Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.



Seaworthy – Map In Hand

Na przestrzeni lat Taylorowi Deupree udało się zwerbować wielu wyjątkowych artystów do swojego labelu. Jedni przybywali na krótko, jednorazowo zaznaczając swoją obecność mniej lub bardziej zapamiętanym albumem.

Inni z kolei nie tylko wydawali płyty, ale stawali się również częścią krwioobiegu nowojorskiej oficyny, zmieniając równanie z „wydawca + artysta = czysty biznes” na „wydawca + artysta = współpraca i przyjaźń”. Cameron Webb, bohater dzisiejszej notki, z całą pewnością zalicza się do tej drugiej grupy.

Zespół Seaworthy został powołany do życia na początku 2000 roku w Sydney. Album, który pragnę Wam dziś przybliżyć, czyli „Map In Hand”, został nagrany przez Sama Shinazzi, Grega Birda oraz Camerona Webba, będącego mózgiem całej operacji. Premiera miała miejsce w 2005 roku nakładem Steady Cam Records. Był to CD-R o niskim nakładzie (128 szt.). Album ów spodobał się Taylorowi Deupree na tyle, że postanowił wydać go nakładem 12k, do czego doszło rok później. Poza, co oczywiste, zmianą szaty graficznej, „Map In Hand” poddane zostało również remasteringowi, co korzystnie wpłynęło na jego odbiór.

Muzykę oraz klimat nagrania doskonale ilustruje zdjęcie na froncie okładki: znajdujemy się na polanie, poranne słońce intensywnie oświetla gęste trawy, razi oczy, w oddali słychać donośne śpiewy ptaków i brzęczenie owadów, a główną rolę w tym magicznym uniwersum gra gitara.

Kompozycje są w zasadzie dwojakie: albo z głośników płyną rozciągnięte, powłóczyste gitarowe plamy, albo mamy do czynienia z mini-szkicami, obrazkami z pleneru, opierającymi się na swobodnej improwizacji. Ta skromna paleta metod może sprawiać wrażenie monotonnej. W praktyce jednak okazuje się, że te mini-szkice w pełni angażują i pozwalają oderwać się od rzeczywistości. Dosłownie. Polecam, zwłaszcza na długie, ciepłe wieczory, które już niebawem będzie dane nam przeżywać. Na wiosnę: Seaworthy.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.