Alessandro Adriani – Morphic Dreams
Paweł Gzyl:

Syntetyczne sny.

Ellen Allien – Alientronic
Paweł Gzyl:

„Berlinette” na twardo.

Hoera. – Jaunu
Łukasz Komła:

Chóralne imaginacje.

jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.



Nowy cykl: Etamski rekomenduje

Rozpoczynamy nowy cykl cotygodniowych rekomendacji przygotowanych przez muzyka i producenta Przemka Etamskiego. Nie zawsze muzyka nowa, ale zawsze – intrygująca. Co dzisiaj?

Na początek cyklu

Wciąga mnie muzyka w której sfera emocjonalna góruje nad resztą. Uwielbiam podświadome, genialne i nieco niezrozumiałe szarpnięcia, narażone na potknięcie złote strzały pełne niedopowiedzeń.

Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że współczesna muzyka jest często mocno przeprodukowana, wystylizowana, nie ma w niej miejsca na pomyłkę – oczywiście jest to uogólnienie, ale nie wzięło się z przypadku. Piszę to na wstępie całej serii, żeby nieco rozjaśnić ścieżkę po której będę tutaj podążał.

Raczej eksploruję nagrania z przeszłości, bo uważam że zawierają najwięcej tego pierwiastka którego mi brakuje w dzisiejszej muzyce, do tego prawdziwie inspirująca jest dla mnie zawsze esencja, a nie rozcieńczony produkt. W końcu nowa muzyka powstaje na bazie tej starej, pierwotnej, którą – uważam, warto docenić. Nie ukrywam, że mimo iż serwis ten poświęcony jest nowej muzyce, skupię się głównie na tej starszej, ale mam nadzieję, że z pożytkiem dla nowej.

Oczywiście nie zabraknie również świeżych, solidnych utworów – bo wbrew temu co napisałem przed chwilą, takie również potrafię odnaleźć. Będzie bardzo subiektywnie – ale liczę, że ciekawie i inspirująco.

Część pierwsza

Joe McPhee – Cosmic Love z płyty Sound on Sound: Solo 1968-1973.

Niezwykły, paraliżujący wręcz utwór, który śmiało mogę uznać za moją mantrę. Wychowałem się na nagraniach Sun Ra, ale czegoś takiego w katalogu czarodzieja z kosmosu nie znalazłem. Jest to jeden z piękniejszych utworów jakie słyszałem w życiu, zawiera wszystko to, co wymieniłem powyżej, swoją prostotą stanowi dla mnie esencję i wyznacza mi drogę. Więcej słów nie trzeba, wystarczy posłuchać.

Kolejna rekomendacja Etamskiego – już za tydzień.

Przemysław Etamski

Muzyk, producent muzyczny. Od lat konsekwentnie buduje swój charakterystyczny styl łączący w sobie surowe brzmienie i prostotę hiphopu, elektroniczne improwizacje oraz głębokie inspiracje jazzem. Znany ze swojej działalności solowej (Kosmos EP 2009, Lovely Interstellar Trip 2012), ostatnio jednak co raz częściej bierze udział w kolaboracjach z innymi muzykami – m.in. Kristen, Robert Piernikowski, Paweł Szpura, Peve Lety. W 2012 roku razem z Robertem Piernikowskim powołał do życia niezależny label Latarnia.

Profil na BandCamp »Słuchaj na Soundcloud »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.