Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.



Luke Hess – Keep On

Od swego debiutu w 2007 roku Luke Hess zdobywał sobie opinię jednego z najbardziej utalentowanych producentów najnowszej fali techno i house`u z Detroit. Pozycję tą ugruntowywał nie tylko klubowymi killerami dla takich wytworni, jak FXHE, Echocord czy Kontra-Musik, ale także efektownymi występami w słynnych klubach typu Berghain, Fabric czy Bunker. Spory rozgłos przyniósł mu również pierwszy album sprzed trzech lat – „Light In The Dark”. W ciekawy sposób wpisywał on dubowe brzmienia w tradycję techno rodem z Motor City.

Po pięciu latach od swego debiutu Luke Hess powraca znów do wytwórni Omara S. Dzięki temu dostajemy nową płytę młodego producenta – objawiającą nieco inne oblicze jego muzyki. Bo już otwierający stawkę „Awarness – Reflections Revisited” pokazuje nam, że tym razem Hess zwraca się w stronę korzennego hard house`u. Kumkające akordy rzucone na sążniste pasaże klawiszy o nocnym tonie podszywają tu twarde uderzenia bitu – które można by pomylić z techno. Wątpliwości rozwiewa jednak już „Humility – Renew Your Mind”. To już ewidentny house – momentami nawet kojarzący się z mocną wersją nowego disco. Klaskany rytm wnosi bowiem wokoderowy refren – a wszystko to uzupełniają rozwibrowane akordy układające się w hipnotyczną melodię.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/466645-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=466645-01″ allowscriptaccess=”always”]

Jeszcze bardziej siarczysty hard house o chicagowskim brzmieniu dostajemy w „Deep To Deep”. Amerykański producent nie byłby jednak sobą, gdyby nie wymodelował tych surowych dźwięków na własną modłę – przestrzennymi partiami zdubowanych syntezatorów. Podobnie wypada umieszczony tuż obok „Incorruptible”. I tym razem kontrapunktem dla dudniących uderzeń automatu perkusyjnego i falującego pochodu basu są kanalizacyjne klawisze. Do zestawu tego pasuje również znakomicie „Direction”. Hess sięga tutaj po żrące loopy o acidowym brzmieniu – oplatając je skorodowanymi akordami rodem z berlińskiego dubu. Ambientową wariacją tego typu konstrukcji jest z kolei „Redemption” – wpisujący się swym eterycznym brzmieniem w chlubną tradycję elektronicznej poezji, wyznaczoną przez wczesne dokonania Derricka Maya czy Carla Craiga.

W kilku nagraniach amerykański twórca stawia na jednoznacznie brzmiące dub-techno. Po raz pierwszy otrzymujemy je w „Restorted” – bo mocarne bity niosą tutaj kąsające uderzenia klawiszy osadzone na matowym tle. Zderzenie skorodowanych akordów z trance`owymi syntezatorami na miarowo pulsującym podkładzie rytmicznym następuje z kolei w „Break Through”. Płytę wieńczy w podobnym stylu galopujący killer o sugestywnie oszczędnej aranżacji – „Inheritance”. Największe wrażenie robi jednak inne nagranie. „Overcome” to zrealizowana z prawdziwym rozmachem psychodeliczna wizja dubu – w której jest miejsce zarówno na subtelnie tkaną partię onirycznej gitary, jak i na poszatkowaną perkusję o typowo jamajskim metrum.

Podsumowując – „Keep On” to synteza wcześniejszych dokonań Luke`a Hessa i estetyki typowej dla wytwórni FXHE. Efekt tego kompromisu robi zaskakująco dobre wrażnie. Okazuje się, że połączenie surowości hard house`u z przestrzennością dub-techno wnosi świeży powiew do obu tych gatunków.

I jeszcze na koniec objaśnienie tajemniczej okładki płyty. Skąd na niej ten chudy człowieczek zagubiony w gęstej chmurze? Odpowiedź znajdujemy na wnętrzu opakowania. To cytat z psalmu 119: „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce”. Alleluja!

FXHE 2012

www.omarsdetroit.us

www.facebook.com/hess.labs

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.