Annea Lockwood / Christina Kubisch – The secret life of the inaudible
Łukasz Komła:

Dwie wielkie artystki dźwiękowe, przekazały sobie odmienny materiał źródłowy, który połączyły na jednym wydawnictwie.   

Pejzaż – Ostatni Dzień Lata
Ania Pietrzak:

Błogi soundtrack polskich wakacji.

ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.



Archive for Lipiec, 2018

Tom Thiel – Tom Thiel


Jego twórczość to cała historia nowej elektroniki. Zaczynał tuż u jej zarania, powołując do życia z Maxem Loderbauerem wielce wpływy duet Sun Electric. Zrealizowane przezeń płyty wpłynęły w znacznym stopniu na rozwój techno, uzupełniając gatunek o zupełnie nieznane mu wcześniej wpływy – ambientu, kraut-rocka czy nawet jazzowego fusion. Kiedy projekt zakończył swą działalność, Tom Thiel podjął współpracę z weteranem dubowej sceny – Danielem Meteo – pod szyldem Bus. Ich produkcje przyczyniły się z kolei do wpisania w techno jamajskich brzmień. Dwa albumy duetu wydane przez Scape sprawiają, że do dziś żal, iż nie doczekały się one kontynuacji. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – mając dużo wolnego czasu Thiel zrealizował materiał na pierwszy autorski album, który właśnie opublikował berliński Shitkatapult.

Zaczyna się od mocnego uderzenia w stronę kraut-rocka: miarowo pulsujący bas niesie kosmiczne kaskady klawiszowych dźwięków, które dopiero w połowie utworu podbija wolny pochód bitu („Pulse”). Potem robi się jeszcze ciekawiej – „An Isle” to wycieczka do nowojorskiego undergroundu lat 80. Koktajlowe rytmy, mroczne akordy pianina, oniryczne klawisze i dubowe efekty. To jakby wspomnienie mało znanego, ale jakże oryginalnego duetu z tamtych czasów – Silicon Soul.

„Craxa”, „STGH” i „Loose Ends” to już powrót do współczesnych brzmień. Najpierw rozbrzmiewa niemal kraftwerkowy electro-funk podrasowany jednak na jamajską modłę, potem dostajemy wspomnienie onirycznych wycieczek Sun Electric w stronę połamanego techno, a w finale – taneczny house o mocno zredukowanej aranżacji. Wszystkie te nagrania noszą piętno charakterystycznego stylu Thiela – mają organicznie ciepłe brzmienie, są zanurzone w rozmarzonej atmosferze i w eklektyczny sposób łączą różne wpływy.

Najciekawsze kompozycje jednak przed nami. Niemiecki producent sięga bowiem po dubowe dźwięki i efekty, uzupełniając je jednak zaskakującymi dodatkami – psychodelicznym pasażem gitary w „Lowerslover”, industrialnymi szumami i zgrzytami w „Laissez Faire” czy popiskującymi klawiszami rodem z „neue deutsche welle” w „Sabado”. Kulminacją tego fragmentu płyty okazuje się być „Suzuka” – jazzowa sampledelia splatająca dźwięki nerwowo drgającego kontrabasu i szeleszczącej perkusji z pastelowa partią wibrafonu i przyjaźnie kumkających klawiszy. Każde z tych nagrań z powodzeniem mogłoby się znaleźć na którymś z albumów Sun Electric.

Płyta kończy się podobnie, jak się zaczęła – motorycznym kraut-rockiem w stylu Neu!, wpisującym rwane partie gitary rytmicznej i oldskulowe partie syntezatora w hipnotyczny pochód bębnów.

Tom Thiel pokazuje swym debiutanckim albumem całkowitą niezależność od obecnych trendów. Sięga w przeszłość, przywołuje swe najważniejsze inspiracje, wspomina własne dokonania, a przy tym tworzy kawał świetnie brzmiącej elektroniki o natychmiast rozpoznawalnym brzmieniu. A to potrafią tylko najlepsi.

www.shitkatapult.com

www.myspace.com/shitkatapult

www.myspace.com/ttberlin
Shitkatapult 2011

Grabek w Krakowie – zapłać ile chcesz

W piątek 1 kwietnia zagra w krakowskim klubie Rozrywki Trzy młody twórca eksperymentalnej elektroniki – Grabek. To pierwsza z cyklu imprez „Towary eksportowe”, których pomysłodawcą jest krakowska radiofonia. Jego organizatorzy postanowili prezentować w nim najlepiej zapowiadające się postacie z polskiej sceny muzycznej. Co ciekawe – każdy widz koncertu sam zdecyduje, ile chce zapłacić za uczestnictwo w występie. Taka zasada obowiązuje podczas zakupu biletu na stronie internetowej www.sklep.radiofonia.fm oraz na bramce w klubie.

Grabek to multiinstrumentalista. Łączy industrialne bity z zapętlonymi partiami skrzypiec i wokali. Taką muzykę przynosi jego debiutancka płyta „8”, która niebawem ukaże się w sklepach. Od listopada można jej posłuchać na jego stronie internetowej www.grabek.bandcamp.com .Grał już na Open`erze, Free Form Festivalu, Transvizualiach i w radiowej Trójce. W piątek po raz pierwszy wystąpi w Krakowie.

Nowa Muzyka po przerwie

Przez ostatni tydzień walczyliśmy z serwerem, który padł na skutek rosnącego zainteresowania stroną. Mamy nadzieję, że teraz wszystko będzie już ok. Problemy wynikają z sytuacji, która nam bardzo odpowiada – NM cieszy się dużą popularnością 🙂

Nieustannie szukamy optymalnego rozwiązania hostingowego. Problemy mogą jednak jeszcze czasem występować – przepraszamy za nie. Pamiętajcie jednak, że nie znikamy i zrobimy wszystko, aby NM już niebawem był stabilnym i szybkim serwisem.

DJ T – Pleasure Principle


Thomas Koch to wielce zasłużona postać dla rozwoju klubowej elektroniki. Od 1989 roku przez piętnaście lat prowadził niemiecki magazyn „Groove”, który szczególnie w początkowych latach, był jednym z niewielu źródeł wiedzy o techno i house`ie w Europie. Jednocześnie didżejował w słynnych frankfurckich klubach Plastik czy Dorian Gray, a z czasem zaczął również produkować własne nagrania. W 2002 roku założył wspólnie z kolegami z Booka Shade i M.A.N.D.Y. wytwórnię płytową Get Physical Music. Dzisiaj jest ona jedną z ważniejszych wytwórni publikujących muzykę klubową w Niemczech.
Własne produkcje Kocha firmowane szyldem DJ T. od początku miały house`owy charakter – ale w typowo europejskim znaczeniu tego słowa. Dopiero światowa trasa promocyjna albumu „The Inner Jukebox” sprzed dwóch lat sprawiła, że niemiecki artysta otworzył się na bardziej amerykańskie pojmowanie stylu. Efektem tego jest jego trzecia duża płyta – „Pleasure Principle”.

Koch wraz ze swoim współpracownikiem Stefanem Eichingerem znanym pod pseudonimem Lopazz przygotował na krążek jedenaście kompozycji, z których większość ma wokalny charakter. Swoje głosy dodali do muzyki znani na klubowej scenie śpiewacy w rodzaju Dave`a Aju czy Khana, ale też mniej popularne osobistości – choćby Cari Golden czy James Teej. W efekcie powstała zgrabnie przygotowana kolekcja tanecznych piosenek, uzupełniona instrumentalnymi przerywnikami.

Już otwierający krążek utwór „Same Plane” wskazuje, że jesteśmy w Ameryce, a konkretnie w Detroit – to hipnotyczny deep house w stylu Moodymana, w którym wokalnym duetem popisują się Jaw z d.O.P. i jego dziewczyna – Ginger. Podobnie wypada umieszczony dalej na krążku „Leaving Me”. Śpiewający w nim Khan nadaje wyprodukowanemu na modłę detroitowego house`u z wczesnych lat 90. nagraniu charakter niemal… bluesowej skargi. Nocny klimat kompozycji przywołuje z kolei wcześniejszy utwór – tym razem instrumentalny „Pattern Exit Drama”, który z powodzeniem mógłby być wyprodukowany przez młodego Carla Craiga czy Kenny`ego Larkina.

Do jeszcze wcześniejszych brzmień z Motor City nawiązuje z kolei „City Life”. Już tytuł piosenki zaśpiewanej przez Cari Golden wskazuje, że mamy do czynienia z hołdem dla Kevina Saundersona. I rzeczywiście – to wokalny house w stylu przebojów Inner City, takich jak „Good Life” czy „Big Fun”, królujących na tanecznych parkietach podczas „drugiego lata miłości” w 1988 roku.

Z Detroit przenosimy się do Chicago. To oznacza bardziej surowe i szorstkie dźwięki. Trafiamy na nie w umieszczonych tuż obok siebie kompozycjach „Burning” i „Yesterday, Tomorrow”. Śpiewający w nich wokaliści – Nick Mauerer i Dave Aju – stylizują swe partie na mroczne monologi, typowe dla nagrań z Wietrznego Miasta w wykonaniu choćby Green Velveta. Jeszcze mocniejsze dźwięki w tym stylu przynosi „Sense” – to pomysłowe połączenie oldskulowego house`u z Chicago z mrocznym EBM – też z Chicago, bo publikowanym seryjnie w połowie lat 80. przez tamtejszą wytwornię Wax Trax!

Płytę kończy powrót na europejskie parkiety. „Remember The Future” wyśpiewany przez Jawa z d.O.P. pulsuje bowiem w rytm motorycznego tech-house`u, w jakim wyspecjalizował się DJ T. na swoich poprzednich krążkach.

Tytuł nowego dzieła Thomasa Kocha dobrze pasuje do zawartości albumu – to zrelaksowane granie dla przyjemności, zarówno własnej, jak i potencjalnych odbiorców. Żadnych rewolucji, zero eksperymentów, po prostu solidna muzyka do tańca o zmysłowym pulsie.

www.physical-music.com

www.myspace.com/getphysicalmusic

www.myspace.com/deejaytea
Get Physical 2011

Agaric – Who Made Up The Rules


Szwedzka elektronika najczęściej kojarzy się z melodyjnym synth-popem. Tymczasem od prawie dwóch dekad funkcjonuje tam prężnie działająca scena house i techno. Jednym z jej weteranów jest Patrik Skoog, który debiutował jako didżej i producent już piętnaście lat temu. Początkowo współtworzył duet Headroom specjalizujący się w mrocznym i ciężkim techno, potem publikował pod własnym nazwiskiem nieco lżejszą muzykę, aby w połowie minionej dekady zacząć działać pod szyldem Agaric, który szybko stał się synonimem niebanalnego house`u. W sukcesie pomogła Skoogowi przeprowadzka do Berlina w 2007 roku. Od tamtego czasu szwedzki didżej stawał za deckami tak znanych klubów, jak Bar25, Watergate i Panorama Bar, a jego nowe płyty grały didżejskie sławy w rodzaju Richiego Hawtina, Svena Vätha, Laurenta Garniera czy Josha Winka. Ten ostatni, zafascynowany producenckimi zdolnościami Skooga, zaproponował mu wydanie debiutanckiego albumu. I oto jest – „Who Made Up The Rules”.
Wbrew oczekiwaniom nie jest to jakieś sążniste podsumowanie dotychczasowych piętnastu lat działalności artysty. Szwed skupia się na tym, co polubił ostatnio – funkcjonalnej muzyce klubowej o oryginalnym brzmieniu.

Cóż się na nie składa? Przede wszystkim trudna do zdefiniowania rytmika. Z jednej strony, bity wykorzystane przez Skooga są twarde i ciężkie („Who Made Up The Rules”), ale z drugiej – zgrabnie podrasowane zmiękczającymi je ozdobnikami w rodzaju latynoskich perkusjonaliów („Nahua”) czy dyskotekowego clappingu („Drifter”). Jakby tego było mało, niektóre rytmy zostają podbite funkowymi basami – nadającymi całości „czarny” groove („Inside My Head”). Wszystko to sprawia, że granica między techno o house`m zaciera się, stwarzając wrażenie jakoby Skoog wymyślił własną strukturę rytmiczną o amorficznym charakterze.

Pozostałe elementy nagrań są wyjątkowo oszczędne. Szwedzki producent skupia się na dwóch – trzech wątkach, nadających utworowi mocno transowy charakter. Czasem są to wibrujące kaskady perlistych klawiszy („Run – Ostern Jam”), a kiedy indziej – brzęczące jak rój pszczół świdrujące loopy („Inside My Head”) czy pojedyncze uderzenia syntezatorowych akordów („Shot By Light”).

Prawie w każdym nagraniu pojawiają się ludzkie głosy. Skoog korzysta z poszatkowanych sampli soulowych wokali („Shot By Light”), ale też z komputerowo przetworzonych monologów („No Way I Know I Feel”), wprowadzając nawet od czasu do czasu nieomal pełne zaśpiewy („Inside My Head”).
Co najważniejsze – wszystko to zatopione jest we wszędobylskich pogłosach o metalicznym tonie, sprawiających, że poszczególne utwory nabierają mocno przestrzennego charakteru.

To dosyć surowe i mocne granie zdradza dawne fascynacje szwedzkiego artysty – minimalizmem mrocznego techno, szorstkością elektronicznego industrialu czy organicznością klasyki z Detroit i Chicago. Dzięki temu „Who Made Up The Rules” zgrabnie wpisuje się w zapoczątkowaną w Berghain modę na solidną muzykę klubową, dającą porządnego kopa.

www.ovum-rec.com

www.myspace.com/ovumrecordings

www.myspace.com/djagaric
Ovum 2011

Scorn i Submerge w Krakowie – konkurs na bilety

8 kwietnia w krakowskim klubie Krzysztofory wystąpią dwie legendy ciężkiej elektroniki. Obok siebie na scenie pokażą się Mick Harris jako Scorn i Kurt Gluck a.k.a. Submerged. Artyści przyjadą na zaproszenie radiofonii, krakowskiego radia specjalizującego się w promowaniu nowych brzmień. Dzięki kontaktom nawiązanym między radiofonią a wytwórnią Ohm Resistance kierowaną przez Kurta, Kraków będzie jedynym przystankiem w Polsce na europejskiej trasie „No Hate, No Gain” Scorna i Submerged. Będzie to występ live, prezentujący premierowy materiał z nadchodzących wydawnictw obu wykonawców. Na rozgrzewkę zagrają Bojanek & Michałowski i Krypton.

Scorn to autorski projekt Brytyjczyka Micka Harrisa, znanego także z Painkiller i Napalm Death. Od wczesnych lat 90. Scorn eksploruje najciemniejsze muzyczne zakątki, poruszając się w dusznej estetyce dubu i industrialu. Od roku 2007 Scorn związany jest z wytwórnią Ohm Resistance, dla której nagrał dwa ostatnie albumy – „Stealth” oraz „Refuse: Start Fires”. Obydwa zostały bardzo entuzjastycznie przyjęte przez krytykę, mimo, iż niedługo wcześniej wieszczono Harrisowi artystyczne wypalenie. Płyty przesycone są ciężkim basem i sennym rytmem, wokół których budowana jest zawiesista, niepokojąca, czasami wręcz agresywna atmosfera. Do nagrania „Refuse: Start Fires” Mick Harris zaprosił także perkusistę, Iana „Yan” Treaseya, dzięki czemu brzmieniu został nadany organiczny sznyt. „Yan” wziął także udział w nagraniu EP „Yozza” inspirowanej szarą brytyjską rzeczywistością pod rządami Margaret Thatcher, która ukazała się 15 marca. I właśnie między innymi materiał z „Yozzy” Scorn zaprezentuje w Krakowie.

Submerged, czyli Kurt Gluck to basista, producent i DJ z Nowego Jorku. Szara eminencja muzyki drumnbass, twórca, który nie boi się eksperymentować z brzmieniami oraz łączyć pozornie odmienne muzyczne style. Jego bezkompromisowe, gwałtowne kompozycje wykraczają daleko poza nurt taneczny, tworząc agresywną mieszankę połamanych bitów, świdrującego basu i ciężkich gitar. Submerged znany jest ze współpracy z wieloma muzykami niezwiązanymi z drumnbassem, by wymienić Billa Laswella (jako Method of Defiance), Pharaoha Sandersa, Bucketheada, Toshinori Kondo czy Johna Zorna (Painkiller). W każdym z tych projektów Submerged udowadniał, że granice między muzycznymi gatunkami to sztuczny schemat.

Dowodem na to jest także założona przez Glucka wytwórnia Ohm Resistance, dla której nagrywają m.in. Justin Broadrick, Counterstrike, End.User, wspomniany Bill Laswell czy grupa Blood Of Heroes. Występy Submerged to fuzja live actu na basie z setem DJ-skim. Podczas krakowskiego występu nie zabraknie premierowych kompozycji z nadchodzącego albumu „Before Fire I Was Against Other People”, który ukaże się 29 marca, nagranego z udziałem znamienitych gości – Scorna, Dr. Israela (Method of Defiance), Justina K. Broadricka (Napalm Death, Techno Animal), Teda Parsonsa (Swans, Godflesh, Killing Joke, Jesu) czy Balázsa Pándi. Mroczna, dzika fuzja drumnbassu, rocka i dubstepu podlana sosem szaleństwa – tego można spodziewać się 8 kwietnia w krakowskim klubie Krzysztofory.

Bojanek & Michałowski to spotkanie dwóch artystów tworzących na polach organicznego ambientu i muzyki improwizowanej. Każdy koncert to synteza brzmień, opierająca się na dźwiękach instrumentów tradycyjnych, urządzeń DIY i nagraniach terenowych.

Krypton to muzyczny projekt Krzysztofa Berga ze Szczecina powstały z fascynacji wszechświatem i kosmosem oraz pięknem natury. Artysta ma swym dorobku dwa albumy – „Things That You Cant Touch” i „Silent Drama”.

Bilety na wydarzenie dostępne są na stronie sklep.radiofonia.fm w cenie 35 złotych lub w dniu imprezy w klubie Krzysztofory w cenie 40 złotych.

Dla naszych Czytelników mamy 5 podwójnych zaproszeń na koncert. Otrzymają je Ci, którzy jako pierwsi napiszą maila w niedzielę 3 kwietnia o godz. 20 na adres pawel.gzyl@dziennik.krakow.pl z poprawną odpowiedzią na pytanie: w jakiej polskiej wytwórni płytowej Scorn wydał jeden ze swoich albumów?

OFF Festival: Glasser i Igor Boxx

Fanów oryginalnych głosów ucieszy wiadomość, że na tegorocznym OFF Festivalu zaśpiewa Glasser. „Coś jak dziwniejsze i bardziej wiarygodne wcieleni Enyi, eteryczne wokale i meandrujące melodie” – oto jak przedstawił Glasser swoim czytelnikom „The Guardian”. Porównywana jest też do Joni Mitchell, Fever Ray i Joanny Newsom. Glasser to tak naprawdę pochodząca z Los Angeles Cameron Mesirow, która nie tylko śpiewa, ale i dba o warstwę instrumentalną swoich kompozycji. Cameron pochodzi z artystycznej rodziny, kocha mupety i rock progresywny, a serca publiczności podbiła koncertami u boku the xx i Jónsiego. Jej pierwszy album „Ring” ukazał się jesienią i uchodzi za jeden z najlepszych debiutów ubiegłego roku.

„Breslau” to jedna z ciekawszych polskich płyt ubiegłego roku. Opowieść o dramatycznych, wojennych losach Wrocławia, stworzona przez Igora Pudło, znanego i lubianego ze Skalpela, wytrzymuje zestawienie z innymi płytami opublikowanymi przez Ninja Tune, choć wymaga od słuchacza czasu i zaangażowania. Jak zabrzmi w wersji koncertowej?

Selector: Ladytron i Katy B.

Szykuje się wyjątkowo gwiazdorska edycja Burn Selector Festivalu – nowymi gośćmi imprezy będą Ladytron, Katy B i SebastiAn. Ladytron powstał pod koniec XX wieku, ale dopiero w połowie minionej dekady, wraz z przejściem do dużej wytwórni, doczekał się prawdziwego sukcesu. Okazał się nim album „Witching Hour”, z pierwszym międzynarodowym przebojem zespołu „Destroy Everything You Touch”. Naturalną konsekwencją popularności była gigantyczna światowa trasa koncertowa a także rola supportu przed koncertami Nine Inch Nails, gdzie Ladytron występowali na wyraźną prośbę Trenta Reznora. Wydany 3 lata temu „Velocifero” to potwierdzenie wysokiej klasy grupy i ciąg dalszy eksplorowania bardziej przebojowych obszarów electro i synth-popu. Do Krakowa Ladytron przyjadą z wydaną właśnie składanką singli „Best Of 00-10”, ale także z premierowym materiałem, który pod tytułem „Gravity The Seducer” pojawi się w sklepach w drugiej połowie roku.

Każdy gatunek muzyczny musi mieć swoją królową, lub co najmniej księżniczkę. Także coraz popularniejsza, ale jednak zdominowana przez mężczyzn scena dubstep/UK Funky potrzebowała damskiego pierwiastka. Wydaje się, że idealnie do tej roli nadaje się 21-letnia Kathleen Brien, która pod pseudonimem Katy B pojawi się na Burn Selector Festival 2011. Jeszcze rok temu o jej muzycznych fascynacjach wiedzieli tylko bywalcy undergroundowych londyńskich imprez oraz koledzy z prestiżowej uczelni muzycznej BRIT School, której Katy jest absolwentką. Dziś to wschodząca gwiazda brytyjskiej elektroniki, z niezwykle charakterystycznym głosem. Głosem, który zdążył zafascynować dwa producenckie składy – The Count & Sinden oraz Magnetic Man. Ci pierwsi poprosili ją o wokal w utworze na debiutanckim albumie „Mega Mega Mega”, a u tych drugich zaśpiewała w przeboju „Perfect Stranger”, który znajdzie się także na debiutanckim albumie Katy B. Współpraca ze wspomnianymi Magnetic Man zaowocowała solowymi nagraniami artystki produkowanymi przez Bengę – 1/3 składu Magneticów. Ostatnie miesiące to triumfalny pochód Katy B przez anteny rozgłośni radiowych z kawałkami „On A Mission” i „Lights On” z gościnnym udziałem Ms. Dynamite oraz praca nad pierwszą płytą. Premiera 4 kwietnia, dwa miesiące przed występem Katy B na Selector Festival.

Reprezentanci wytwórni Ed Banger to stali goście Selector Festival. Do DJ-a Mehdi, Busy P i Uffie dołączy w tym roku SebastiAn. Ten 30-letni didżej i producent zasłynął remiksem Daft Punk i szybko wyrobił sobie markę na francuskiej scenie elektronicznej. Równolegle z remiksami SebastiAn pracował nad własnymi produkcjami, z których najsłynniejszą jest wydana latem 2006 roku „Ross Ross Ross EP”. Absolutnym klasykiem stał się remiks „Killing In The Name” Rage Against The Machine, który SebastiAn wypuścił w 2007 roku, a jeśli dorzucimy do tego współpracę z Bloc Party, Klaxons i Uffie oraz skomponowanie muzyki do filmu Romaina Gavrasa „Noutre Jour Viendera”, rysuje nam się obraz jednego z najbardziej oczekiwanych artystów, którzy rozdają karty we współczesnej tanecznej elektronice. SebastiAn od samego początku związany jest z wytwórnią Ed Banger i to jej nakładem ukaże się wkrótce jego długo oczekiwany debiutancki album – „Total”.

Screamadelica na OFF-ie

Brytyjska grupa Primal Scream wykona w całości na tegorocznym OFF Festivalu swój najwybitniejszy album – „Screamadelica”. Wydana w 1991 roku płyta stała się manifestem pokolenia rave. Zamieszczone na niej nagrania zostały wyprodukowane przez wówczas najważniejsze osobistości angielskiej muzyki tanecznej – Andrew Weatheralla, Alexa Pattersona i Hipnotone`a. W efekcie płyta mieniła się wieloma barwami – od prostego rock`n`rolla, przez ekstatyczny gospel, taneczny house, masywny dub i rozmarzony ambient. W dwudziesta rocznicę swej premiery, ukazała się reedycja „Screamdeliki”, wzbogacona o materiał z EP-ki „Dixie Narco”.

Pozostali nowi goście OFF-a to:
Xiu Xiu – electro-popowy duet z Kalifornii otoczony kultem przez nastoletnich nadwrażliwców. Wydali osiem albumów, na których można znaleźć wszystko, co interesujące w muzycznej alternatywie – od post-punku po synth-pop.

Warpaint – żeński indie-rockowy zespół z Los Angeles. Ich ubiegłoroczna płyta „The Fool” zrobiła dużą furorę na niezależnej scenie. Panie nie boją się eksperymentów brzmieniowych rodem z całkiem męskiego świata muzyki, siegajac chocby po rozmarzoną psychodelię.

Olivia Anna Livki – mieszkanka Berlina polskiego pochodzenia. Niedawno wystąpiła z powodzeniem w show telewizyjnym „Must Be The Music”. Nie ma jednak wiele wspólnego z nijakimi kandydatami na gwiazdy tego typu programów. Jej ekspresja może się kojarzyć z PJ Harvey, Karen O, Florence Welsh czy choćby post-punkowymi The Slits.

DVA – avantpopowy duet z Czech z Brna. Ostatni album duetu, zatytułowanu „Hu” to zderzenie intymnych brzmień akustycznych z elektroniką.

2063 music

2063 to net-label założony w roku 1999 przez niejakiego 020200. „staramy się przywoływać uczucie z dzieciństwa, gdy siedziało się przed radioodbiornikiem próbując znaleźć odpowiednie fale. różnica polega na tym, że dziś sieć daje więcej możliwości niż radio” – mówi założyciel labelu. muzyka wydawana przez 2063 to zazwyczaj alektronika i ambient, choć prowadzący całość przyznaje, że stawia na różnorodność. „to jak eksploracja usłyszanych i niemych terytoriów umysłu”. cóż, ideologia dość patetyczna, muzyki jednak warto posłuchać. jak do tej pory – 3 płyty długogrające i 50 mniejszych wydawnictw. Strona: http://www.2063music.de/index1.htm

20kbps records

20kbps jest, jak sama nazwa wskazuje, internetową wytwórnią specjalizującą się w dźwiękach z krainy lo-fi, czyli najczęściej wszystkich rodzajach szumów, zniekształceń itp. poszczególne wydawnictwa, prócz plików gotowych do wypalenia w cd-audio, reprezentowane są przez specjalnie nagrane mp3 – właśnie w jakości 20kbps. wszystko zawarte jest na bardzo oszczędnej, mającej typowo „podziemny” charakter stronie. Strona: http://20kbps.sofapause.ch/index2.htm

8bitpeoples

to internetowa wytwórnia powstała w wyniku współpracy artystów pałających podobnym sentymentem do starych gier video oraz brzmieniami, jakie owe gry z siebie wydawały. założona w 1999 roku wytwórnia była początkowo projektem czysto rozrywkowym, dziś jednak ma już na swoim koncie 25 wydanych pozycji. warto zajrzeć, warto posłuchać. prócz dźwięków, strona domowa wytwórni proponuje również galerię prac utrzymanych w pikselowo – ośmiobitowej konwencji. Strona: http://www.8bitpeoples.com/

acedia music

acedia music skupia wokół siebie artystów pochodzących z różnych stron świata, idących zawsze swoją drogą. „wierzymy w różnorodność i siłę sztuki, staramy się przekraczać granice i łączyć ludzi. większość z nas to artyści w szerokim tego słowa znaczeniu – poruszamy się na wielu płaszczyznach sztuki, dzięki czemu spektrum naszych możliwości rośnie z pojawieniem się każdej nowej osoby” – piszą założyciele acedia music, którzy swym patronatem objęli już 21 wydawnictw. Strona: http://www.acediamusic.org

thinner/autoplate

założone wiosną 2002 roku, współpracujące ze sobą net-labele wydające bardzo różnorodną stylistycznie mieszankę. do dziś – 21 wydawcnictw artystów z niemiec, kanady, szwajcarii, holandii, litwy, danii stanów bądź francji. te ambitne, wydające wartościowe dźwięki labele są bez wątpienia ważniejszymi punktami na mapie muzyki free-download. Strona: http://www.autoplate.org/

camomille

internetowy projekt mający na celu wydawanie w sieci wysokiej jakości dźwięków idm, ambient, blib-hop, glitch itp. założyciele labelu pragną prezentować artystów charakteryzujących się unikalnym i indywidualnym podejściem do tworzenia muzyki, choć odrzucając wszelkiego rodzaju ideologiczno-idealistyczne nadbudowy można powiedzieć, iż camomille proponuje po prostu dobrą muzykę idm/ambient. Strona: http://camomille.genshimedia.com/home.htm

comford stand

kolejny label starający się układać swój katalog w oparciu o dźwięki „interesujące, godne uwagi i sprawiające prawdziwą przyjemność”. projekt został powołany do życia przez grupę artystów nie szukających jakichkolwiek finansowych profitów, jak więc zazwyczaj – na stronie labelu nie znajdziemy żadnych reklam, nie trzeba się również logować i rejestrować, aby ściągać pliki. do dyspozycji mamy 32, wydane dotychczas płyty.
Strona: http://www.comfortstand.com/

enought records

enough records proponuje oryginalną elektroniczną muzykę, zróżnicowaną klimatycznie. bardzo skromna strona oferująca 2 płyty długogrające i 39 mniejszych wydawnictw. Strona: http://www.enoughrecords.com/

fukk god lets create

abstrakcyjna elektronika wszelkiego rodzaju – od dronów, przez glitch do połamanych bitów. w katalogu 33 pozycje, w większości epki / single. fragment ostatniego z nich, wydanego w kwietniu tego roku „desperat” projektu violet – do ściągnięcia u nas. Strona: http://www.fukkgod.org/june02/index.html

the infinite sector

niekomercyjna grupa ludzi promujących i dzielących się muzyką eksperymentalną, noise i elektroniką. w skład nieskonczonego sektora wchodzą muzycy indywidualni, zespoły i artyści z całego świata. „jako grupa chcemy dzielić się naszymi pomysłami, zasobami, chcemy wymieniać się loopami, samplami i remiksami. chcemy współpracować. naszym celem jest zbudować i utrzymać wirtualną społeczność, która mogłaby działać bez żadnych ograniczeń i barier”. dla infinite sector nagrywają artyści ze stanów, wenezueli, japonii, islandii litwy itp. Strona: http://www.infinitesector.org/

kahvi collective

net-label nastawiony na wydawanie muzyki w formacie ogg. klimatycznie kahvi mieści się gdzieś między ambientem a chill-outem, choć właściciele wtwórni nie unikają brzmieniowych niespodzianek. w katalogu kahvi znajduje się już ponad 100 pozycji, to właśnie tu zaczynało kilku artystów, którzy dziś nagrywają dla większych, komercyjnych i „tradycyjnych” wytwórni. Strona: http://www.kahvi.org/