HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



John Daly – Sunburst

Ten pochodzący z irlandzkiego Cork młody producent dał się poznać w ciągu siedmiu lat swej fonograficznej aktywności z wyjątkowo eklektycznego gustu. Na swych dwunastocalówkach publikowanych głównie nie wiedzieć czemu przez szwajcarskie wytwórnie Plak i Drumpoet Community penetrował rozlegle obszary techno i house`u, sięgając jednocześnie po starsze gatunki w rodzaju disco i electro. Choć jego debiutancki album „Sea & Sky” z 2009 roku nagrany dla prowadzonej przez Francoisa K. firmy Wave Music był skoncentrowany na tanecznych rytmach, to zaledwie rok później irlandzki producent wzbogacił swą dyskografię o ambientowy krążek „Confinement”.

Jak w takim razie brzmi jego najnowsze dzieło? Zgodnie z oczekiwaniami, trzecia płyta w dorobku Johna Daly jest swobodną wycieczką po różnych odmianach klubowej elektroniki. Zaczyna się od techno – ale tego bogato zaaranżowanego, o wyraźnie detroitowych inklinacjach, utrzymanego w lekko nostalgicznym klimacie (tytułowy „Sunburst”). Podobne brzmienia wracają dopiero pod koniec albumu. Najpierw pojawia się „Moon Pool” wymodelowany na nieco oldskulową modłę, a na finał „Daybreak” – poetycka wizja wyraźnie zainspirowana klasycznymi dokonaniami samego Derricka Maya. Choć wszystkie te nagrania osadzone są na mocnych podkładkach – ich głównym elementem pozostają w każdym przypadku czytelne melodie rozpisane na kilka różnych partii analogowych syntezatorów.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1941689-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1941689-02″ allowscriptaccess=”always”]

Bardziej rozrywkową część albumu rozpoczyna „Release”. To wywiedzione z ejtisowej tradycji plastikowe disco, które niegdyś z powodzeniem mogłoby się znaleźć w katalogu berlińskiego Lasergunu. „Cruise Control” – jak wskazuje sam tytuł – również osadzony jest w tych samych ramach czasowych. Takie mechaniczne electro idealnie nadawałoby się do breakdance`owych zawodów tanecznych w nowojorskim metrze za czasów „gwiezdnych wojen” między Reaganem a Gorbaczowem. „I Got Balls” przywołuje natomiast wspomnienie chicagowskiego house`u, rozbrzmiewając surowymi dźwiękami vintage`owych syntezatorów, niosących chóralnie odśpiewany refren. Po raz ostatni Daly zatrzymuje się w ósmej dekadzie dwudziestego wieku w „All Night”. To romantyczny deep house zrealizowany z wyczuciem stylu typowego dla twórców związanych niegdyś z kultową wytwórnią Nu Groove.

Najmniej ciekawie wypadają w tym zestawie typowo współczesne realizacje. Przycięty do formuły kilkuminutowej piosenki „Promenade” przypomina banalne nagrania rodem z brytyjskiego Kiss FM lansującego komercyjna odmianę radiowej muzyki klubowej. Wpisany w formułę energetycznego tech-house`u „Pass The Swing” wyraźnie ustępuje podobnym produkcjom rodem z Kolonii. Jedynie mocno zdubowany „Deep Heat” robi lepsze wrażenie – bo Daly ożywił go przyjemną bryzą nocnych tonów karaibskich klawiszy.

„Sunburst” słucha się jednak z przyjemnością  – bo to po prostu niezobowiązująca kolekcja w większości sprawnie zrealizowanych nagrań, która ma umilić nam wolny wieczór w domu czy klubie.

Drumpoet Community 2012

www.drumpoet.com

www.myspace.com/drumpoet

www.myspace.com/thesoundofjohndaly

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.