Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



Archive for Wrzesień, 2018

42 ambientowe nagrania od Future Sequence

Internetowa wytwórnia proponuje do darmowego ściągnięcia swoją nową kompilację odsłaniającą różne oblicza współczesnego ambientu.

Czytaj dalej »

Nowy singiel Mosqitoo na 10-lecie

Duet obchodzi w tym roku 10-lecie istnienia i z tej okazji nagrał pierwszy od dwóch lat singiel. Piosenka „Satellite” właśnie ukazała się we wszystkich największych cyfrowych sklepach na świecie.

Czytaj dalej »

Ostatni artyści na Unsound

Do grona wykonawców tegorocznej edycji krakowskiego festiwalu dołączają Ben UFO i Nguzunguzu.

Czytaj dalej »

Affin Fractals

Joachim Spieth był jednym z pierwszych producentów, którzy opublikowali swe nagrania w kolońskim Kompakcie. Mimo jednak, że wydana w 1999 roku dwunastocalówka „Abi 99” sprawiła, że jego kolejne utwory trafiały do katalogów nie tylko tejże wytwórni, ale również Auftrieb czy Onitora, niemal dokładnie dekadę później powołał on do życia swą własną tłocznię. W ciągu czterech lat swej działalności Affin wyrósł na jednego z ważniejszych graczy na niemieckiej scenie klubowego grania. A to przede wszystkim ze względu na innowacyjną politykę Spietha – stawiającego na cyfrowy format i powszechną dostępność wydawnictw firmy w największych sklepach internetowych.

A jaki jest poziom muzycznej oferty Affin? Całkiem wysoki – a potwierdza to najnowsza kompilacja wytwórni, na której znalazły się utwory zarówno producentów stale współpracujących z tłocznią, jak i dopiero debiutujących w jej barwach.

Australijski twórca ukrywający się pod szyldem Little Fritter ma już pełny album opublikowany w cyfrowym formacie przez firmę Spietha dwa lata temu. Tym razem otwiera stawkę zgrabnie wymodelowanym tech-house`em, którego ozdobą jest pomysłowo wpleciona w ostre akordy klawiszy zmysłowa wokaliza tajemniczej dziewczyny („It`s Real”). Podobne dźwięki wydobywają się dopiero w drugiej połowie albumu spod palców brytyjskiego producenta znanego jako Roberto. Młody artysta stawia na lekką rytmikę – ale resztę aranżu swej kompozycji tworzy z zapętlonych głosów wtopionych w hipnotycznie pohukujące loopy („Flight Path”).

Rumuński projekt Dirty Culture, który również może się pochwalić cyfrowym albumem dla Affin, otwiera house`owy segment zestawu. „In My Hands” to seksowny utwór, w którym funkowy puls basu wnosi plemiennie brzmiące perkusjonalia. Jeszcze lepiej wypada „Broken Brick” Stefano Esposito – bo perfekcyjnie synchronizująca twarde uderzenia bitu z miarowymi pomrukami sub-basu kompozycja aż bucha erotyczną energią, przywołując wspomnienie nieśmiertelnego hitu Mousse T. z 1997 roku – „Horny”. Bardziej minimalową wizję house`u prezentuje nam tutaj trzech weteranów z Holandii działających jako The Dolphins. Ich „B” rezonuje kaskadą zdubowanych akordów – co wprowadza na składankę zupełnie nowy wątek.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1996417-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1996417-02″ allowscriptaccess=”always”]

I oto wraz z „With Particular Reference” Mattiasa Fridella przenosimy się na tereny zarezerwowane dla jamajskich brzmień. Szwedzki producent stawia na wyjątkowo surowe i oszczędne dźwięki – bo galopujący rytm jego nagrania uzupełniają jedynie kumkające akordy o skorodowanym tonie. Do glitchowych eksperymentów z dubem sprzed dekady dokonywanych przez artystów związanych z wytwórnią Scape dyskretnie odwołuje się Deepchild. Ten australijski weteran splata z zaszumionych sampli i loopów prawdziwego killera – bo kolejne fale pogłosów podszywa sugestywnym pulsem o house`owym metrum („Gnade Und Vergessen” w remiksie Echologista).

Na finał kompilacji otrzymujemy solidny spust surówki. „Interference Pattern” pochodzącego z Danii Jeroena Searcha to minimalistyczne techno o laboratoryjnej precyzji rodem ze szkoły Roberta Hooda. Działający w Anglii Chris Page zwraca się w „Vert” w stronę bardziej nowoczesnych pomysłów – stąd mocno industrialne brzmienie utworu. Z kolei „Agoraphobia” francuskiego duetu Ad.Lib & Silvision to wspomnienie europejskiego techno z końca lat 90., w którym transowy klimat ewokowały hipnotyczne loopy. Składankę kończy znany z rejestracji dla kolońskiego Trapeza Reggy Van Oers. Jego „Untitled 2” w ciekawy sposób syntetyzuje furię produkcji The Advent z onirycznym brzmieniem DeepChord.

Choć spodziewalibyśmy się, że pod tytułem „Fractals” będą się ukrywać ambientowe abstrakcje, kompilacja oferuje mocno klubowe brzmienia. I wszystkie utwory brzmią świetnie – to oczywiście typowo funkcjonalne granie, ale zrealizowane z polotem i wyczuciem stylu.

Affin 2012

www.affin-rec.com

www.affin-rec.blogspot.de

www.facebook.com/pages/AFFIN

Max Richter – Vivaldi – The Four Seasons Recomposed

W najsłynniejszej wytwórni prezentującej muzykę klasyczną – Deutsche Grammophon – istnieje seria Recomposed. W niej nietuzinkowi artyści biorą na swój współczesny warsztat koncerty, symfonie, utwory muzyków klasycznych, i próbują wycisnąć coś na modłę współczesności, bądź wcisnąć coś autorskiego.

Niezwykle karkołomne to zadanie – można się wyłożyć, jak Matthew Herbert gdy zaproszony został do zrekomponowania X symfonii Gustawa Mahlera. Można, jak Max Richter, stworzyć coś jeszcze piękniejszego, na bazie czegoś od dawna pięknego.

Jaką siłę oddziaływania mają „Cztery Pory Roku” Vivaldiego przypominać nie trzeba – uratowane od dzwonków w telefonach komórkowych, doczekały się wersji artysty z XXI wieku. Ani nie zrywającej z klasyczną wersją, ani nie pogwałconej nadmierną ingerencją w genialne struktury.

Właśnie one – kanoniczne struktury muzyki klasycznej – za sprawą kompozytorskiego zmysłu Maxa zostały zrekomponowane. Nic nie tracą, a zawierają jakby więcej tła i popisów indywidualności. Podskórnie czuć zacięcie soundtrackowe – przesłuchajcie z zamkniętymi oczami wejście 1 części „Wiosny”. Jak tkliwe i liryczne jest, dzięki przebogatemu instrumentarium. Przesłuchajcie z otwartymi oczami trzecią część „Lata”, aby poczuć gęsią skórkę przy nowym, migotliwy tonie, jednego z najbardziej rozpoznawalnych utworów klasycznych wszech czasów.

Richter jednak nie chciał być nowym Vivaldim. Nie ma tu charakterystycznych elementów jego twórczości znanej chociażby z „24 Postcards In Full Colour” czy „The Blue Notebooks”. Nie ma ani ambientowych rewolucji, ani deformacji barokowego dziedzictwa. I wcale nie oznacza że jest gorzej. Bo Richter wybrał on rolę skromnego krawca, zawiadowcy kameralnej orkiestry która zmierzyła się z Vivaldim – powycinał, powstawiał i poprzestawiał elementy „Czterech Pór Roku” tak, iż to ponadczasowe dzieło, jest ponadczasowo teraźniejsze, unikając banału, przesady czy świętokradztwa. Piękno się nie starzeje, i nie jest to pusty slogan z reklam kosmetyków oszukujących czas i zmarszczki.

A efekt? Błyskawicznie, od pierwszych dźwięków łapie za serce, gardło i głowę. Szczególnie wstęp i pierwsze utwory są bardzo wzniosłe. I jak w nazwie, splatają się z tym, co mamy za oknem. To mistrzowskie przypomnienie Vivaldiego, jest zarazem swoistym reflektorem w mrok, który oświetlił opuszczoną muzykę klasyczną, z której tyle przyjemności i fascynacji może płynąć…

Zespół WHY? wydaje nowy album – Why Not?

1 października ukaże się nowy krążek grupy WHY? – „Mumps, Etc.” Opublikuje go amerykańska wytwórnia Anticon, a europejskim wydawcą będzie City Slang. Czytaj dalej »

Wszyscy na Redshape’a

 

Prawdziwe Detroit od człowieka w czerwonej masce – już w najbliższy weekend w Warszawie. Pozycja obowiązkowa.

Czytaj dalej »

Free Form Festival 2012 – nasza zapowiedź

To już tradycja, że muzyczny początek jesieni w stolicy to FreeForm Festival. Jak co roku, patronujemy temu wydarzeniu, na którym zagrają m.in. Leftfield, Brodinski, Breakbot, Nina Kraviz, Jazzanova, Digitalism, Ewan Pearson…

Czytaj dalej »

Małe Instrumenty – Chemia i Fizyka

Ilość instrumentów zgromadzonych podczas sesji zadziwia. Czego tu nie ma? Klawesyn, katarynka, bombarda, banjo, flety, terkotka, okaryny. Patykofon, darabuka, udu, mandolina, pudełka akustyczne, jęcząca rurka, pompka do materaca. Można by tak długo. A to tylko mała część ekwipunku, który musiał się pomieścić w przestrzeni studia Rogalów Analogowy.

Zdjęcia wszystkich małych instrumentów z opisami znajdują się we wkładce płyty „Chemia i Fizyka”, a próbki ich możliwości odnajdziemy na stronie internetowej zespołu. Po wysłuchaniu sampli i sprawdzeniu, bądź co bądź, ograniczonych możliwości zabawkowych sprzętów, tym większy podziw budzą umiejętności muzyków oraz ich wyobraźnia.

Po albumie Chopinowskim i ścieżce dźwiękowej do animacji Antonisza, przyszła pora na propozycję w pełni autorską, nie będącą realizacją wyznaczonego tematu. Pięcioosobowy skład gra kompozycje Pawła Romańczuka – założyciela Małych Instrumentów, autora monograficznej książki na temat toy piano. Instrument ten jest szczególnie obecny w nagraniu, a podawane na nim melodie nadają mu specyficznego, bajkowego posmaku. Trudno się powstrzymać od przywołania dziecięcej perspektywy – utwory mogłyby ilustrować fantastyczne przygody Gucia zaczarowanego w krainie owadów z XIX wiecznej opowieści. Nie śledzę rynku fonograficznego pod kątem propozycji dla najmłodszych, jednak wydaje się, że ten album w zestawieniu z tego typu produkcjami odznaczałby się swoją jakością.

Pomysł użycia baterii dźwiękowych zabawek i instrumentów niewielkich rozmiarów nie jest nowy. Warto przywołać twórców z Francji, takich jak Pascal Comelade, Jac Berrocal czy Pierre Bastien – z tym ostatnim polski zespół nawiązał nawet współpracę. Przy użyciu samodzielnie skonstruowanych machin muzycznych, a także rozmaitych miniaturowych instrumentów, tworzyli oni muzykę z pogranicza jazzu, sonorystycznej improwizacji i kabaretu. Z ich doświadczeń zdaje się czerpać Romańczuk z kolegami. Ich propozycja wydaje się jednak oryginalna, a głos rozpoznawalny. Podobnie jak w ostatnich pracach Piotra Kurka, choć w odmiennym stylu, udało im się przyszpilić polską, lub może szerzej – wschodnioeuropejską specyfikę. Słychać to od pierwszego numeru, gdy panowie zaczynają śpiewać, a także w kolejnych kawałkach, zagranych z fantazją i z przytupem.

Choć album jest kompozycyjnie równy, na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie tracki. „Mostacha” to zaskakujący, energetyczny post-rock w stylu Tortoise, natomiast spokojne „Allegro” wybucha rozbudowaną syntezatorową improwizacją. Takich niespodzianek znajdzie się tu więcej. Całość zrealizowana została w analogowy sposób, bez użycia komputera przez Wojcka Czerna – osobę o wyjątkowym wyczuciu na brzmieniowy drobiazg.

OBUH | 2012

Jazzanova po warszawsku

Zobaczcie warszawski klip, jaki powstał specjalnie dla najważniejszego trybika Sonar Kollektiv. Czytaj dalej »

Gary Beck – Bring A Friend

To setny album w dyskografii szkockiej wytwórni Soma. Nic więc dziwnego, że na jego autora jej szefowie wybrali ich rodaka z Glasgow. Gary Beck zaczął swą karierę w połowie minionej dekady – i w ciągu zaledwie siedmiu lat zrealizował niezliczoną ilość winylowych dwunastocalówek, który sprawiły, że krytyka i fani uznali go za jednego z najważniejszych twórców techno młodego pokolenia. Nagrywając choćby dla Saved, Drumcode, Perc Trax czy Electric DeLuxe, szkocki producent nie zaniedbał działalności własnej wytwórni – BEK Audio. Wydanie swojego debiutanckiego albumu powierzył jednak starszym kolegom z Somy.

„Bring A Friend” przynosi dziesięć nagrań, które układają się w barwną mozaikę różnych odmian tanecznego grania. Zaczyna się oczywiście od mocnego techno – bo „I Read About You” i „Algoreal” uderzają galopującymi bitami, które niosą pohukujące partie klawiszy wpisane w monochromatyczne tła. Obie kompozycje zdradzają fascynację Becka klasycznym trance`m sprzed dwóch dekad. I rzeczywiście – w utworze „D51” dostajemy perfekcyjną wizję stylu, w której słychać charakterystyczne zagrywki dla frankfurckiej szkoły tego grania: spowolnione tempo, acidowy loop i rozwibrowany motyw klawiszowy rodem z kosmische musik.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2032203-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2032203-02″ allowscriptaccess=”always”]

Wbrew swemu tytułowi „Before The Crash” otwiera na płycie segment lżejszych nagrań. To podrasowany rytmicznym klaskaniem tech-house, w którym nie brak jednak szorstkich akordów o sonicznym tonie. Na modlę latynoskiej samby wymodelowany został z kolei podkład „Skivera”. Oszczędna realizacja kompozycji sprawia, że w jej centrum znajduje się jedynie gęsta fala przestrzennych syntezatorów. Bardziej funkową pulsację odnajdujemy natomiast w tytułowym „Bring A Friend”. To również tech-house – o zdecydowanie minimalowej aranżacji.

W „Unware” zwracają uwagę metaliczne smagnięcia giętych blach – to znak, że Beck asymiluje również w swej twórczości najnowsze eksperymenty ze sceny podziemnego techno. O ile w nagraniu tym mają one charakter jedynie rytmicznych ozdobników, to kończący album „Operation” brzmi już pełną gębą niczym ostatnie dokonania Perca. Ciężkie uderzenia elektronicznego bitu uzupełniają tu przemysłowe perkusjonalia rodem z Test Department, a zawodzący loop pokrywa masywna fala skorodowanego szumu. „Hopkin” to z kolei zwrot w stronę muzyki rodem ze Skandynawii – bo zminimalizowana produkcja utworu przypomina hipnotyczne killery Cari Lekenbuscha.

Jeden utwór różni się tutaj zdecydowanie od reszty. To nastrojowe downtempo w „Little Moon” – brzmiące poprzez wypełniające je filmowe smyczki, jak soundtrack do jakiegoś angielskiego obrazu gangsterskiego w stylu noir.

„Bring A Friend” to solidny album. Choć trochę brak na nim oryginalności, słychać wyraźnie, że jego twórca ma lekką rękę do tworzenia klubowych wymiataczy. Didżeje będą mieli z tej płyty duży pożytek.

Soma 2012

www.somarecords.com

www.facebook.com/SomaRecords

www.bekaudio.com

www.facebook.com/bekaudio

Viadrina- Cellar Door EP

Viadrina to działający w zatrważającym tempie i na coraz szerszą skalę duet pochodzący z Polski. Mateusz Kazula i Konrad Ślazyk rozpoczęli współpracę w 2010 roku, bardzo efektywnie i efektownie jak się szybko okazało, dzieląc swoją pasję do muzyki elektronicznej.

Ich numery jak do tej pory wyszły nakładem Pets Recordings („Better EP”), Your Mama’s Friend („Shining EP”) i Klasse Recordings (track, pt. „Lullaby”). Nową EPkę, recenzowaną przeze mnie, wydali w londyńskiej wytwórni Lower East. Wypuścilili także remiks dla BPitch Control i właśnie ten remix uplasował się na czternastym miejscu Top 100 w kategorii deep house na Beatport. Myślę, że warto im poświęcić trochę więcej uwagi, bo są aktualnie najbardziej obiecującymi młodymi artystami na polskiej scenie klubowej.

Wydawnictwo „Cellar Door” otwiera utwór noszący tytuł samej EPki. Klimat utworu jest nieco „humorzasty”. Z początku mocno zbasowana podszewka utworu i tajemnicze, rozmyte wokalizy później ustępują miejsca synthowym klawiszom i rytmicznemu klaskaniu. Co do wokaliz, to przewijają się one przez utwór naprzemiennie, raz kobiece- cienkie i wysokie, a raz męskie- niskie i ponure, co też składa się właśnie na tę wcześniej wspomnianą „humorzastość”.

„Black Door” jest bardzo przestrzennym kawałkiem, ze swoimi typowo  deep housowymi synthowymi akordami i męskimi wokalizami, płynącymi jakby z oddali. Oprócz tego kawałek jest tak samo „rozklaskany” jak poprzedni.

Ostatni utwór, pt. „Spellbound” zamyka wydawnictwo. Sprytnie zloopowane kobiece wokalizy i rozkwitające w tle silne basy, tworzą jego niepowtarzalny klimat. Szkoda, że to już koniec, bo ten utwór sprawia, że prosimy o więcej.

EPka jest tak zmyślnie skomponowana, że idealnie nadawała by się do tego, żeby doprowadzić każdą, nawet najbardziej drętwą imprezę do punktu kulminacyjnego. Taneczne, skoczne, momentami trochę rozbujane, spójne i rytmiczne. Świetne!

 

Próbka:

http://www.facebook.com/pages/Viadrina/121918601202920

Nowy Flying Lotus

 

Na początku października ma się ukazać nowy album Flying Lotus pt. „Until The Quiet Comes”. Steven Ellison (bo tak nazywa się naprawdę) jest nieocenionym producentem, pochodzącym z Kalifornii, a specjalizuje się w muzyce z gatunku experimental, instrumental hip-hop, downtempo i electro. Zadebiutował w 2006 roku albumem „1983” wydanym nakładem Plug Research Records. Jego pozostałe albumy to: „Los Angeles”, „Cosmogramma” i „Cosmogramma Alt Takes”– wszystkie wydane w Warp Records.

Zanim jednak zdecydujemy się na zakup płyty możemy jej posłuchać w całości o tu:

http://www.npr.org/2012/09/23/161299030/first-listen-flying-lotus-until-the-quiet-comes#playlist

Inne przydatne linki:

http://flying-lotus.com/watch-until-the-quiet-comes-short-film/

http://www.facebook.com/flyinglotus

http://warp.net/

CLR Podcast 187 – Gary Beck

Gary Beck jest uważany za najbardziej płodnego i pomysłowego producenta na dzisiejszej scenie muzyki elektronicznej. Jego styl jest bardzo oryginalny i rozpoznawalny i z tego też względu jest artystą wielce pożądanym w bookingach najbardziej szanujących się klubów na całym świecie. Może liczyć na wsparcie takich tuzów jak Chris Liebing, Pete Tong, Dub Fire, Len Faki czy Richie Hawtin. Wydawał nakładem wytwórni Saved, Soma, Electric Deluxe, Drumcode i oczywiście jego własnej Bek Audio.

W podcaście Chris Liebing zapowiada nowy album Becka pt. „Bring A Friend” wydany dzisiaj w Soma Records, który za dwa dni doczeka się swojej premiery w berlińskim klubie Tresor. Czekamy!

http://www.bekaudio.com/

http://www.facebook.com/garybeckmusic

http://www.clr.net/index.pl

Nasz Znajomy Nmls zagra dla Znajomych

W najbliższy piątek (28 września) w warszawskiej klubokawiarni „Znajomi Znajomych” zagra swój set Nmls. Czytaj dalej »

Daniel Stefanik – Confidence

Oszczędzanie pieniędzy na zakupy w berlińskim Hard Wax, kolekcjonowanie sprzętu grającego, szukanie, odkrywanie i szybko postępująca nauka w najmłodszych latach życia sprawiły, że przyszłość, pochodzącego z Leipzig Daniela Stefanika, nie mogła nie być związana z dj-ingiem.

Zaczyna swoją producencką karierę od współpracy ze Stefanem Wesemannem. Z początku tworzy pod aliasem Urban Force. Oscyluje głównie wokół dubu, techno i elektroniki. Działa prężnie i współpracuje z masą wytwórni, m.in z Cargo Edition, Moon Harbour, Statik Entertainment, Dessous i Mobilee. „Confidence” z kolei zostało wypuszczone nakładem Cocoon Recordings- wytwórni należącej do Svena Vatha.

Można śmiało powiedzieć, że „Confidence” to concept album, bowiem wraz ze swoimi dziewięcioma utworami, opowiada historię wielkomiejskiej nocy. Noc jest podzielona na trzy etapy, na które składa się mglisty wieczór, noc i poranek.

„Entrance” podmyte spokojnie płynącym ambientem w istocie pasuje do mglistego wieczoru. Z łatwością wyróżnimy  tutaj też detroitowe wpływy, nadające utworowi dynamiki w późniejszym etapie jego trwania. Ten utwór idealnie wprowadza nas w tę spójną muzyczną opowieść, traktującą o przebiegu nocy.

„Light On” jest kawałkiem tech-housowym, zdecydowanie mniej spokojnym od poprzedniego. Już tak nie płynie, jest nastawiony na rytmiczne staccato, ale wciąż obudowany subtelnymi, wdzięcznymi melodiami.

W kolejnych dwóch utworach – „1996” i „Port Of Transition”, dochodzi do rozwinięcia akcji nocnej opowieści. Oba są zdominowane przez tech-house, lecz wciąż silnie elektroniczne. Wyraźnie inspirowane Davem Clarkiem, Jeffem Millsem i Slamem.

„Distillery” odsłania przed nami gatunkowy housowy puryzm, jest taneczny i zsamplowany przez śliczne, „kapiące” dźwięki.

„Bend The Rules” reprezentuje na płycie techno. Ale to techno jest już nieco senne. Noc chyli się ku końcowi, powoli wychodzi słońce.

Następne dwa utwory „Dazed And Confused” i „Keep On (Version II)” są monotonne, ociężałe i mają trochę toporne brzmienie, robią nam wprawkę przed tytułowym „Confidence”, który zamyka krążek. Dobranoc!

Muszę przyznać, że płyta nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia. Uważam, że noc w dziewięciu utworach mogła zostać ‚opowiedziana’  z większym polotem. Z drugiej strony wszystko jest całkiem nieźle przemyślane i całość brzmi bardzo dojrzale. Mam mieszane uczucia.

http://www.facebook.com/danielstefanik01?ref=ts

http://www.cocoon.net/recordings

Pierwsza czarna płyta z wytwórni Mathka

10 września ukazała się płyta Martina Küchena„Hellstorm”. Album został opublikowany nakładem oficyny Mathka. Czytaj dalej »

Trzeba nam wiele wybaczyć

Pod szyldem Polyester Beat kryje się najnowsze objawienie polskiego synth-popu. Wielce udany debiutancki album duetu opublikowała właśnie wytwórnia Requiem Records. Postanowiliśmy dowiedzieć się więcej o działalności projektu.

Czytaj dalej »

Zbliża się najciekawsza edycja Avant Art Festival

To zdanie powtarza wiele osób – tegoroczna edycja tej wrocławskiej imprezy będzie wyjątkowa. Jej tematem przewodnim – sztuka niemiecka. Początek wydarzeń już 2 października. Zobaczcie, co będzie można zobaczyć. Czytaj dalej »

Wygraj bilety na Transvizualia 012

W tym roku koncerty w ramach festiwalu Transvizualia 012 miały się odbywać w Zabytkowym Banku Polskim, jednak w związku z dużym zainteresowaniem oraz z uwagi na bezpieczeństwo, organizatorzy zdecydowali się przenieść imprezę na gdyńską Plażę Śródmieście do Specjalnej Strefy Festiwalowej [vis a vis Contrast Cafe].

Strefa będzie złożona z zadaszonej i ogrzewanej przestrzeni koncertowej, strefy gastronomicznej i sanitarnej – całość zostanie w odpowiedni sposób przystosowana wizualnie i dźwiękowo, aby zapewnić jak najwyższą jakość odbioru oraz komfort przebywania w przestrzeni.

Dzięki uprzejmości organizatorów mamy dla Was 2 podwójne karnety i po 2 podwójne bilety na każdy dzień koncertowy (5 i 6.10). Żeby wygrać bilety należy odpowiedzieć na pytanie „W jakim miejscu odbywały się koncerty w ramach Transvizualiów 011 i 010?”. Odpowiedź należy wysłać na timetojack@gmail.com, w temacie wiadomości proszę wpisać KONKURS NM. Konkurs potrwa tydzień.

Bilety w naszym konkursie wygrywają:
– podwójny karnet na dwa dni Marek Myszko, Ewelina Strużyńska
– podwójny bilet na dzień 05.10 Łukasz Łysik, Paulina Markowska
– podwójny bilet na dzień 06.10 Natalia Grzybowska, Ania Babicka