Avion – Untrod
Paweł Gzyl:

Mocne techno podane w przystępny sposób.

Centralia – Ghost Report
Jarek Szczęsny:

Od krzyku po wybuch industrialnego granatu.

Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.



Tiefschwarz – Watergate 09

W ciągu ostatniej dekady najważniejszymi klubami w Berlinie stały się Berghain i Watergate. O ile ten pierwszy zyskał sławę przysłowiowej „świątyni techno”, tak ten drugi wyrobił sobie opinię miejsca, w którym można usłyszeć najlepszy house w stolicy Niemiec. Potwierdza to seria płytowych miksów przygotowanych przez didżejów współpracujących z klubem, wśród których znalazły się takie sławy, jak Ellen Allien, Sascha Funke, Konrad Black, Lee Jones, Lee Curtiss czy dOP. Nic więc dziwnego, że teraz dołącza do nich duet Tiefschwarz, który choć flirtował już z niejedną odmianą tanecznej elektroniki, to w swych didżejskich setach zawsze pozostawał wierny energetycznemu house`owi.

Tak jest i tym razem. A co najciekawsze – bracia Schwarz wybierają do swego miksu niemal same klasyki gatunku! Zaczyna się od genialnego „Baby Wants To Ride” Frankiego Knucklesa – seksownego nagrania, które w 1987 roku zrewolucjonizowało muzykę elektroniczną, ogłaszając światu istnienie nowego gatunku – chicagowskiego house`u. Potem dostajemy dwa utwory weteranów z Detroit – najpierw MK (czyli Marc Kinchen) serwuje dyskotekowy „Burning” (podrasowany na współczesną modłę przez Jaya Haze`a), a potem Alton Miller przypomina się swą debiutancką kompozycją z 1991 roku – wypełnionym zmysłowymi wokalizami „I Like Havin` You”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/436111-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=436111-01″ allowscriptaccess=”always”]

Ron Trent i Chez Damier zabierają nas z powrotem do Chicago. Ich podbarwiony na soulową modłę „Untitled” pochodzi z dwunastocalówki „Don`t Try It” opublikowanej równo dwie dekady temu przez KMS. Właścicielem tej wytwórni był oczywiście Kevin Saunderson – nic więc dziwnego, że kolejny ruch należy do niego. „The Groove That Won`t Stop” to również wspomnienie debiutu detroitowego klasyka – oldskulowy killer z 1988 roku z natychmiast rozpoznawalnym wokalem niezapomnianej Paris Grey. Z tego samego okresu pochodzi utwór projektu Latin House Crew – „Should Have Never Been”. Wypełniający go acidowy loop prowadzi do nagrania kompletnie dziś zapomnianego mistrza surowego hard house`u z Chicago. Gemini serwuje tutaj mocno zbasowany „Where Do I Go” w wersji z 1997 roku. Plotki głoszą, że ukrywający się pod tym pseudonimem Spencer Kincy żyje dziś w Wietrznym Mieście na skraju ubóstwa.

Tiefschwarz od dawna grali w swych setach kompozycję „Release” etnicznego projektu Afro Celt Soundsystem w remiksie popularnego teamu Masters At Work. Nie mogło jej więc zabraknąć i w tym zestawie. Kontrapunktem dla jej głębokiego brzmienia są dwa następujące po niej szorstkie produkcje – najpierw „Mysterious Moments” holenderskiego projektu Major Malfunctions nagrywającego niegdyś dla wysoko cenionej wytwórni Djax-Up Beats, a potem „Images” amerykańskiego duetu G Strings, który dzięki zaledwie dwóm wydawnictwom przeszedł na stale do historii minimalistycznego house`u („The Land Of Dreams” z którego pochodzi to nagranie ukazał się w 1990 roku). Płyta kończy się przypomnieniem kolejnego weterana z Chicago. Romanthony proponuje podrasowany na plemienną modłę ekstatyczny deep house „Rumpshaker” o wręcz gospelowej żarliwości, który z powodzeniem można by przypisać samemu Moodymanowi.

Wszystkie wspomniane klasyki stanowią centrum miksu Tiefschwarz. Na wstępie i na końcu zestawu niemieccy didżeje przeplatają je jednak nowszymi nagraniami. I trzeba przyznać, że ten wybór nie zawsze się sprawdza. O ile utwory Johna Robertsa („Lesser”), Julio Bashomore („Father Father”) i Marca Ashkena („Freaky Naughty”) pasują swym garażowym brzmieniem i zmysłowym klimatem do głównego segmentu setu, tak niosące echa dubowych wpływów kompozycje Deadbeat („House Of Vampires”) i samych Tiefschwarz („Corporate Butcher” z wokalnym udziałem Mamy) jakoś niezbyt komponują się z chicagowsko-detroitowym kontekstem. Nie mówiąc już o otwierającym całość „Fall Forever” When Saints Go Machine w remiksie Nicolasa Jaara – które samo w sobie jest przepięknym utworem, ale z zupełnie innej wrażliwości niż klasyki zza Oceanu.

Watergate 2011

www.water-gate.de

www.tiefschwarz.net

www.myspace.com/tiefschwarz

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. laudia

    U nich jak zawsze gęsto z klasą, a Matias to już stały fragment gry :]