Lawrence – Illusion
Paweł Gzyl:

Elegancko, stylowo i powściągliwie.

VA – Music of Northern and Southern Laos
Łukasz Komła:

Kompilacja nie ukazuje walki między północą a południem. Kink Gong nadstawił ucho w obu częściach Laosu, tam gdzie zanika tradycja.

Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.



Tim Hecker – nasza rozmowa

Tim Hecker zgodził się na krótką rozmowę w zaciszu kościelnej zakrystii po swoim koncercie, jaki dał w ramach Unsound Festival.

Daniel Barnaś: Dałeś dziś dobry koncert, nie uważasz?

Tim Hecker: Tak myślę. Jak to zabrzmiało z perspektywy publiczności [Hecker grał na balkonie chóru]?

Naprawdę niesamowicie. Czy celowo dużo improwizujesz, czy jest to spowodowane niejako barierą technologiczną, która powstrzymuje Cię przed odgrywaniem swoich kompozycji podczas koncertów w sposób zbliżony do tego, w jaki zostały nagrane studyjnie?

Nie stawiam improwizacji na pierwszym miejscu, nie jest dla mnie celem sama w sobie. Pozwala mi dążyć do różnych form ekspresji. Nie muszę opierać swoich występów na improwizacji, lecz dzięki temu często mogę osiągnąć pełniejsze brzmienie, którego nie uświadczysz podczas słuchania płyt CD, czy też winyli – głośniejsze, lepiej oddziałujące na ludzką psychikę.

W różnych wywiadach wspominałeś czasem, iż malarstwo jest dla Ciebie natchnieniem. Wymieniałeś wtedy między innymi Harmony In Red Henriego Matisse oraz 100 Years Ago Petera Doig. Widziałeś ostatnio jakieś nowe obrazy, które miały wpływ na twój proces twórczy?

The Gold Standard [pędzla Dona Almquista] wywarł na mnie ostatnio niemałe wrażenie. Malarstwo od zawsze było dla mnie ważnym źródłem inspiracji, może nawet ważniejszym od muzyki.

Twój nowy singiel Apondalifa został nagrany przy użyciu gitary oraz instrumentów klawiszowych, które wpisane są na stałe w twoją twórczość. Nie obawiasz się, że któregoś dnia cyfrowa obróbka, jakiej poddajesz nagrywane przez siebie dźwięki, może stać się pułapką, przez którą nie będziesz w stanie stworzyć satysfakcjonującej Cię muzyki?

Komputer traktuję jako narzędzie, dzięki któremu mogę połączyć poszczególne partie w całość. Niemniej jednak jest on dla mnie równie ważny jak instrumenty, które wykorzystuje w procesie twórczym. Można użyć wielu dróg, aby osiągnąć ten sam efekt – bardzo złożoną strukturalnie, dynamiczną muzykę, więc nie martwi mnie to.

Jak idzie Ci pisanie pracy doktorskiej dotyczącej miejskiego zgiełku [urban noise]?

Bardzo powoli.

Czy mógłbyś rozwinąć temat swojej pracy? Wiem, że poruszasz w niej kwestię genealogii szumu, tropisz jego źródła.

Opisuję rolę, jaką na przełomie XIX i XX wieku, w Ameryce Północnej, odgrywało rosnące natężenie dźwięku, które było czymś więcej niż tylko dokuczliwym elementem życia, a mianowicie produktywną, twórczą siłą prowadzącą często do aktu transcendencji.

Czy temat twojej pracy doktorskiej ma znaczący wpływ na twoją twórczość?

Niespecjalnie. To dla mnie dwie oddzielne sprawy.

Będziesz prowadził zajęcia dotyczące szeroko pojętej fonii – muzyki, szumu, ciszy i tego w jaki sposób zmieniał się jej wpływ na społeczeństwo na przestrzeni wieków, na Uniwersytecie McGill w semestrze zimowym w 2011 roku. Tim Hecker – nauczyciel?

Skąd o tym wiesz?

Poszperałem w Google.

(śmiech) Tak, rzeczywiście. Będę prowadził wykłady.

Chciałeś to robić, czy jest to związane z zobowiązaniami narzuconymi na Ciebie przez uczelnie?

I to i to. Myślę, że będzie to ciekawe doświadczenie, ciekawy sposób na kontakt z ludźmi, interakcje inną niż ta, która wytwarza się między mną a publicznością podczas koncertów.

Do nagrań używasz gitary Gibson ES-335. Czy do wszystkich manipulacji dźwięku używasz oprogramowania komputerowego, czy może też efektów gitarowych?

Tak, używam wielu efektów gitarowych – procesorów dźwięku, taśmowych delayów, wielu kostek fuzz, overdrive.

Zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądałaby dziś twoja twórczość, gdybyś znalazł perkusistę do zespołu, który założyłeś w początkach swojej muzycznej kariery?

Ciężko powiedzieć, mogłaby się zmienić pod wpływem bardziej kolektywnej, zespołowej pracy. Ale nie żałuję, że nic z tego nie wyszło. Jestem szczęśliwy z tego, jak rozwinęła się moja twórczość.

Utwór Acephale powstał na bazie krótkiego fragmentu zapożyczonego z dorobku grupy Blur. Czy w twoich kompozycjach są jeszcze inne, dobrze zakamuflowane sample, czy był to jednorazowy eksperyment?

Doszukałeś się ciekawych rzeczy człowieku (śmiech). Myślę, że około dwadzieścia procent moich utworów powstaje przy użyciu sampli.

Jakieś tytuły?

Powiedziałem kiedyś, że był to fragment utworu Blur, gdyż chciałem tym pokazać, iż nie ma większego znaczenia czego tak naprawdę użyłem – to mogło być cokolwiek! Ich piosenka została nagrana w nieco innej tonacji niż Acephale, jest utrzymana w innym klimacie. Był to jedynie punkt, od którego można było zacząć.

Jaki to był utwór, tak na marginesie?

Chyba nazywał się Birthday.

Chciałbym zapytać Cię o maskę, której używałeś podczas koncertów parę lat temu. Czy służyła Ci do izolowania się od publiczności, która powinna skupić się jedynie na muzyce, czy wręcz przeciwnie – jej celem było przyciągnąć uwagę widzów?

Eksperymentowałem z oprawą występów na różne sposoby. Kiedy zaczynałem grać na żywo używanie laptopa podczas koncertu było bardzo modne, awangardowe. Z czasem zespoły rockowe zaczęły robić to samo i nagle laptop na scenie stał się czymś nieatrakcyjnym – ludzie chcieli występów z prawdziwego zdarzenia. Dlatego zacząłem używać maski – aby zrobić show. Lubię grać na żywo, ale przecież nie będę przy tym tańczył. W końcu zdecydowałem się skupić jedynie na muzyce.

Zostajesz w Krakowie, aby zobaczyć pójść na jakieś wydarzenia związane z Unsound Festival?

Tak, do soboty. Mam więc cały wolny dzień.

Słuchałeś już może ostatniego albumu Autechre?

Słuchałem niedawno ich nowej EPki [Move of Ten], jednak bardziej podobał mi się album, który wydali na początku roku [Oversteps]. Jak dla mnie to dowód na to, że powrócili do formy.

Jakie masz plany na przyszłość?

Wydaję nową płytę, która jest teraz w trakcie masteringu. Ukaże się najprawdopodobniej na początku 2011 roku. Oczywiście czekają mnie też wykłady, które poprowadzę. Może skończę pracę nad nowym materiałem i wydam drugi nowy album w przyszłym roku. Myślę że to tyle.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 4

  1. ataxiaa

    twarde veto odnośnie niechęci Tima do wywiadów. Jest taki sam jak każdy inny artysta, bo kto lubi odpowiadać na głupie pytania? mega sympatyczny i konkretny facet. kilka dziwnych pytań, ale ogólnie propsy. pzdr!

  2. crimsoid

    rzeczywiście literówka w tytule albumu. Tim z tego co usłyszałem unika wywiadów bo drażnią go głupie pytania których się nieustannie spodziewa 🙂 Poza tym w dzień wywiadu przyleciał świeżo do Polski, zdążył odłożyć rzeczy do hotelu, zrobić próbę i zagrać koncert. Także skróciłem listę pytań wybierając te najciekawsze.

  3. dadaista

    Facet wyraźnie nie lubi udzielać wywiadów (że tak górnolotnie to nazwę). Pytania bywały dłuższe od jego odpowiedzi.

    PS. Chodziło chyba o „Move _Of_ Ten”? Ale to jest LP a nie EP, dobrze mi się wydaje?