Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Mihai Popoviciu – The Unexpected Truth


Nowa elektronika pojawiła się w Rumunii jakieś pięć lat po tym, kiedy pierwsze techno parties zaczęto organizować nad Wisłą. Co ciekawe – mimo tego zapóźnienia, szybko zaistniało tam kilku utalentowanych didżejów i producentów, którzy lokalny sukces przekuli na międzynarodową popularność. Pierwszym z nich był Mihai Popoviciu, który zadebiutował za deckami w wieku… czternastu lat. Choć własne nagrania zaczął tworzyć już na początku minionej dekady, dopiero w jej połowie Hell opublikował nakładem swego Gigolo debiutancki singiel Rumuna – „Tales From The Moon”. Późniejsze wydawnictwa Popoviciu firmowały mniej znane tłocznie, aż trafił on pod opiekuńcze skrzydła berlińskiej wytwórni Highgrade. I to właśnie ona odpowiada za opublikowanie debiutanckiego albumu producenta – „The Unexepected Truth”.

Dla tych, którzy mieli okazję posłuchać wcześniejszych dokonań Popoviciu, krążek ten nie będzie taką znowu niespodzianką. Znajdziemy bowiem na nim wszystkie typowe dla tego twórcy muzyczne motywy – oczywiście wymodelowane na modne dzisiaj brzmienia.

Płytę spinają niczym klamrą dwa dub-house`owe nagrania – „View From The Outside” i „L-Fo-Ve”. To pierwsze jest znacznie bardziej taneczne od drugiego. Mimo, iż nie ma w nim żadnego dźwięku, którego nie słyszelibyśmy wcześniej – i tak działa, przyjemnie bujając jamajskim pulsem. Drugi utwór ma bardziej pomysłowy aranż – podłamany rytm niesie tutaj ciekawe zestawienie skorodowanych akordów klawiszy z… dyskotekowym loopem przypominającym słynne „I Feel Love” Donny Summer. Jeśli to zamierzony hołd – brawa dla Popoviciu! A jeśli nie?

W pierwszej części albumu trafiamy na motoryczną jazdę w stylu tech-house. „Riding On Electric”, opierając się na melodyjnym pochodzie basu, wpisuje wokalny loop w zawiesisty pasaż syntezatorów, a „Underwater Hero” o minimalowej budowie, koncentruje energię kompozycji na pohukującym motywie osadzonym na cofniętym głęboko w tył organicznym tle.

Krok w przód – i rumuński producent skręca w stronę nieustannie popularnego deep house`u. W jego wykonaniu dostajemy dwie odsłony gatunku – najpierw europejską, o zwięzłej formie i zwartym brzmieniu („Harpoon”), a potem amerykańską – rozjeżdżoną afrykańskimi tribalami i jazzowymi samplami wibrafonu („Pe Furish”). W podobnym klimacie utrzymany jest również „This Is For Us” – a wklejone weń odgłosy nocnego życia w murzyńskiej dzielnicy sprawiają, że pasuje on jak ulał do klasycznych produkcji Moodymana.

Przerywnikiem między tymi głębokimi nagraniami jest przysłowiowy skok w bok – w kierunku jakoś zapomnianego ostatnio garage house`u. Oto bowiem „Slighty Pale” przyjemnie pulsuje szurającym bitem, na który Popoviciu nakłada zmysłową nawijkę zanurzoną w nocnych pasażach syntezatorów. To gorące nagranie puentują dwa następujące po nim minimale – „Central HK” i „View From The Inside”, które asymilują erotyczną energię w oszczędnie dozowanych samplach o abstrakcyjnym brzmieniu.

Wstydu nie ma – Popoviciu może ze swoją płytą stanąć bez obciachu obok niemieckich dostarczycieli klubowych przebojów z Cocoon, Get Physical czy Systematic. Ale z drugiej strony nie ma też wielkiego powodu do dumy – to jednak zachowawcza muzyka o zdecydowanie użytkowym charakterze, bez ciekawych pomysłów o innowacyjnym charakterze.

www.highgrade-records.de

www.myspace.com/highgraderec

www.myspace.com/mihaipopoviciu
Highgrade 2011

1 KomentarzDodaj komentarz
  1. highgrade trzyma poziom. album bardzo przyjemny, ewidentnie moje brzmienie.


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress