Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.



Soul Center – General Eclectics


Spośród wszelakiej maści eksperymentów dokonywanych przez Thomasa Brinkmanna, projekt firmowany szyldem Soul Center ma szczególne miejsce. To właśnie na jego płytach koloński producent daje upust swej miłości do klasycznego techno. Nie inaczej jest na najnowszym albumie wydanym pod tą nazwą – „General Eclectics” – opublikowanym przez berliński Shitkatapult.

Tym razem Brinkmann rezygnuje z zabawy samplami i stawia na konkretne granie przywracające muzyce techno jej „czarny” kontekst. Słowem-kluczem do interpretacji płyty jest „funk” – oczywiście pojmowany w granicach wyznaczonych przez współczesną elektronikę.

Krążek zaczyna się wyjątkowo smakowicie – „Marmelade” pulsuje spowolnionym bitem o basowym brzmieniu, który definiował twórczość Brinkmanna na jego pierwszych płytach z końca lat 90. Tym razem artysta rezygnuje jednak z minimalowego sznytu – smolisty bit uzupełniają kumkające partie klawiszy i wokoderowe efekty, wprowadzające do utworu funkowy ton.

Potem Brinkmann wpisuje swe „czarne” fascynacje w formułę gorącego micro-house`u. To dlatego „HAL2010” i „Fy_ky Du_ky” rozbrzmiewają gęstymi podkładami rytmicznymi o kruchym metrum, łącząc mruczący bas z mrocznymi wokalizami i wibrujące pasaże syntezatorów z jazzowymi dźwiękami trąbki.

„Czarne” brzmienia nastrajają Brinkmanna zdecydowanie zabawowo – przykładem tego dwie kolejne kompozycje: „Walk With Me” i „Don`t Fake The Cake”. Koloński producent niebezpiecznie ociera się tutaj o znane z początku lat 90. „schlager-techno”, stawiając na skrajnie uproszczoną rytmikę (niemal przysłowiowe „umpa-umpa”), radosne wariacje klawiszy i groteskowe wokalizy. To ryzykowne posunięcie owocuje jednak największym hitem z płyty – wspomnianym „Don`t Fake The Cake” – który sprawdzi się nawet w zwykłych dyskotekach.

Końcówka albumu sprawia wrażenie, jakby Brinkmanna nawiedził duch muzyki techno z połowy lat 90. Kolejne klubowe killery sypią się więc jak z rękawa: choćby ekstatyczny „Pig Peg” czy podrasowany acidowym loopem „Lisa U.” Najciekawsze są jednak dwa inne nagrania – „Shum(ichi)” i „Dyr. Bul Scyl”. Koloński producent wpisuje weń poszatkowane zgodnie z metodą cut-up fragmenty recytacji dwóch wierszy rosyjskich futurystów – Aleksieja Kruczenika i Wladimira Majakowskiego. Wraz z ognistą muzyką osadzona na siarczystym podkładzie techno, tworzą one niezwykle energetyczną całość.

Mimo pewnej monotonii (szczególnie w finale) nowy album Soul Center wypada pozytywnie – Thomas Brinkmann wie, jak wycisnąć ze swych maszyn zmysłowy zew do hipnotycznego tańca.

www.shitkatapult.com

www.myspace.com/shitkatapult

www.max-ernst.de
Shitkatapult 2010

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.