Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.



William Basinski – Nocturnes

Chyba mało kiedy okładka płyty, jej kolor i skromna faktura grafiki są lustrzanym odbiciem muzyki.

Od ostatniej płyty studyjnej „Vivian & Ondine” Williama Basinskiego minęły już cztery lata. Na niej mieliśmy dźwiękową nostalgię nad rozpadającymi się taśmami i eksperymenty z szesnastokanałowym zestawem głośników, a tym razem rozsypuje się nam dźwięk pochodzący z fortepianu.

Album „Nocturnes” (2062 Records) wypełniły dwie sporych rozmiarów kompozycje. Tytułowe nagranie „Nocturnes” trwa ponad czterdzieści minut. Zapętlone frazy preparowanego fortepianu pochodzą jeszcze z okresu (1979-1980), kiedy to Basinski mieszkał w San Francisco, a wspomniane fortepianowe pętle obracają się wokół osi elektronicznych przestrzeni tak charakterystycznych dla artysty. Słuchanie w zwolnionym tempie romantycznego kompozytora Johna Fielda pewnie dałoby podobny efekt. Tyle że u Basinskiego zaskakują mikrotonalne dźwiękowe zawieruszenia. Indywidualny i niekonwencjonalny romantyzm.

Samo tempo w jakim utrzymane jest nagranie „Nocturnes” nie pozwala zapomnieć o eksperymentach z taśmami. Słuchając tej kompozycji odnoszę wrażenie, jakbym puścił ją z analogowego magnetofonu szpulowego, a określenie czasu, kiedy powstało nagranie, jest niezwykle trudne. Nie mam na myśli wytykania palcem konkretnej daty, a bardziej ducha jakiejś muzycznej dekady. Basinski jest jedną nogą u progu XIX wieku, a jeden z jego palców pozostał w XXI wieku, tuż nad touchpadem laptopa. Niezwykłe jest to, że nie mam pojęcia kiedy minęło mi te czterdzieści minut z utworem „Nocturnes”.

Z kolei „The Trail of Tears” trwające prawie trzydzieści minut, pochodzi zupełnie z innego okresu. Utwór powstał w 2009 roku w związku z operą Roberta Wilsona „The Life and Death of Marina Abramović” („Życie i śmierć Mariny Abramović”). Wkraczamy w odmienny świat, a jakże wyjątkowy. Zdecydowanie bardziej nasycony elektroniką i owinięty w zapętlone taśmy. Melancholijny szok i wstrząs. To nagranie ma w sobie podskórny niepokój, który pęcznieje w nawarstwiających się dronach. Pomimo syntetycznych dźwięków w „The Trail of Tears” drzemie organiczny żywioł.

Była już wcześniej mowa o rozpadaniu. „Nocturnes” dostarcza przeżyć wielkoformatowych. Ale takie stwierdzenie byłoby łajdactwem w stosunku do płyty. Praktycznie się rozkruszyłem, a zwiotczały stan umysłu został rzucony w kosmiczną sferę.

25.06.2013 (europejska data premiery) | 2062 Records

 

2062 Records »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Jest w tym rzeczywiście jakiś mrok. Ciekawie sprawdza się taśma używana do nagrywania pianina. Dobra opcja. Dziś sporo osób wraca do taśmy… jak to się szybko zakręcił świat muzyczny 🙂

  2. ja

    Taka troszkę dołująca ta muza, muzyk chyba ma doła. dzieki za dobrą reckę.