłym miesiącu singlem zatytułowanym „Princess Guacamole”. Sukcesy jego wcześniejszych wydawnictw – „Rubbo Swing” i „Kids Of Hula” – sprawiły, że 2010 może być dlań przełomowym rokiem. Już ukazał się nakładem NRK jego wspólny singiel z Alex Kidem – „Jerri Call” – a w przygotowaniu remiksy dla Dominika Eulberga i Holgera Zilske.

Pod adresem: www.mobilee-records.de/podcasts znajdziecie zarowno podcast Rodrigueza Jr, jak i wcześniejsze miksy autorstwa m.in. GummiHza, Russa Gabriela, Marcina Czubali, Exercise One, Anji Schneider, Pan-Pota i Dana Curtina.

Matmos w poszukiwaniu inspiracji

M.C. Schmidt i Drew Daniel zawsze słyneli z eksplorowania w swojej muzyce niezwykłych wzorców. Tak było kiedy samplowali dźwięki powstające podczas operacji chirurgicznej czy gdy tworzyli brzmieniowe odniesienia do wojny secesyjnej. W oparciu o jakie inspiracje zbudują swój nowy album „Treasure State”? Szeroko wykraczający poza ramy muzyki konkretnej duet z San Francisco zaskakiwał od początku swojej kariery. Wiele historycznych i obyczajowych odniesień w ich muzyce, pozwoliło sklasyfikować Matmos jako grupę, której styl podlega ciągłej ewolucji. Nie inaczej będzie na albumie „Treasure State”, którego tytuł oparty jest o amerykański stan Montana.

Jak wyjaśniają sami muzycy:

Chcemy odkryć i zbadać dźwiękowe właściwości przedmiotów codziennego użytku i różnych innych, takich jak ceramiczne doniczki, wiadra wody, aluminiowe puszki piwa czy igły kaktusa …”

Brzmiący bardziej jak dzieło sztuki niż album materiał ukaże się 8 lipca nakładem oficyny Cantaloupe.

Przypomnijmy, że duet wystąpi również na otwarcie sierpniowego OFF Festiwalu, jednak jak podają oficjalne źródła bilety zostały już dawno wyprzedane.

Soap&Skin zagra w Polsce…

…tylko jeden występ – ale za to w pełnym koncertowym składzie. Ekscentryczna, intrygująca, awangardowa, tajemnicza, zjawiskowa – od momentu pojawienia się na scenie jest obsypywana komplementami.

Nic dziwnego, to wyrazista osobowość, otoczona mroczną i dekadencką aurą… Ma tylko 20 lat, a bije od niej jakaś romantyczna skaza. Bajronizm, oniryzm i werteryzm zaklęty w muzyce.

Pochodzi z małego austriackiego miasteczka, dorastała w farmerskim domu. Na fali pierwszego młodzieńczego buntu z ulgą porzuciła lekcje pianina, na które posyłali ją rodzice – by po niedługim czasie powrócić do nich świadomie i z pełnym zaangażowaniem, ćwicząc nierzadko po 12 godzin dziennie.

Jej kompozycje to sinusoida emocji, wykrzyczana własnym głosem, zagrana na pianinie, ozdobiona dyskretnymi, ambientowymi eksperymentami. To wszystko zostało zawarte na jej jedynym dotychczas, debiutanckim albumie „Lovetune for Vacuum”, który ukazał się w zeszłym roku. Teraz nadarza się okazja, aby to poczuć na własnej skórze…

Koncert odbędzie się 12 czerwca, w warszawskim Palladium.

Ceny:
Przed koncertem – 79zł(stojące)/99(siedzące)
W dniu koncertu – 89/109

Anja gościła już w naszym kraju dwukrotnie: jesienią ubiegłego roku kontrowersyjny solowy występ na krakowskim Unsound wywołał skrajne emocje, za to podczas marcowego Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu okazała się być jednym z najjaśniejszych punktów koncertu “Life Along The Borderline – A Tribute To Nico”.

Zapowiedzi 12k

Garść konkretów odnośnie zbliżających się wydawnictw. W terminarzu wydawniczym 12k pojawiły się konkretne nazwy i terminy. Oto plany wydawnicze na miesiąc czerwiec:

1. Taylor Deupree Shoals (12K1060),
2. Taylor Deupree Shoals (Edition) (12K2017),
3. Giuseppe Ielasi Tools (12K2018).

O pierwszej pozycji pisaliśmy szerzej TUTAJ. Druga, to siedmiocalowy winyl, o którego zawartości niestety nie wiele jeszcze wiadomo. Prawdopodobnie będzie zawierał utwory z albumu Shoals. Dodatkowo na płycie znajdą się dwa tzw. locked grooves. Jest to zapętlony fragment utworu, który powtarza się w nieskończoność. Szerzej o tym zjawisku można poczytać TUTAJ (hasło: nieskończona pętla). O trzeciej pozycji sam wydawca pisze, że „(…) fani Aix pokochają ten krążek. Dobra, wakacyjna muzyka?”. Brzmi intrygująco, zwłaszcza w kontekście labelu. Na wszystkie trzy wydawnictwa będziemy musieli poczekać do 15 lipca.

Poniżej prezentujemy okładki wydawnictw 1 i 2.

Ark – Arkpocalypse Now


Wpływowe media komentujące wydarzenia na elektronicznej scenie uznały, że miniony rok należał do deep house`u. I rzeczywiście, wiele na to wskazywało – przede wszystkim świetne albumy DJ Sprinklesa, 3 Chairs czy Bodycode. W tym sezonie jak na razie nie mieliśmy wydawnictw na takim poziomie. Aż do teraz – bo sytuację zmienia wydanie przez berliński Perlon nowej płyty Ark – „Arkpocalypse Now”.

Pod tym krótkim szyldem kryje się francuski producent Guillaume Berroyer, który debiutował w późnych latach 80. grając funk w mało znanych zespołach z paryskiej sceny pubowej. Sytuacja odwróciła się, kiedy poświęcił się tanecznej elektronice – eksperymentując z housem i techno, stworzył własną ich wersję, która spodobała się szefom takich wytwórni, jak Brif, Karat, Circus Company czy wspomnianego Perlona. Porównywany do Herberta czy artystów z Playhouse w rodzaju Isolee i LoSoul, Berroyer trafił idealnie w swój czas – kiedy minimal zaczął rządzić światowymi parkietami. Teraz powraca z nieco zmodyfikowaną muzyką, ale jak zawsze ekscentryczną i nieszablonową.

„Arkpocalypse Now” zaczyna się od głębokich brzmień – „House Of The Dead” i „Obamark” dudnią masywnymi pochodami bitu i basu uplecionymi w gęste podkłady rytmiczne, na których osiadają poszatkowane sample ludzkich głosów, dźwięki zatłoczonych ulic, wrzask rozentuzjazmowanej publiczności. Mało tego – w pierwszym z nagrań pojawia się soczysta partia psychodelicznych syntezatorów, a w drugim – wyrazisty wokal o soulowym charakterze.

Wszystko to jest podszyte „czarnym” groovem, który w dwu następnych utworach ewoluuje dla odmiany w electro-funkową wibrację. Podłamane bity w „Puince” i „Biscouit” stanowią taneczny kontekst, równie dobrze mieszczący emocjonalne wokalizy Lippie i Xaviera Vindardsa, jak również zawodzącą partię rockowej gitary w stylu Prince`a czy tłuste akordy klawiszy podsłuchane w nagraniach Parliamentu lub Funkadelica.

Hołd funkowej tradycji słychać też wyraźniej w deep house`owych nagraniach. Oto w „Rising” trafiamy na zgrabnie wykorzystane sample z soulowej wersji „Don`t Let Me Be Misunderstood” z repertuaru The Animals, a w „Old Chariot” – na cały chór ekstatycznych głosów rodem z mszy gospel.

Końcówka płyty ma jednak bardziej minimalistyczny charakter. Gwoździem programu jest tutaj jedenastominutowa kompozycja zatytułowana „Deep At All”. Owszem, to też deep-house, ale nie mający wiele wspólnego z detroitowym produkcjami Moodymana czy Theo Parrisha – oszczędny, hipnotyczny, podszyty dubowymi efektami, rozbrzmiewający tajemniczymi szeptami, pulsujący wysuniętym na pierwszy plan mruczącym basem i podszyty organicznym strumieniem pastelowych klawiszy. „New York” wyłania się natomiast z gąszczu miejskich dźwięków – dopiero po chwili w głośniki uderza głęboki bit opleciony smolistym basem, niosąc poszarpane akordy o blaszanym brzmieniu i niepokojące dźwięki pikającego loopu. No a stąd już blisko do utworu o nazwie „Gaz” – fascynującej hybrydy gatunkowej, łączącej twardy bit berghainowego techno z organiczną aranżacją jazzującego house`u.

A na finał niespodzianka – zwiewna piosenka pop w stylu lat 60., zaśpiewana przez wspomnianą Lippie w stylu Jane Barkin do wtóru połamanego podkładu rytmicznego i psychodelicznej gitary („Mini Puence”).

Nowa muzyka Guillaume`a Berroyera, zachowując swój dawny funkowy groove i skłonność do minimalistycznej produkcji, została na „Arkpocalypse Now” uzupełniona o pogłębione brzmienie motorycznego deep house`u i wyraziście podkreślona energetyczną melodyką o „czarnych” korzeniach. Efekt jest imponujący – gęste i organiczne dźwięki pulsujące naturalnym rytmem ludzkiego ciała.

www.perlon.net

www.myspace.com/fantompatron
Perlon 2010

Mikrowafle – 102 beats


Mikrowafle powstały w 2003 roku na gruzach grupy muzyczno-performejskiej Protoplazma, o której pozytywnie wypowiadał się choćby sam Kazik (na co można spojrzeć właściwie z dwóch przeciwległych biegunów, ale darujmy sobie niepotrzebne dygresje). Mikrowafle uprawiały wówczas elektro-synth-pop- z domieszką osobliwych tekstów w duchu Andre Bretona.

Dziś z pierwotnego składu ostał się tylko założyciel i lider Marcelo Zammenhoff, zmieniła się także stylistyka – epka „102 beats” (nagrana w latach 2007-2008, wcześniej nie publikowana) to według MZ „zupełnie nie ‘mikrowaflowe’ utwory, których wspólnym mianownikiem jest kojące tempo 102 bpm”.

„Nie straszny ci sztormy i chmury, nie straszna wycieczka z Japonii, Ty jesteś wieloryb-torpeda, ciebie nikt nie dogoni” – śpiewa w pierwszym kawałku Emose Uhunghwangho, prawdopodobnie jedyna ciemnoskóra solistka operowa z dyplomem polskiej uczelni. Jej wspaniały głos rozprzestrzenia się na tle minimalistycznego podkładu nawiązującego do modnego na początku lat 90. ambient techno, który szybko poszatkowano na czilałtowe składanki do solarium. Na szczęście „Oh whale invincible” odświeża te „lepsze” tradycje takiego grania i daleko mu do dźwiękowej tapety. Numer dwa, czyli „Afra sun heartbeat”, stanowi kontynuację poprzednika pod względem środków wyrazu, z tym że zamiast hołdu dla sympatycznego wieloryba słyszymy… ukraińską pieśń ludową. Siedmiominutowy „Neutron Pleasure” to ukłon w stronę Kraftwerk z odgłosami spółkującej z komputerem kobiety (Maria Turek), której jest… no cóż, przyjemnie (był taki film, słowo daję!). W finalnym „Parcello borealis”gościnnie udzielił się gitarzysta Przemek Greger.

Swego czasu Mikrowafle były wcale znanym zespołem, zaliczając większość krajowych festiwali (w tym Openera, którego ponoć wzięli szturmem) i nawet dostając się na chwilę do mediów. „102 beats” to dobra okazja, żeby odświeżyć sobie tę nieco zapomnianą formację.
Not On Label, 2009

Zaprojektuj okładkę dla Metaforma

Jeden z najbardziej obiecujących producentów ogłosił konkurs na okładkę swojej najnowszej płyty.
Do 9 maja można wysyłać swoje projekty na adres info@metaformonline.com, dodatkowo każda okładka zostanie zamieszczona na oficjalnej stronie Metaforma. Zwycięzca otrzyma w nagrodę kopię albumu „The Electric Mist” i pełnowymiarowy plakat z okładką, zostanie też wymieniony we wkładce płyty.

Metaform naprawdę nazywa się Justice Aaron i jest Amerykaninem zamieszkałym obecnie w Tokio. Przed dwoma laty zadebiutował rewelacyjnym albumem „Standing On The Shoulders Of Giants” (nasza recenzja tutaj). Obecnie pracuje nad drugim krążkiem, który powinien ukazać się jeszcze w tym roku. W listopadzie artysta udzielił wyczerpującego wywiadu specjalnie dla serwisu Nowamuzyka. Rozmowę można przeczytać tutaj.

Oficjalna strona Metaform: http://metaformonline.com

Cała płyta Flying Lotusa w sieci

Idąc z duchem czasu Flying Lotus jeszcze przed premierą swojego nowego krążka opublikował cały materiał na MySpace. Słuchamy! Gwiazdor poprzedniej edycji Festiwalu Nowa Muzyka postanowił podzielić się swoją płytą mniej więcej tydzień przed jej premierą (5 maja). „Cosmogramma” zawierać będzie siedemnaście kompozycji.

Słuchajcie już teraz na MySpace i piszcie jak Wam się podoba! Czy czeka nas powtórka z doskonałego „Los Angeles”? Będzie krążek roku? 🙂

Alva Noto i Blixa Bargeld szykują album

Choć współpraca Carstena Nicolai i Blixy Bargelda trwa już od kilku ładnych lat, dopiero teraz ukaże się pierwsze oficjalne wydawnictwo duetu. Co usłyszymy? Wokalista Einstürzende Neubauten oraz Alva Noto nagrywają jako anbb od 2007 roku. Zasada jest prosta – nieprzewidywalny wokal Bargelda podlany jest zimną elektroniką Nicolai. W praktyce brzmi to tak:

Już niebawem label Raster-Noton wyda pierwszą epkę duetu, zatytułowaną „Ret Marut Handshake”. Pięć zamieszczonych na winylu kawałków zapowiadać będzie duży materiał, którego szczegóły powinniśmy poznać w najbliższym czasie.

God Is An Astronaut w Polsce

Na dwa majowe koncerty do Polski przyjadą mistrzowie post-rocka z God Is An Astronaut. Zespół wystąpi 15 maja w poznańskim klubie „Blue Note” a 16 maja w krakowskim klubie „Kwadrat”.

Działające od ośmiu lat trio wydało cztery albumy, na których z pwoodzeniem penetruje rozległe obszary post-rocka, zachaczając zarówno o metal, shoegaze, jak również ambient.

W roli suportów wystąpią dwie formacje: Junius oraz Butterfly Explosion.

Bilety są dostępne w bileteriach sieci Ticketpro na terenie całej Polski w cenie 45 zł – przedsprzedaż, 55 zł – w dniu koncertu.

Nowy album Taylora Deupree

Założyciel i opiekun legendarnego już dziś labelu 12k – Taylor Deupree, zapowiedział dziś oficjalnie premierę swojego nowego albumu pt. Shoals. „Album ten jest rozwinięciem formuły zawartej na Weather And Worn, a jednocześnie zawiera wiele odniesień do Stil.” – mówi Deupree. „Będzie to muzyka typowo nocna, powolna, wciągająca”.

Możemy zatem spodziewać się wspólnego mianownika łączącego muzyczną przeszłość Taylora (repetycje, surowe brzmienie, minimalizm) z teraźniejszością (bardziej organiczne brzmienie, nacisk na instrumenty akustyczne). Czy tak w rzeczywistości będzie? Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, ponieważ premiera będzie miała miejsce dopiero 15-go czerwca. Stay tuned!

Encyklopedia Elektroniki – Rozdział #22: YONDERBOI

Dwudziesty drugi rozdział „Encyklopedii Elektroniki”, cyklicznej audycji na falach Szczecin.FM, będzie poświęcony węgierskiemu kompozytorowi znanemu jako Yonderboi. Komponuje od 14-go roku życia, łącząc w swojej muzyce tak różne wpływy jak elektronika, jazz, hip-hop, downtempo i folk. Sampluje też The Doors i Czesława Niemena. Jako dziecko niedopuszczony do śpiewania w chórze z powodu… kiepskiego słuchu (!). Muzykiem został trochę z przypadku – pierwotnie chciał być malarzem. Prywatnie fan Beli Lugosiego i kina spod znaku noir. „Uwielbiam tworzyć mały, prywatny wszechświat w każdym utworze i móc kontrolować każdy najmniejszy jego detal” – mówi bohater najbliższego wydania „Encyklopedii Elektroniki”: Laszlo Fogarasi AKA Yonderboi. Już dziś, punktualnie o północy w Szczecin.FM!

* Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)
* Internet: Szczecin.FM
* Blog: http://szczecin.fm/Audycja
* Facebook: http://www.facebook.com/encyklopedia.elektroniki

Co zmiksował DJ Hell?

W czerwcu ukaże się kolejna, dziewiąta część kompilacji „Body Language”, za którą tym razem odpowiedzialny jest sam DJ Hell. Zobaczcie, jakie kawałki znajdą się na tym krążku. „Body Language” wydawane jest od kilku lat przez label Get Physical. Jak dotąd swoje składanki kompilowali w ramach projektu m.in. Jesse Rose, Junior Boys, Matthew Dear i Modeselektor. Teraz czas na DJ Hella.

Na płycie znajdziemy 23 kawałki – zestaw tego, co Hella od zawsze inspirowało, i co porywa dziś. Poniżej kompletna lista utworów. Czekamy do czerwca!

  • 1. Christian Prommer – Sueno Latino (DJ Hell – All U Need is Love Remix)?
  • 2. Baby Ford + Eon – Dead Eye?
  • 3. Kirk Degiorgio – Nairobi (Carl Craig Remix)?
  • 4. Josh One – Contemplation (King Britt Funke Remix)?
  • 5. Will Saul & Tam Cooper feat. Ursula Rucker – Where is it? (Re-Loved Dub)?
  • 6. DJ Assassin – Face in the Crowd (Intellidread Mix)?
  • 7. Melody Boy 2000 – Monotone Fantastique?
  • 8. The Balanescu Quartet – Robots?
  • 9. Ryuichi Sakamoto & David Sylvian – Forbidden Colors?
  • 10. Depeche Mode – Eque?
  • 11. Die Vogel – Empire (Original Version) / Empire (Dixon Edit)?
  • 12. Club MCM – It’s Me?
  • 13. Stereotyp – Take The Weight (Peter Kruder Vocal Mix)?
  • 14. Clara Moto feat. Mimu – Silently (Kirk Degiorgio Remix)?
  • 15. Che – The Incident (Wet Dream Mix)?
  • 16. DJ Linus – Are You Ready??
  • 17. Dollkraut – Loot (Original Version)?
  • 18. Adam Port – I Love You?
  • 19. Daniel Wang – Warped?
  • 20. Walter Murphy – A Fifth of Beethoven?
  • 21. Klaus Schulze – Stardancer?
  • 22. DJ Hell – Germania?
  • 23. David Bowie & The Pat Metheny Group – This Is Not America

Marcel Dettmann – Dettmann


Szefowie wytwórni Ostgut Ton związanej z klubem Berghain nie trwonią talentów współpracujących z nimi artystów, umiejętnie dozując nagrywane przez nich wydawnictwa. Dwa lata temu poznaliśmy debiutancki album Sheda, rok temu – Bena Klocka, a teraz przyszedł czas na Marcela Dettmanna. O ile pierwsi dwaj byli kojarzeni głównie jako producenci, tak ten trzeci sławę zdobył przede wszystkim dzięki swym energetycznym setom didżejskim. Nic więc dziwnego, że ich debiutanckie płyty różnią się wyraźnie. Shed i Klock stawiali na subtelną różnorodność, a Dettmann – wali prosto w twarz.

Już rozpoczynające album „Quasi (Intro)” poraża monumentalnym brzmieniem – tektoniczne tąpnięcia masywnego bitu wywołują podwodne fale zbasowanego dźwięku, uderzając w głośniki z mocą niszczycielskiego tsunami. To wstęp do walcowatego dubstepu – „Argon” eksploduje twardymi uderzeniami zapętlonego podkładu rytmicznego o rwanym metrum. Nagle wszystko cichnie – i z dalekiego tła wyłania się apokaliptyczne techno. Podbity łupanym bitem „Screen” niesie owadzi loop o nerwowo brzęczącym tonie, który uzupełniają acidowe ćwierknięcia i szorstkie akordy klawiszy.

Od tego momentu aż do końca płyty Dettmann nie zwalnia tempa – a wręcz przeciwnie, z utworu na utwór, muzyka staje się coraz cięższa i mroczniejsza. Jej podstawą jest oczywiście bit – ten najmocniejszy, wywołujący niepokojące drgania ścian i podłogi, idealnie zsynchronizowany z głębokimi pomrukami nisko zawieszonego basu. Dettman zatapia go w żrącym strumieniu wijącego się dronu („Motive”), podszywa zdeformowanymi akordami rzężących syntezatorów („Retickle”) lub wspomaga smagnięciami giętych blach (najbardziej tresorowe w zestawie „Captivate”).

Momentami muzyka berlińskiego producenta łapie niemal awangardowy sznyt. Mowa tu głównie o nagraniach „Silex” i „Home”, w których drgający puls basu i bębna zostaje otoczony post-industrialnym gąszczem drażniących zakłóceń, owocując przemysłowym brzmieniem, które idealnie sprawdziłoby się w nowohuckiej hali ocynkowni chemicznej, znanej z koncertów w ramach festiwalu Sacrum-Profanum.

Nie brak tu również solidnego dub-techno. Podwodne bity i rozmyte klawisze pojawiają się w zaszumionym „Drawing”, a szarpany figury basowe i studyjne pogłosy – w „Viscious”. Zresztą cała płyta kończy się kompozycją, której nie powstydziliby się Moritz Von Oswald i Mark Ernestus – „Taris (Outro)” – czyli metalicznym ambientem o skorodowanym brzmieniu, przywołującym wspomnienie późnych dokonań Basic Chanel.

Dettmann nie bawi się w sentymenty – jego muzyka to brzmienie Berghain w chwilach najintensywniejszej ekstazy tanecznej. Genialna w swej szlachetnej prostocie, szczycąca się swą hałaśliwą brzydotą, emanująca surową energią czystej elektryczności. Nie będzie w tym roku równie bezczelnej i bezlitosnej płyty.

www.ostgut.de/label

www.berghain.de

www.myspace.com/berghainPanoramabar

www.myspace.com/marceldettmann
Ostgut Ton 2010

Lusine – Lucky Numbers: The Ghostly International EPs



Pomimo pozornego zamknięcia produkcji Jeffa McIlwaina w swobodnych objęciach IDMu, na przestrzeni ostatnich jedenastu lat, wyposażone w ciężki bagaż dźwiękowych inwencji, były one skutecznym orężem w walce przeciwko niezajmującej sztampie. Co więcej, producent nieustannie balansujący pomiędzy tanecznym ambientem a avant-popowymi wariacjami, w szczególności narażony jest na mimowolne popełnianie rozmaitych muzycznych lapsusów, niemniej jednak, Lusine unika ich jak ognia.

„Lucky Numbers: The Ghostly International EPs” jest pouczającą ekskursją po minialbumach weterana z Michigan. Dla tych, którzy rzeczonego artystę znają jedynie z „Serial Hodgepodge”, czy ubiegłorocznej, najłagodniejszej w jego dorobku „A Certain Distance”, będzie to z pewnością edukacyjny wojaż po dziełach michigańskiego producenta, docelowo doprawiony krótkim zbiorem muzycznych reinterpretacji.

Pierwsze cztery utwory to materiał znany z „Push EP”, pierwszej dwunastocalówki Lusine, sygnowanej charakterystycznym logiem Ghostly International. Zawarty na krążku materiał pomimo nieubłaganego upływu czasu, w żaden sposób nie stracił na aktualności, od samego początku skutecznie zachęcając nas do badania tych jakże niefiguratywnych struktur klasycznego, eleganckiego minimalu.

Fundamentem poszczególnych kompozycji jest zamglony, eteryczny nastrój oparty na mieszaninie ciepłych perkusjonaliów i zamglonych, idyllicznych akordów z downtempowym rodowodem, czego przykładem jest stoicki „Haze”. W „Slapback” odnajdujemy z kolei korzenie staroszkolnej estetyki microhouse, znanej chociażby z muzycznych dokonań Michaela Mayera, których ślady w końcowym „Excess” skorelowane są z wyrazistym, w pełni minimalistycznym electro.

Drugim segmentem płyty jest „Inside/Out”, podążający za stylistyką „Serial Hodgepodge”, celujący jednak w stronę tonów nieco bardziej kinetycznych i pokręconych. Tytułowe nagranie oparte na tanecznym, zrelaksowanym kickdrumie okraszonym robotycznymi efektami, nieśmiało przepływa w stronę niczym nieskrępowanego studium pociętej z chirurgiczną precyzją kobiecej wokalizy.
Ciekawie wypada „Sunset”, utrzymany w oziębłym, świdrującym klimacie, paralelnym do ostatniego albumu szwedzkiego producenta Andersa Ilara. Nastrój ten kontynuuje napędzany szykownym basem i wstęgami walczących ze sobą sampli żeńskich samogłosek „These Things”, jednocześnie otwierając nam drogę do końcowego „Keep Me Fading”, zatopionego w nieprzerwanie mutujących, acidowych synthach.

Minialbum „Emerald” jest niczym tworzona mikroteksturami budowla, łącząca melodie kojarzone z Monolake czy Marumari i gruby płaszcz wyrazistych, dźwiękowych sygnałów i sampli. Quasi-popowa barwa nadaje wyrazistości kompozycjom mieszczącym się na szmaragdowym materiale („Near Sight”), jednak przesadnie bujny gąszcz glitchu i dziwacznych efektów („Emerald”), skutecznie kastruje nagrania z subtelnej emocjonalności. Trudno nie ulec wrażeniu, iż najpoważniejszym defektem utworów jest ich nierozważna liniowość, która kończy się nieznacznie w ascetycznym „Rubberbands”, wskutek połączenia syntetycznych, basowych brzmień i nieśmiałych akcentów puzonu.

Końcowa część kompilacji to przede wszystkim zestaw alternatywnych wersji numerów z najświeższej długogrającej płyty Lusine „A Certain Distance”. Sympatycznie wypada interpretacja przebojowego „Two Dots”, która w chilloutowej atmosferze, beztrosko sieka na partykuły przyjemny głos, którego gościnnie udzieliła Vilja Larjosto, obecna również na „Twilight (Eliptical Mix)”, pierwotnie znajdującym się na singlu o tym samym tytule. Loungowe detale mixu, sumarycznie płynące z hipnotycznym, mętnym syntezatorem, kreują na wskroś odmienny charakter w stosunku do źródłowego numeru. Najlepszym utworem w zestawie jest „John Doe (Unreleased 2005 Version)”, porażający swą dynamiką i wysmkowanym vibem, przesiąkniety wpływami electro sceny.

Muzyka Lusine jest trudnym do zakwalifikowania kolażem, może wprawiać w konsternację każdego, kto usilnie próbuje znaleźć właściwą dla niej szufladę. „Lucky Numbers: The Ghostly International EPs”, jest z kolei dowodem na nieprzerwany rozwój producenta, który przemierzając rozległe rejony elektronicznej sceny od ponad dekady, jak dotąd relewantne potknięcia sprawnie omija. Pozostaje nadzieja, iż metodycznie podtrzymywana dobra passa, nieoczekiwanie nie skończy się na kolejnym wydawnictwie tego eklektycznego artysty.

ghostly.com/releases/lucky-numbers
Ghostly International, 2010