Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.

Kate Tempest – The Book Of Traps And Lessons
Jarek Szczęsny:

Próba uchwycenia bałaganu dzisiejszych czasów.



Pleq wybrał 5 najlepszych płyt 2011 roku

Nie przestajemy pytać polskich, nowo-muzycznych artystów o najlepsze albumy mijającego roku. Tym razem przedstawiamy Wam prywatną listę Bartka Dziadosza, znanego jako Pleq, tworzącego muzykę eksperymentalną z rejonów ambient/glitch. Jego twórczość zawsze wywoływała Wasze żywe, często skrajne reakcje. Czy w przypadku jego rankingu będzie podobnie?

Clams Casino – Instrumental Mixtape

Jak na melancholika i prawdziwego ambientowca przystało, powinienem rozpocząć podsumowanie od czegoś w podobnym klimacie. Zacznę jednak od tłustych, choć niewątpliwie nostalgicznych beatów dla hipsterskich, rozmarzonych małolatów. Nareszcie Type wypuścił coś innego, coś co odbiega od schematów, w których tkwił już od dłuższego czasu. Witch house zawładnął rokiem 2011. Polecam gorąco i czekam na koncert Clams Casino w Polsce.

Com Truise – Galactic Melt

Nie sądziłem że wrócę do synthu lat osiemdziesiątych. Brzmienia sprzed dekady, ubarwione współczesnymi rozwiązaniami, czerpiącymi nieco z funku i hip hopowych brzmień. Z jednej strony to standard, który gdzieś już się przewinął, z drugiej, wielki plus ode mnie za przypomnienie staroszkolnych, elektronicznych brzmień.

Jacaszek – Glimmer

Czas na melancholię, instrumenty i głębię. W końcu spojrzałem na Jacaszka z całkowicie innego punktu widzenia. Częste porównywania jego twórczości do mojej, zniechęcały mnie do zapoznania się z jego twórczością. Dziś, kiedy zadaje sobie pytanie – „Czy umieścić Jacaszka w moim zestawieniu?”, słyszę – „Z całym przekonaniem, tak!” Za co? Za innowacyjność, za barok i nowe spojrzenie na muzykę eksperymentalną.

Nils Frahm – Felt

Tu komentarz jest zbędny – piękno w czystym znaczeniu tego słowa.

Rustie – Glass Swords

Crunk, glitch, bass music i electro w jednym. Dancefloor pełną gębą, bez dwóch zdań. Może to i łatwa płytka, mało subtelna, ale klepie mocno, oj mocno. Jeden z lepszych debiutów minionego roku. Z początku miałem obawy, że zanudzi mnie po kilku odsłuchach, a jednak zapadła w pamięci. OK, chodźmy na parkiet.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.