Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Archive for Październik, 2018

DeWalta – Wander

David Koch przez wiele lat pracował na opinię dobrze zapowiadającego się muzyka klasycznego i jazzowego. Studiował w prestiżowym Hans Eissler Music College grę na kilku różnych instrumentach – fortepianie, trąbce i saksofonie, a potem koncertował z orkiestrą symfoniczną na całym świecie i grywał w wielu zespołach specjalizujących się w „czarnej” muzyce. Aż w pewnym momencie coś zazgrzytało – i wtedy zaczął skupować wyposażenie domowego studia, aby tworzyć… elektronikę.

Pięć lat temu powołał wraz z przyjaciółmi do życia wytwórnię Meander, nakładem której zadebiutował autorskimi nagraniami, które szybko zwróciły na niego uwagę w berlińskim podziemiu. Dzięki temu kolejne swe produkcje umieścił w katalogach cenionych wytwórni – Vakant, Cynosure i Kalk Pets. Z czasem stanął również za deckami, powoli zdobywając renomę didżeja grającego wyjątkowo zmysłowe sety. W końcu przyszedł czas na podsumowanie dotychczasowej działalności na klubowej scenie – i jest nim jego debiutancki album, firmowany używanym przezeń od początku pseudonimem DeWalta.

„Wander” rozpoczyna się od razu mocnym akcentem – „Eagle” to seksowny tech-house wystylizowany na dyskotekową modłę, w którym główny motyw stanowi przestrzenna partia wyrazistych organów. W podobnym stylu utrzymany jest „Keep On” – choć tym razem niemiecki producent nadaje swej kompozycji bardziej minimalowy sznyt, kontrastując kruchą rytmikę z mocno zaznaczoną melodią, niesioną przez wokal Judith Ahrends.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1986710-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1986710-02″ allowscriptaccess=”always”]

Bardziej funkową odmianę współczesnej muzyki klubowej odnajdujemy w „Righ Here”. To pulsujący głębokim pochodem „żywego” basu garażowy house, ozdobiony soczystą partią klasycznego Rhodesa o jazzowym brzmieniu. Kwintesencją tego wątku są dwa nagrania umieszczone na zakończenie płyty. „Hawk” i „Machine Soul” przypominają bowiem klasyczne dokonania Moodymanna – łącząc spowolnioną rytmikę z soulowymi wokalami i rozbuchanymi partiami akustycznych instrumentów. Rzadko któremu twórcy z Europy udaje się uzyskać to ekstatyczne napięcie typowe dla nagrań tego gatunku z Motor City – ale Koch radzi sobie z tym w zaskakująco łatwy sposób.

Jazzowe fascynacje berlińskiego artysty najmocniej dają o sobie znać jednak w samym centrum płyty. Oto bowiem w „Waltfunk” sięga on zgodnie z tytułem po archetypowy niemal funk – oparty na klaskanym rytmie i głębokim pochodzie pulsującego kontrabasu. „Pace” i „Barksdale Movin On” przynoszą z kolei zwrot w stronę hip-hopu – zagranego na „żywych” instrumentach i ozdobionego raperskimi rymami.

Najlepsze wrażenie z całego zestawu robi jednak „Peregrine Second Race”. Tym razem Koch pozwala sobie niemal na orkiestrową aranżację – nagranie zaczyna się bowiem od smolistego breakbeatu, potem nagle zamienia się w dynamiczny tech-house, by w finale znów wrócić do połamanej rytmiki. Wszystko to podlane ambientowym tłem, nadającym całości przyjemnie odrealniony ton.

Wygląda na to, że klasyka straciła utalentowanego muzyka, a elektronika – zyskała pomysłowego producenta. Większość nagrań z debiutu DeWalty robi bowiem dobre wrażenie – bo pomimo stylistycznych przeskoków, potrafił on nadać swym kompozycjom wspólne, organiczne i naturalne brzmienie, dzięki któremu „Wander” nie rozpada się na szereg nie pasujących do siebie elementów.

Haunt Music 2012

www.dewalta.com

www.myspace.com/dewalta

www.facebook.com/dewaltadavid

Niespodzianka od Marka Kozelka dla Halfway Festival

Choć niestety Mark Kozelek nie zagra na Halfway festiwal, to jednak przygotował drobną niespodziankę dla fanów. Czytaj dalej »

Coraz ciekawiej na Unsoundzie

Kolejni wykonawcy zaproszeni na tegoroczną edycję Unsound Festivalu wzbudzają już większy entuzjazm – będzie Robert Henke, Uwe Schmidt i Hieroglyphic Being.

Czytaj dalej »

Matana Roberts i The Bad Plus na Warsaw Summer Jazz Days 2012

Matana Roberts to chicagowska saksofonistka, która jak większość muzyków wywodzących się z Chicago wyemigrowała do Nowego Jorku. Znana m.in. ze współpracy z muzykami z kręgu Tortoise to postać nietuzinkowa. Czytaj dalej »

Nowy singiel od The KDMS

Max Skiba w przeddzień występu The KDMS na Open`er Festivalu proponuje nowy singiel swego projektu – „Circles”.

Czytaj dalej »

S_W_Z_K – S_W_Z_K

Przez niemal równo dekadę David Brown i James Taylor dostarczali nam wysokiej próby taneczną elektronikę posługując się nazwą Swayzak. Zaczęli w świetnym stylu – ich debiutancki album „Snowboarding In Argentina” z 1998 roku do dziś jawi się jedną z najbardziej stylowych inkarnacji dubu w formule muzyki tanecznej. Potem też było nieźle – choć brytyjskich producentów znosiło zarówno w stronę dynamicznego electro, jak i bardziej melodyjnego synth-popu. Ostatnie ich dokonania wskazywały jednak, że znów wracają do konkretnego grania o minimalowym charakterze. Aż tu niespodziewanie rok temu obaj panowie ogłosili najpierw, że nie będą już wspólnie nagrywać, tylko występować na żywo, by kilka miesięcy później oznajmić mediom, że ich drogi rozchodzą się na dobre.

Dzisiaj wygląda na to, że sztandar Swayzaka dumnie będzie dzierżył tylko jeden z producentów – David Brown. Bo oto już wiosną zeszłego roku jego wspólny występ z Richardem Davisem w Warszawie został zapowiedziany na plakacie jako SWZK. Pomysł spodobał się angielskiemu twórcy – i jego debiutancki album zrealizowany dla Tresora z niewielką pomocą berlińskiego artysty firmuje właśnie takiż szyld – uzupełniony jedynie komputerowymi spacjami.

Już pierwszy utwór z zestawu wskazuje, że Brown wraca do korzeni. Maksymalnie skorodowany dubowym rezonansem jazgotliwy loop wprowadza miarowy puls techno, osaczając słuchacza atmosferą narastającej paranoi („31 Techniques”). Szybko okazuje się, że jesteśmy na właściwym tropie – w kolejnym nagraniu brytyjski producent zabiera nas na parkiet w Berghain: twarde uderzenia tektonicznego bitu wsparte łopoczącym dudnieniem zwalistego basu kojarzą się od razu z brzmieniem typowym dla produkcji z Ostgut Ton („Dimanche Noir”). Również następne utwory pokazują, że Brown uważnie śledzi rozwój gatunku – „Neukölln Mon Amour” i „The Last Drop” eksplodują industrialnymi brzmieniami osadzonymi na twardym podkładzie rytmicznym, przywołując na myśl ostatnie dokonania takich twórców, jak Perc czy Shifted.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/455937-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=455937-01″ allowscriptaccess=”always”]

Nie brak tu również modnych dziś reminiscencji z przeszłości. W minimalistycznym „Meatpackers Memorial” trafiamy na kliniczne techno rodem z dawnych podziemi Tresora, w których przyszły kształt gatunku wykuwali i Robert Hood i Daniel Bell. Również wibrująca nerwowym rytmem „Marianne” odwołuje się do niemieckiej klasyki sprzed niemal dwóch dekad – chociażby żrących nagrań Marca Traunera działającego pod szyldem The Mover.

Im dłużej płyta trwa, tym muzyka nabiera bardziej eksperymentalnego charakteru. Oto w „Eisenstrasse” Brown skręca na terytorium zarezerwowane przez Andy`ego Stotta. To podłamana dubstepem smolista wersja mrocznego techno – zaaranżowana na zredukowane i zanurzone w studyjnych szumach dźwięki. Podobnie wypada „Classified Dub” – choć tym razem główną rolę pełnią tu jamajskie pogłosy, tworzące przestrzenny charakter kompozycji. I wreszcie „End Of The Line Old Boy” – prawdziwe opus magnum brytyjskiego producenta. Brown zaczyna tym razem od wycofanych breaków – ozdabiając je świszczącymi dronami i pohukującymi loopami, by dopiero po dłuższym wprowadzeniu uderzyć miarowym bitem laboratoryjnego techno, wspartym monumentalnym pochodem epickich klawiszy. Całość brzmi powalająco – jak najbardziej zrytmizowane momenty na płytach Demdike Stare.

Debiutancki album Davida Browna jest osadzony w tradycji dokonań wczesnego Swayzaka – ale idzie znacznie dalej, dokonując przeszczepienia dawnych brzmień duetu na teren jak najbardziej współczesnego techno. Efekty są ze wszech miar imponujące – po ciekawej, choć dosyć konwencjonalnej płycie Puresque, berliński Tresor wreszcie zalicza prawdziwie mocne wydawnictwo.

Tresor 2012

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

www.swayzakindustries.blogspot.com

www.facebook.com/pages/Swayzak

DJ Lutto Lento w stylu chopped and screwed

David Guetta i Britney Spears to postaci raczej rzadko goszczące na łamach Nowejmuzyki. DJ Lutto Lento, czyli szef Sangoplasmo Records, włączył do swojego miksu ich kawałki oraz muzykę, której słuchanie bywa określane mianem „wstydliwej przyjemności”. Czytaj dalej »

Skalpel, Kronos Quartet i Sigur Ros na Sacrum Profanum 2012

Sensacja w programie jubileuszowej edycji krakowskiego festiwalu Sacrum Profanum – Igor Pudło oraz Marcin Cichy wystąpią jako duet Skalpel prezentując premierowy materiał inspirowany muzyką Krzysztofa Pendereckiego, Henryka Mikołaja Góreckiego, Wojciecha Kilara oraz Witolda Lutosławskiego. Na scenie towarzyszyć im będzie Kronos Quartet oraz goście zaproszeni z wytwórni Ninja Tune.

Duet, który swoją twórczością wprowadził polski jazz w XXI wiek, nie będzie jedyną atrakcją tegorocznego Sacrum Profanum – swoją obecność potwierdziła także grupa Sigur Ros. Wraz z Kronos Quartet Islandczycy dadzą dwa koncerty zamykające tę edycję festiwalu.

Tematem przewodnim jubileuszowej edycji festiwalu jest muzyka polska, dlatego też w programie znajdują się koncerty monograficzne Aleksandra Nowaka, Marcina Stańczyka, Cezarego Duchnowskiego, Agaty Zubel oraz Sławomira Kupczaka. Wszystkie prezentujące kompozycje premierowe, napisane specjalnie dla potrzeb festiwalu, lub jeszcze w Polsce nie słyszane.

Ważnym wydarzeniem będzie także „Król Lear” – dzieło wokalno-instrumentalne napisane przez Pawła Mykietyna, powstałe do libretta dramaturga Teatru Nowego – Piotra Gruszczyńskiego. Kompozycja powstaje specjalnie na zamówienie Festiwalu Sacrum Profanum i będzie wykonana przez Ensemble Modern oraz obsadę 5 wokalistów solowych, tworzących na co dzień poza kręgiem muzyki klasycznej.

10 edycja Sacrum Profanum odbędzie się w Krakowie, w dniach 9-17 września.

Więcej informacji, w tym szczegółowy program, znaleźć można na stronie http://www.sacrumprofanum.com/.

Op!Era Folk Festival w Białymstoku

Przypomnijmy, że Halfway Festival (W połowie drogi) to przygotowany przez Operę i Filharmonię Podlaską – Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku oraz Komitet Kultury Takk projekt mający na celu ukazanie różnorodnego oblicza muzyki folkowej, alternatywnej i songwriterskiej. Czytaj dalej »

Keith Fullerton Whitman – Occlusions

Amerykański eksperymentator z zapałem charakterystycznym dla nerdów testuje możliwości syntezatora modularnego. Czytaj dalej »

Gigolo Music Ltd 13 – Presented By DJ Hell

Po wydaniu trzy lata temu słynnego albumu „Teufelswerk” prawie cała para zeszła z wytwórni Hella. Choć opublikowała ona udane albumy Snuff Crew i Kikumoto Allstars, daleko było jej do dawnej aktywności z początku minionej dekady. Dlatego wydawało się, że to koniec – i Gigolo przejdzie do historii muzyki elektronicznej.

A tu nic z tego – choć w ciągu ostatnich dwóch sezonów firma publikowała raczej sporadycznie i to przeważnie w cyfrowym formacie, nagle Hell powraca z kolejną częścią swej flagowej kompilacji, objawiając nią cały zestaw parkietowych killerów. Jak to się już utarło w zwyczaju – „Gigolo Music Ltd” to dwupłytowy zestaw zawierający aż 22 nagrania trwające ponad dwie i pół godziny!

Podobnie, jak na poprzedniej składance z serii, również tym razem Hell stawia na klasyczny w brzmieniu house. Na początek dostajemy zaskakująco klimatyczne nagrania – bo zrealizowany przez brytyjskiego producenta Tima Deluxe „Transformation” uwodzi nastrojową partią piano, a wyprodukowany przez jego austriackiego kolegę Skwerla „Pollyanna” – melodyjnym zestawieniem saksofonu z fortepianem. Segment ten kończy Adriano Patane, serwując ozdobiony latynoską wokalizą utwór „En Memoria A Santiago”.

Potem zaczyna się coraz cięższa jazda. Na pierwszy rzut idzie niemiecki klasyk z 1990 roku opublikowany niegdyś przez słynną wytwórnię Low Spirit – „Hell Or Heaven” autorstwa Lutza Ludwiga ukrywającego się pod pseudonimem L.U.P.O. Te oldskulowe dźwięki przenosi w czasy współczesne Hrdvsion w swoim „Right And Tight” – stawiając na radykalnie surowe i szorstkie brzmienie. Nawet znany z bardziej miękkich produkcji Douglas Greed zabiera nas tutaj na wycieczkę do Chicago – decydując się w „When A Man Signs a Track” na sugestywne połączenie mrocznej nawijki z oszczędnym podkładem rytmicznym. Podobnie wypadają dalsze kompozycje – „Ghetto Fab” Danny`ego Daze`a i „Kings Cross” Snuff Crew.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/457915-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=457915-01″ allowscriptaccess=”always”]

Najbardziej awangardowo rozbrzmiewa w tym zestawie „A Riot Of Chrome” projektu B.D.I., znanego z wcześniejszych dokonań dla Rush Hour. Przysłowiową kropkę nad i stawia oczywiście sam Hell – przypominając swój słynny utwór „Eat More House” z 1995 roku – w znacznie cięższej wersji, buchającej wprost ogniem i parą. A na koniec – zaskakujący disco-punk o zgrzytliwym tonie w wykonaniu tajemniczego projektu Gin Sling.

Drugi krążek z zestawu ma bardziej urozmaicony charakter. Zaczyna się również od mocnego house`u – bo w takim stylu utrzymane są nagrania „Feet” i „Re-Bokk Robot” w wykonaniu niemieckiego duetu Rampa & Re.You i znanego ze współpracy z Argy`m rapera Posh! The Prince`a. Potem nagły zwrot w stronę przestrzennego cosmic disco rodem z klasyki italo proponuje szwajcarski team Lenoir & Meriton. Kontrastem dla chłodnego brzmienia tej kompozycji jest ekstatyczny miks DJ Koze dokonany na utworze wiedeńskiego duetu Makossa & Megablast – „Soy Como Soy”.

Powrót tradycyjnego house`u zwiastują nagrania Olivera Tona i projektu Prommer & Barck – „Chicago Cello” i „The Barking Grizzle”. Ważną rolę pełnią w nich melodie – w pierwszym wniesiona przez zamaszystą partię wiolonczeli, a w drugim – przez wokalne sample i chwytliwe klawisze. Totalną niespodzianką jest „Understand This Groove” – kreskówkowy rave w wykonaniu szwedzkiego duetu Soundfactory a pochodzący z najlepszych czasów dla tego gatunku – czyli z 1992 roku. Jeszcze głębiej w przeszłość sięga Hell w nagraniu „Der Storm Der Zeit” – remiksując na współczesną modłę oldskulowy hymn disco z 1977 roku w wykonaniu austriackiej divy ukrywającej się pod imieniem Galla.

A na finał chyba dwie najlepsze kompozycje z zestawu. Najpierw dobry kumpel Hella, czyli Christian Prommer i jego oparty na samplach synkopowanych bębnów „Chocopop Jazz”, a potem Herman Schwarz i fascynujące wspomnienie detroitowego house`u z końca lat 80. w nastrojowym „Overestimation”.

Po krachu mody na electroclash Hell skończył z lansowaniem klubowych nowinek – jego nowa kompilacja pokazuje, że tym razem stawia na solidne granie taneczne w klasycznym stylu. I dobrze – bo zebrane na dwóch krążkach nagrania wprost eksplodują zmysłową energią. A to znaczy, że Gigolo nadal jest gwarantem wysokiej jakości tanecznej elektroniki.

Gigolo 2012

www.gigolorecords.com

www.myspace.com/gigolorecords

www.facebook.com/InternationalDeeJayGigolos

Nowy zestaw od Gathaspara

Nasz ulubiony polski producent idzie, jak burza – i tym razem serwuje cztery premierowe nagrania pod wielce intrygującym tytułem „Powstanie”.

Czytaj dalej »

Darling Farah – Body

Ten dwudziestoletni producent pochodzi z Detroit. Ponieważ spędził tam zaledwie kilka lat, by potem wraz z rodzicami przenieść się do Emiratów Arabskich i wreszcie samemu stanąć na własne nogi w Londynie, fakt ten mógłby wydawać się kompletnie nieistotny dla jego muzycznej kariery. A jednak – już pierwsze trzy winylowe dwunastocalówki opublikowane na przestrzeni ostatnich dwóch lat, potwierdzały narodziny wielkiego talentu, wyraźnie napiętnowanego dzieciństwem w Motor City. Podobnie jest zresztą na debiutanckim albumie Kamau Baaqiego, który na potrzeby artystycznych działań przybrał wdzięczny pseudonim Darling Farah. Otrzymujemy go właśnie w wersji cyfrowej i winylowej nakładem brytyjskiej wytwórni Civil Music.

Otwierający „Body” utwór „North” wskazuje jednak, że te detroitowe koneksje wcale nie będą takie oczywiste. Bo na początek czarnoskóry producent sięga po angielski garage – łamiąc prostą rytmikę i zanurzając ją w sążnistych falach onirycznych syntezatorów. Tchnienie masywnego dubstepu przynosi natomiast „Fortune”. Nagranie pulsuje bowiem głębokim pochodem basu, uzupełnionym jedynie spowolnionymi uderzeniami klaskanego bitu. Kulminacją tych londyńskich wpływów jest tutaj „Bruised” – warczący agresywnymi partiami rave`owych klawiszy dubstepowy walec.

Wyraźne echa muzyki z Motor City pojawiają się jednak już w drugim utworze z zestawu. „Realised” to twarde techno eksplodujące falującym pochodem zwalistego basu i brutalnymi uderzeniami rwanych akordów klawiszy. Szkołę ciężkiego grania w stylu wczesnych dokonań Jeffa Millsa i Roberta Hooda słychać też w kolejnych kompozycjach. O ile jednak „Forget It”, „Body” i „Curse” osadzone są na mocnych uderzeniach tektonicznego bitu rodem z Detroit, to resztę konstrukcji tych utworów wypełniają zawiesiste drony o zaszumionym brzmieniu, wywiedzione raczej z dokonań młodych gwiazd gatunku choćby ze Stroboscopic Artefacts.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1967998-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1967998-02″ allowscriptaccess=”always”]

W finałowej części płyty Kamau Baaqi zwraca się ku bardziej przestrzennym dźwiękom. Decyduje o tym wykorzystanie dubowych technik tworzenia dźwięku – stąd tutaj skorodowane akordy rdzawych klawiszy w szeleszczącym „All Eyes” czy pulsujące gęstym tłem utkanym ze studyjnych pogłosów „Fortune Part II” i „Telling Me Everything”. Świetnie z tego typu dźwiękami koresponduje oparty na rozwibrowanych arpeggiach poetycki „Aaangel”. W obu przypadkach inspiracja płynie z Motor City – w pierwszym z nagrań Echospace i Deep Chord a w drugim – z klasyki Derricka Maya czy Carla Craiga.

„Body” to znakomity debiut, objawiający nam swego twórcę jako utalentowanego spadkobiercę detroitowej szkoły techno – w intrygujący sposób uzupełniającego szlachetną tradycję o pomysłowo stosowane nowinki brzmieniowe i rytmiczne. Czekamy na więcej!

Civil Music 2012

www.civilmusic.com

www.facebook.com/civilmusic

www.darlingfarah.com

www.facebook.com/darlingfarah

Kolejne gwiazdy tegorocznej Nowej Muzyki

Organizatorzy Tauron Nowa Muzyka Festiwal konsekwentnie poszerzają lineup tegorocznej edycji imprezy. W Katowicach zagrają Gaslamp Killer, Lapalux, Hudson Mohawke i Lunice (jako TNGHT) oraz Young Montana. A to nie koniec niespodzianek! Czytaj dalej »

Emptyset – Trace 2005 – 2009

Ostatnie dokonania brytyjskiego duetu Emptyset ustawiają go na pierwszej linii frontu w batalii o dalszy rozwój nowej elektroniki. Ale te oryginalne eksperymenty z basowymi brzmieniami i dronowymi przestrzeniami, które znamy choćby z płyt „Demiurge” czy „Medium” musiały mieć gdzieś swoją przyczynę. I właśnie źródła obecnej muzyki Jamesa Ginzburga i Paula Purgasa odsłania nam wydana wyłącznie w cyfrowym formacie kompilacja wczesnych nagrań obu producentów – „Trace 2005 – 2009”.

Dwa pierwsze utwory z zestawu to wyśmienite techno tkwiące korzeniami w Detroit i Chicago. „Acuphase” ma bogatą aranżację, w której laboratoryjne efekty stanowią kontekst do spotkania acidowego loopu z falującym basem. Bardziej oszczędnie wypada „Displacement Activity” – a tym razem w roli głównej pojawia się wyrazisty motyw klawiszowy o melodyjnym tonie, uzupełniony ćwierkającymi ozdobnikami.

„Isokon” przynosi zwrot w stronę precyzyjnego minimalu rodem ze szkoły Säkho czy wczesnego Minus. Zaprogramowany z zegarmistrzowską dokładnością kruchy bit jest tutaj podstawą do wprowadzenia masywnej partii głębokiego basu, którą od spodu podszywa mroczny wyziew nisko zawieszonego dronu. Podobnie wypada kolejna kompozycja – „Seclusion”. Tym razem Ginzburg i Purgas ozdabiają minimalowy podkład rytmiczny industrialnymi efektami. I jeszcze „Doxa” – równie chłodna kompozycja, odróżniająca się jednak od dwóch pozostałych zrealizowanych w tej samej stylistyce, lekko podłamanym pulsem wywiedzionym z tradycji electro.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1960755-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1960755-02″ allowscriptaccess=”always”]

House`owy watek wprowadza w tym zestawie „Endoxa”. Jego twórcy sięgają tutaj po zwaliste uderzenia automatu perkusyjnego rodem z chicagowskiej klasyki – ozdabiając je narastającymi akordami syntezatorów o szorstkim brzmieniu.  W tym samym tonie utrzymany jest „Episteme” – choć tym razem sprężysta rytmika nagrania wprowadza chłodniejsze dźwięki pohukujących klawiszy. Całość kończy hipnotyczne dub-techno – idealna realizacja muzycznych postulatów Basic Channel sprzed niemal dwóch dekad („Demian”).

Właściwie szkoda, że Ginzburg i Purgas już nie realizują takich utworów – o zdecydowanej rytmice i zwartych aranżacjach. Kolekcja ich wczesnych dokonań wskazuje, że doszli oni w tej formule do znakomitych rezultatów. Ale z drugiej strony – cieszy, że obaj producenci mieli w sobie na tyle odwagi, by niektóre wątki zaznaczone w tych kompozycjach, radykalnie przerysować, osiągając w ten sposób zaskakująco nowatorskie brzmienie.

Nieoficjalnie wiadomo, że duet Emptyset pojawi się w tym roku na krakowskim Unsound Festivalu. Jakie oblicze swej muzyki odsłoni przed nami na żywo?

Caravan 2012

www.multiverse-music.com

Nasiono Sunrise 2012

Kolejne spotkanie zespołów Nasiono records (oraz gości) celebrujące najkrótsze noce w roku.

Czytaj dalej »

Moritz Von Oswald Trio – Fetch

Wydany trzy lata temu debiutancki album projektu trzech luminarzy współczesnej elektroniki, otworzył nową przestrzeń do fascynujących eksperymentów międzygatunkowych. Okazało się, że wychodząc od klasycznego techno, Moritz Von Oswald, Max Loderbauer i Sasu Ripatti, są w stanie asymilować wpływy zarówno dubu, jak i jazzu czy funku, scalając je w organicznie zespolone brzmienie, wykraczające poza wszelkie dotychczasowe podziały muzyczne.

Prace nad czwartym krążkiem formacji odbywały się w sierpniu minionego roku. Tym razem do trzech dotychczasowych jej członków, dołączyło dalszych czterech instrumentalistów – znany z nagrań dla ECM jazzowy basista Marc Muellbauer, trębacz Sebastian Studnitzky, obsługujący flet, klarnet i saksofon Jonas Schoen oraz odpowiedzialny za tworzone na żywo efekty Tobias Freund. Jakie są rezultaty tej sesji i późniejszych jej preparacji?

Otwierający album „Jam” osadzony jest na funkowym pulsie basu i bębnów – na który nakładają się dubowe pogłosy uzupełnione zgrzytliwymi efektami. To wszystko składa się jednak tylko na gęste tło, stanowiące niezwykły kontekst dla zadziornej solówki na trąbce – niczym z dawnych nagrań samego Milesa Davisa.


Podobne brzmienie ma kończąca płytę „Yangissa”. Chociaż tutaj punktem wyjścia jest zredukowany bit techno – natychmiast zostaje on zakryty polimorficznymi rytmami o afrykańskim pochodzeniu. Nad wszystkim tym góruje zapętlony dubowy akord, wtopiony w nieprzenikniony gąszcz splecionych ze sobą elektronicznych efektów.

„Dark” to z kolei czytelne odwołanie do pamiętnej twórczości Rhythm & Sound. Mamy tu bowiem do czynienia ze spowolnionym dubem – wiedzionym przez tęsknie zawodzącą partię jamajskich klawiszy. Ale i tutaj nie brakuje dźwiękowych eksperymentów – rozgrywających się w studyjnej przestrzeni wypełnionej głębokimi pogłosami. Zgodnie z tytułem „Club” wpisuje się w formułę surowego grania w stylu Basic Channel. Muzycy sięgają tutaj bowiem po hipnotyczny bit techno – ozdabiając go jednak ciepłymi tonami wibrafonu, które podszywają skorodowane szumy i chroboty.

W porównaniu do „Horizontal Structures”, nowy album The Moritz Von Oswald Trio przynosi znacznie bardziej dynamiczną muzykę. Poszczególne nagrania są bardziej zwarte, niosą ze sobą większą energię, czuć w nich mocniejszą dyscyplinę. To dobrze – dzięki temu „Fetch” odsłania nowe oblicze projektu, zdecydowanie bliższe solowym dokonaniom jego trzech liderów.

Honest Jon`s 2012

www.honestjons.com

www.myspace.com/honestjonsrecords

www.facebook.com/pages/Honest-Jons-Records

Jacek Sienkiewicz – densinghour mixtape

Przedstawiamy miks autorstwa Jacka Sienkiewicza z serii „Glissando densinghour”. Czytaj dalej »

Songwriting Op!era Festival – relacja z imprezy w Białymstoku

Festiwal otworzył białostocki duet Lifemotiv. Michał Czarnecki i Kamil Łukomski prezentują tzw. miejską poezję obserwacyjną, która opisuje m.in. sprzedawców z bazaru „Madro”, tajemniczą śmierć chomika czy damsko-męskie spotkania autobusowych spojrzeń. Czytaj dalej »

Ambient Park w Białymstoku

Zgodnie z ideą wydarzenia, ambientowe dźwięki inspirowane naturą rozleją się po parkowych alejach, opanują zmysły i pobudzą wyobraźnię. Organizatorzy zapowiadają masę wrażeń, których dostarczą m.in. instalacje multimedialne i niekonwencjonalna iluminacja zespołu parkowego. Czytaj dalej »