Pär Grindvik – Isle Of Real
Krystian Zakrzewski:

Nordycka mitologia podana na technicznym wosku.

temp sthlm lp digi v2
Ola Bilińska – Libelid
Łukasz Komła:

Bilińska kontynuuje swoje poszukiwania w obrębie języka jidysz, ale tym razem śpiewa o miłości.

13234737_10209559929654530_1836944401_o
Marcel Mrak – Wretched IX
Krystian Zakrzewski:

Ukrywając się pod różnymi aliasami, Gustavo Lima bada mroczną stronę techno.

Mrak
LA-4A – Phonautograph
Paweł Gzyl:

Zaskakująca niespodzianka od znanego producenta.

CS3086392-02A-BIG
William Ryan Fritch – New Words For Old Wounds
Łukasz Komła:

Amerykański artysta w spektakularny sposób zamyka jedenastoczęściową serię „The Leave Me Sessions”.

New Words - Album Cover (Square) RGB
Ofrin – Ore
Paweł Gzyl:

Tęsknicie za dawną Rósin Murphy? Sprawdźie Ofrin!

CS3051007-02A-BIG
Michał Jabłoński – Mindustry EP
Krystian Zakrzewski:

W poszukiwaniu grobowca faraona.

jabłoński
Driftmachine – Colliding Contours
Paweł Gzyl:

Dubowa wycieczka w stronę industrialu i kosmische musik.

a2975176340_10
Kaytranada – 99,9%
Bartek Woynicz:

A czy Ty znasz już oficjalny soundtrack pod to lato?

999
Arnaud Le Texier – Bolton EP
Krystian Zakrzewski:

Nowe dźwięki w technicznym dystrykcie.

DSTRT001_-_ARTWORK_A
Pedro Soler & Gaspar Claus – Al Viento
Łukasz Komła:

Jeżeli muzyka flamenco wam się kojarzy z tanim efekciarstwem i nadętym snobizmem to posłuchajcie płyty „Al Viento”!

Al Viento
Fire! Orchestra – Ritual
Łukasz Komła:

Fire! Orchestra znów nadaje na najwyższych obrotach!

cover
Mattia Trani – The Hi-Tech Mission
Paweł Gzyl:

Efektowny hołd dla futurystycznej wizji techno z Motor City.

R-8437541-1461598261-7296.jpeg
Anna Zaradny – Go Go Theurgy
Łukasz Komła:

Anna Zaradny powraca z zupełnie świeżym materiałem!

Anna Zaradny - Go Go Theurgy
basinski_nocturnes_sleeve_type3

William Basinski – Nocturnes

Chyba mało kiedy okładka płyty, jej kolor i skromna faktura grafiki są lustrzanym odbiciem muzyki.

Od ostatniej płyty studyjnej „Vivian & Ondine” Williama Basinskiego minęły już cztery lata. Na niej mieliśmy dźwiękową nostalgię nad rozpadającymi się taśmami i eksperymenty z szesnastokanałowym zestawem głośników, a tym razem rozsypuje się nam dźwięk pochodzący z fortepianu.

Album „Nocturnes” (2062 Records) wypełniły dwie sporych rozmiarów kompozycje. Tytułowe nagranie „Nocturnes” trwa ponad czterdzieści minut. Zapętlone frazy preparowanego fortepianu pochodzą jeszcze z okresu (1979-1980), kiedy to Basinski mieszkał w San Francisco, a wspomniane fortepianowe pętle obracają się wokół osi elektronicznych przestrzeni tak charakterystycznych dla artysty. Słuchanie w zwolnionym tempie romantycznego kompozytora Johna Fielda pewnie dałoby podobny efekt. Tyle że u Basinskiego zaskakują mikrotonalne dźwiękowe zawieruszenia. Indywidualny i niekonwencjonalny romantyzm.

Samo tempo w jakim utrzymane jest nagranie „Nocturnes” nie pozwala zapomnieć o eksperymentach z taśmami. Słuchając tej kompozycji odnoszę wrażenie, jakbym puścił ją z analogowego magnetofonu szpulowego, a określenie czasu, kiedy powstało nagranie, jest niezwykle trudne. Nie mam na myśli wytykania palcem konkretnej daty, a bardziej ducha jakiejś muzycznej dekady. Basinski jest jedną nogą u progu XIX wieku, a jeden z jego palców pozostał w XXI wieku, tuż nad touchpadem laptopa. Niezwykłe jest to, że nie mam pojęcia kiedy minęło mi te czterdzieści minut z utworem „Nocturnes”.

Z kolei „The Trail of Tears” trwające prawie trzydzieści minut, pochodzi zupełnie z innego okresu. Utwór powstał w 2009 roku w związku z operą Roberta Wilsona „The Life and Death of Marina Abramović” („Życie i śmierć Mariny Abramović”). Wkraczamy w odmienny świat, a jakże wyjątkowy. Zdecydowanie bardziej nasycony elektroniką i owinięty w zapętlone taśmy. Melancholijny szok i wstrząs. To nagranie ma w sobie podskórny niepokój, który pęcznieje w nawarstwiających się dronach. Pomimo syntetycznych dźwięków w „The Trail of Tears” drzemie organiczny żywioł.

Była już wcześniej mowa o rozpadaniu. „Nocturnes” dostarcza przeżyć wielkoformatowych. Ale takie stwierdzenie byłoby łajdactwem w stosunku do płyty. Praktycznie się rozkruszyłem, a zwiotczały stan umysłu został rzucony w kosmiczną sferę.

25.06.2013 (europejska data premiery) | 2062 Records

 

2062 Records »Słuchaj na Soundcloud »

Polecamy:

Codzienne rekomendacje na Facebooku:

Komentarze

Komentarzy: 2

  1. Jest w tym rzeczywiście jakiś mrok. Ciekawie sprawdza się taśma używana do nagrywania pianina. Dobra opcja. Dziś sporo osób wraca do taśmy… jak to się szybko zakręcił świat muzyczny :-)

  2. ja

    Taka troszkę dołująca ta muza, muzyk chyba ma doła. dzieki za dobrą reckę.