MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Heineken Open’er Festival już za 26 dni

Open’er to nie tylko artyści wielkiego formatu. To także okazja, by nadgryźć dźwięki mniej znane, nieoczywiste, które stanowić będą mocny kontrapunkt do rozrywkowej części programu.

Okazją do tego z pewnością będzie solowy występ pierwszej gitary Radiohead. Jonny Greenwood samodzielnie wykona kompozycję Steve’a Reicha „Electric Counterpoint”.
Występ ten odbędzie się na scenie głównej, co jeszcze bardziej spotęguje odbiór dźwięków – samotnie pochylony nad gitarą i laptopem z pewnością zamieni tę ponadczasową kompozycję w swoisty epilog festiwalu oraz dowód na to, iż polska publiczność domaga się nie tylko zgrabnie skrojonych melodii i chwytliwych refrenów.

Wykonanie „Music For 18 Musicians” przez The Ensemble Modern pod batutą samego kompozytora także powinno dostarczyć niemałych wrażeń. Korespondując z zeszłorocznym, wyjątkowo udanym koncertem Penderecki/Greenwood zdaje się, iż tendencja ta zostanie zachowana w następnych odsłonach festiwalu. Organizatorzy nie boją się eksperymentować z konwencją tak dużej imprezy, co owocuje w wydarzenia niecodzienne – wszak muzyka tego typu nieczęsto ma okazję rezonować w tak dużych, otwartych przestrzeniach.

Devendra Banhart to niespokojny duch, prawdziwy obieżyświat naszych czasów. Potomek emigrantów z Wenezeli urodzony w USA, który dzięki wyprawie do Europy zostaje spostrzeżony przez żonę Michaela Giry z zespołu Swans. Amerykański sen – od ulicznego grajka do świadomego artysty, jest w przypadku muzyki Banharta mocno doprawiony psychodelikami. Oscylując wokół folkowych barw czerpie inspirację zarówno z muzyki Starego Kontynentu jak i brzmień Indii, co przekłada się na urocze piosenki, lub szaleńcze galopady. Warto więc skorzystać z okazji i zaczerpnąć z tego wielokulturowego tygla parującego analogową mgiełką lat sześćdziesiątych.

Pośród wielu polskich artystów, których przyjdzie nam usłyszeć na festiwalu, warto naświetlić Domowe Melodie. Błyskotliwe teksty w oprawie minimalistycznego folku, które gwałtem wdzierają się w tereny do tej pory opanowane przez Cześka Mozila i Gabe Kulkę oraz samo ich udźwiękowienie, nader pokrętne i humorystyczne – dobrze wróżą temu projektowi na przyszłość.

W zwierzokształtnych czapkach i z piórami pod marynarką wyglądają jak trupa miejskich szamanów, która prócz przypowieści o Grażce i Zbyszku z pewnością zaskoczy czymś zebranych podczas planowanych obrzędów.

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.