MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Seaworthy – Map In Hand

Na przestrzeni lat Taylorowi Deupree udało się zwerbować wielu wyjątkowych artystów do swojego labelu. Jedni przybywali na krótko, jednorazowo zaznaczając swoją obecność mniej lub bardziej zapamiętanym albumem.

Inni z kolei nie tylko wydawali płyty, ale stawali się również częścią krwioobiegu nowojorskiej oficyny, zmieniając równanie z „wydawca + artysta = czysty biznes” na „wydawca + artysta = współpraca i przyjaźń”. Cameron Webb, bohater dzisiejszej notki, z całą pewnością zalicza się do tej drugiej grupy.

Zespół Seaworthy został powołany do życia na początku 2000 roku w Sydney. Album, który pragnę Wam dziś przybliżyć, czyli „Map In Hand”, został nagrany przez Sama Shinazzi, Grega Birda oraz Camerona Webba, będącego mózgiem całej operacji. Premiera miała miejsce w 2005 roku nakładem Steady Cam Records. Był to CD-R o niskim nakładzie (128 szt.). Album ów spodobał się Taylorowi Deupree na tyle, że postanowił wydać go nakładem 12k, do czego doszło rok później. Poza, co oczywiste, zmianą szaty graficznej, „Map In Hand” poddane zostało również remasteringowi, co korzystnie wpłynęło na jego odbiór.

Muzykę oraz klimat nagrania doskonale ilustruje zdjęcie na froncie okładki: znajdujemy się na polanie, poranne słońce intensywnie oświetla gęste trawy, razi oczy, w oddali słychać donośne śpiewy ptaków i brzęczenie owadów, a główną rolę w tym magicznym uniwersum gra gitara.

Kompozycje są w zasadzie dwojakie: albo z głośników płyną rozciągnięte, powłóczyste gitarowe plamy, albo mamy do czynienia z mini-szkicami, obrazkami z pleneru, opierającymi się na swobodnej improwizacji. Ta skromna paleta metod może sprawiać wrażenie monotonnej. W praktyce jednak okazuje się, że te mini-szkice w pełni angażują i pozwalają oderwać się od rzeczywistości. Dosłownie. Polecam, zwłaszcza na długie, ciepłe wieczory, które już niebawem będzie dane nam przeżywać. Na wiosnę: Seaworthy.

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.