Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.



Silent Servant – Negative Fascination

Hospital Productions to wytwórnia wydająca dwa gatunki muzyki- noise i techno. Kiedy obiło mi się o uszy, że w niedalekiej przyszłości wyda tam album Silent Servant to natychmiast zaczęłam się zastanawiać (znając jego skłonności to robienia absolutnych muzycznych misz-maszy), którym z wyżej wymienionych gatunków się posłuży.

Urodzony w Ameryce Środkowej John Juan Mendez aka Silent Servant występował w bardzo wielu klubach na świecie począwszy od tych w Los Angeles i w Berlinie i na Osace skończywszy. Szansa poznania Karl’a O’Conner’a w 1999 roku zaowocowała ciaśniejszą znajomością i otworzyła Juanowi drzwi do wytwórni Sandwell District w roku 2006. Muzyka Silent Servant to reinterpretacja post-punkowej elektroniki z wczesnych lat osiemdziesiątych, połączona z głębokim, metalicznym dźwiękiem, którym charakteryzują się wydawnictwa wytwórni Basic Channel i Downwards.

Jak już się przemożemy po pierwszym wrażeniu, jakim niewątpliwie jest okładka i zabierzemy się do odsłuchu, to pierwszy utwór znowu stanowi ciężką próbę wytrzymałości nerwów. „Process” to intro do jednego najbardziej mrocznych albumów, jakich słuchałam w życiu. Nie ma morderczego tempa ani syntetycznych, odhumanizowanych wokaliz. Jest stukanie, dudnienie, pełne panicznego lęku szepty i jakiś niezgłębiony pierwiastek zła. „Invocation of Lust” jest już bardziej techniczny od wstępu, rytm wystukują metaliczne tąpnięcia i miarowy dźwięk, przypominający cykady w głębokiej, suchej trawie. Do tego przeciąga się przezeń wstęga jednego, jedynego melodyjnego dźwięku, który dodaje utworowi jeszcze gęstszej osnowy mroku. „Moral Divide” cały przeszyty jest dźwiękiem przypominającym organy kościelne, co napawa go upiornością- i ten kawałek jest dla mnie jak do tej pory najbardziej „nawiedzony”. „The Strange Attractor” odznacza się najszybszym tempem, jest szyderczy, niepokojący i płytszy od pozostałych utworów. Kolejne „Temptation & Desire” ma na drugim planie chropowate, rzężące wokalizy, rytm jest regularny, a całość zaskakująco spójna. „A Path Eternal”, kawałek o budzącym grozę tytule, płynie i drży, jest smutny i zdecydowanie najspokojniejszy na całym albumie. Outro pt. „Utopian Disaster” to typowe berghain sound, mocne, wyraźne, techniczne i nieco futurystyczne.

Te wszystkie siedem utworów robi, chcąc nie chcąc, kolosalne wrażenie. Ten, kto wytrwa do końca, na pewno wróci do tego wydawnictwa, bo (nie przesadzam) taki album może napiętnować każdego wytrwałego słuchacza.

 

http://hospitalproductions.net/

http://www.facebook.com/SilentServantMusicOfficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 5

  1. Marcepan

    Janusz widzę bywalec dark roomu. Nie ma berghain sound bo Janusz tak powiedział i kropka.

  2. janusz

    yyyy. proponuję nieco poprawić język (te przymiotniki!) i pokusić się o głębszą refleksję (np. porównanie do innych wydawnictw czy estetyki, w ramach której operuje artysta), bo niczego się niestety z tego tekstu nie dowiedziałem… a o techno można pisać naprawdę fajnie!

    i nie ma czegoś takiego jak „berghain sound”, litości, weźcie się z Gzylem wybierzcie tam choć raz!

  3. Wielkipenis

    srednio mi sie to podoba, za duzo chaosu tutaj jest! Czekamy na albumy Monoloc i Drumcella

  4. epifit

    Karla O’Connera