Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.

Kate Tempest – The Book Of Traps And Lessons
Jarek Szczęsny:

Próba uchwycenia bałaganu dzisiejszych czasów.



offthesky – Subtle Trees

Na początku minionej dekady pojawiło się we współczesnej elektronice zjawisko drugiego obiegu wydawniczego. O ile ten pierwszy reprezentowały winyle i kompakty publikowane przez znane wytwórnie, tak ten drugi tworzyły tańsze nośniki – płyty CD-R i pliki dźwiękowe.

Korzystała z niego cała armia młodych artystów, dla których najważniejsza była możliwość prezentacji własnej muzyki, a nie zysk czy popularność. Czasem któremuś z nich udało się awansować do pierwszego obiegu – czego przykładem może być na polu techno Mike Dehnert (opublikował aż pięć albumów w plikach MP3 zanim zabłysnął w tym roku płytą „Framework” dla Delsin), a na polu ambientu – Brock Van Wey (pierwszego albumu na płycie CD doczekał się dopiero niemal po dziesięciu latach działalności).

Jednym z weteranów drugiego obiegu współczesnej elektroniki jest amerykański producent z Denver – Jason Corder. Właściwie trudno zliczyć wydawnictwa, jakie zrealizował pod szyldem offthesky (i nie tylko) nakładem niemal zupełnie nieznanych wytwórni we wszystkich możliwych formatach. Ilość stworzonego przezeń materiału sprawiła jednak, iż z roku na rok było o nim coraz głośniej. W efekcie, pozostając z niewielkimi wyjątkami, artystą wydającym wyłącznie w „butikowych” wytwórniach (czyli publikujących nie więcej niż 300 – 500 sztuk każdej płyty), stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych twórców ambientu.

Najnowsze dzieło Cordera jest idealnym przykładem metody twórczej stosowanej z powodzeniem przezeń na większości albumów. Posługując się klasycznymi instrumentami w rodzaju gitary, fortepianu czy skrzypiec, amerykański muzyk z powodzeniem sięga również po nowe techniki tworzenia dźwięku – sampling czy field recording – traktując je na równi z tymi klasycznymi.

Efekty są do przewidzenia – nostalgiczne partie piano kontrastują tu z zaszumionymi odgłosami otoczenia, a wszystko to puentuje kakofoniczna rejestracja strojącej się orkiestry symfonicznej („Enter Off Color Tear”). Jazzowy kontrabas podszywa minimalistyczna struktura rytmiczna, a w tle snuje się perlisty pasaż syntezatorów („Swallow Shallow”). Tęskne dźwięki akustycznej gitary płyną spokojnym strumieniem rozmytych klawiszy, tonąc w cyfrowych szumach i trzaskach („Gemutcycle”). Buczący dron nurza się w studyjnych defektach, rezonując dalekim echem bajkowego wibrafonu („Symphony For Exiting Entropies”).

Corder tworzy zaszumiony ambient stosując glitchową obróbkę dźwięku – nie waha się sięgnąć po toksyczny noise, ale potrafi też uwieść melancholijną partią fortepianu. Jego muzyka lokuje się więc gdzieś na przecięciu twórczości Miki Vainio, Caretakera i Brocka Van Weya. Jednak konia z rzędem temu, któremu udałoby się uzbierać całą dyskografię offthesky na właściwych nośnikach!

Nomadic Kids Republic 2011

www.nomadickids.com

www.myspace.com/nomadickids

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. K

    Lekarze stwierdzili u niego ADHD,być może stąd produkcyjny galimatrix (ku uciesze słuchaczy jak mniemam:)