Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.

Kate Tempest – The Book Of Traps And Lessons
Jarek Szczęsny:

Próba uchwycenia bałaganu dzisiejszych czasów.



Crosson & Merveille – DRM

W ciągu minionych kilku miesięcy projekt Visionquest, w skład którego wchodzi czterech producentów młodego pokolenia z Detroit, stał się jedną z największych gwiazd światowego clubbingu. Występy w tak znanych miejscach jak Fabric, Watergate czy Cocoon sprawiły, że dzisiaj ma on na swym Facebooku już prawie pięćdziesiąt tysięcy fanów. Nic więc dziwnego, że uszy wszystkich zainteresowanych taneczną elektroniką nastawione są obecnie na wszelkiego rodzaju wieści dochodzące z obozu Visionquest.

Ponieważ do tej pory kolektyw ogranicza swą fonograficzną działalność do publikowania didżejskich miksów, wielbiciele ich twórczości muszą zadowolić się solowymi produkcjami tworzących go artystów. Najciekawszym wydawnictwem z tego kręgu wydaj się być wydany właśnie przez prowadzoną przez nich wytwórnię debiutancki album duetu Crosson & Merveille – „DRM”.

Pierwszy z odpowiadających zań twórców to właśnie jeden z filarów Visionquest. Choć zaczynał swą karierę w Detroit, dopiero przeprowadzka do Berlina sprawiła, że wkroczył na klubowe salony. Szybko dał się na nich poznać jako jeden z bardziej utalentowanych twórców minimalowej wersji house`u, którego utwory z pocałowaniem w rękę publikowały takie wytwórnie, jak Trapez czy Wagon Repair. Drugi z nich pochodzi z Paryża – ale i w jego przypadku o sukcesie zdecydowała dopiero przeprowadzka do stolicy Niemiec. Tam szybko objawił on swój talent do inteligentnego samplowania jazzowej klasyki, którą to umiejętność wykorzystywał oczywiście do tworzenia klubowych killerów, wydawanych głównie przez firmę Luciano – Cadenza.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/471698-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=471698-01″ allowscriptaccess=”always”]

Przygotowany przez Crossona i Merveilla materiał wykracza daleko poza klubową oczywistość. Zaczyna się bardzo łagodnie – akustyczne dźwięki gitary wsparte lekkim pulsem bitu i rytmicznym klaskaniem tworzą eteryczny nastrój, potęgowany przez kojące odgłosy natury („Nymphean”). Idealnie wpisuje się weń następna kompozycja – bo jej głównym wątkiem są subtelne tony fortepianu zalane pastelowymi plamami wygrywanymi na klasycznym Rhodesie („Pending”). Producencki duet wspomaga tutaj swą grą para zaprzyjaźnionych z nim artystów – Kate Simko i Arthur Simonini.

Taneczny puls pojawia się dopiero w „Again & Again”. To doprawdy mistrzostwa robota! House`owy bit jest tu podstawą do przeprowadzenia syntezy zupełnie odmiennych dźwięków: warczącego pochodu post-punkowego basu, rozognionej partii jazzowych dęciaków, egzotycznej wokalizy i glitchowych efektów. Nie mniej ciekawie wypada „No Hassle” – tym razem w roli głównej są sample wycięte z jakiejś orkiestrowej kompozycji, bo słychać tutaj zarówno fortepian i trąbki, jak również dudniące kawalkady przestrzennych kotłów. Nieco mniej rozbuchaną aranżację ma tytułowy „DRM”. W tym przypadku Crosson i Merveille stawiają przede wszystkim na hipnotyczny rytm – ozdabiając go jedynie wibrafonową wariacją zanurzoną w studyjnych stukach i trzaskach.

Chwilę wytchnienia po tych tanecznych petardach przynosi „At The Seams”. Kojące nagranie wyróżnia się nastrojowym śpiewem – a to zasługa pochodzącego z Montrealu wokalisty o barwnym pseudonimie Banana Lazuli. Umieszczona tuż obok „Orca” bucha najmocniejszą energią z zestawu – bo mimo minimalowej obróbki, jej podkład stanowią twarde bity i zwalisty bas o tech-house`owym ciężarze. Pozostała część kompozycji ma dla kontrastu zwiewny charakter – tworzą bowiem ją perliste kaskady przeciągłych syntezatorów podbite szelestem jazzowych perkusjonaliów. Chociaż również „Escale” tętni plemiennym pulsem tribalowych bitów – czuć, że poziom energii zaczyna powoli opadać. I rzeczywiście – całkowite uspokojenie przynosi finałowy „The Day You Left”, owiewając nas wieczorną bryzą znad dalekich Balearów, niosącą tęskny śpiew tajemniczej wokalistki.

„DMZ” to świetny materiał. W każdej minucie tej płyty słychać, że jej twórcy włożyli w nią całą swą pasję. Takie cyzelowanie detalu nie zabiło jednak spontaniczności tej muzyki. Najbardziej przypadnie ona do gustu wielbicielom twórczości Ricardo Villalobosa – bo jest w niej podobny rozmach, podobne uwielbienie jazzu, podobna perfekcja brzmieniowa. Crosson i Merveille mają jednak swój styl – bo w ich nagraniach jest większa różnorodność emocji i nastrojów. Posłuchajcie koniecznie!

Visionquest 2012

www.vquest.tv

www.facebook.com/visionquest.official

www.facebook.com/RyanCrossonMusic

www.facebook.com/pages/Cesar-Merveille

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.