Helm – Chemical Flowers
Paweł Gzyl:

Współczesna inkarnacja hipnotycznej psychodelii.

Slowthai – Nothing Great About Britain
Jarek Szczęsny:

Gniew młodego człowieka.

Alessandro Adriani – Morphic Dreams
Paweł Gzyl:

Syntetyczne sny.

Ellen Allien – Alientronic
Paweł Gzyl:

„Berlinette” na twardo.

Hoera. – Jaunu
Łukasz Komła:

Chóralne imaginacje.

jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.



Pleq wybrał 5 najlepszych płyt 2011 roku

Nie przestajemy pytać polskich, nowo-muzycznych artystów o najlepsze albumy mijającego roku. Tym razem przedstawiamy Wam prywatną listę Bartka Dziadosza, znanego jako Pleq, tworzącego muzykę eksperymentalną z rejonów ambient/glitch. Jego twórczość zawsze wywoływała Wasze żywe, często skrajne reakcje. Czy w przypadku jego rankingu będzie podobnie?

Clams Casino – Instrumental Mixtape

Jak na melancholika i prawdziwego ambientowca przystało, powinienem rozpocząć podsumowanie od czegoś w podobnym klimacie. Zacznę jednak od tłustych, choć niewątpliwie nostalgicznych beatów dla hipsterskich, rozmarzonych małolatów. Nareszcie Type wypuścił coś innego, coś co odbiega od schematów, w których tkwił już od dłuższego czasu. Witch house zawładnął rokiem 2011. Polecam gorąco i czekam na koncert Clams Casino w Polsce.

Com Truise – Galactic Melt

Nie sądziłem że wrócę do synthu lat osiemdziesiątych. Brzmienia sprzed dekady, ubarwione współczesnymi rozwiązaniami, czerpiącymi nieco z funku i hip hopowych brzmień. Z jednej strony to standard, który gdzieś już się przewinął, z drugiej, wielki plus ode mnie za przypomnienie staroszkolnych, elektronicznych brzmień.

Jacaszek – Glimmer

Czas na melancholię, instrumenty i głębię. W końcu spojrzałem na Jacaszka z całkowicie innego punktu widzenia. Częste porównywania jego twórczości do mojej, zniechęcały mnie do zapoznania się z jego twórczością. Dziś, kiedy zadaje sobie pytanie – „Czy umieścić Jacaszka w moim zestawieniu?”, słyszę – „Z całym przekonaniem, tak!” Za co? Za innowacyjność, za barok i nowe spojrzenie na muzykę eksperymentalną.

Nils Frahm – Felt

Tu komentarz jest zbędny – piękno w czystym znaczeniu tego słowa.

Rustie – Glass Swords

Crunk, glitch, bass music i electro w jednym. Dancefloor pełną gębą, bez dwóch zdań. Może to i łatwa płytka, mało subtelna, ale klepie mocno, oj mocno. Jeden z lepszych debiutów minionego roku. Z początku miałem obawy, że zanudzi mnie po kilku odsłuchach, a jednak zapadła w pamięci. OK, chodźmy na parkiet.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.