Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.



Heineken Open’er Festival już za 26 dni

Open’er to nie tylko artyści wielkiego formatu. To także okazja, by nadgryźć dźwięki mniej znane, nieoczywiste, które stanowić będą mocny kontrapunkt do rozrywkowej części programu.

Okazją do tego z pewnością będzie solowy występ pierwszej gitary Radiohead. Jonny Greenwood samodzielnie wykona kompozycję Steve’a Reicha „Electric Counterpoint”.
Występ ten odbędzie się na scenie głównej, co jeszcze bardziej spotęguje odbiór dźwięków – samotnie pochylony nad gitarą i laptopem z pewnością zamieni tę ponadczasową kompozycję w swoisty epilog festiwalu oraz dowód na to, iż polska publiczność domaga się nie tylko zgrabnie skrojonych melodii i chwytliwych refrenów.

Wykonanie „Music For 18 Musicians” przez The Ensemble Modern pod batutą samego kompozytora także powinno dostarczyć niemałych wrażeń. Korespondując z zeszłorocznym, wyjątkowo udanym koncertem Penderecki/Greenwood zdaje się, iż tendencja ta zostanie zachowana w następnych odsłonach festiwalu. Organizatorzy nie boją się eksperymentować z konwencją tak dużej imprezy, co owocuje w wydarzenia niecodzienne – wszak muzyka tego typu nieczęsto ma okazję rezonować w tak dużych, otwartych przestrzeniach.

Devendra Banhart to niespokojny duch, prawdziwy obieżyświat naszych czasów. Potomek emigrantów z Wenezeli urodzony w USA, który dzięki wyprawie do Europy zostaje spostrzeżony przez żonę Michaela Giry z zespołu Swans. Amerykański sen – od ulicznego grajka do świadomego artysty, jest w przypadku muzyki Banharta mocno doprawiony psychodelikami. Oscylując wokół folkowych barw czerpie inspirację zarówno z muzyki Starego Kontynentu jak i brzmień Indii, co przekłada się na urocze piosenki, lub szaleńcze galopady. Warto więc skorzystać z okazji i zaczerpnąć z tego wielokulturowego tygla parującego analogową mgiełką lat sześćdziesiątych.

Pośród wielu polskich artystów, których przyjdzie nam usłyszeć na festiwalu, warto naświetlić Domowe Melodie. Błyskotliwe teksty w oprawie minimalistycznego folku, które gwałtem wdzierają się w tereny do tej pory opanowane przez Cześka Mozila i Gabe Kulkę oraz samo ich udźwiękowienie, nader pokrętne i humorystyczne – dobrze wróżą temu projektowi na przyszłość.

W zwierzokształtnych czapkach i z piórami pod marynarką wyglądają jak trupa miejskich szamanów, która prócz przypowieści o Grażce i Zbyszku z pewnością zaskoczy czymś zebranych podczas planowanych obrzędów.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.