Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



Deepchild – Neukölln Burning

W ciągu minionej dekady Rene Bull dokonał radykalnej zmiany w swym życiu: z ciepłej Australii przeniósł się do zimnych Niemiec. To oznaczało także wyraźną redefinicję tworzonej przezeń muzyki. Kiedyś były to abstrakcyjne eksperymenty z dubem i ambientem, a dzisiaj – są to klubowe killery łączące techno z house`m. Więcej: udane produkcje dla takich wytwórni, jak Trapez czy Affin sprawiły, iż działając pod pseudonimem Deepchild australijski didżej zawitał ze swymi setami niemal do każdego zakątka naszego globu. Podsumowaniem trzech lat spędzonych w berlińskiej dzielnicy Neukölln jest dla Bulla jego najnowszy album – opublikowany przez kanadyjską wytwórnię Thougtless Music.

Geneza płyty jest zaskakująca. Większość nagrań powstała podczas minionej zimy, kiedy ich autor po raz pierwszy od dłuższego czasu zaniechał zażywania środków antydepresyjnych. „To było prawdziwe katharsis. Eksperyment, który sprawił, że stany lękowe przerodziły się w instynktowne doświadczenie głębokiej nadziei, coś zaskakująco kuszącego”. Jak przeżycia te odbiły się na nowej muzyce producenta?

„Neukölln Burning” to concept-album z prawdziwego zdarzenia. Klamrę dla opowieści o samotnym człowieku w środku tętniącej życiem dzielnicy spinają niczym klamrą ambientowe miniatury – „Doves In Michigan” i „Perimeter Of Release”. Pomiędzy nimi znajduje się dwanaście nagrań, w których głębokie emocje ich autora znajdują odbicie w zadziwiająco nowoczesnej muzyce. W kwestii rytmiki Bull pozostaje głównie przy motorycznym techno – czego przykładem atakujący agresywnym loopem o acidowym brzmieniu „Dirty Cutlery” czy podrasowany na dubową modłę hipnotyczny „The One I Used To Call Home”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2036800-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2036800-02″ allowscriptaccess=”always”]

Czasem australijski producent zwraca się ku lżejszej rytmice – i wtedy dostajemy twarde disco przywołujące wspomnienie dawnych dokonań Savasa Pascalidisa w „Want”, masywny house o płynnym brzmieniu w „I Woke And You Were Smiling”, a w najlepszym wypadku – zgrabnie zbalansowany tech-house podbity zwalistą partią basu w tytułowym „Neukölln Burning” i umieszczonym nieco dalej „That I Adore You”.

Jeśli autor pozostałby na tym poziomie muzycznej produkcji – można by mówić jedynie o perfekcyjnym rzemiośle. Ale Bull idzie dalej – i w tkankę swych klubowych produkcji wkleja zdeformowane wokale wysamplowane z mniej lub bardziej znanych nagrań w stylu R&B. Zastosowanie wobec techno i house`u chwytu, typowego jak dotąd jedynie dla nowomodnych utworów spod znaku bass music, daje zaskakująco ożywcze efekty. Przykładów tego pomysłowego połączenia jest tu bez liku: choćby niezwykle przebojowy „Bleeding In The Night”, kontrastujący słodycz soulu z chmurnym tłem „I Woke And You Were Smiling” czy wpisujący wokalne loopy w dubowy kontekst „Then We Dissolved”. Podsumowaniem tych eksperymentów jest umieszczony dopiero na końcu jednoznaczny hołd dla angielskiej bass music – osadzony na spowolnionych breakach ambientowy dubstep z eteryczną wokalizą („Reuterkiez Winter Lights”).

Do tej pory mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem asymilowania klasycznych rozwiązań dla techno i house`u przez młodych wykonawców z londyńskiej sceny. Tutaj następuje proces odwrotny – doświadczony producent z kontynentalnego kręgu klubowego sięga po brytyjskie nowinki. I trzeba przyznać, ż efekty są zadziwiająco udane. To znaczy tylko jedno – australijski twórca przetarł szlak, którym pójdą inni.

Thoughtless Music 2012

www.thoughtlessmusic.com

www.facebook.com/thoughtlessmusic

www.deepchild.com

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. almukantarat

    Dziękuje, to chyba moje odkrycie dekady…